W polowaniu właśnie o tą adrenalinę chodzi, ale nie z powodu uciekającego ptaka. Zacznij polować, to się przekonasz. "Zero adrenaliny" - smutne w tej pasji.Pudlak Waldemar pisze: A ......zapomniałem ,,prawdziwi sokolnicy '' to zawszę mają ,,podniesioną'' adrenalinę puszczając sokoła czy jastrzębia -zawsze może się zdążyć ,że widzą go po raz ostatni !
Natomiast ci nędzni ,, wroniaże '' -zero adrenaliny ,spokój ,komfort i na niczym się nie znają .
harisy
- Pudlak Waldemar
- sokolnik
- Posty: 1292
- Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
- Lokalizacja: Racibórz
Mieć adrenalinę z obawy, że za każdym puszczeniem ptak ucieknie to jakaś kpina. To chyba hodowcy gołębi mają podobną, jak za każdym puszczeniem stada przylatuje jastrząb i próbuje coś dla siebie urwać.
Miałem i nadal mam polujące jastrzębie, które były dobre. Ale kiedy przeszedłem na sokoły, widzę że polowanie z czatów to jest najwyższa sztuka sokolnicza. Jak ktoś schrzani harrisa, to już nie ma w nim nadziei na sokolnika. Tu miałem dwóch kompletnie początkujących ludzi, których nauczyłem układać harrisa przez telefon głównie. Spróbuj tego z jastrzębiem panie Waldemarze, skutki będą opłakane. W sokolnictwie nie interesują mnie rzeczy które przychodzą łatwo i lekko, chyba że chodzi o pokazy sokolnicze
Miałem i nadal mam polujące jastrzębie, które były dobre. Ale kiedy przeszedłem na sokoły, widzę że polowanie z czatów to jest najwyższa sztuka sokolnicza. Jak ktoś schrzani harrisa, to już nie ma w nim nadziei na sokolnika. Tu miałem dwóch kompletnie początkujących ludzi, których nauczyłem układać harrisa przez telefon głównie. Spróbuj tego z jastrzębiem panie Waldemarze, skutki będą opłakane. W sokolnictwie nie interesują mnie rzeczy które przychodzą łatwo i lekko, chyba że chodzi o pokazy sokolnicze
- jarek
- młodszy sokolnik
- Posty: 230
- Rejestracja: pt lut 18, 2005 2:26 pm
- Lokalizacja: Podebłocie
- Kontakt:
Nie do końca rozumiem to całe zamieszanie. Każdy dobrze ułożony gatunek skrzydlatego drapieżnika będzie w odpowiednich dla siebie warunkach dobrym ptakiem łowczym. Tu podzielam opinię Dawida — jeśli ptak robi dobrze to, czego od niego oczekujemy, to drugorzędne znaczenie ma dla mnie gatunek. Z drugiej strony dlaczego powstaje takie napięcie tylko na lini "harris" - "gołębiarz"? Dlaczego nikt nie pisze że wędrowny jest łatwy w stosunku do białozora, hybrydy czy raroga? Według tej logiki wędrowne też są "be" bo są łatwe? Myślę, że od tematu harisów się nie uwolnimy, raczej powinniśmy próbować pomóc początkującym, aby ich harrisy były coraz lepsze, szczególnie, że tak, jak pisze Irek, można to zrobić przez telefon.
A co do tego zdjęcia - to był udany weekend
A co do tego zdjęcia - to był udany weekend
Widzę że gadki szmatki na forum królują jak zwykle.
Drogi Irku ile z tych bażantów było płoszonych po kilka razy? Ile było ataków z drzewa? Nie wiem czym się tu specjalnie przechwalać, samica jastrzębia najbanalniejszy ptak do polowania, w żadnym wypadku nie jest specjalnie trudny do ułożenia. Dla kontrastu ja przez GG jednemu początkującemu opisywałem jak zrobić imprinta jastrzebia i też sobie poradził, a ptak doskonale polował, wielki mi wyczyn.
A namówić harrisa żeby walił sierść to żadna filozofia i nijaki wymiernik trudności gatunku.
