nie ma to jak samokrytyka... Uwazaj bo niedlugo bedziesz musiał NASA zawiadamiać ze swoje ptaki puszczasz:Phaggard pisze: (...) w takim czasie jeden z moich gyrsakerów zrobiłby pewnie spokojnie 500m. Birkuta ptak zdążył by najpierw zwiedzic okolicę poganiac okliczne ptaszki a dopiero potem poszedłby na 300 m do latawca i ściągnął wabidło przed upływem tych 5minut .bez czczych przechwałek. sam wynik który podałes świadczy o tym, że nie masz pojęcia o temacie latawcowania
a może troche hardcore ??
podana wysokośc jest teoretyczna. wejdź sobie na stronę Aila falcons Jiri Veselego i w dziale Trials zobacz sobie fotkę z konkursu latawcowego Opocno 2005. Jest tam tablica z wynikami na 300m. czasy oscylują od półtora do dwóch minut. to nic niezwykłego. pisząc "500m"miałem na myśli to że w czasie pięciu minut ptak mógłby pokonac tą wysokośc więcej niż dwukrotnie. co do moich ptaków- ten kto widział, ten wie jak latają. faktem jest że latawcowałem już biedrona do ponad 400m. zrobiłem to właściwie z ciekawości i żeby sprawdzic jego możliwości. wiem że tucholski Kleks też był latawcowany na takie pułapy jak wiele innych ptaków w Polsce. nie ma w tym nic niezwykłego i nie jest to żaden wyczyn więc do NASA dzwonic nie ma potrzeby... to tylko trening. jeśli puszczam ptaka bez latawca zazwyczaj staje na pułapie od 150 do 250m i więcej nie ma potrzeby. ale dzieki temu że jest latawcowany do wysokich pułapów ma zapas mocy i wyjście na te 200m bez latawca przychodzi mu z łatwością.myślę że tak jak napisął prof. Nowogrodzki Zap poprostu palnął czas nie zadając sobie trudu sprawdzenia jaki czas powinien mniej więcej osiągac wędrus i tym samym wpuscił sie w maliny 
Ostatnio zmieniony śr paź 08, 2008 8:47 am przez haggard, łącznie zmieniany 1 raz.
miałem na myśli tegoroczne nabytki tzn. samicę wędrownego Lagera i gyr-peregrine Birkuta.choc przyznam że ich lannerety też są piewsza klasaNowogrodzki pisze:te ptaki akurat znam, i możliwości kilku innych lannerów też . Pamiętam też powiedzenie: "Chcesz, żeby twój lanner latał jak wędrowny-kup sobie wędrownego".haggard pisze:widziałem jak Birkuta i Lagera ptaki wchodzą na pułap
Niestety nie zawsze możemy pozwolić ptakom na wykorzystanie ich naturalnych skłonności. Lanner poluje z niskiego pułapu, często w parze , gdzie samiec nagania i absorbuje uwagę zwierzyny a samica kończy sprawę. Niekiedy uderza czołowo, co nie jest częste u sokołów. Można tak popolowć na małe ptaki w Anglii z żywopłotów. Dlatego najczęściej lannery to ptaki na pokazy, sady lub jako szkoleniowe.
fakt że możliwości łowieckie lannerów są mocno niedoceniane. z tego co pisał Gunter Trommer w swojej książce jak również Mavrogordato w "Falcon in the Field" lanner- zwłaszcza samczyk może byc naprawdę niezłym ptakiem na kuropatwy.Trommer podaje nawet rozkład pewnego samca z jednego sezonu. o ile dobrze pamiętam kilkanaście kuropatw, kos i jeden bażant (!).na pewno nie będzie w tym lepszy od wędrownego ale ułomkiem i ciamajdą tez nie jest.W Afryce poluje sie z nimi na gołębie,stepówki i frankoliny(inna sprawa że tam w wielu krajach można legalnie odławiac dziczki tego gatunku) Anglicy pisza że polujący lanner nie lata wysoko ale bardzo wytrwale czatuje na niewysokim pułapie nie oddalając się za bardzo. trzyma się w tak zwanym "close umbrella"czyli parasolu nad sokolnikiem i psem.mniejsze gabaryty i prędkośc nadrabia zwrotnością, inteligencją,wytrwałością w pościgu i odwagą.jak już profesor napisał nie boi się pójśc na czołówkę podczas gdy wędrowny w takiej sytuacji często odbija w bok. a takie polowanie z tandemem lannerów na krzakowe drobiazgi i sroki i gołębie to moje marzenie ale w naszych polskich realiach prawnych pozostanie tylko marzeniem.Nowogrodzki pisze:te ptaki akurat znam, i możliwości kilku innych lannerów też . Pamiętam też powiedzenie: "Chcesz, żeby twój lanner latał jak wędrowny-kup sobie wędrownego".haggard pisze:widziałem jak Birkuta i Lagera ptaki wchodzą na pułap
Niestety nie zawsze możemy pozwolić ptakom na wykorzystanie ich naturalnych skłonności. Lanner poluje z niskiego pułapu, często w parze , gdzie samiec nagania i absorbuje uwagę zwierzyny a samica kończy sprawę. Niekiedy uderza czołowo, co nie jest częste u sokołów. Można tak popolowć na małe ptaki w Anglii z żywopłotów. Dlatego najczęściej lannery to ptaki na pokazy, sady lub jako szkoleniowe.
