to nie bylo w negatywnym sensie tylko uczulam ze jesli leczenie nie bedzie trwalo odpowiednio dlugo to ptak nie wyzdrowieje bo przetrwalniki po ustaniu dzialania leku beda przechodzic w dorosle postacie i namnazac sie
Birkut06 pisze:Tak też to odczytałem. Dzieki jeszcze raz.
Naprawde doceniam pomoc.
i generalnie leczenie jest nieco przerazajace bo kokcydia uszkadzaja jelita wiec kiedy sa zabijane przez lek to jelita mocno krwawia a odchody sa w zasadzie cale z krwia wiec uprzedzam zeby nie panikowac jak sie to zacznie dziac ale bycox radze podac jak najszybciej
leczenie baycoxem daje bardzo dobre rezultaty. lek jest skuteczny i w 100%bezpieczny dla ptaka.nie powoduje skutków ubocznych nawet przy bardzo dużym przedawkowaniu.jednego samca wdrownego już Baycoxem wyleczyłem. jeśli chodzi o Apertex słyszalem że jest bardzo dobry choc sam jeszcze nie miałem okazji próbowac (i obym nie musiał). każdy ptak jest w mniejszym lub większym stopniu nosicielem kokcydiow. generalnie nie stanowią problemu dopuki ptak jest zdrowy i w dobrej kondycji. atakują kiedy organizm jest osłabiony np.jakąś inną infekcją lub nie odpowiednią dietą. wcześnie wykryta jest uleczalna w 100%. w póżnym stadium leczenie jest trudne bo nawet gdy antybiotyk zwalczy kokcydia nadżerki w ukladzie pokarmowym mogą byc tak duże że ptak nie jest w stanie trawic pokarmu. kokcydia są bardzo odporne i w przypadku dezynfekcji podłoża, siedzisk, i akcesoriów nawet VirkonS jest nieskuteczny.
w końcu dobre wiadomości.wędrowna sie przełamała i zaczęła wskakiwac sama na rękawice i wyraźnie czeka na moje przyjście i reagowała żywo i z zainteresowaniem. wciąż jest bardzo agresywna tzn. podczas jedzenia zdarza jej sie bez ostrzeżenia atakowac w kierunku twarzy ale ogólnie zmiany na plus. dziś na trawniku rwała sie do bociana który krążył niedaleko więc ma dziewucha ambicję biedron dziś poleciał 180m do latawca i muszę przyznac że naprawdę szybko nabiera wysokości.samczyk wędrownego ma fochy ale kondycja skoczyła mu od wczoraj 15g więc można to zrozumiec.ogólnie wszystko na plus a reszta trzódki ładnie się pierzy
Ja dzisiaj puszczam na wolne pęta. dokładnie za dobrą godzinkę. Ptaszyna na początku była strasznie kapryśna, ale okazało sie że to kwestia wagi - musiałem zjechać o 230g, żeby zaczęła ochoczo reagować. Problemy zdrowotne z którymi cały czas walczymy chyba opanowane. Jest nieźle i mam nadzieje, że będzie jeszcze lepiej.
A mówią, że wędrowne to grzeczne ptaszki. Nie można generalizować, jak widać. Co ptak to osobowość. Mojemu gyr/sakerowi natomiast wróżono, że będzie wariat, a tymczasem ptak ma tak dobry charakter, że nie zamieniłbym go dzisiaj na żadnego innego.
To fakt, nie można generalizować. Wiadomo, są jakieś kanony, no ale z drugiej strony ptaki jak ludzie mają przeróżne charaktery.
Pierwsze puszczenie udane, jutro powtórka do wabidła i w czwartek zaczynamy latawiec.
Tomasz Szok pisze:A mówią, że wędrowne to grzeczne ptaszki.
Jeśli chodzi o wędrowne to częściej spotkałem się ze stwierdzeniem, że to dzikusy, niż "grzeczna ptaszki"...
Tomasz Szok pisze:Co ptak to osobowość. Mojemu gyr/sakerowi natomiast wróżono, że będzie wariat, a tymczasem ptak ma tak dobry charakter, że nie zamieniłbym go dzisiaj na żadnego innego.
Mam kieskie wiesci, moja Jastrzebica zatakowala z drzewa przypadkiem wyploszonego lisa. Zrobila dosiad na ruda dupe, a on sie odwinol i ugryzl ja kilka razy. Padla mi na rekach w drodze do domu.