MOJE Przygody z Ptakami
wiem ze temat jest inny i zbaczamy troche z niego ale to juz ostatni post
jestescie wąskim gronem ludzi z pasja i znacie sie w wiekszosci bardzo dobrze.... jedni z was maja uprawnienia a drudzy nie... wiec co stoi na przeszkodzie zeby kolega bez uprawnien jechał z kolega z uprawnieniami na OHZ i w ramach kolezenstwa puszczał na bazanty ptaka kolegi?
odstrzal bazanta nie jest duzo drozszy niz kupno ptaka z hodowli
mysle ze nadlesniczy nie bedzie mial nic przeciwko tym bardziej ze sokolnictwo jest piękną formą łowiectwa a jak wiemy łowiectwo jest scisle powiazane z leśnictwem
a trening ptaka i atmosfera na takim wypadzie bezcenna 
To nie takie proste, ptak niepolujacy nie bedzie mial raczej szansy na zlapanie czegokolwiek, wiec zyczliwosc tego typu niewiele pomoze. Sam fakt ze ma pazury, nie sprawia ze, jest w stanie dogonic i zabic wszystko co sie komus wymarzy. Kazdy polujacy ptak to wiele godzin polowan i przemyslanego treningu, nie da sie tego przeskoczyc w kilka dni.
A w miejsce nostalgii nad tradycja na widok ptaka drapieznego wiekszosc mysliwych dostaje skurczu palca wskazujacego i przez wiele lat sie to nie zmieni.
A w miejsce nostalgii nad tradycja na widok ptaka drapieznego wiekszosc mysliwych dostaje skurczu palca wskazujacego i przez wiele lat sie to nie zmieni.
wytłumacz mi po co rozpolowywać ptaka koledze który nie jest myśliwym? ptak nie wie czy osoba która go trzyma ma uprawnienia czy nie. potem włąciciel- latacz niemyśliwy pójdzie polatać a gdy wyrwie sie bazant i bach- kłusownictwo.zresztą ptak to nie zabawka którą sie wypozycza. nie lepiej poprostu zrobić uprawnienia niz kombinować jak polować ich nie mając? wiem ze tak łatwiej ale nie tędy droga. szczerze mówiąc idiotyczna sie robi ta dyskusja i nie widzę sensu jej kontynuować.Narni pisze:wiem ze temat jest inny i zbaczamy troche z niego ale to juz ostatni postjestescie wąskim gronem ludzi z pasja i znacie sie w wiekszosci bardzo dobrze.... jedni z was maja uprawnienia a drudzy nie... wiec co stoi na przeszkodzie zeby kolega bez uprawnien jechał z kolega z uprawnieniami na OHZ i w ramach kolezenstwa puszczał na bazanty ptaka kolegi?
odstrzal bazanta nie jest duzo drozszy niz kupno ptaka z hodowli
mysle ze nadlesniczy nie bedzie mial nic przeciwko tym bardziej ze sokolnictwo jest piękną formą łowiectwa a jak wiemy łowiectwo jest scisle powiazane z leśnictwem
a trening ptaka i atmosfera na takim wypadzie bezcenna
Pisząc tamtego posta obawialem sie takiego zarzutu.... ale jak wiadomo wiele osob trzyma jastrzebie a ptak ten ma wrecz wrodzony instynkt łowcy.... piszac go mialen na mysli dobro ptaków.... to prawda idac pozniej w teren mozna miec takiego pecha ze wyleci bazant i mamy klopot... ale sa tez tereny gdzie bazanta nie ma wogole... Nie pisalem o wypozyczaniu ptaka a wypadzie razem ze znajomym gdzie to on teoretycznie bedzie puszczał go.... wiec nie mialem na mysli traktowania jak zabawki.... to prawda łatwiej zrobic uprawnieniahaggard pisze: wytłumacz mi po co rozpolowywać ptaka koledze który nie jest myśliwym? ptak nie wie czy osoba która go trzyma ma uprawnienia czy nie. potem włąciciel- latacz niemyśliwy pójdzie polatać a gdy wyrwie sie bazant i bach- kłusownictwo.zresztą ptak to nie zabawka którą sie wypozycza. nie lepiej poprostu zrobić uprawnienia niz kombinować jak polować ich nie mając? wiem ze tak łatwiej ale nie tędy droga. szczerze mówiąc idiotyczna sie robi ta dyskusja i nie widzę sensu jej kontynuować.
