Praca z ptakami drapieżnymi.
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
Praca z ptakami drapieżnymi.
Nudno ostatnio Panowie wiec pomyslalem, ze mozna by przyblizyc niektorym ( w tym mi) temat pracy z ptakami, w Polsce jak i zagranica. Chodzi o to, zeby wypisac miejsca gdzie mozna pracowac z ptakami, wymienic sie doswiadczeniami i moze krotko scharakteryzowac jak to wyglada. Wiem, ze niktorzy z was pracuja na lotniskach, inni plosza ptaki w parkach itp, ale nikt nie mowi jak to wyglada dokladniej, mysle ze to interesujacy temat dla mlodych, jak i dla tych starszych.
Chwal Ćwik
Przemek.
Chwal Ćwik
Przemek.
Raven, będą z Ciebie ludzie
zawsze potrafisz jakiś konkretny temat rzucić do roztrząsania.
Praca z ptakami w Polsce jest chyba póki co w powijakach, chociaż widać postęp w tym kierunku. Za granicą jest to z pewnością o wiele bardziej rozwinięte, ale idzie to w parze z sokolnictwem, które za granicami ma się o wiele lepiej, niż u nas. Pracować można w różnych miejscach, w zależności od tego, skąd trzeba przegonić niechciane ptaki, m.in. lotniska (bezpieczeństwo samolotów), wysypiska smieci (zabezpieczenie przed roznoszeniem odpadków przez ptaki), plantacje owocowe (ochrona przed szkodnikami-szpaki, itd.), jakieś kompleksy mieszkalne czy hotele (z tym, że tu już przy współudziale innych metod-kolce, siatki zabezpieczające). Wykorzystanie ptaków drapieżnych jest na pewno metodą cichszą niż popularne w niektórych rejonach armatki propanowe, do których zreszta ptaki przyzwyczajają sie po kilku dniach i nie uciekają na odgłos wystrzału. Jest też metodą, która nie powoduje przyzwyczajeń ze strony odganianych ptaków, bo instynktownie uciekają na widok drapieżnika.
Do pracy trzeba dobrać odpowiednio ptaki. Na otwartych przestrzenach (lotniska, plantacje owocowe, itp.) lepsze będą sokoły, a do latania bardziej w terenie zabudowanym (hotele, obiekty mieszkalne) lepsze są jastrzębie. Trzeba też dopasować wielkość ptaka drapieżnego do szkodnika. Jeśli drapieżnik będzie zbyt duży (a co za tym idzie mniej zwinny w locie), wtedy szkodniki nie będą się bały. Poza tym nasz podopieczny nie może polować, bo wprawdzie jest to jakiś posób na pozbycie się szkodników, ale jak sokół zapędzi się gdzieś dalej w pogoni za "jedzonkiem", wtedy zostawimy ochraniany obiekt na pastwę losu, bo przeciez trzeba ptaka odzyskać. A po kilku takich sytuacjach szkodniki tez nauczą się, że jak się odciągnie drapieżnika od obiektu, to można tam potem swawolić.
No i potrzebne jest obeznanie z harmonogramem lotów szkodników. Nie latają one nad ochranianym obiektem cały dzień, lecz w pewnych godzinach częściej, a innymi porami rzadziej. W zależności od typu chronionego obiektu ważna jest też pogoda. Do pracy potrzeba też trochę wyczucia, kiedy puścić ptaka, żeby była jak najlepsza skuteczność. No i trzeba utrzymywać wagę lotną cały dzień, co przy naszych warunkach pogodowych nie zawsze jest latwe.
Uff, zmęczyłem się
To tak z grubsza tyle. W razie pytań może cos jeszcze wymyślę.
Praca z ptakami w Polsce jest chyba póki co w powijakach, chociaż widać postęp w tym kierunku. Za granicą jest to z pewnością o wiele bardziej rozwinięte, ale idzie to w parze z sokolnictwem, które za granicami ma się o wiele lepiej, niż u nas. Pracować można w różnych miejscach, w zależności od tego, skąd trzeba przegonić niechciane ptaki, m.in. lotniska (bezpieczeństwo samolotów), wysypiska smieci (zabezpieczenie przed roznoszeniem odpadków przez ptaki), plantacje owocowe (ochrona przed szkodnikami-szpaki, itd.), jakieś kompleksy mieszkalne czy hotele (z tym, że tu już przy współudziale innych metod-kolce, siatki zabezpieczające). Wykorzystanie ptaków drapieżnych jest na pewno metodą cichszą niż popularne w niektórych rejonach armatki propanowe, do których zreszta ptaki przyzwyczajają sie po kilku dniach i nie uciekają na odgłos wystrzału. Jest też metodą, która nie powoduje przyzwyczajeń ze strony odganianych ptaków, bo instynktownie uciekają na widok drapieżnika.
Do pracy trzeba dobrać odpowiednio ptaki. Na otwartych przestrzenach (lotniska, plantacje owocowe, itp.) lepsze będą sokoły, a do latania bardziej w terenie zabudowanym (hotele, obiekty mieszkalne) lepsze są jastrzębie. Trzeba też dopasować wielkość ptaka drapieżnego do szkodnika. Jeśli drapieżnik będzie zbyt duży (a co za tym idzie mniej zwinny w locie), wtedy szkodniki nie będą się bały. Poza tym nasz podopieczny nie może polować, bo wprawdzie jest to jakiś posób na pozbycie się szkodników, ale jak sokół zapędzi się gdzieś dalej w pogoni za "jedzonkiem", wtedy zostawimy ochraniany obiekt na pastwę losu, bo przeciez trzeba ptaka odzyskać. A po kilku takich sytuacjach szkodniki tez nauczą się, że jak się odciągnie drapieżnika od obiektu, to można tam potem swawolić.
