Powitania, przedstawienia, kto i skąd? :)

Tematy ogólne związane z sokolnictwem.
ODPOWIEDZ
M.Kamińska
początkujący
Posty: 97
Rejestracja: śr sty 09, 2008 9:58 am
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: M.Kamińska »

pustul3 - nie obrażaj się, nie uważam że się wymądzrzasz. Wiem ze jak się jest młodym i poświeca temu co się kocha każdą wolną chwilę, to sie wydaje że się wie o tym czymś prawie wszystko, a jak wiemy prawie robi wielką różnicę :wink: Nie wiem jak Ci odpisać zeby to zabrzmiało tak jak bym chciała :neutral: Generalnie rób to co kochasz, codziennie ucz się na ten temat czegoś nowego, ucz się na swoich błędach i słuchaj starszych z doświadczeniem, bo często pomagają w najtrudniejszych chwilach :wink: Myślę że to najlepszy przepis na sukces :cool:
A poza tym bez pani do mnie proszę, bo przez najbliższych parę miesięcy jestem jeszcze stanu wolnego :mrgreen:
Chwal Ćwik!
Awatar użytkownika
Mamut
stażysta
Posty: 127
Rejestracja: ndz gru 21, 2008 10:39 am
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Mamut »

przez najbliższych parę miesięcy jestem jeszcze stanu wolnego
a potem to już po ptakach :razz:

Ale tak serio, korzystanie z doświadczeń innych przynosi często wiele korzyści.
pustul3
początkujący
Posty: 80
Rejestracja: śr kwie 22, 2009 11:08 am
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: pustul3 »

nie nie obrażam się tylko trochę mnie zabolała niska opinia o naszym ośrodku ale co racja to racja.Ja tez uważam,że im wiecej wiem o ptakach tym bardziej mogę im pomóc a na tym zalezy mi najbardziej. pozdrawiam CHWAL ĆWIK!
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

tak sobie czytam i stwierdziłem że też coś napiszę bo z tego co widzę parę osób wypisuje mądrości na temat rehabilitowania ptaków choć ich doświadczenie przy Warcinskim Ośrodku w tej materii jest raczej mizerne. metode sokolnicze były w DŻAWACIE używane od zawsze i dawały bardzo dobre efekty. akurat w przypadku pustułem znacznie lepsze niż oblot. Warcino mięści sie w środku dość zwartego kompleksu leśnego poprzecinanego gdzieniegdzie polami i łąkami.dzikich pustułek właściwie sie tam nie widujeodką pamiętam. pewnego roku zrobiliśmy oblot młodym pustułkom z wierzy pałacu ale okazało sie to wkładem w dokarmianie okolcznych jastrzębi.nie pamiętam liczb ale efekt nie był zadowalający. układane pustułki dość szybko zaczynają same łapać w powietrzu owady i próbują polować na myszy i żaby. wtedy wystarczy odstawic je na ok 10 dni do woliery i pakować do pełna i są dzikie i gotowe do samodzielnej egzystencji.jeżeli w okolicach Warcina nie widuje sie tak pospolitych ptaków jak pustułka to widocznie nie jest to dla nich odpowiednie miejsce.jeśli chodzi o oblot- w Warcinie stosuje sie co roku dla puszczyków i uszatek z bardzo dobrym efektem. oblatywano również myszołowy. problem z oblotem jest taki że do Warcina trafia co roku kiladziesiąt młodych ptaków.jak zorganizować oblot 20 lub 30 pustułek i 10 myszołowów? do tego doliczcie kilka młodych bocianów, jastrzębi, krogulców, błotniaków, kań, kruków... prosze niech krytykanci zastanowią sie sami co by zrobili w takiej sytuacji?bo wątpie żeby którykolwiek z nich miał do czynienia z rehabilitacją na taką skalę.właśnie układanie ptaka daje wiekszą pewność że ptak sobie poradzi. kiedy widzisz że puszczona z rękawicy pustułka wzbija sie na 200 metrów bez najmniejszego wysiłku a po jakimś czasie zaczyna sama zdobywac pokarm w postaci owadów to daje to wiekszą pewność niż wrzucenie jej do skrzyni oblotowej wypuszczenie w nieprzyjaznym terenie. wybaczcie ale wkurza mnie ta fala krytyki pod adresem Warcinskiego ośrodka ze strony ludzi którzy rehabilitacją sobie rąk nie pobrudzili i nie wiedzą jak ciężka i niewdzięczna to praca a jedyną nagrodą jest widok zdrowego drapola wracającego do natury. prawda jest taka że uczniowie robią to jako wolontariusze a wręcz sporo dopłacają do tego poświęcają swoje wakacje oraz ferie zimowe i wzamian słyszą pierdoły w stylu- co wy o tym wiecie?przypomnę że merytoryczne decyzje zapadają na ogół w oparciu o opinię fachowców min. Prof.Pielowskiego, Komitetu Ochrony Orłów, oraz zaprzyjażnionych z ośrodkiem sokolników.spróbójcie sie tym zajmować kiedy życie jak może utrudnia wam weterynarz powiatowy wymyślając coraz głupsze i irracjonalne obostrzenia, wszyscy patrzą wam na ręce i każdy krytykuje choć nigdy nie pomógł w żaden sposób żeby było lepiej...
Awatar użytkownika
Nowogrodzki
sokolnik
Posty: 662
Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
Lokalizacja: Tuchola
Kontakt:

Post autor: Nowogrodzki »

"wzamian słyszą pierdoły w stylu- co wy o tym wiecie?"

Kolego, patriotyzm lokalny dobra rzecz, ale zanim poniosą emocje, warto czytać ze zrozumieniem. Nie wiem o jakiej "fali" krytyki piszesz?. To, że dla "jasełek telewizyjnych" postąpiono tak a nie inaczej z samicą bielika? Czy to, że uważam, że powrót do natury poprzez układanie wcale nie musi być najlepsza metodą?
Pohamuj trochę emocje.
"parę osób wypisuje mądrości na temat rehabilitowania ptaków choć ich doświadczenie przy Warcinskim Ośrodku w tej materii jest raczej mizerne."
Ja nie oceniam Twoich doświadczeń w tej materii, to co Ty możesz wiedzieć o moich?
Czy muszę przypominać, że oblot młodego drapola to najlepszy sposób na uzyskanie sprawności lotnej dla przyszłego ptaka łowczego? Tylko zaraz po opuszczeniu gniazda rozwijają się worki powietrzne decydujące o "dopalaczach". Przetrzymywanie młodych ptaków po to ,żeby je rozlatywać sokolniczo jest zaprzeczeniem idei oblotu dla celów sokolniczych. Może należy zwiększyć ilość miejsc oblotu?
Jest też trochę sprzeczności w stwierdzeniu, że w sezonie jest kilkadziesiąt ptaków do wypuszczenia a możliwością ich układania. Ilość uczniów-wolantariuszy przygotowanych merytorycznie i czasu jest ograniczona. Dlatego zwróciłem uwagę, że młode ptaki powinny być przede wszystkim wypuszczane metodą oblotu, żeby mieć czas na inne, które wymagają innych metod.
A tak na marginesie " Prawdziwa cnota krytyk się nie boi", więc niech "Dżawat" nadal robi to co robi, a odmienne zdanie innych jest niewiążącym głosem w dyskusji do przemyślenia.
pustul3
początkujący
Posty: 80
Rejestracja: śr kwie 22, 2009 11:08 am
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: pustul3 »

Krytyki się nie boimy i cenimy sobie wszystkie uwagi bardziej doswiadczonych osób,ale uważam,że Haggard ma rację,poniewaz,jakby nie patrzyc dzialamy od wielu lat z dobrymi efektami i faktycznie przychodzi do nas multum ptaków i trudno zrobić im wszystkim oblot,a poza tym układanie daje dobre efekty
pustul3
początkujący
Posty: 80
Rejestracja: śr kwie 22, 2009 11:08 am
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: pustul3 »

Ponadto ptaki wypuszczamy w różnych miejscach,byc może kiedyś było inaczej ale na zdrowy rozum nie wypuszczamy pustulek,kroguli itp w poblizy terenów jastrzebi ani tez samych jastrzebi jeden na drugim,jaki by to bowiem miało sens? Mamy służbowe auto i jezdzimy wiele km żeby wypuscic podopiecznych.CHWAL ĆWIK
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

