Zdjecia.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
wystarczy że ptak jest pod koniec sezonu przed pierzeniem i upierzenie jest juz o ton jaśniejsze i wypłowiałe. G/p?
akurat wędrownego ja tu nie dopatrzyłbym się na bank. Z tego co wiem to ptak to dziczek z rejonów zachodniej Mongolii. Sam rysunek pokryw na płaszczu u G/p wygląda juz inaczej. ten jest typowo raroży
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
- Pudlak Waldemar
- sokolnik
- Posty: 1292
- Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
- Lokalizacja: Racibórz
- kuba08111994
- młodszy sokolnik
- Posty: 309
- Rejestracja: wt paź 28, 2008 7:05 pm
- Lokalizacja: Podkarpacie
Obiecałem sobie że pochwale się jak puszcze na wolne pęta, no i o to mamy to już za sobą. Pobudka nerwowa,nieco po 5 rano, śniadanie i wyjazd do roboty, cały dzień myślenie nad tym co i jak to będzie. Po powrocie do domu niemiła niespodzianka, wkładam do nadajnika baterie ( dzisiaj przyszedł) a on cholera nie działa, nerwowo dzwonie do jednej, drugiej osoby, u jednej przemiła pani mówi mi wciąż że abonent jest nieosiągalny a drugo to już w ogóle nie odpowiada, szybka decyzja, dzwonimy do Stacha, po krótkiej rozmowie okazało się że to nie wina nadajnika tylko moja bo źle zinterpretowałem instrukcje i odwrotnie włożyłem baterie
No to ruszamy, podchodzimy do berełka, kilka zerwań na początek, bo jakby to było ( jak się dowiedziałem od paru osób, to po prostu normalne) ciężkie założenie nadajnika na ogon i ruszamy. Ustawiłem siedzisko, rozprzęgnąłem ptaka, na siedzisko przedłużacz do kiszeni, ostatnie sprawdzenie nadajnika, kaptur na ucho i odchodzę, zaczynam biec przedłużacz mi wypadł, kapturek spadł a co ciekawe ptak mnie wyprzedza, wabidło w rękę machnięcie, gwizd i ptak robi momentalny zwrot i jest już na wabidełku , myślę sobie o nie, stać cię na więcej. Zjadła niecałą połowę, na rękę, pogłaskanie pod dziobem kaptur i idziemy jeszcze raz, tym razem siedzisko wywaliłem w trawy ( już nie będzie potrzebne ) zawiązałem resztę mięsa, zdjęcie kaptura, rękawica w górę no i startujemy, zrobiła jedno kółko, leci w moją stronę, jedno przebicie odbiła na kilkanaście metrów i z impetem przywaliła w wabidło. Na koniec świrowała jak chciałem jej zdjąć nadajnik bo każde dotknięcie w ogon to się obraca itd. W sumie to ja tez nie mam doświadczenie w robieniu tego. Hmmm powiem wam jedno, od dawna nie byłem taki szczęśliwy i jednocześnie podekscytowany jak dzisiaj, dzięki wielkie tym którzy się do tego przyczynili. Dzisiaj powiedziałem w pracy że jutro robię sobie wolne bo dzisiaj albo będę szukał ptaka albo mocno świętował że wrócił
Wasze zdrowie ;p
mam nadzieje że zdjęcia będzie wszystkim widać.
mam nadzieje że zdjęcia będzie wszystkim widać.