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
zapytaj ministra. prawo jest jakie jest ale przestrzegac go trzeba. a zanim palniesz znów że można je pozyskiwac metodami sokolniczymi przytocz lepiej odrazu stosowny fragment ustawy bo znów będziesz zdziwiony gdy wszyscy po tobie pojadąKuba1997 pisze:haggard pisze:kilkanaście kuropatw, kos i jeden bażant
a czemuhaggard pisze:sroki i gołębie to moje marzenie ale w naszych polskich realiach prawnych pozostanie tylko marzeniem
Długo tu nie byłem. Faktycznie hardcore... Co do wysokości 500m - dwa z ptaków które posiadałem\posiadam robią\robiły to bez problemów(w tym lanner). I nie chodzi tu o chwalenie się, tylko o potwierdzenie słów Dawida. Uprzedzając - do NASA nie dzwonię. W tym sezonie są drobne problemy z latawcowaniem ale mam nadzieję, że do konkursu to wyprostuję. Jeśli chodzi o "wyczyn" wędrownego Zapa to może i wtopił ostro, ale przynajmniej idzie ku lepszemu i to, że z dachu woliery przeskoczył na 200metrów to krok naprzód. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
Ostatnio zmieniony śr paź 08, 2008 4:00 pm przez Birkut06, łącznie zmieniany 1 raz.
Przecież sroki są chronione częściowo, a gołębie wcale, więc w czym problem?haggard pisze:Kuba1997 napisał/a:
haggard napisał/a:
kilkanaście kuropatw, kos i jeden bażant
haggard napisał/a:
sroki i gołębie to moje marzenie ale w naszych polskich realiach prawnych pozostanie tylko marzeniem
a czemu
zapytaj ministra. prawo jest jakie jest ale przestrzegac go trzeba. a zanim palniesz znów że można je pozyskiwac metodami sokolniczymi przytocz lepiej odrazu stosowny fragment ustawy bo znów będziesz zdziwiony gdy wszyscy po tobie pojadą
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
Nie wiem czy dobrze rozkminiam ale dla Dawida to chyba chodzilo o sierpowki i grzywacze... ale moge sie mylic, jesli chodzi o golebie hodowlane, czy miejskie dobrze bym sie zastanowil, nad tym czy ptak ktory takowego zlapie i choc by troche zje czy wyjdzie mu to na zdrowie, nie wiem jak u was ale u mnie to stek chorub ja te ptaszydla nazywam latajacymi szczurami... oczywiscie nikt nie musi sie ze mna zgadzac...
pozdr Przemek
pozdr Przemek
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Nie popadajmy w przesadę. Przecież jednym z głównych atutów posiadania w mieście wędrusów jest właśnie przeprowadzanie naturalnej selekcji wśród gołębi miejskich czy skalanych (jak kto woli). Te ptaki żywią się główni nimi ( a już na pewno samice) i jakoś lęgi każdego roku wyprowadzają. Na pewno więc nie taki diabeł straszny. Swoją drogą to też wcale nie jest tak, że każdy miejski gołąb jest siedliskiem zarazy, chorób, ma zdeformowane kończyny, różnokolorowe oczy itd. Z pewnością nie są to ptaki rasowe a jedynie szare ''bule'' jak to w moich stronach o nich mówią. Niemniej nawet wśród nich trafiają się ptaki wystarczająco dobrze przystosowane do życia w mieście (fakt że póki co dosyć komfortowego) by zapewnić ciągłość gatunku i uniemożliwić kompletną degenerację... Słabsze ptaki nie są eliminowane przez drapieżniki i właśnie dlatego tyle ich widzimy, stad też wrażenie jakie na nas robią jest generalnie negatywne.
Miejmy nadzieję, że wkrótce z każdego ''niedorobionego'' gołębia będą sypały się nam pióra na głowy...
Miejmy nadzieję, że wkrótce z każdego ''niedorobionego'' gołębia będą sypały się nam pióra na głowy...
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Za to jest przepis mówiący, że polowanie to łowienie zwierzyny (łownej) a gołąb po czesku "Dachowyj osraniec" nie jest zwierzyną łowną a poza tym:garbus2 pisze:Tu muszę się częściowo zgodzić naszym "11latkiem..." przecież nie ma zapisu który zabrania polowania z lannerem na gołebia więc w czym problem?
Co do sroki to wiadomo ze nie ale to już inny temat
1.Polowanie oznacza:
a. tropienie, strzelanie z myśliwskiej broni palnej, łowienie sposobami dozwolonymi zwierzyny żywej,
b. łowienie zwierzyny przy pomocy ptaków łowczych,
2.Polujemy na terenie obwodów łowieckich: indywidualne i zbiorowe.
3.Na indywidualnym musimy posiadać między innymi zezwolenie na pozyskanie zwierzyny- czy ktoś uważa, że uzyskamy zgodę na łowienie na terenie miasta zwierząt nie będących zwierzyną?
4.Już wcześniej pisaliśmy, że istnieje prawna możliwość uzyskania zgody na łowienie np. gawronów lub srok.
5.Prawnik musiałby się wypowiedzieć jaki status prawny ma gołąb zamieszkujący miasta. Nie jest zwierzyną łowną, nie jest wymieniony w rozporządzeniu dotyczącym ochrony zwierząt. Jednak niektóre przepisy z ustawy o prawach zwierząt mogły by w takiej sytuacji znaleźć zastosowanie.
6.A tak na marginesie: im więcej pytań, tym więcej niejasności.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
sierpówka -nie jest zwierzyną łownąRaven_Corvus pisze:o sierpowki i grzywacze...
grzywacz jest i można polować na tego gołębia ( okres polowań: 15.08 - 01.12.)
Ostatnio zmieniony śr paź 08, 2008 8:19 pm przez Nowogrodzki, łącznie zmieniany 2 razy.