Nowogrodzki pisze:A tak na marginesie " Prawdziwa cnota krytyk się nie boi",
tylko dlaczego owa krytyka jest kierowana do uczniów i to im sie za to obrywa skoro powszechnie wiadomo że decyzje podejmuje kto inny? w sprawie samicy bielika postanowiłem zorientować sie bliżej i okazuje sie że miejsce wypuszczenia zasugerował....uwaga- Pan Mizera! czym wiec są sugestie uczniów że bielika należy odwieżć na miejsce znalezienia (z czym zarówno ja jak i Profesror sie zgadzamy) w obliczu zdania kogoś kto napisał monografię bielika i jest uznawany za autorytet? może zamiast krytykować Dżawat należałoby zapytać p.Mizerę skąd taka decyzja? jak znam życie z nim nikt polemizować nie będzie. łatwiej czepiać sie bezbronnych małoltów. mówiąć "nagonka" miałem na myśli bzdury wypisywane na forum GP24 na temat wypuszczenia bielika.
Nowogrodzki pisze:"parę osób wypisuje mądrości na temat rehabilitowania ptaków choć ich doświadczenie przy Warcinskim Ośrodku w tej materii jest raczej mizerne."
pisząc to nie miałem na myśli profesora choć musi sie profesor zgodzić że Tuchola nigdy (poza paroma przypadkami) rehabilitacją sie nie zajmowała nastawiająć sie na sokolnictwo. niestety w warcinie od dawna nie ma opiekuna sokolnika więc nie było o tym mowy. i o ile zgodzę sie obecnie że Tuchola przoduje w wiedzy sokolniczej to Warcino z pewnością góruje wiedzą dotyczącą leczenia i rehabilitacji. wracając do oblotów. niech profesor przeliczy ile potrzeba by było miejsc do wykonania oblotu powiedzmy dwudziestu kilku młodych ptaków? zwłaszcza że w ośrodku pracują uczniowie i nikt ich z lekcji zwalniac nie będzie a środki na wyżywienie podczas wakacji szkoła daje na jedną osobę i są to naprawdę marne kwoty? nie można pobliżu siebie oblatywać myszaków i puszczyków bo dojdzie do jatki.podobnie jastrzębi i pustułek. cztery odzielne miejsca oddalone od siebie i do kazdego uczeń który to nadzoruje? ciekawe skąd wziąć na to środki?ośrodek nie ma własnego samochodu a szkoła niechętnie go udostpnia. znam warcinskie realia na tyle że wiem że gdyby myszołowy miały gniazdo oblotowe w lasku za sokolarnią to musiałby ktoś przy nim dyżurować dzień i noc bo okoliczni mieszkańcy w obawie o kury i gołębie puścili by je z dymem lub wytłukli z wiatrówki (niestety ale takie są realia a niektórzy są niereformowalni i odporni na wiedzę). pamiętam rok kiedy po czerwcowych burzach do ośrodka trafiło ponad 30 młodych pustułek.taką żeby zrobić im oblot potrzeba by było kilku miejsc. a przecież trafiają tam nie tylko pustułki... wybaczczy profesor ale ktoś kto nie zna tych realiów i kłód rzucanych pod nogi przez wszystkich wokół nie wie jak często uczeń ma ochotę cisnąć to w cholerę. oceniam chłopaków za chęci i starania a nie za to że czasem pomimo tego coś sie nie uda bo nie zawsze to ich wina.ilokroć odwiedzam Warcino i widzę że coś jest nie tak zwracam chłopakom na to uwagę a oni przyjmują to z pokorą i zrozumieniem i robią wszystko by to zmienić. co roku wypuszcza sie tyle ptaków ile sie da metodą oblotu a resztę sie układa do momentu uzyskania sprawności w locie i wtedy odstawia do zdziczenia i wypuszcza. jeżeli układanie jest dla tych młodych ptaków taką trauma to widocznie sokolnictwo jest sadyzmem w co chyba ani ja ani profesor nie wierzy. ani konserwator przyrody ani ministerstwo nigdy nie negowało wykorzystywania metod sokolniczych w rehabilitacji więc trudno mi zrozumieć że neguje je sokolnik. z poważaniem. Dawid
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

pustul3 pisze:Mamy służbowe auto i jezdzimy wiele km żeby wypuscic podopiecznych.
o to jakieś zmiany ostatnio :) u nas był wieczny problem. pamiętam jak do ubojni do Kępic szło sie z wiadrami 3km w każdą stronę pieszo żeby mięso przynieść i jeszcze z lekcji zwalniac nie chcieli.
Awatar użytkownika
Nowogrodzki
sokolnik
Posty: 662
Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
Lokalizacja: Tuchola
Kontakt:

Post autor: Nowogrodzki »

Temat jest bolesny, jak widzę, dla uczniów działających w "Dżawacie" i charakterystyczna dla młodego wieku drażliwość i poczucie niesprawiedliwości dziejowej :wink: .
Spokojnie.
tylko dlaczego owa krytyka jest kierowana do uczniów i to im sie za to obrywa skoro powszechnie wiadomo że decyzje podejmuje kto inny?
Krytyka była wyraźnie skierowana do decydentów a nie do uczniów. Gdyby skorzystano z oferty Nadleśnictwa ptak byłby w rewirze lęgowym. To przecież od Was pochodzi informacja, że decyzje co do czasu i miejsca podejmuje kierownik ośrodka. To tyle na temat bielika , bo to już historia.
że Tuchola nigdy (poza paroma przypadkami) rehabilitacją sie nie zajmowała
Tak jak ja nie znałem realiów Warcina, tak Ty nie znasz realiów Tucholi. My nie mamy ośrodka rehabilitacji, więc się nią nie zajmujemy. Ale , ujmując to inaczej, nie odmawiamy pomocy ptakom, które tego potrzebują.
Warcino z pewnością góruje wiedzą dotyczącą leczenia i rehabilitacji
Zgadzam się.
jeżeli układanie jest dla tych młodych ptaków taką trauma
Tu się czepiasz.Wyraźnie i już po raz trzeci piszę, że najlepszą metodą wprowadzanie do środowiska naturalnego ptaków jest wg. mnie, metoda oblotu. Zauważ, że w programie restytucji sokoła nie stosuje się metody układania młodych ptaków. Jeśli jest to młody ptak, który nie opuścił jeszcze gniazda, można go wypuścić dając mu szansę na zdobycie sprawności przez dokarmianie przy "sztucznym gnieździe". Już mnie przekonałeś, że w przypadku Warcina nie ma warunków do jednoczesnego oblotu wielu ptaków kilku gatunków. Jednak nie zmienia to mojego zdania co do oblotu, wszędzie tam, gdzie to możliwe.
co roku wypuszcza sie tyle ptaków ile sie da metodą oblotu a resztę sie układa do momentu uzyskania sprawności w locie i wtedy odstawia do zdziczenia i wypuszcza.
No i o.k.
pustul3
początkujący
Posty: 80
Rejestracja: śr kwie 22, 2009 11:08 am
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: pustul3 »

Hehe. nie, z pokarmem nie mamy problemów, natomiast wielu okolicznych mieszkańców lubi przychodzic poogladac ptaszki,i nie byłoby w tym nic złego, moznaby ich wyedukowac,żeby nie zabijali jastrzebi itp. tylko,że przyprowadzają male dzieci biegające i wrzeszczące w niebogłosy co ptakom(i nam) wyraźnie sie nie podoba, albo jeszcze lepiej- z psami,które musimy przeganiać co jakiś czas. A Tak z ciekawości Haggard kiedy Ty byłeś na ORPD? CHWAL ĆWIK
pustul3
początkujący
Posty: 80
Rejestracja: śr kwie 22, 2009 11:08 am
Lokalizacja: Gdynia

DO P. Nowogrodzkiego:

Post autor: pustul3 »

Tam gdzie się da i w miarę mozliwości używamy oblotu, natomiast Haggard w tym wypadku miał uważam rację. Jeżeli ktos uważa,że źle traktujemy ptaki to zapraszam do Warcina,gdzie przekona sie,że w leczenie ukochanych ptaków wkładamy mnóstwo wysiłku,czasu oraz pieniędzy i że wypuszczając ptaki mamy pewność,że są w świetnej kondycji.Natomiast sprawa bielika wyglądała tak,że podejżewamy,że w trakcie zachowań godowych odniosła ranyalbo została zaatakowana przez inna samicę,ktora podobno widziano w tamtej okolicy uznaliśmy więc,że nie byłoby dobre wypuszczać jej znowu w to samo miejsce,choćby ze względy na ogromny przecież zasięg terytorium jakie bieliki posiadają.Podsumowując zakończmy temat Dżawatu, każdy ma swoje poglady, jeśli chce to zapraszamy do nas ,ja się przedstawiłem i powiedziałem o swojej pasji i uważam temat za zamknięty.Po co mają wyjść z tego niepotrzebne konflikty? Na zakończenie zapytam się o co chodzilo z trauma w układaniu, bo nie za bardzo to zrozumiałem
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