A znasz może historie z Opoczna gdzie harriska skasowała 2 sarny ? Co na to jastrząb?
No i już całkiem pomijam fakt tego jak szydzą z gołębiarzy ludzie polujący z samicami wędrownego na bażanty. Lis w kurniku też będzie miał niezły pokot.
Generalnie nie ogarniam tych bezsensownych gadek, jakie to ma znaczenie który ptak jest trudniejszy, łatwiejszy, wolniejszy, szybszy, sra daleko czy blisko. Jeżeli masz ptaka gatunku który lubisz, dbasz o niego i wyciskasz cały potencjał to jest to o co chodzi, a leczyć swoje kompleksy tym że mam albo dużego albo trudnego niby ptaka to jakaś kompletna paranoja. Czekam aż któregoś dnia na tym forum znajdzie się ranking kto ma dłuższego wacka i jego pokot http://www.youtube.com/watch?v=XZxzJGgox_E
Drogi Irku ile z tych bażantów było płoszonych po kilka razy? Ile było ataków z drzewa? Nie wiem czym się tu specjalnie przechwalać, samica jastrzębia najbanalniejszy ptak do polowania, w żadnym wypadku nie jest specjalnie trudny do ułożenia. Dla kontrastu ja przez GG jednemu początkującemu opisywałem jak zrobić imprinta jastrzebia i też sobie poradził, a ptak doskonale polował, wielki mi wyczyn.
A namówić harrisa żeby walił sierść to żadna filozofia i nijaki wymiernik trudności gatunku.
A znasz może historie z Opoczna gdzie harriska skasowała 2 sarny ? Co na to jastrząb?
No i już całkiem pomijam fakt tego jak szydzą z gołębiarzy ludzie polujący z samicami wędrownego na bażanty. Lis w kurniku też będzie miał niezły pokot.
Generalnie nie ogarniam tych bezsensownych gadek, jakie to ma znaczenie który ptak jest trudniejszy, łatwiejszy, wolniejszy, szybszy, sra daleko czy blisko. Jeżeli masz ptaka gatunku który lubisz, dbasz o niego i wyciskasz cały potencjał to jest to o co chodzi, a leczyć swoje kompleksy tym że mam albo dużego albo trudnego niby ptaka to jakaś kompletna paranoja. Czekam aż któregoś dnia na tym forum znajdzie się ranking kto ma dłuższego wacka i jego pokot http://www.youtube.com/watch?v=XZxzJGgox_E
ja tu nie widzę żadnej napinki na lini jastrząb- harris. Ale kiedy ktoś kto układa tylko harrisy wmawia innym ze harris jest najlepszy a inne uciekają to chyba lekkie przegięcie nie uważasz Adrian? Nigdy nie ujmowałem nic harrisom w kwestii ich walorów użytkowych. Znasz moje zdanie na temat harrisów w nieodpowiednich rękach. Wiem ze masz podobne. To jest meritum problemu- lanosowanie tego ptaka jako idealnego dla lenia i lamusa ("nie musisz mu poswięcać czasu, nie musisz mieć specjalnej wiedzy bo nawet idiota potrafi go ułożyć"). Ten gatunek cierpi na tym bo masa tych ptaków trafia w ręce zwykłych lamusów i sie marnuje lub źle kończy. To ze pokot jastrzębia i harrisa może być porównywalny to zadna tajemnica.
Z tego co pamiętam, jeden bażant był z drzewa, i może jeden był dwa razy ruszony. Polowałem bez psa, więc trudno było coś ponownie wygonić, zresztą nie trzeba było, bo samica większość brała w górze. Ten jastrząb miał skuteczność dochodzącą do 100% z pierwszego ruszenia, przy 2-4 złapanych dziennie. Oczywiście były bażanty nie do ruszenia, ale to normalne. Około 1/3 bażantów ten jastrząb złapał na pierwszych 10-30m, miała niesamowicie szybki start.Nisus pisze:Widzę że gadki szmatki na forum królują jak zwykle.
Drogi Irku ile z tych bażantów było płoszonych po kilka razy?
