a może troche hardcore ??

Tematy ogólne związane z sokolnictwem.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Nisus
sokolnik
Posty: 824
Rejestracja: wt lut 01, 2005 10:28 pm
Lokalizacja: Południe
Kontakt:

Post autor: Nisus »

No tak swoje potrzeby najlepiej zaspokoil by na wolnosci, ale to juz nie jest sokolnictwo :)
Skoro przetrzymujemy w niewoli to naszym obowiazkiem jest jak najabrdziej stymulowac ptasi umysl i cialo.

Nic nie stoji na przeszkodzie, zeby dac drugiego bazanta ptakowi, wrecz przeciwnie kilka zdobyczy za jednym wypadem pozytywnie wplywa na zachowanie ptaka. Staralem sie jedynie wyjasnic, ze polowanie na gawrony nie musi niesc za soba kozysci dla sokolnika, tak samo jak wiele innych rodzajow polowan. Przynajmniej nie bezposrednich, bo sama mozliwosc czestych atakow jest nagroda sama w sobie.

Sokolnictwo rozwijalo sie na potrzebie polowania, ale obecnie staje sie coraz bardziej dziedzina nauki u ktorej podstaw lezy polowanie. Bo wytrenowac drapieznika trzymanego w niewoli do tak wysokiego poziomu, ze jest w stanie konkurowac z dzika zwierzyna jest przynajmniej dla mnie docelowym zadaniem. Sokol w postaci latawca, czy psa goniacego za stara skarpeta srednio sie komponuje w ten obraz.
Awatar użytkownika
Marcin
młodszy sokolnik
Posty: 256
Rejestracja: śr mar 09, 2005 10:58 am
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Marcin »

Całkowicie zgadzam się z tym co napisał Nisus o psychice jastrzębi. Te ptaki po prostu muszą polować. Mam teraz samca, z którym na poczatku miałem troche kłopotu, pomimo że nie jest to imprint kryczał nakrywał i generajnie był nerwowy. Już myslałem że wyszedłem z wprawy bo miałem pięć lat przerwy w układaniu jasrtzebi. Wszystko skończyło się jak ręką odjął gdy zacząłem z nim polować. Ptak zmienil sie nie do poznania. Nie krzyczy, jest spokojny , ma świetny apel bo wie że zapewniam mu najwięcej szans na polowanie. Jastrzębie mają ogromne pokłady energi i agresji którą muszą w którąś strone skierować.
Awatar użytkownika
Marcin
młodszy sokolnik
Posty: 256
Rejestracja: śr mar 09, 2005 10:58 am
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Marcin »

Co do gawronów to też miałem mieszane uczucia spowodowane tym że słyszałem że ptaki nie chcą jeść ich mięsa. Upolować coś a potem wyrzycić toż św Bawon nigdy więcej by nie pobłogosławił.
Nie wiem skąd jest ta teoria, pewine z którejś angielskiej ksiązki, bo ptaki bardzo chętnie jedzą mięso gawronów które jest bardzo kaloryczne więc nie ma problemu z marnotrawieniem.
Sam wole polowanie na zwierzynę ale muszę przyznać że polowanie na czarne jest polowaniem z górnej półki.
Kuba1997
młodszy sokolnik
Posty: 231
Rejestracja: wt lip 22, 2008 10:17 am
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Kuba1997 »