zazwyczaj dochodzę z Profesorem do konsensusu pomimo różnic w poglądach :) przyznaję że temat jest dla mnie drażliwy. może dlatego że za naszych czasów pewne środowiska w tym ówczesna Wojewódzka Konserwator Przyrody usilnie walczyły z Dżawatem upatrująć w nim źródło wszelkiego zła. Człowiek stawał na głowie dla dobra ptaków i siedział tam czasem całe wakacje z ptakami nie mając nawet wyżywienia co okrutnie wkurzało rodziców do tego stopnia że zdarzały sie (na szczęście b. żadko)przypadki kiedy rodzice nie zgadzali sie na to żeby ich pociecha dyżurowała przy ptakach.krzywo na nas patrzyli i pukali sie w czoło rodzice, nauczyciele, ornitolodzy, ekofioły i kto tylko mógł. całe szczęście wystarczyło samozaparcia i silnej woli żeby to wytrzymywac i znaleźli sie życzliwi ludzie i instytucje które pomagały nam. Warcino współpracuje z dobrymi weterynarzami którzy mają już sporą praktykę jeśli chodzi o ptaki. chłopaki mają duże doświadczenie w dziedzinie leczenia i rehabilitacji i leczenia rozmaitych schorzeń i urazów. poczynając od pierdoły jaką jest posztukowanie piór kończąć na leczeniu infekcji, złamań, urazów o podłożu neurologicznym.trafiało sie sporo nietypowych przypadków jak np. świerzb na łapach u puchacza oraz niedowłady łapy spowodowane uszkodzeniem nerwu u samicy bielika której weterynarz kazał robić codziennie masaże rehabilitacyjne by stymulować łapę do regeneracji. pamiętam że weterynarze z bardzo dużym stażem byli zdziwieni naszą wiedzą w zakresie medycyny weterynaryjnej. zawsze przy leczeniu konsultowali sie z nami i liczyli sie z naszym zdaniem. potrafiliśmy zdiagnozować chorobę i wiedzieliśmy czym ją leczyć. a niestety przez wielu byliśmy postrzegani jako banda gówniarzy którym sie sokolnictwa zachciało. nie było to miłe. dlatego za każdym razem gdy ktoś oczernia Ośrodek reaguję trochę alergicznie. jeśli kogoś uraziłem to przepraszam
Awatar użytkownika
Nisus
sokolnik
Posty: 824
Rejestracja: wt lut 01, 2005 10:28 pm
Lokalizacja: Południe
Kontakt:

Post autor: Nisus »

Apropo oblotu jego walory sa troche przeceniane.

Wlasnie kończe "A Merlin for Me", ksiazka napisana przez guru drzemlikarstwa. Jest tam szeroki rozdzial o oblocie i autor potwierdza ze, oblot ma jedynie znaczenie w poczatkowym okresie, gdyz ptak startuje z duza masa miesniowa. Jednak pozniej w sezonie nie widzial roznicy miedzy dokonaniami ptakow po oblocie a bez oblotu. Temat jest o tyle ciekawy ze, polowanie z drzemlikiem na skowronki to jedno z najtrudniejszych polowan i pazdziernikowego ringera moze zlapac tylko ptak o warunkach fizycznych dzikiego drzemlika.

Takie same spostrzerzenia ma McDermott w stosunku do accipiterow.

Nie mam zadnego doswiadczenia w tej materii, ale wydaje mi sie ze, dla osob ktore nie mialy zbyt wiele czasu na codziennie polowania i trening kondycyjny, ptaki po oblocie moga sie wydawac duzo lepsze, gdyz nie byli w stanie poswiecic wystarczajaca ilosc czasu zeby ptaka bez oblotu doprowadzic do podobnych warunkow fizycznych.
pustul3
początkujący
Posty: 80
Rejestracja: śr kwie 22, 2009 11:08 am
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: pustul3 »

Niestety Haggard dalej w szkole uwaza sie nas za zło wcielone i ludzi maltretujących ptaki :evil: .W szkole traktuje sie nas w ten sposob,że przy sygnalistach i innych "reprezentantach szkoły" jestesmy na uboczu a przecież sygnaliści są i w warcinskiej podstawówce i w Kepicach i wszędzie o ORPD jest jeden na Pomorzu
ODPOWIEDZ