Co do układania sokołów, jak i innych gatunków. Początkowo może wędrowny jest łatwy, ale nauczyć samicę polowania z czatów na pułapie ponad 400m to już nie taka bajka, i niewielu ludzi ma takie ptaki. Raróg to inna sprawa, inny styl i charakter.
Zgadzam się z tobą Dawid. Bardzo mnie wpienia fakt wciskania wszystkim że harris jest dobry na początek. Nie jest dobry na początek według mnie, daje poczucie iluzji że super mi wyszedł ptak dla początkującego. I szerzy się nowa fala niedzielnych sokolników, traci na tym reputacja tych wszechstronnych ptaków. Naprawdę nie trudno zapatrzeć się w anglojęzyczną literaturę, gdzie ludzie o doświadczeniu o niebo przekraczającym większość europejskich sokolników, pokazują jak Harris potrafi być szybki i skuteczny.
Dobry ptak na początek to jastrząb wychowany przez rodziców i pisze tu o sokolnikach, bo ludzi którzy maja podejście " Chce mieć ptaka drapieżnego, ale nie chce polować" nie ogarniam za żadne skarby. TO PO CO CI DRAPOL? Kup sobie kruka, albo sowę. Jak przejdziesz szkołę jastrzębia i dalej sokolnictwo będzie cie jarać, to wtedy widać że masz tą iskrę. Lans z ptakiem na ręku to żenujące zjawisko.
Irku, w takim razie super ptak gratuluje. Naprawdę bardzo lubię jastrzębie i sam wiesz jak niesamowicie skuteczne są te ptaki, w odpowiednich rękach. Jednak każdy ptak ma coś do zaoferowania innego, wiele osób przykładowo zarzuca rdzawosternym brak prędkości i stylu. Wystarczy jednak pooglądać filmy z Kalifornii jak z pułapu polują na zające i nawet wszędobylski myszołów powoduje ciarki na plecach. I dobrze wiesz że, o jakim gatunku byśmy nie rozmawiali to wycisnąć z niego cały potencjał i zbliżyć się choć trochę do możliwości dzikich odpowiedników, to nigdy nie jest łatwa sprawa. I o to mi właśnie chodzi, że kwestie trudny czy łatwy to tematyka dla początkujących, doświadczony sokolnik z rozległą wiedzą powinien sobie poradzić z każdym ptakiem i tego typu niuanse przestają w ogolę istnieć, pozostaję tylko praca nad szlifowaniem cech osobniczych, która nigdy nie jest szablonowa i własnie dlatego ta cała zabawa nazywa się sztuką.
Dobry ptak na początek to jastrząb wychowany przez rodziców i pisze tu o sokolnikach, bo ludzi którzy maja podejście " Chce mieć ptaka drapieżnego, ale nie chce polować" nie ogarniam za żadne skarby. TO PO CO CI DRAPOL? Kup sobie kruka, albo sowę. Jak przejdziesz szkołę jastrzębia i dalej sokolnictwo będzie cie jarać, to wtedy widać że masz tą iskrę. Lans z ptakiem na ręku to żenujące zjawisko.
Irku, w takim razie super ptak gratuluje. Naprawdę bardzo lubię jastrzębie i sam wiesz jak niesamowicie skuteczne są te ptaki, w odpowiednich rękach. Jednak każdy ptak ma coś do zaoferowania innego, wiele osób przykładowo zarzuca rdzawosternym brak prędkości i stylu. Wystarczy jednak pooglądać filmy z Kalifornii jak z pułapu polują na zające i nawet wszędobylski myszołów powoduje ciarki na plecach. I dobrze wiesz że, o jakim gatunku byśmy nie rozmawiali to wycisnąć z niego cały potencjał i zbliżyć się choć trochę do możliwości dzikich odpowiedników, to nigdy nie jest łatwa sprawa. I o to mi właśnie chodzi, że kwestie trudny czy łatwy to tematyka dla początkujących, doświadczony sokolnik z rozległą wiedzą powinien sobie poradzić z każdym ptakiem i tego typu niuanse przestają w ogolę istnieć, pozostaję tylko praca nad szlifowaniem cech osobniczych, która nigdy nie jest szablonowa i własnie dlatego ta cała zabawa nazywa się sztuką.