Marcin pisze:Upolować coś a potem wyrzycić

Albo samemu zjeść.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

nie bez znaczenia jest również fakt że dla niektórych sokołów w tym raroga taki poziomy atak z rękawicy i pogon jest bardziej naturalnym stylem niż atatk z czatów. rarogi są rewelacyjnymi ptakami do tej roboty :) potrafią podobnie jak jastrząb wykorzystac konfigurację terenu i zasłony terenowe w postaci drzew czy żywopłotu. widziałem samicę raroga która podczas takiego ataku leciała poniżej poziomu gruntu tuż nad wodą w głębokim rowie melioracyjnym ! w ostatniej chwili wyskoczyła na pełnej prędkosci na niczego niespodziewające się gawrony. atak sie nie powiódł niemniej widok był niesamowity. dodam że było to w czasach kiedy można było swobodnie polowac na czarne pióro i nie był to mój ptak. apropos tego czy ptakom mięso smakuje czy też nie- nie wiem czy to zauważyliście ale mięso z piersi bażanta niespecjalnie podchodzi niektórym sokołom. wolą szyjkę podziubac lub uraczyc sie bardziej łykowatym i czerwonym mięsem z uda. w tym że zabierasz zwierzynę na własny użytek nie ma nic niestosownego. byleby ptak dostał swoją nagrodę. większośc ptaków bardzo chętnie zamieni upolownego bażanta na połówkę gołębia który jest dla nich znacznie smaczniejszy i bardziej kaloryczny.
jeśli chodzi o próżnośc- nie wydaje mi sie żeby zaspokajanie naturalnego instyktu polowania u podopiecznego było próżnościa. czy ktoś widział kiedyś dzikiego wędrownego jedzącego bażanta lub kuropatwę? wątpię. za to z gawronem jak najbardziej :) upolowanego gawrona wcale nie trzeba wyrzucac bo ich mięso jak sądze jest znacznie bardziej odżywcze niż bażanta i ptaki na ogół je lubią.może wydziwiac ptak który nigdy takiego mięsa nie jadł ale wizualnie zasdniczo niewiele różni się od gołębiny. jedyny wyjątek stanowią gawrony które podejżewamy o jakąs chorobę. tzn. osowiałew słabej kondycji itp. takiego ptaka jeśli tylko da się dojśc zanim sokół zdąrzy go napocząc lepiej wyrzucic lub zakopac. i nie ma w tym marnotrastwa bo najpewniej i tak by padł.
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Nisus, ja wcale nie twierdze, że z ptakiem nie należy się podzielić. Broń Boże.
Jedne co w tym względzie można mi zarzucić to to, że dla mnie sokolnictwo to rodzaj symbiozy między ptakiem a człowiekiem z którego powinny dla obu strony wynikać jakieś pozytywy, w tym również ''materialne''. Polowanie na ptactwo (jakiekolwiek) tylko po to by wszsystko oddać ptakowi budzi u mnie mieszane uczucia, nie dlatego że jestem pazerny na dziczyznę ;) choć lubię ją bardzo, ale dlatego, że taka jest tradycja i korzenie tego sportu. Polowanie dajmy na to na mewy (jak to ma często miejsce w Anglii) po to tylko, że jest efektowne i dostarcza nam masę darmowego mięsa dobrej jakości ( ze srebrzystej ) nie podoba mi się. Tam to już jest rodzaj ''zabawy'', która się zaczyna opłacać, bo jednodniowych czy gołębi kupować nie trzeba. Takie podejście jest moim zdaniem naganne.
Pzdr.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

idąc tym tropem polowanie z drzemlikiem czy krogulcem byłoby kompletnie bez sensu bo nie mamy z tego korzyści materialnych.no chyba że krogulec złapie przepiórkę lub kuropatwę. polowanie nie dla swoich korzyści nie jest wynalazkiem naszych czasów. już wieki temu ulubionym zajęciem możnych dam było polowanie z drzemlikami na skowronki. nagrodą dla sokolnika jest piękny i skuteczny atak a dla ptaka posiłek.podobnie jak w Angli z mewami i gawronami.
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Z drzemlikiem w Polsce można by polować na przepiórkę, czemu te ptaki są pod ochroną...?
Niech mnie ktoś wreszcie oświeci, u mnie jest ich wszędzie pełno... oczywiście nie w tej chwili.
Haggard, ja cały czas mówię o swoim podejściu do tej kwestii, nie naciskam na to by prawo pozostało takie jakie jest, czy też było zmieniane. Będzie można polować na czarne, będziecie mieć moje błogosławieństwo i szczere życzenia samych sukcesów na tym polu. Co do skowronków wygląda to bardzo fajnie, ekscytująco etc. Nie zmienia to jednak faktu, że ja bym się tego nie podjął. Skończę już te dywagacje na temat swoich upodobań. Nie o to w tym chodzi przecież :razz:
Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
Nowogrodzki
sokolnik
Posty: 662
Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
Lokalizacja: Tuchola
Kontakt:

Post autor: Nowogrodzki »

Co do smaku mięsa gawronów to znałem człowieka, który lubił pieczone młode gawrony. Prosił mnie kiedyś , żebym zaniósł do jego domu i dał żonie oskubane , bez łapek i głowy gawrony jako gołębie (żona jego miała pewne opory w zamianie pieczeni z kurczaka na gawrona-ciekawe dlaczego :wink: )
Pochodził ze wschodu, mieszkał przed wojną w hutorze i może to korzenie jego upodobań kulinarnych.
Awatar użytkownika
Nowogrodzki
sokolnik
Posty: 662
Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
Lokalizacja: Tuchola
Kontakt:

Post autor: Nowogrodzki »

Nisus pisze:Sokol w postaci latawca, czy psa goniacego za stara skarpeta srednio sie komponuje w ten obraz.
zgadzam się , że to nędzna namiastka , ale...
To takie podejście czarno-białe do życia, w tym sokolnictwa. Jeżeli sprowadzimy sokolnictwo tylko do polowania, to po pierwsze tylko garść ludzi może się tym parać w warunkach polskich. Barierą nie tylko są umiejętności, ale też czas, pieniądze i polskie prawo. Mieszkając na północy Polski można sobie pozwolić na wyjazd na bażanty czy kuropatwy na południe, ale ile raz w roku? Przecież jak ptak nie poluje w jakiś sposób musi utrzymywać "formę". I tu sprowadzimy się do cyfr: Ile wystarczy polowań? co drugi dzień, raz w miesiącu czy sezonie? Można oczywiście stać na stanowisku, że ten kto bierze ptaka drapieżnego pod opiekę musi mu zapewnić możliwość polowania z zabijaniem włącznie. Nie wiem, ile "wiosen" liczysz Nisus, ale wybacz, to trochę ortodoksyjne podejście do sokolnictwa. Ja z wiekiem nauczyłem się (mam nadzieję) trochę tolerancji i staram się trzymać realiów naszej polskiej rzeczywistości.
M.Kamińska
początkujący
Posty: 97
Rejestracja: śr sty 09, 2008 9:58 am
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: M.Kamińska »

