Choroby
Moderator: JoHn DuMbaR
Już odpowiadam
Gołębie były skarmiane świeżo zabite wypatroszone z obciętymi łapami głowa i wolem nie dawałem wątroby serca nic..
Każdego gołębia skanowałem o ile można tak powiedzieć "uczyłem się anatomi" trafiłem jednego z krwiakiem w piersi. Wiem to błąd podawania nie mrożonych gołębi.
Te larwy to larwy NICIENI. Przepraszam ale w stresie jakim odbierałem informacje na temat sekcji byłem z szokowany.. Podejrzewaliśmy przeziębienie objawów nie było żadnych i jeśli mogę coś poradzić każdy co skarmia gołębie niech zrobi badania podopiecznego.
Larwy prawdopodobnie nie były w środku gołębi lecz na piórach.
Doda że gołębie były skarmiane żywcem lecz zawsze 2 tygodnie trzymane pod kratą i obserwowane każdy podejrzany był eliminowany lecz jak widać.. Nie pomogło mam nadzieję ze moj ból serca pomoże innym uniknąć tego.
Pozdrawiam..
PS dezynfekcja przeprowadzona - poprawka wrzącą wodą za jakies 2 dni
Każdego gołębia skanowałem o ile można tak powiedzieć "uczyłem się anatomi" trafiłem jednego z krwiakiem w piersi. Wiem to błąd podawania nie mrożonych gołębi.
Te larwy to larwy NICIENI. Przepraszam ale w stresie jakim odbierałem informacje na temat sekcji byłem z szokowany.. Podejrzewaliśmy przeziębienie objawów nie było żadnych i jeśli mogę coś poradzić każdy co skarmia gołębie niech zrobi badania podopiecznego.
Larwy prawdopodobnie nie były w środku gołębi lecz na piórach.
Doda że gołębie były skarmiane żywcem lecz zawsze 2 tygodnie trzymane pod kratą i obserwowane każdy podejrzany był eliminowany lecz jak widać.. Nie pomogło mam nadzieję ze moj ból serca pomoże innym uniknąć tego.
Pozdrawiam..
PS dezynfekcja przeprowadzona - poprawka wrzącą wodą za jakies 2 dni
Nie wiesz może jaki to dokładnie gatunek nicieni?
Objawy przeziębienia mogły wynikać stąd, że jeśli nicienie odbywają wędrówkę typu "ascaris" to w swoim cyklu trafiają też do płuc, tam linieją i przez tchawicę znów trafiają do jelita, gdzie dojrzewają - tak w skrócie.
A to, że jaja mogły być na ptakach to raczej normalne, bo jaja są przez ptaki wydalane z kałomoczem do środowiska - trzymanie gołębi w małych klatkach wręcz sprzyja nagromadzeniu tych jaj na ich piórach i w dodatku daje czas do sporulacji oocyst, po którym to procesie stają się one inwazyjne, a który trwa różny okres czasu (w zależności od konkretnego gatunku nicienia, warunków środowiska).
Objawy przeziębienia mogły wynikać stąd, że jeśli nicienie odbywają wędrówkę typu "ascaris" to w swoim cyklu trafiają też do płuc, tam linieją i przez tchawicę znów trafiają do jelita, gdzie dojrzewają - tak w skrócie.
A to, że jaja mogły być na ptakach to raczej normalne, bo jaja są przez ptaki wydalane z kałomoczem do środowiska - trzymanie gołębi w małych klatkach wręcz sprzyja nagromadzeniu tych jaj na ich piórach i w dodatku daje czas do sporulacji oocyst, po którym to procesie stają się one inwazyjne, a który trwa różny okres czasu (w zależności od konkretnego gatunku nicienia, warunków środowiska).
Czy ktos mial podobne objawy i co zdjagnozowano i jakie bylo leczenie?
Sokól wędrowny objawy:
Kichanie i potrząsanie przy tym głowa jakby chciał zrzucić wypluwke (puste wole)
Po zerwaniu i powrocie na rekawice intensywne oddychanie( słuszalne szmery w trakcie oddechy po zerwaniu) i szybkie zmęczenie
Waga stala, zachowanie w miarę normalne
W kale brak pasożytów poza drobna ilościa jaj nicieni.
Sokól wędrowny objawy:
Kichanie i potrząsanie przy tym głowa jakby chciał zrzucić wypluwke (puste wole)
Po zerwaniu i powrocie na rekawice intensywne oddychanie( słuszalne szmery w trakcie oddechy po zerwaniu) i szybkie zmęczenie
Waga stala, zachowanie w miarę normalne
W kale brak pasożytów poza drobna ilościa jaj nicieni.
Wymaz barwiony na szybko rzeczywiście wykaże cokolwiek tylko w sytuacji, kiedy grzyba będzie już dość dużo. Moim zdaniem warto zastanowić się nad syngamozą - objawy się w miarę zgadzają, a ze względu na okres prepatentny (14-20 dni) jaja w kale mogą nie występować. W każdym razie przydałby się dokładniejszy opis - czy ptak ma duszności? czy wyciąga szyję przy oddychaniu?
Koleżanki i koledzy mam problem z samcem lannera.
Mianowicie w ostatnich dniach pojawił się u ptaka na końcówce skrzydła, dokładnie pod skrzydełkiem, niewielki bąbel z którego wydobywa się bezbarwna ciecz. Bąbel cały czas się odnawia co powoduje ciągły wysięk spod spodnich pokryw skrzydła spływający po lotce. Ptak nie doznał żadnego urazu mechanicznego, nie spiął się z innym ptakiem, ani żadnej podobnej przygody nie miał. Objawy pojawiły się samoistnie.
Z mojej strony podejrzewam odmrożenie, jednak minimalna temperatura jaka ostatnio była zanotowana to -2°C, jednak przy dużej wilgotności powietrza, co mogło spotęgować działanie niskiej temperatury.
Mogę dodać, że ten lanner jest w 17 piórze, obecnie regularnie trenowany i nigdy wcześniej nie miał podobnych dolegliwości.
Co sądzicie? Czy ktoś spotkał się z podobnymi objawami i co najważniejsze jak postępować dalej z sokołem?
Za wszelką pomoc z góry dzięki.
Mianowicie w ostatnich dniach pojawił się u ptaka na końcówce skrzydła, dokładnie pod skrzydełkiem, niewielki bąbel z którego wydobywa się bezbarwna ciecz. Bąbel cały czas się odnawia co powoduje ciągły wysięk spod spodnich pokryw skrzydła spływający po lotce. Ptak nie doznał żadnego urazu mechanicznego, nie spiął się z innym ptakiem, ani żadnej podobnej przygody nie miał. Objawy pojawiły się samoistnie.
Z mojej strony podejrzewam odmrożenie, jednak minimalna temperatura jaka ostatnio była zanotowana to -2°C, jednak przy dużej wilgotności powietrza, co mogło spotęgować działanie niskiej temperatury.
Mogę dodać, że ten lanner jest w 17 piórze, obecnie regularnie trenowany i nigdy wcześniej nie miał podobnych dolegliwości.
Co sądzicie? Czy ktoś spotkał się z podobnymi objawami i co najważniejsze jak postępować dalej z sokołem?
Za wszelką pomoc z góry dzięki.