Zgoda.Nisus pisze:Zgadzam się z tobą Dawid. Bardzo mnie wpienia fakt wciskania wszystkim że harris jest dobry na początek. Nie jest dobry na początek według mnie, daje poczucie iluzji że super mi wyszedł ptak dla początkującego. I szerzy się nowa fala niedzielnych sokolników, traci na tym reputacja tych wszechstronnych ptaków. Naprawdę nie trudno zapatrzeć się w anglojęzyczną literaturę, gdzie ludzie o doświadczeniu o niebo przekraczającym większość europejskich sokolników, pokazują jak Harris potrafi być szybki i skuteczny.
Dobry ptak na początek to jastrząb wychowany przez rodziców i pisze tu o sokolnikach, bo ludzi którzy maja podejście " Chce mieć ptaka drapieżnego, ale nie chce polować" nie ogarniam za żadne skarby. TO PO CO CI DRAPOL? Kup sobie kruka, albo sowę. Jak przejdziesz szkołę jastrzębia i dalej sokolnictwo będzie cie jarać, to wtedy widać że masz tą iskrę. Lans z ptakiem na ręku to żenujące zjawisko.
Irku, w takim razie super ptak gratuluje. Naprawdę bardzo lubię jastrzębie i sam wiesz jak niesamowicie skuteczne są te ptaki, w odpowiednich rękach. Jednak każdy ptak ma coś do zaoferowania innego, wiele osób przykładowo zarzuca rdzawosternym brak prędkości i stylu. Wystarczy jednak pooglądać filmy z Kalifornii jak z pułapu polują na zające i nawet wszędobylski myszołów powoduje ciarki na plecach. I dobrze wiesz że, o jakim gatunku byśmy nie rozmawiali to wycisnąć z niego cały potencjał i zbliżyć się choć trochę do możliwości dzikich odpowiedników, to nigdy nie jest łatwa sprawa. I o to mi właśnie chodzi, że kwestie trudny czy łatwy to tematyka dla początkujących, doświadczony sokolnik z rozległą wiedzą powinien sobie poradzić z każdym ptakiem i tego typu niuanse przestają w ogolę istnieć, pozostaję tylko praca nad szlifowaniem cech osobniczych, która nigdy nie jest szablonowa i własnie dlatego ta cała zabawa nazywa się sztuką.
Ułożyć każdego ptaka żeby nie uciekł, nie jest problem i trudność. Wycisnąć (chyba złe określenie, raczej osiągnąć) z niego 110% potencjału, to jest coś co mnie interesuje i co jest istotą sokolnictwa, sztuką. W ogóle rozpatrywać sprawę czysto gatunkowo to też nie jest właściwe. W obrębie gatunku są osobniki słabe, dobre i wybitne, ważne żeby się szybko na tym poznać i wykorzystać to maksymalnie. Ze słabego ptaka sokolnik nie zrobi wybitnego. Wszystko musi się zgrać, dobry ptak, dobry sokolnik, trochę szczęścia, no i jeszcze odpowiednia zwierzyna i teren.
pozdrawiam
Irek
- Pudlak Waldemar
- sokolnik
- Posty: 1292
- Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
- Lokalizacja: Racibórz
Bo istotą sprawy jest napisanie czegokolwiek o harrisie -zaraz jest się posądzonym o wszystko co najgorsze /niskie pobudki-chęć sprzedaży ,,byle komu '' itp./irek pisze: W ogóle rozpatrywać sprawę czysto gatunkowo to też nie jest właściwe.
Argument żeby nie promować tego gatunku bo jest ,,łatwy '' jakoś do mnie nie trafia -poszukajcie wad tego ptaka by zniechęcić przyszłych właścicieli bo tych co je mają chyba nikt nie przekona ,że to zły wybór .
Wypadało by ZAKAZAĆ pisania o tych ptakach bo jeszcze ktoś je będzie chciał mieć .
