Druga sprawa, ze tak jak pisal Pan Profesor ciezko jest wprowadzic cos takiego u nas. Ciekawa rzecza bylo by np zadrzewienie malego kawalka na polu w zamian za wycinke co roku, 1/10 powierzchni zadrzewienia tego kawalka z lasu. Przez 3 lata napewno bylo by juz lepiej i z zajacem i z bazantem.
Pytanie na początek
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
Ja wam powiem tyle jeszcze ze 2 lata temu srok nie widywalem tak duzo, teraz jest ich coraz wiecej. Co do gawronow i kawek moim zdaniem jest ich poprostu za duzo! Ostatnio to przezylem prawdziwny nalot no w szoku bylem totalnym wszystkie drzewa w parku pokryly sie czarnym nalotem nie zazdroszcze temu kto tam byl. Bedac w Belgii pracujac na swierzym powietrzu (pola
) zauwazylem, ze oni na okres legowy bazanta wylapuja sroki i lisy, sroki trzymane sa w klatkach razem jesli sie nie zadziobia to sa wypuszczane na wolnosc! z Lisami to nie wiem co robia.
Druga sprawa, ze tak jak pisal Pan Profesor ciezko jest wprowadzic cos takiego u nas. Ciekawa rzecza bylo by np zadrzewienie malego kawalka na polu w zamian za wycinke co roku, 1/10 powierzchni zadrzewienia tego kawalka z lasu. Przez 3 lata napewno bylo by juz lepiej i z zajacem i z bazantem.
Druga sprawa, ze tak jak pisal Pan Profesor ciezko jest wprowadzic cos takiego u nas. Ciekawa rzecza bylo by np zadrzewienie malego kawalka na polu w zamian za wycinke co roku, 1/10 powierzchni zadrzewienia tego kawalka z lasu. Przez 3 lata napewno bylo by juz lepiej i z zajacem i z bazantem.
tak sobie czytam i czytam pomysły, wygląda to wszystko ciekawie, ale patrząc na realia wygląda to wszystko trochę niemożliwe 
ludzie najczęściej jak myślą ekologia przypominają im się akcje Greenpeace typu ratujmy foczki lub przykujmy się do drzew, tym bardziej przytomnym przypomni się rospuda... i to wszystko. Szczerze mówiąc, mało osób tak naprawdę zatrzyma się nad problemami na dłużej żeby je zbadać, osoby które są naprawdę zainteresowane tematami są tak realnie rzecz biorąc są za mało znaczące by cokolwiek zmienić.
Patrząc teraz pod kątem sokolnictwa w Polsce albo będzie miało "farta" i politycy zainteresują się nim na tyle "by było lepiej", albo skomercjalizuje się ono i mniej będzie miało ono ze sztuki a więcej z "hodowania zwierzątka" i nagle w tej jego formie będzie o nim głośno.
...chociaż mam nadzieje że się mylę
może będzie i tak że z upływem czasu osoby tzw. rządzące będą od czasu do czasu znajdować trochę czasu by sokolnictwu w Polsce było lepiej. ^^
ludzie najczęściej jak myślą ekologia przypominają im się akcje Greenpeace typu ratujmy foczki lub przykujmy się do drzew, tym bardziej przytomnym przypomni się rospuda... i to wszystko. Szczerze mówiąc, mało osób tak naprawdę zatrzyma się nad problemami na dłużej żeby je zbadać, osoby które są naprawdę zainteresowane tematami są tak realnie rzecz biorąc są za mało znaczące by cokolwiek zmienić.
Patrząc teraz pod kątem sokolnictwa w Polsce albo będzie miało "farta" i politycy zainteresują się nim na tyle "by było lepiej", albo skomercjalizuje się ono i mniej będzie miało ono ze sztuki a więcej z "hodowania zwierzątka" i nagle w tej jego formie będzie o nim głośno.
...chociaż mam nadzieje że się mylę
może będzie i tak że z upływem czasu osoby tzw. rządzące będą od czasu do czasu znajdować trochę czasu by sokolnictwu w Polsce było lepiej. ^^
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Rolnicy posiadający własne gospodarstwo to tylko 10% członków PZŁ. A tereny polne, na których chcemy hodować zwierzynę drobną są własnością osób nie zainteresowanych dużą liczebnością zwierzyny.