dlatego pytam po co osobie która nie ma uprawnień i praktyki jastrząb? żeby z nim nie polować i go schrzanić? żeby wyżywał sie na tobie bo gdy nie poluje robi sie naprawdę pobudliwy i wredny? nie chcesz polować? kup pustułkę a jastrzebie zostaw komuś kto będzie z nimi polował. czasy wolnej amerykanki właśnie mijają.teraz wszyscy patrzą nam na ręce, zagladaja w papiery i czekają na pretekst aby miec argument przeciw sokolnictwu
całkowicie się z Toba zgadzam ale pod wzgledem posiadania ptaków niestety nic nie zdzialamy.... zaproponowalem tylko jedno z rozwiązań choc terez mam wątpliwości czy dobre ;/ dlatego popieram nastawienie ludzi takich jak Ty ktore wyrazileś w temacie "Przetrzymywanie drapola" co do dostępnosci niektorych ptaków
dobra ale koniec wazeliny
post ktory napisaleś wydaje się być kierowany konkretnie do mojej osoby wiec w obronie napisze : ze nie mam zamiaru kupować jastrzębia bo jestem dopiero w polowie drogi do uzyskania uprawnien sokolniczych..... a za cel obrałem sobie ich zdobycie zanim wejde w posiadanie tego ptaka...... ale skończmy juz ten dialog bo temat jest zupelnie inny 
mój post nie byl skierowany do Ciebie
poprostu temat ten jest walkowany wyjatkowo często. Członkowie Gniazda Soklonikiów oraz Zakonu debatowali na ten temat podczas warsztatów sokolniczych w Tucholi kilka dni temu i większość ludzi podziela pogląd że pewne gatunki nie nadaja się na ptaki do latania. branie jastrzębia czy hybryda do latania to kiepski pomysł i w dodatku odbierasz ptakowi coś co jest jego częścią i pasją. to nie fair wobec ptaka. pamiętam jak Zap latał i płoszył a słyszałem że robi uprawnienia do polowania. i bardzo dobrze bo jeśli ma się takie ptaki pealei szkoda byłoby nie umożliwić im pokazania na co je stać. suma sumarum nie ma nic piękniejszego niż zapolować. zarówno indywidualnie jak i w gronie przyjaciół sokolników. żaden trening nie da ani Tobie ani ptakowi takiej radości i tyle wrażeń co polowanie.i liczę na to że każdy kto będzie tylko latał szybko zrozumie że to polowanie jest kwintesencją sokolnictwa i jest wpisane w jego definicję
-
ZaP
- sokolnik
- Posty: 832
- Rejestracja: wt sie 23, 2005 8:12 am
- Lokalizacja: Ostrów Mazowiecka
- Kontakt:
płoszę... a ptaki ktore płoszą muszą polwoać, niestey nie mogę ja z nimi narazie co nie znaczy, ze czesc z moich ptaków nie poluje. Jeśli chodzi o PZŁ to juz w polowie kwietnia będę po egzaminach bo kurs sie kończy już w kwietniu, potem egzamin...
a płoszenie, z samych pokazów takiej ilosci ptaków nie można utrzymać wiec płoszenie też jest w mojej ofercie
ZaP
a płoszenie, z samych pokazów takiej ilosci ptaków nie można utrzymać wiec płoszenie też jest w mojej ofercie
ZaP
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
cytuję:to wlasnie nasze prawo mamy takie ze jedna ustawa dopuszcza a druga zabrania wiec jak tu zyć w tym państwie bez "naginania" prawa ?
Może i tak jest, ale za nim zaczniesz psioczyć na prawo to je dobrze przeczytaj.
Ustawa "Prawo łowieckie" zakazuje hodowli zwierzyny łownej bez zgody ministra
Art. 16. 1. Zabrania się chowu i hodowli zamkniętej zwierząt łownych, z wyjątkiem bażanta oraz zwierząt uznanych za zwierzęta gospodarskie na podstawie odrębnych przepisów.