A jakoś nikt nie pisze o tym ile w zeszłym sezonie zostało ,,spieprzonych '' jastrzębi przez początkujących/ przeze mnie nawiasem mówiąc też -,żeby nie było ,że jestem święty /, a zdaje się i Dawid musiał młodą samiczkę ,,zresetować '' i jeżeli jeszcze ją ma to być może dopiero w tym sezonie będzie próbował ją ,,naprawić'' -nic nie jest tylko czarne albo białe i nie zawsze jest tym na co z pozoru wygląda .I bądźmy szczerzy masę polskich sokolników deklarujących ,że polują z ptakami -tak naprawdę to z nimi lata bo 4 ułówki w sezonie /jak się nie ma zwierzyny / to nie polowanie !
To lepiej przyznać się do ,,latactwa'' niż kreować się na wielkiego łowcę !
I tak jak pisze Jarek ,, Myślę, że od tematu harisów się nie uwolnimy, raczej powinniśmy próbować pomóc początkującym, aby ich harrisy były coraz lepsze''
I na tym się skupmy ,a nie na dyskredytowaniu się nawzajem !
haris
witam/nareszcie madre slowa PANOWIE ,nie cwaniactwo co do niczego nie zmierza.wszyscy nie sa mysliwymi bo to chyba o to sie toczy .duzo zainteresowanych sokolnictwem chca z ptakiem tylko polatac zeby mu towarzyszyl na spacerze.i do tego harris [myszolowiec]jak go zwia jest najlepszy; nikt tego co go ma lub ma i inne ptaki nie zaprzeczy ze tak jest .kol hagard napisal ze reklamuje swoje ptaki,,prosze pokazac w ktorym moim poscie jest to napisane ,pomijajac wszystko podzielam slowa waldka ze pisze jak jest.kazdy idzie do przodu oby tak bylo dalej ,bez niepotrzebnych zaczepek ./,,,pozdrawiam .
o moją samicę jastrzębia się Waldek nie martw. Ptak początkowo miał problem z agresją ale powodem był to że mieliśmy pecha i pomimo usilnych starań nie mogliśmy nigdzie zastać zwierzyny dla niej. W tej chwili robimy eksperyment i ptak nadal lata mimo że powinien już sie pierzyć. Nie wykazuje żadnych złych zachować i jest bardzo wszechstronnym łowcą. Jej brat zakończył sezon liczbą 26 ułówek. żaden z tych ptaków restetu nie wymaga. Jak już Waldek wyciągasz jakies zasłyszane z morskiej muszli fakty to może opowiedz nam jak Tobie poszło z jastrzębiem bo swego czasu brylowałeś to jako guru od imprintingu kiedy miałeś młoda samicę jastrzębia i wszystko wtedy wiedziałeś lepiej i wykazywałeś się wyjątkową odpornością na wszelkie uwagi. Wiec oświeć nas co z tym ptakiem?
Nisus kiedyś dobrze to ujął- zaletą jastrzębia jest to że jest sitem dla lamusów. Prawda stara jak świat i możesz sobie Waldek zawracać Wisłę kijem. i Jerzy znów to samo- jakie by argumenty nie padły i o czym byśmy nie rozmawiali, w jakimkolwiek aspekcie powtarzacie jak mantrę "harris najlepszy". Ma mnóstwo zalet i może świetnie polować. Ale to własnie wy a nie my kreujecie go na ptaka dla lamusów. Nie wmawiajcie ludziom że nie trzeba mu poświęcac czasu i że jest bezobsługowy. to nieprawda. Własnie wciskając początkującym na siłę harrisy za wszelką cenę oddajecie im niedźwiedzią przysługę. Ci ludzie i ich ptaki marnują swój potencjał. Waldek i Jerzy jakbyście jeszcze sie połapali- nie jestem przeciwny harrisom tylko wciskaniu ich początkującym na siłę i wmawianiu że to jedyna opcja. G..o prawda! tak na marginesie- Jerzy, pisze się "Haggard" a nie "Hagard". Kłania sie brak znajomości słownika sokolniczego i podstawowej nomenklatury. Trochę słabo.