Jak sądzicie, gdyby rolnik był zainteresowany polowaniem na kaczki to zasypałby swoje oczko wodne na polu, bo ciężko mu manewrować ciągnikiem? A może uwiązałby swojego psa lub zamkną w kojcu.
Nasze prawo ochrony przyrody jest prawem konserwatorskim- wszystko chronione na papierze i ma być cacy. Niewiele działań jest związanych z aktywną ochroną.
W tych "drapieżnych" czasach wiele grup ochroniarskich chce chronić drapieżniki, programy telewizyjne poświęcone wilkowi, rekinowi czy lwom ale mało programów telewizyjnych poświęconych np. sarnie lub zającowi zrealizowanych przez ekologów.
Kiedy ostatnio widzieliście program telewizyjny poświecony kuropatwie, taki program dla szerokiego spoleczeństwa?
MN
Jak sądzicie, gdyby rolnik był zainteresowany polowaniem na kaczki to zasypałby swoje oczko wodne na polu, bo ciężko mu manewrować ciągnikiem? A może uwiązałby swojego psa lub zamkną w kojcu.
Nasze prawo ochrony przyrody jest prawem konserwatorskim- wszystko chronione na papierze i ma być cacy. Niewiele działań jest związanych z aktywną ochroną.
W tych "drapieżnych" czasach wiele grup ochroniarskich chce chronić drapieżniki, programy telewizyjne poświęcone wilkowi, rekinowi czy lwom ale mało programów telewizyjnych poświęconych np. sarnie lub zającowi zrealizowanych przez ekologów.
Kiedy ostatnio widzieliście program telewizyjny poświecony kuropatwie, taki program dla szerokiego spoleczeństwa?
MN
takie programy poprostu kiepsko się sprzedają 
chyba że znajdziemy morderczą kuropatwę której zdarza się pożreć ludzi w samolotach bo z blachy robi wypluwki, albo nowy rodzaj szaraka o nieznanych nigdy dotąd właściwościach który to żyje w najgłębszych obszarach puszczy
myślę że znalazło by się sporo rolników którzy specjalnie by wykopywali oczka wodne choćby pośrodku pola... gdyby jakoś im się to opłaciło, a przynajmniej było by to "dla słusznej sprawy"
chyba że znajdziemy morderczą kuropatwę której zdarza się pożreć ludzi w samolotach bo z blachy robi wypluwki, albo nowy rodzaj szaraka o nieznanych nigdy dotąd właściwościach który to żyje w najgłębszych obszarach puszczy
myślę że znalazło by się sporo rolników którzy specjalnie by wykopywali oczka wodne choćby pośrodku pola... gdyby jakoś im się to opłaciło, a przynajmniej było by to "dla słusznej sprawy"
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Cos w tym wszystkim jednak jest.
Wspomne tylko ze w centrum Śląska gdzie mam okazje mieszkac, w duzym miescie, czasem wystarczy otworzyc tylko okno by uslyszec koguta, lornetka moge ogladac bazanty ogrzewajce sie wokol rur cieplowniczych w chlodne dni. Zwierzyna na prawde nie ma wygorowanych wymagan. Podstawa jest urozmaicony teren. Dzialki, nieuzytki, odrobina wyskokiej trawy, zywoplot, do tego stary sad...od ptactwa sie az roi. Teraz zbudowali tam centrum handolwe niszczac czesc tego terenu, ale najcenniejsze obrzeza pozostaly. Ludzie wyprowadzaj psy ale to nie problem, to nie te walesajace sie kundle z zebrami na wierzchu. Milo jest idac do supermarketu patrzec na bazanty albo na zajaca, ktory gdy tylko go nie zauwazasz potrafi podejsc do samego deptaka. Fajnie jest ogladac malutkie zajaczki robiace sobie kotlinki latem miedzy grzadkami... Niestety tak jak juz Profesor wczesniej napisal..wychodze na pola i widze jeden wielki monotonny obraz, pustynie kukurydzy, rzepaku, brukwki. Gdzie jeszcze jest jakis ciek wodny i odrobina zadrzewienia tam jest zwierzyna. Poza tym cisza i spokoj, tylko wiatr zawiewa ziemie z miejsca na miejsce.