No i potrzebne jest obeznanie z harmonogramem lotów szkodników. Nie latają one nad ochranianym obiektem cały dzień, lecz w pewnych godzinach częściej, a innymi porami rzadziej. W zależności od typu chronionego obiektu ważna jest też pogoda. Do pracy potrzeba też trochę wyczucia, kiedy puścić ptaka, żeby była jak najlepsza skuteczność. No i trzeba utrzymywać wagę lotną cały dzień, co przy naszych warunkach pogodowych nie zawsze jest latwe.
Uff, zmęczyłem się
zgodzę się z powyższym ale z jednym wyjątkiem. dobrzejest miec oprócz
"lataczy" również ptaki które polują. niektóre gatunki zwłaszcza dotyczy to szpaków, czajek i mew jeśli nie są atakowane szybko zaczynają ignorowac naszych podopiecznych i poderwą sie tylko na chwilę gdy zobaczą drapieżnika. jeśli nie zostaną zaatakowane szybko lądują nieopodal i żeruja nie przejmując sie specjalnie krązącym sokołem. można tak zaaranżowac atak że nie będzie on miał szans powodzenia,drapieznik napędzi ptakom strachu i skończy sie paniczną ucieczką. dotyczy to zwłaszcza mew na wysypiskach które w pewnych okresach roku są tak zdesperowane że ignoruja drapieżniki i ryzykują żeby móc żerowac.
"lataczy" również ptaki które polują. niektóre gatunki zwłaszcza dotyczy to szpaków, czajek i mew jeśli nie są atakowane szybko zaczynają ignorowac naszych podopiecznych i poderwą sie tylko na chwilę gdy zobaczą drapieżnika. jeśli nie zostaną zaatakowane szybko lądują nieopodal i żeruja nie przejmując sie specjalnie krązącym sokołem. można tak zaaranżowac atak że nie będzie on miał szans powodzenia,drapieznik napędzi ptakom strachu i skończy sie paniczną ucieczką. dotyczy to zwłaszcza mew na wysypiskach które w pewnych okresach roku są tak zdesperowane że ignoruja drapieżniki i ryzykują żeby móc żerowac.
co istotne. ptaki które sie płoszy to na ogół gatunki chronione więc należy dołożyc starań żeby taki atak sie nie powiódł. dobrze atak jest dobrze widoczny i pod wiatr co umożliwi płoszonym ptakom ucieczkę. dobrze sprawdzają się lannery bo sa bardzo terytorialne i nawet mały samczyk potrafi spuścic manto nawet dużo większemu ptakowi. taka agresja terytorialna objawia sie przeganianiem wszystkiego co naruszy teren a niekoniecznie polowaniem. jest też typowa dla imprintów sokołów. u mnie na lotnisku doskonale sie to sprawdza.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Armatki heheh
.
Glosne to moze one i sa, niezle sie to niesie ale moim zdanie skutki ich dzialania sa generalnie bardzo ograniczone. Kiedys pomagalem rozwozic armatki na pola owsa, te akuratnie byly stosowane przeciwko dzikom..podobnie zreszta jak w wielu innych mijscach w Polsce sie to robi. Wszsytko cacy tylko ze po miesiacu przy armatce mozna ogladac rogacze (stojace nawet 20 metrow od nich)...masakra..ze ich uszy nie bolaly..??
Haggard a jaka to jest ta twoja 3cia hybryda..7/8, 3/4 i...?
Glosne to moze one i sa, niezle sie to niesie ale moim zdanie skutki ich dzialania sa generalnie bardzo ograniczone. Kiedys pomagalem rozwozic armatki na pola owsa, te akuratnie byly stosowane przeciwko dzikom..podobnie zreszta jak w wielu innych mijscach w Polsce sie to robi. Wszsytko cacy tylko ze po miesiacu przy armatce mozna ogladac rogacze (stojace nawet 20 metrow od nich)...masakra..ze ich uszy nie bolaly..??
Haggard a jaka to jest ta twoja 3cia hybryda..7/8, 3/4 i...?
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
TY sobie fundujesz hybrydy a tu u naszych zachodnich sasiadow wprowadzili ich zakaz (mozliwosc hodowli na eksport do 2014). Teraz slyszalem ze w ciagu najblizszych lat Izba Gmin przygotowuje w swoich komisjach projekty zakazania hybryd. Najpierw ma sie to odbywac poprzez ograniczenie licencji dla posiadaczy tych ptakow, pozniej ma byc zakazane w calosci. Zakaz oparty jest ponoc na badaniach odnosnie udokumentowanych przypadkow rozrodu samcow hybryd z samicami peregrina
...Byc moze wnet nie bedzie gdzie kupic i polowac z hybrydem legalnie, co niektorych forumowiczow na pewno ucieszy 
Sor za off'a
Sor za off'a
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
nie wiem czy ktoś juz ma w Polsce białozora. Owszem są bardzo dobre choc sam jeszcze nie próbowałem. Są bardzo szybkie w poziomym locie i słyszałem ze są w stanie dojsc każda zwierzynę jeśli przestrzen nie jest na tyle duża żeby ofiara miała gdzie zapaść.ppodobne walory ma podobno peregrine/saker. zawsze o tym marzyłem a teraz czas na realizację marzeń 