Łowy 2007
Co do pomysłu Ravena jestem na 100% przekonny. Chciałbym jeszcze dodac, że mam nadzieję, że miałeś na myśli tylko pierwszy festyn w środkowej Polsce. Jeżeli mamy promowac sokolnictwo w całym kraju musimy organizowac festyny w różnych miejscach Polski. Oczywiście zgadzam się z pomysłem, żeby pierwszy odbył się w środkowej Polsce.
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
Czyli jakis zalazek jest
, na poczatek moze byc chcial bym jeszcze poznac opinie Pana Admina. Co do zmiany miejsc "festynu" to dobry pomysl mozna by przeprowadzic jakies loterie, z ktorych dochud przeznaczony by byl na rzecz drapoli nie wiem przykladowo na wedrowne. To jak szukamy miejsca w Łodzi?
pozdrawiam
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
Raven_Corvus pisze:Czyli jakis zalazek jest, na poczatek moze byc chcial bym jeszcze poznac opinie Pana Admina. Co do zmiany miejsc "festynu" to dobry pomysl mozna by przeprowadzic jakies loterie, z ktorych dochud przeznaczony by byl na rzecz drapoli nie wiem przykladowo na wedrowne. To jak szukamy miejsca w Łodzi?
pozdrawiam
A co tu opinia "Pana Admina"
Co do strony "targowej" - raczej nie sądze ponieważ przeciętny szary zjadacz chleba nie potrzebuje werblików, karnali itp
Chciałbym jeszcze dodac, że mam nadzieję, że te festyny będą w okolicy większych miast. Trzeba by też pomyślec oczywiście o jakiś plakatach i ogłoszeniach. A kto by się zajął rozprowadzaniem tego? A kto by wydrukował, np. 250 plakatów za darmo? Powinniśmy pomyślec skąd wziąśc pieniądze na organizację tego wszystkiego. Nie znam się na tym, ale myśle, że za pierwszym razem nie będzie tylu chętnych sponsorów. A w ogóle czy byłyby bilety za darmo czy trzeba by zapłacic? Jak sądzicie?
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
Targowa strona tez mogla by istniec to nie musialo by byc widowisko tylko dla zwyklych zjadaczy chleba ale i dla sokolnikow nawet tych nie zrzeszonych(oczywiscie posiadajacych ptaki legalnie) nawiazywanie kontaktow itp. Co do imprezy podejrzewam, ze jako samodzilna impreza miala by male szanse sukcesu prawdopodbnie musiala by czemus towarzyszyc, przykladowo jakies dni miasta cos w tym stylu. Co do sponsora nasuwa sie jakas duza firma, mysle tu o jakims browarze, oni lubia sie promowac, a i tv lubi takie "osobliwe"(dawno zapomniane sztuki, oczywiscie w mniemaniu co poniektorych) Wszystko jest do ustalenia tylko nie ma sie czym narazie podniecac bo to wszstko jest pisane palcem po klawiaturze. Dyskusja niech trwa to moze cos z tego bedzie, mysle ze najwazniejsze jest nawiazanie jakiegos kontaktu z kims z Łodzi i zaproszenie go do dyskusji taka osoba napewno zna swoje miasto i mniej wiecej jakie w nim panuja nastroje. Mozna by sprubowac napisac do wladz Łodzi czy przystały by na cos takiego np do tych dni Łodzi. Tylko wszystko spokojnie powoli to wszystko musi byc przemyslane, a kto mysli ten planuje a od planow do czynow to jeszcze dluga droga. Michal(JD) napisal, ze pisze zachowawczo, a bo i pisze, czytajac wczesniejsze swoje posty wyciagnelem wniaski i nie udaje wszechwiedzacego. Zadaje pytania. Pisze... jak mam cos do napisania.
ps. Tak z ciekawosci kto byl by zainteresowany taka inicjatywa, proponuje czlonkom Gniazda, ktorzy odwiedzaja i udzielaja sie na tym forum by zamienili kilka zdan na ten temat na Łowach w tym roku, tu prosba do PAKO.