Wspomne tylko ze w centrum Śląska gdzie mam okazje mieszkac, w duzym miescie, czasem wystarczy otworzyc tylko okno by uslyszec koguta, lornetka moge ogladac bazanty ogrzewajce sie wokol rur cieplowniczych w chlodne dni. Zwierzyna na prawde nie ma wygorowanych wymagan. Podstawa jest urozmaicony teren. Dzialki, nieuzytki, odrobina wyskokiej trawy, zywoplot, do tego stary sad...od ptactwa sie az roi. Teraz zbudowali tam centrum handolwe niszczac czesc tego terenu, ale najcenniejsze obrzeza pozostaly. Ludzie wyprowadzaj psy ale to nie problem, to nie te walesajace sie kundle z zebrami na wierzchu. Milo jest idac do supermarketu patrzec na bazanty albo na zajaca, ktory gdy tylko go nie zauwazasz potrafi podejsc do samego deptaka. Fajnie jest ogladac malutkie zajaczki robiace sobie kotlinki latem miedzy grzadkami... Niestety tak jak juz Profesor wczesniej napisal..wychodze na pola i widze jeden wielki monotonny obraz, pustynie kukurydzy, rzepaku, brukwki. Gdzie jeszcze jest jakis ciek wodny i odrobina zadrzewienia tam jest zwierzyna. Poza tym cisza i spokoj, tylko wiatr zawiewa ziemie z miejsca na miejsce.
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
Trudno nie przyznac wam Panowie racji inaczej sie ma sprawa np hodowcow bydla bo tych do zasadzenia paru drzew chociaz by dla chlodu zwierzat to nie byl by problem to samo z wykopaniem malej sadzawki na najmokrzejszym terenie. Moim zdaniem ratunek mogly by przyniesc male "zagajniczki", tylko co rolnicy by z tego mieli?, a no Koguta na swieta? choc to raczej w ich mniemaniu marna pociecha. Samo piekno przyrody to dla nich o kant d*&y potrzec! Choc moze i nie dla wszystkich ale wiekszosc nie zdaje sobie poprostu sprawy! Propagandy brak tak jak pisal Profesor. ale co my tu prawimy jak to PZŁ powinno byc glownym interesatem a nie garstka pasjonatow ptakow drapiznych.
Jak ludzie mają dbać o ptaki drapieżne skoro dla większości ludzi ptak drapieżny to jastrząb albo orzeł ludzie w zoo patrzyli na pustułkę i sie pytali "czy to orzeł pewnie z tych mniejszych gatunków" no przepraszam przeciętny polak zna standardy,to co czarne po ulicach lata to wrona gołębia to wszyscy znają dla nich piękny zając na skraju zagajnika to królik i tyle więc jak mają dbać o coś czego nie znają wciąż jest za mało ludzi którzy dbają o dobro zwierząt i ludzi którzy wiedzą czym jest takie dobro. 
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Edukacja od najmłodszych lat.
A tak naprawdę to nie wiem, co jest bardziej szkodliwe-niewiedza mieszczuchów, czy stosunek do "drapoli" hodowców gołębi, rolników, myśliwych i leśników?. Oczywiście,że nie wszystkich, ale niestety zdarzają sie hodowcy gołębi czy drobiu, dla których nieważne, co za gatunek, ważne ,że ma dziób zakręcony. Niektórzy myśliwi "drapolowi" nie odpuszczą, a i w lesie nie zawsze gniazdo przed ścięciem zostanie uchronione. I tu nie kwestia rozpoznawania gatunków, tylko konflikt interesów, w których zwierze przegrywa.
