Wczoraj zdarzył mi się wypadek.
Wracając z miasta do domu, przez tereny wodonośne wrocławskich wodociągów, w maskę mojego samochodu wpakował się młody myszołów.
Podejrzewam, że akurat przez drogę musiało przebiegać jakieś zwierzątko, na które polował, aczkolwiek ja go nie zauważyłam.
Całe szczęście jechałam wolno, ptak był przerażony, zatrzymałam się, lecz nim sama otrząsnęłam się z szoku on rozprostował skrzydła i odleciał na pobliskie drzewo.
Miał przekrzywioną jedną, może dwie lotki w ogonie, żadnych przechyłów podczas latania nie dostrzegłam, jednak wciąż się martwię.
Nie jestem pewna co powinnam w takim wypadku zrobić.
Z góry zaznaczam, że nie posiadam telefonu komórkowego, żeby móc ptaka śledzić i dodatkowo wezwać posiłki.
Czy możliwe jest, żeby miał wstrząs mózgu tak jak człowiek i nie było tego widać od razu? Albo jakieś inne uszczerbki na zdrowiu?