ps.2 co do plakatow i promowania ketiew to jeszcze dluuuuuuuga droga. Na poczatek dyskusja i jeszcze raz dyskusja.
ps.3 Sie rozpisalem
nie zwracajcie uwagi na nieskladnosc tej wypowiedz mam nadzieje, ze cos z niej zrozumiecie Pozdrawiam.
ps. Tak z ciekawosci kto byl by zainteresowany taka inicjatywa, proponuje czlonkom Gniazda, ktorzy odwiedzaja i udzielaja sie na tym forum by zamienili kilka zdan na ten temat na Łowach w tym roku, tu prosba do PAKO.
ps.2 co do plakatow i promowania ketiew to jeszcze dluuuuuuuga droga. Na poczatek dyskusja i jeszcze raz dyskusja.
ps.3 Sie rozpisalem
Czołem!
Postanowiłem się wtrącić bo zainspirowała mnie ta dyskusja. Tak sie zastanawiam czy osoby najbardziej aktywne w niej mają ptaki, latają i czy robią pokazy albo coś w tym stylu. Bo wydaje mi sie że taki "festyn" w niczym nie pomoże w rozwoju sokolnictwa w Polsce!!! Miejsc i ludzi od których można się nauczyć czegoś jest naprawde dość a poza tym to nie wiem czy z takiej imprezy ktokolwiek wyniósłby coś. Poza tym wydaje mi się że rozpowszechnianie naszego zajęcia w ten sposób daje świetną okazję do zwrócenia na Nas uwagi ludziom, którzy błędnie interpretują ochronę przyrody i nas po prostu nie rozumieją. Myślę że im mniej nas widać ty lepiej. Ludzi trzeba uświadamiać i to jest pewnik, ale na pewno nie w taki sposób! A myślę tak dla tego bo niektórzy również wiedzą jaka jest sytuacja u naszych południowych sąsiadów... Na Słowacji jest około 500 sokolników a ludzi 5 000 000, więc odsetek sokolników jest o wiele większy (zdaje się że największy w Europie, większy niż w Czechach). Do tego są bardzo widoczni, organizują pokazy przy każdej nadażającej się okazji, na wielu zamkach itd. Wydaje sie że wszystko fajnie, ale jakich i ilu mają wrogów którzy podkładają im kłody pod nogi.... Organizacje sokolnicze (notabene pośrednio związane z naszymi rodzimymi) "wywalczyły" im np:obowiązek robienia testów DNA (to są niemałe koszty) dla wszystkich ptaków wyhodowanych a dla par które mają się rozmnażać muszą mieć testy z dwóch poprzednich pokoleń (obecnie jastrząb tam jest prawie 2 raz droższy od peregrina). Nie wolno im sprowadzać gatunków obcych, krzyżować gatunków, sokolnicy nie mogą prowadzić programu restytucji sokoła podobnego do naszego itd, itd... A dlaczego? Dlatego, że są widoczni i łatwo dostępni... Myślę, że My tego nie potrzebujemy, i nie chciałbym żeby się stało tak jak tam...
Poza tym to niewiem czy ktokolwiek prócz naszych przeciwników by tego chciał...