MN
A tak naprawdę to nie wiem, co jest bardziej szkodliwe-niewiedza mieszczuchów, czy stosunek do "drapoli" hodowców gołębi, rolników, myśliwych i leśników?. Oczywiście,że nie wszystkich, ale niestety zdarzają sie hodowcy gołębi czy drobiu, dla których nieważne, co za gatunek, ważne ,że ma dziób zakręcony. Niektórzy myśliwi "drapolowi" nie odpuszczą, a i w lesie nie zawsze gniazdo przed ścięciem zostanie uchronione. I tu nie kwestia rozpoznawania gatunków, tylko konflikt interesów, w których zwierze przegrywa.
MN
Owszem niestety Zwierzęta nie mają szans, usuwają sie w kolejny ciemny kąt gdy kolejne 10 hektarów łąk i lasów zostaje zasiedlane ale z tym nie da się walczyć tak musi być ludzi jest coraz więcej i koniec dopóki oczywiście nie zasiedla się zabytków krajobrazowych , to co miałem namyśli we wcześniejszym poście powinno być więcej ludzi którzy chcieli by sie tym zainteresować i szukać kompromisów zwierzęta nie potrafią walczyć o swoje więc ktoś powinien stanąć w ich imieniu ktoś modry z pomysłem i wiedzą. By naprawdę coś zrobił oprócz zamieszania tu odnośnik do zielonych ludków przynajmniej moim zdaniem.
Myślę, że podstawa to niewiedza.
Dlatego zabijają, przeganiają i niszczą bo nie wiedzą co to jest.
Parę lat temu jechałem pod Kraków, mając zgłoszenie do zabrania od chłopa młodego jastrzębia. Już po drodze martwiłem się, gdzie go umieścić . Na miejscu czekało już kilku chłopów a ,,znalazca'' z poważną miną opisywał jaki to on ma dziób a jaki wzrok.... Już zniecierpliwiony prosiłem o pokazanie go więc poprosił mnie o chwilę cierpliwości bo musi wziąć kawałek szmaty i z piwnicy przynieść młodziana. Czy już domyślacie się co było dalej ??
W ogromnym kawałku szmaty przyniósł groźnie patrzącego ...jerzyka.
Dlatego zabijają, przeganiają i niszczą bo nie wiedzą co to jest.
Parę lat temu jechałem pod Kraków, mając zgłoszenie do zabrania od chłopa młodego jastrzębia. Już po drodze martwiłem się, gdzie go umieścić . Na miejscu czekało już kilku chłopów a ,,znalazca'' z poważną miną opisywał jaki to on ma dziób a jaki wzrok.... Już zniecierpliwiony prosiłem o pokazanie go więc poprosił mnie o chwilę cierpliwości bo musi wziąć kawałek szmaty i z piwnicy przynieść młodziana. Czy już domyślacie się co było dalej ??
W ogromnym kawałku szmaty przyniósł groźnie patrzącego ...jerzyka.
Doskonale to znam z zoo jerzyki bardzo często postrzegane są za ptaki drapieżne z powodu mocnego uścisku w nogach i dzioba który na pierwszy rzut oka wygląda jak mały zakrzywiony dla osoby zielonej oczywiście a tak naprawdę to ogromna paszcza a lelek jest jeszcze lepszy mieliśmy lelka rehabilitanta bez szans na wolność ktoś go 2 miesiące w domu trzymał i skończyło sie to strasznie mały pogubiony lelek fakt przyjemny był ale czy nie lepiej było by mu na wolności a trafił do człowieka tylko dla tego że zmókł i był trochę osłabiony a gdyby od razu trafił do nas,noc pod lampą trochę duphalite...(jeśli popełniłem literówkę w nazwie proszę o poprawienie)...i ptaszek trafił by na wolność no ale cóż pod tym względem ludzie są bezmyślni,myślą że wiedzą co to za ptak i to im wystarczy do odratowania go.
Naprawde wiele ptaków zeszło tylko dlatego że przed dostarczeniem do nas ludzie wtranżalali swoje 5 grosz.