JoHn DuMbaR pisze:Z drzemlikiem w Polsce można by polować na przepiórkę, czemu te ptaki są pod ochroną...?
Niech mnie ktoś wreszcie oświeci, u mnie jest ich wszędzie pełno...
Przepiórek jest w naszym kraju bardzo mało, to że u Ciebie jest ich dużo jest jedynie zjawiskeim lokalnym. Gatunek w Polsce nieliczny. Generalnie więcej na wschodzie i południu niż zachodzie i północy. Jak mój promotor dowiedział sie ze karmię ptaki pzrepiórkami o mało mnie nie zlinczował :razz: Dopiero po wyjaśneiniach że to z fermy ochłonął :wink:
polikarp
młodszy sokolnik
Posty: 284
Rejestracja: pt mar 09, 2007 8:11 pm
Lokalizacja: pomorze

Post autor: polikarp »

Nowogrodzki pisze:Mieszkając na północy Polski można sobie pozwolić na wyjazd na bażanty czy kuropatwy na południe, ale ile raz w roku?
Nie jest tak źle. Mamy tu kaczki. Trzeba mieć tylko samochód, a o to łatwiej niż o dobrego wyżła na bażanty. Tak, czy owak to ze względu na okres ochronny długo za nimi nie poganiamy. I co potem? Kto w ogóle może cały sezon regularnie polować ?
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

M.Kamińska pisze:
JoHn DuMbaR pisze:Z drzemlikiem w Polsce można by polować na przepiórkę, czemu te ptaki są pod ochroną...?
Niech mnie ktoś wreszcie oświeci, u mnie jest ich wszędzie pełno...
Przepiórek jest w naszym kraju bardzo mało, to że u Ciebie jest ich dużo jest jedynie zjawiskeim lokalnym. Gatunek w Polsce nieliczny. Generalnie więcej na wschodzie i południu niż zachodzie i północy. Jak mój promotor dowiedział sie ze karmię ptaki pzrepiórkami o mało mnie nie zlinczował :razz: Dopiero po wyjaśneiniach że to z fermy ochłonął :wink:
To dziwne, na Slasku warunki nie sa szczegolnie sprzyjajace, a moge przysiac na cokolwiek zechcecie ze na kazdym polu slychac wiosna nawolujacego samca...
Na podkarpaciu przepiorka to rowniez chleb powszedni. U mnie jest ich na prawde o wiele wiecej niz kuropatw. Ta polnoc polski jest jakas feralna, ani bazanta, ani kuropatwy, ani nawet przepiorki :razz:. Wy to musicie te kaczki docenaic...
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

u nas przepiórki słychac również często ale wcale nie jest ich zbyt dużo. wiemy bo jeśli teren jest przeczesany przez dobrego pointera i przepiórki trafiają sie naprawdę żadko to zastanawiam sie na ile można sugerowac sie głosem samca. trochę liczniej widujemy przepiórki w okresie migracji zwłaszcza w dni w które załamuje sie pogoda i przepiórki przerywaja ciag żeby przeczekac niesprzyjającą pogodę. ale poza tym okresem słabizna... problem ze zwierzyna drobną u nas wynika w dużej mierze z tego że mysliwi skupili sie na grubej zwierzynie i nikt nie dba o odstrzał lisa, nie buduje podsypów... :(
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Nie będę kwestionował umiejętności waszych pointerów. Na pewno są świetne w tym co robią.
Jak mówię, że przepiórki u mnie są to są, koniec i basta :). Mieszkam na obrzeżu miasta. Nie potrzebuję nawet kilometra by znaleźć się na polach gdzie przepiórki są na pewno. Każda miedza odgradzająca pola młodego zboża posiada swoich lokatorów. Co kilkaset metrów można usłyszeć a czasami także zobaczyć te ptaki. Mimo, że przepiórki są dosyć mobilne, to nie ma fizycznej możliwości by tak sobie latały za mną na dystansie kilku kilometrów. Pomijam już to, że jak mają lęg to latają tylko okazjonalnie. Wielkich wymagań siedliskowych też u nich nie dostrzegam. Normalnie zagospodarowane pola o powierzchni przynajmniej 1ha, nawet monokultura nie wyklucza ich obecności. Ja odnoszę wrażenie, że jest ich więcej od kuropatwy, choć ta wiosną jest mniej wokalna...
Swoją drogą kto ( poza fanatykami drzemlików i krogulca :wink: ) będzie na nie polował, jak to mniejsze od cyraneczki, z której też poza ładnymi piórkami niewiele pożytku. To już gołąb ma większą tuszkę.
Pzdr.
ODPOWIEDZ