Postanowiłem się wtrącić bo zainspirowała mnie ta dyskusja. Tak sie zastanawiam czy osoby najbardziej aktywne w niej mają ptaki, latają i czy robią pokazy albo coś w tym stylu. Bo wydaje mi sie że taki "festyn" w niczym nie pomoże w rozwoju sokolnictwa w Polsce!!! Miejsc i ludzi od których można się nauczyć czegoś jest naprawde dość a poza tym to nie wiem czy z takiej imprezy ktokolwiek wyniósłby coś. Poza tym wydaje mi się że rozpowszechnianie naszego zajęcia w ten sposób daje świetną okazję do zwrócenia na Nas uwagi ludziom, którzy błędnie interpretują ochronę przyrody i nas po prostu nie rozumieją. Myślę że im mniej nas widać ty lepiej. Ludzi trzeba uświadamiać i to jest pewnik, ale na pewno nie w taki sposób! A myślę tak dla tego bo niektórzy również wiedzą jaka jest sytuacja u naszych południowych sąsiadów... Na Słowacji jest około 500 sokolników a ludzi 5 000 000, więc odsetek sokolników jest o wiele większy (zdaje się że największy w Europie, większy niż w Czechach). Do tego są bardzo widoczni, organizują pokazy przy każdej nadażającej się okazji, na wielu zamkach itd. Wydaje sie że wszystko fajnie, ale jakich i ilu mają wrogów którzy podkładają im kłody pod nogi.... Organizacje sokolnicze (notabene pośrednio związane z naszymi rodzimymi) "wywalczyły" im np:obowiązek robienia testów DNA (to są niemałe koszty) dla wszystkich ptaków wyhodowanych a dla par które mają się rozmnażać muszą mieć testy z dwóch poprzednich pokoleń (obecnie jastrząb tam jest prawie 2 raz droższy od peregrina). Nie wolno im sprowadzać gatunków obcych, krzyżować gatunków, sokolnicy nie mogą prowadzić programu restytucji sokoła podobnego do naszego itd, itd... A dlaczego? Dlatego, że są widoczni i łatwo dostępni... Myślę, że My tego nie potrzebujemy, i nie chciałbym żeby się stało tak jak tam...
Poza tym to niewiem czy ktokolwiek prócz naszych przeciwników by tego chciał...
No ja nie wiem. W prawdzie nie hoduje jeszcze ptaków, ale to nie znaczy, że nie mam prawa dyskutować na tym forum. Może i pan ma rację, lecz gdy w tym roku byłem na wakacjach w Słowacji na pewnym zamku organizowane były pokazy sokolnicze. Osoby w nich biorące były w takich pięknych średniowiecznych strojach. Nawet była tam telewizja słowacka. Wszyscy, a było nas tam naprawdę wielu, byli zachwyceni. A sokolnicy opowiadali o tym jak dbają o ptaki drapieżne. W takiej formie nikt nie zarzuci nam, że cośtam.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Pogadamy ketiw jak będziesz mieć ptaka, wtedy zobaczysz ile możesz mieć problemów z powodu swojej pasji nawet jeśli masz wszystko prawnie i moralnie uregulowane w jak najlepszym porządku.
Ty sobie myślisz że to tak hop siup, wychodzisz z ptakiem i wszyscy robią och i ach że jaki piękny i wspaniały i jaki ty mądry jesteś że sie nim opiekujesz. To tylko tak ładnie wygląda.
Nie każdy jest taki miły...
Przejrzyj na oczy bo jeszcze chyba nie zobaczyłeś prawdziwego świata
Ty sobie myślisz że to tak hop siup, wychodzisz z ptakiem i wszyscy robią och i ach że jaki piękny i wspaniały i jaki ty mądry jesteś że sie nim opiekujesz. To tylko tak ładnie wygląda.
Nie każdy jest taki miły...
Przejrzyj na oczy bo jeszcze chyba nie zobaczyłeś prawdziwego świata
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
widze, ze wiekszosc tych, ktorzy sie wypowiadaja sa na nie, to Wy jestescie Sokolnikami i wy wiecie lepiej. Ja nie jestem sokolnikiem a tylko 20 latkiem, ktory interesuje sie sokolnictwem i ptakami drapieznymi widocznie sie nie znam i to, ze wiele osob jest tym zainterosowanych a zagladajac tutaj traci wszelkie nadzieje, wielu z nich napewno bylo by swietnym sokolnikami gdyby zostali odpowiednio pokierowani i nie mowcie, ze wymaga to cierpliwosci, bo mlodzi ludzie czesto czuja sie obrazeni ponizeni i zniesmaczeni tym jak sie ich traktuje, i potem rosna ludzie niszczacy przyrode i zaglodowajacy ptaki ktore z niejasnych zrodel zdobyli. Taka impreza miala by sluzyc promowaniu ptakow drapieznych zbieraniu srdokow na programy ochoronne. Jednak zamkniety krag wydaje sie leprza propozycja, a za kilkadziesiat czy kilkanascie lat sokolnictwo w polsce to beda wycieczki do czech czy slowacji, albo zoo czy tez ogladanie restki biednych myszolowow na przydroznych drzewach. Chcial bym zaznaczyc, ze to tylko moja opinia i nikt nie musi sie z nia zgadac.