Bocian wypadł z gniazda facet owszem przywiózł go po 5 godz ale zdążył w tym czasie napchać go wnętrznościami żab,ptak przez 2 dni próbował to przetrawić wszystko co mogliśmy zrobić zrobiliśmy, w nocy zszedł.
mogę tak bez końca przytaczać przykłady ludzkiej bezmyślności z doświadczenia wiem że nie takiej głupoty która jest dla nich nieosiągalna. Na to nie ma słów

Naprawde wiele ptaków zeszło tylko dlatego że przed dostarczeniem do nas ludzie wtranżalali swoje 5 grosz.
Bocian wypadł z gniazda facet owszem przywiózł go po 5 godz ale zdążył w tym czasie napchać go wnętrznościami żab,ptak przez 2 dni próbował to przetrawić wszystko co mogliśmy zrobić zrobiliśmy, w nocy zszedł.
mogę tak bez końca przytaczać przykłady ludzkiej bezmyślności z doświadczenia wiem że nie takiej głupoty która jest dla nich nieosiągalna. Na to nie ma słów
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
skads to znam, ja rodzine uswiadamiam co i jak juz maja mnie dosyc z moim "obserwujcie drzewa na poboczu zeby myszaki wypatrzec!" ostatnio nawet moja Matula byla zdegustowana brakiem wiedzy u innych (hehehe sam niedawno tez nic nie wiedziala) opowiadala mi jak byla na rynku, a to jest niedaleko lasu i szybowal sobie myszak, a ludzie patrz jaki ozel
heheh ja jeszcze oko 4 lat temu twierdzilem, ze w Polsce zyja 2 jastrzebie ten duzy i ten maly, brazowy i szary, jak teraz sobie przypomne to az mi wstyd. Teraz nie mam nawet polowy wiedzy co niektorzy, ale przynajmniej mam chec jej zdobywania. Badzmy szczerzy dla mas trzeba podac wszystko na tacy, czyli przed M jak milosc 10 minutowy spot informacyjny bo inaczej to sie nie da!
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Ja mimo wszsytko widze jednak jakas iskierke nadziei, zwlaszcza odnosnie biotopu zwierzyny.
Po wejsciu do UE, nie wiem czy wszedzie, ale w niektorych regionach widac wyraznie ze rolnicy jakby odpuscili nieco. Mniej pol jest zasiewanych, pozostaje wiecej miejsca na łąki i pastwiska (za skoszenie trawki kaska z Brukseli i tak leci a sie chlop nie narobi...). Wiecej tez miejsc jest pozostawianych pod sadzonki drzewek. Taki krajobraz to jeszcze nie ideal ale zawsze urozmaicony, szata roslinna jest tam bogatsza, ludzie mniej ingeruja...zwierzyna sie odradza.
Po wejsciu do UE, nie wiem czy wszedzie, ale w niektorych regionach widac wyraznie ze rolnicy jakby odpuscili nieco. Mniej pol jest zasiewanych, pozostaje wiecej miejsca na łąki i pastwiska (za skoszenie trawki kaska z Brukseli i tak leci a sie chlop nie narobi...). Wiecej tez miejsc jest pozostawianych pod sadzonki drzewek. Taki krajobraz to jeszcze nie ideal ale zawsze urozmaicony, szata roslinna jest tam bogatsza, ludzie mniej ingeruja...zwierzyna sie odradza.
Jest jeszcze inna strona zagrożenia.
Chyba najbardziej wstydliwa. Ludzi, którzy mają dużo więcej wiedzy ale kierują nimi proste stereotypy.
Wiele razy będąc w gościach u selekcjonerów natknąłem się na ,,piekne'' kolekcje wypreparowanych drapieżników . Od myszołowów poprzez prawie wszystkie występujące u nas. Dżemlik, kobuz, krogulce itp. Wszystkie zaburzały równowagę w okręgu.
Resztę przemilczę.
Chyba najbardziej wstydliwa. Ludzi, którzy mają dużo więcej wiedzy ale kierują nimi proste stereotypy.
Wiele razy będąc w gościach u selekcjonerów natknąłem się na ,,piekne'' kolekcje wypreparowanych drapieżników . Od myszołowów poprzez prawie wszystkie występujące u nas. Dżemlik, kobuz, krogulce itp. Wszystkie zaburzały równowagę w okręgu.
Resztę przemilczę.