2. Minister właściwy do spraw środowiska może wydać zgodę na chów i hodowlę zamkniętą zwierząt łownych niebędących zwierzętami gospodarskimi do celów badań naukowych, dydaktyki, zasiedleń lub eksportu zwierzyny żywej.
w tym przypadku jelenie i daniele zostały odrębnymi przepisami uznane za zwierzęta gospodarskie pod warunkiem, że ich hodowla jest prowadzona w celu pozyskania mięsa i skór.Takich jesleni i danieli nie wolno przeznaczać do wsiedleń ani urządzać na nie polowań na wybiegach.
I jak zwykle tu zaczynają się kombinacje. Bo jedni hodują na skóry i mięso i zabijają te zwierzęta jak bydło w rzeźni. Inni hodowcy uważają, że etyczniej takiego byka daniela na fermie sprzedać jako zwierzę do odstrzału. Inni jeszcze kupują daniele hodowlane i wsiedlają do łowisk. W założeniu przepisów populacja "dzika" danieli i jeleni miała być odizolowana od populacji "hodowlanej".
Czy to prawo jest złe czy to my zawsze szukamy innych rozwiązań?
Może i tak jest, ale za nim zaczniesz psioczyć na prawo to je dobrze przeczytaj.
Ustawa "Prawo łowieckie" zakazuje hodowli zwierzyny łownej bez zgody ministra
Art. 16. 1. Zabrania się chowu i hodowli zamkniętej zwierząt łownych, z wyjątkiem bażanta oraz zwierząt uznanych za zwierzęta gospodarskie na podstawie odrębnych przepisów.
2. Minister właściwy do spraw środowiska może wydać zgodę na chów i hodowlę zamkniętą zwierząt łownych niebędących zwierzętami gospodarskimi do celów badań naukowych, dydaktyki, zasiedleń lub eksportu zwierzyny żywej.
w tym przypadku jelenie i daniele zostały odrębnymi przepisami uznane za zwierzęta gospodarskie pod warunkiem, że ich hodowla jest prowadzona w celu pozyskania mięsa i skór.Takich jesleni i danieli nie wolno przeznaczać do wsiedleń ani urządzać na nie polowań na wybiegach.
I jak zwykle tu zaczynają się kombinacje. Bo jedni hodują na skóry i mięso i zabijają te zwierzęta jak bydło w rzeźni. Inni hodowcy uważają, że etyczniej takiego byka daniela na fermie sprzedać jako zwierzę do odstrzału. Inni jeszcze kupują daniele hodowlane i wsiedlają do łowisk. W założeniu przepisów populacja "dzika" danieli i jeleni miała być odizolowana od populacji "hodowlanej".
Czy to prawo jest złe czy to my zawsze szukamy innych rozwiązań?
Pisząc tamtego posta dodalem ze moge sie mylic i to jedyny moj punkt obronny poniewaz posiadam widocznie stare informacjeNowogrodzki pisze: w tym przypadku jelenie i daniele zostały odrębnymi przepisami uznane za zwierzęta gospodarskie pod warunkiem, że ich hodowla jest prowadzona w celu pozyskania mięsa i skór.Takich jesleni i danieli nie wolno przeznaczać do wsiedleń ani urządzać na nie polowań na wybiegach.
I jak zwykle tu zaczynają się kombinacje. Bo jedni hodują na skóry i mięso i zabijają te zwierzęta jak bydło w rzeźni. Inni hodowcy uważają, że etyczniej takiego byka daniela na fermie sprzedać jako zwierzę do odstrzału. Inni jeszcze kupują daniele hodowlane i wsiedlają do łowisk. W założeniu przepisów populacja "dzika" danieli i jeleni miała być odizolowana od populacji "hodowlanej".
Czy to prawo jest złe czy to my zawsze szukamy innych rozwiązań?
Jednocześnie daniel, jako gatunek obcy w naszym kraju, podlega Ustawie o ochronie przyrody z dnia 16 kwietnia 2004 r. (Dz. U. 2004, Nr 92, poz. 880), wedle której bez zezwolenia ministra właściwego do spraw środowiska zabronione jest wprowadzanie gatunków obcych do środowiska przyrodniczego. Ponieważ zapisy w tej ustawie nie odwołują się do kwestii introdukcji zwierząt łownych zawartych w Ustawie - prawo łowieckie, introdukcje danieli mogą być interpretowane jako złamanie przepisów o ochronie przyrody, karane grzywną lub aresztem.