ps. Szanuje kazdego z kim mozna porozmawiac i kazdego ktory wnosi cos ciekawego do konwersacji.
ps.2 Nie traktujce "niesokolnikow" jak gorszych od siebie, to prosba z mojej strony jak i ze strony wielu mlodych ludzi ktorzy tu zagladaja. POZDRAWIAM
ps. Szanuje kazdego z kim mozna porozmawiac i kazdego ktory wnosi cos ciekawego do konwersacji.
ps.2 Nie traktujce "niesokolnikow" jak gorszych od siebie, to prosba z mojej strony jak i ze strony wielu mlodych ludzi ktorzy tu zagladaja. POZDRAWIAM
Raven dziękuje Ci za obronę. Na prawdę przepraszam, ale już jestem taki zapalczywy i jak sobie postawię jakiś cel to zazwyczaj go osiągam. Rozumiem, że wy się na tym bardziej zancie niż ja. Chciałem tylko wyrazic swoją opinię. Może i macie rację, że lepiej się nie wychylac. Nie wiedziałem jak to dokładnie wygląda na Słowacji- a ten mój ostatni komentarz był napisany trochę zbyt spontanicznie- przepraszam za niego jeśli kogoś nim uraziłem. Może wam się wydawac, że mnie to zniechęci, ale kto tak myśli jest w błędzie. Pouczenie doświadczonego sokolnika jest dla mnie bardzo ważne. Nie jestem jak Ci co nie raz wpisywali się na tym forum- mam na myśli tych pod tytułem: "Chcę zostac sokolnikiem co mam zrobic". Staram się powstrzymywac swoją młodzieńczą werwę. Może jestem dla was tylko smarkaczem (nie mam na myśli, że ktoś tak mnie nazwał), lecz chce zostac sokolnikiem jak kiedyś wy. Nie chcę wywołac kolejnej kłótni, że niektórzy sokolnicy swoim zachowaniem zniechęcają młodych- taki młody powinnien dalej zajmowac się swoją pasją mimo, że ktoś mu powiedział prawdę w oczy. Ktoś kto naprawdę chce zostaz sokolnikiem powinien potratkowac to jako pewien sprawdzian zapalczywości. Tak i ja to traktuję. Oby jak najmniej było osób o słomianym zapale. Oczywiście wasze rady wezmę sobie do serca.
PS. To oczywiście tylko moje zdanie i nie musicie się z nim zgadzac. [/code]
PS. To oczywiście tylko moje zdanie i nie musicie się z nim zgadzac. [/code]
wtrace sie z takim dopowiedzeniem, ze to bycie sokolnikiem nie musi byc czyms nieosiaglnym. Wiaze sie to z paroma przeszkodami i wyrzeczeniami ale juz nawet majac kilkanaście lat mozna sobie kupic ptaka i z nim latac - jesli ktos sie czuje na silach to sa gatunki ktore mozna trzymac i nawet nie trzeba rejestrowac w starostwie (np harris hawk). Grunt to wykazac sie odpowiedzialnoscia i zapewnic ptakowi dobra opieke i konkretna woliere.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Na św.Bawona! Uderz ptaka, a sokolnik się odezwie
(ewentualnie uderz ptaka, a będzie cię bolało w kroku
) A tak na poważnie to nie spodziewałem się, że mój skromny post wywoła taką falę odpowiedzi.
Ale muszę co nieco sprostować, bo wydaje mi się, że to, co napisałem, rozmyło się w toku dyskusji.
