Jestem praktycznie świeży jeśli chodzi o sokolnictwo, ale od jakiegoś czasu bardzo mnie to wciągnęło. Pewnego dnia jechałem samochodem przez wioskę gdzie mieszkam od niedawna, i zobaczyłem przy drodze na ściętym drzewie siedzącego pana z ptakiem na rękawicy, nie wiem co się stało ale musiałem zawrócić i podejść do niego. Oczywiście miałem kilka pytań do niego odnośnie ptaka i jego osoby. Okazało się że on ma Harrisa a woliera stoi jakieś 250-300m od mojego domu. Od tamtej pory jakoś tak skumplowaliśmy się, a ja dostałem kręćka na punkcie Harrisa, praktycznie co dziennie jestem u niego i obserwuję ich oboje, często mówię żonie że muszę wyskoczyć na godzinkę dwie jeszcze raz do pracy, a tak naprawdę ciągnie mnie do Harrisa. Jestem mu naprawdę wdzięczny za dzielenie się swoją wiedzą i oczywiście cierpliwość do mnie. Dostałem od niego trochę materiałów odnośnie drapoli , zacząłem czytać forum, ale teraz wiem że żadna lektura nie da tyle wiedzy co obcowanie z tymi ptakami i oczywiście z ich właścicielem. Tak sobie ostatnio pomyślałem że fajnie by było, gdyby w jednej miejscowości był by dwa harris-y, może udało by się je zgrać tak aby polowały razem. Oczywiście moja przygoda z sokolnictwem dopiero się zaczyna, na razie czytam, obserwuje harrisa i proces jego układania, zadaję pytania
KUBA