A co do tego, że zaglądający tu ludzie tracą zainteresowanie sokolnictwem, to wynika z tego, że polscy sokolnicy patrząc na to co się dzieje na Słowacji ( i u nas również, tyle że jak napisałem na mniejszą skalę) po prostu bronią się przed podobnymi skutkami. Bo młody dorwie się do ptaka(jak juz napisałem-niecierpliwy) i narobi smrodu wokół sokolników. bo nie zawsze umie właściwie zareagować na określone zachowanie ptaka, nie zawsze potrafi nad nim zapanować, nie zawsze potrafi kulturalnie, logicznie i spokojnie odpowiedzieć na pytania czy uwagi przechodnia, które nie zawsze są przychylne.
W największym skrócie prawda jak zwykle tkwi po środku. I potrzeba dobrej woli i zrozumienia obu stron, aby wszystko mogło funkcjonować, jak należy.
Chwal Ćwik
Ale muszę co nieco sprostować, bo wydaje mi się, że to, co napisałem, rozmyło się w toku dyskusji.
Wg mnie "taki festyn" to byłoby zakończenie, zwieńczenie całej naszej pracy. Tak jak napisałem w moim pierwszym poście, trzeba najpierw zacząć od uświadamiania ludzi, czym jest sokolnictwo, z czym to się je itd itp. Dopiero potem można by zorganizować jakąś imprezę (lub imprezy) promujące sokolnictwo wśród społeczeństwa. I dopiero wtedy można będzie "nabyc" młodych sokolników w nasze szeregi.przemek pisze:wydaje mi sie że taki "festyn" w niczym nie pomoże w rozwoju sokolnictwa w Polsce!!!
przemek pisze:Postanowiłem się wtrącić bo zainspirowała mnie ta dyskusja. Tak sie zastanawiam czy osoby najbardziej aktywne w niej mają ptaki, latają i czy robią pokazy albo coś w tym stylu.
Mam latającą samicę raroga w 11 piórze i wiem co to znaczy na każdym kroku "użerać" się ze zwykłymi zjadaczami chleba. Pół biedy, jeśli ktoś mówi, że jestem dziwny, bo tresuję ptaka (ludzie trzymają węże, pająki i inne o wiele ciekawsze wynalazki i ludzi to nie bulwersuje). Gorzej, jak słyszę, że go męczę, bo za krótko lata ("bo przecież ptaki na wolności lataja bez przerwy" itd). Natomiast gdy na pytanie gdzie ją przetrzymuję odpowiadam, że na dworze w specjalnej budce (mało kto kojarzy słowo WOLIERA) to już jest lament pod niebo, że ptaszkowi zimno będzie w śnieżne dni, że jestem nieludzki, że powinienem ją w domu trzymać i to najlepiej koło kaloryfera. Nie dociera do nikogo, że to dziki ptak i jest przyzwyczajony do życia na świeżym powietrzu, że wyjście na codzienny trening naraża tym samym ptaka na szok termiczny, groźbę zapalenia płuc itd.iskra pisze:Pogadamy ketiw jak będziesz mieć ptaka, wtedy zobaczysz ile możesz mieć problemów z powodu swojej pasji nawet jeśli masz wszystko prawnie i moralnie uregulowane w jak najlepszym porządku.
Ty sobie myślisz że to tak hop siup, wychodzisz z ptakiem i wszyscy robią och i ach że jaki piękny i wspaniały i jaki ty mądry jesteś że sie nim opiekujesz. To tylko tak ładnie wygląda.
Nie każdy jest taki miły...
Przejrzyj na oczy bo jeszcze chyba nie zobaczyłeś prawdziwego świata
moim zdaniem w Polsce jest tak samo,Jeśli nie zauważyliście, tylko że na mniejszą skalę, bo odsetek sokolników jest mniejszy. Wg mnie to typowo słowiańskie podejście do sprawy (ewentualnie na zasadzie PIES OGRODNIKA-SAM NIE ZJE I DRUGIEMU NIE DA). W krajach Europy Zachodniej (i ogólnie w krajach cywilizowanych) nie ma takiego problemu z sokolnictwem. Nie chcę przez to powiedzieć, że sokolnicy nie maja problemów z różnymi ekofiołami, ale zwykli ludzie nie traktują ich jak totalnych wariatów i wrogów, jak to ma miejsce u nas. Po prostu-hobby to hobby, każdy ma do tego prawo.przemek pisze:Na Słowacji jest około 500 sokolników a ludzi 5 000 000, więc odsetek sokolników jest o wiele większy (zdaje się że największy w Europie, większy niż w Czechach). Do tego są bardzo widoczni, organizują pokazy przy każdej nadażającej się okazji, na wielu zamkach itd. Wydaje sie że wszystko fajnie, ale jakich i ilu mają wrogów którzy podkładają im kłody pod nogi.... Organizacje sokolnicze (notabene pośrednio związane z naszymi rodzimymi) "wywalczyły" im np:obowiązek robienia testów DNA (to są niemałe koszty) dla wszystkich ptaków wyhodowanych a dla par które mają się rozmnażać muszą mieć testy z dwóch poprzednich pokoleń (obecnie jastrząb tam jest prawie 2 raz droższy od peregrina). Nie wolno im sprowadzać gatunków obcych, krzyżować gatunków, sokolnicy nie mogą prowadzić programu restytucji sokoła podobnego do naszego itd, itd...
Musze powiedzieć, że w tym miejscu masz rację, ale i nie masz racji. Młodzi ludzie są w większości niestety niecierpliwi. Pamiętam, jak w technikum, gdzie zaczynałem z sokolnictwem, co roku na spotkanie organizacyjne na początku roku przychodziło 20 osób, albo i więcej. Wszyscy spodziwali się, że zaraz po tym spotkaniu każdy z nich dostanie ptaka i zacznie się sielanka. Tymczasem trzeba najpierw poznać teoretyczną stronę sokolnictwa, a zaczyna sie to od znajmości budowy i funkcjonowania ptasiego organizmu, a kończy na ścisłej wiedzy dotyczącej układania ptaków drapieżnych, aby można było powiązać różne elementy wiedzy w celu lepszego ich wykorzystania. (A musze powiedzieć, że wiedza biologiczna tych młodziaków nie zawsze była na takim poziomie jak myśleliśmy, że powinna być-jak by nie było szkoła leśna i biologia to podstawa). Po spotkaniu organizacyjnym do sokolarni przychodziło zatem 4-6 osób (z ponad 20), po czym z tych 6 zostawał 1 rodzynek, bo nikomu się nie chciało uczyć ponad to, co było zadane na lekcjach.Raven_Corvus pisze:widze, ze wiekszosc tych, ktorzy sie wypowiadaja sa na nie, to Wy jestescie Sokolnikami i wy wiecie lepiej. Ja nie jestem sokolnikiem a tylko 20 latkiem, ktory interesuje sie sokolnictwem i ptakami drapieznymi widocznie sie nie znam i to, ze wiele osob jest tym zainterosowanych a zagladajac tutaj traci wszelkie nadzieje, wielu z nich napewno bylo by swietnym sokolnikami gdyby zostali odpowiednio pokierowani i nie mowcie, ze wymaga to cierpliwosci, bo mlodzi ludzie czesto czuja sie obrazeni ponizeni i zniesmaczeni tym jak sie ich traktuje, i potem rosna ludzie niszczacy przyrode i zaglodowajacy ptaki ktore z niejasnych zrodel zdobyli.
A co do tego, że zaglądający tu ludzie tracą zainteresowanie sokolnictwem, to wynika z tego, że polscy sokolnicy patrząc na to co się dzieje na Słowacji ( i u nas również, tyle że jak napisałem na mniejszą skalę) po prostu bronią się przed podobnymi skutkami. Bo młody dorwie się do ptaka(jak juz napisałem-niecierpliwy) i narobi smrodu wokół sokolników. bo nie zawsze umie właściwie zareagować na określone zachowanie ptaka, nie zawsze potrafi nad nim zapanować, nie zawsze potrafi kulturalnie, logicznie i spokojnie odpowiedzieć na pytania czy uwagi przechodnia, które nie zawsze są przychylne.
W największym skrócie prawda jak zwykle tkwi po środku. I potrzeba dobrej woli i zrozumienia obu stron, aby wszystko mogło funkcjonować, jak należy.
Chwal Ćwik