Pomoc w ciężkich poczatkach
Pomoc w ciężkich poczatkach
Witam serdecznie.
Od jakiś 4 miesięcy obserwuję to forum, od momentu kiedy to bardziej zacząłem interesować się... ( ptakami które to dotąd tylko, a może aż bardzo podobały). Podjąłem wiec kroki do powielania wiedzy i być może do coraz bliższego kontaktu- obcowania z małymi mordercami. Któregoś dnia (usiadłem na telefonie) obdzwoniłem wszystko co było możliwe i związane z sokolnictwem a tez i łowiectwem. Udało mi się skontaktować z Panem Henrykiem Mąka, Który to skierował mnie tu do jednego z waszych, sokolnika z pomorskiego. Po niemalże całym dniu na wietrznych i zimnych polach zainteresowanie przerodziło się w fascynacje. W miedzy czasie udało mi się dostać do życia koła łowieckiego i staram sie o staż, gdyż zawsze chciałem go zrobić ale zadawałem sobie pytanie ku czemu skoro nie lobie broni (tu na pomorzu trzeba najpierw troszkę wkupić się w życie koła jak to powiedział Pan prezes koła, by dostać się na staż). Teraz przyszedł bodziec do zrobienia stażu. Lubie mieć wszystko od A do Z nim podejmę ostateczny krok, tak wiec też będę starał się o staż sokolniczy. Lecz dalej nie jest przesądzone, ze od razu po tych przygotowaniach nabędę Małego morderce. Dochodząc do rzeczy mojego elaboratu hehe, tu pojawia sie pytanie a dokładnie dwa "?"
Jakie kroki dalej, czy któryś z kolegów sokolników przyjął by takiego zieleniaka jak ja na praktyki? Chęć poznania sokolnictwa od tak zwanej kuchni u mnie jest wielka, wiec mogę za pomoc odpłacać się różnymi pracami w tematyce około sokolej (mam smykałkę i zacięcie majsterkowicza).
Po przeczytaniu Książek "Sokolnictwo" "Z sokołem na łowy" jestem jeszcze bardziej głodny. Wiec zapytam jaka książka następna była by najlepsza?
Bardzo proszę o pomoc w początkach i z góry dziękuje za najmniejszy gest.
Od jakiś 4 miesięcy obserwuję to forum, od momentu kiedy to bardziej zacząłem interesować się... ( ptakami które to dotąd tylko, a może aż bardzo podobały). Podjąłem wiec kroki do powielania wiedzy i być może do coraz bliższego kontaktu- obcowania z małymi mordercami. Któregoś dnia (usiadłem na telefonie) obdzwoniłem wszystko co było możliwe i związane z sokolnictwem a tez i łowiectwem. Udało mi się skontaktować z Panem Henrykiem Mąka, Który to skierował mnie tu do jednego z waszych, sokolnika z pomorskiego. Po niemalże całym dniu na wietrznych i zimnych polach zainteresowanie przerodziło się w fascynacje. W miedzy czasie udało mi się dostać do życia koła łowieckiego i staram sie o staż, gdyż zawsze chciałem go zrobić ale zadawałem sobie pytanie ku czemu skoro nie lobie broni (tu na pomorzu trzeba najpierw troszkę wkupić się w życie koła jak to powiedział Pan prezes koła, by dostać się na staż). Teraz przyszedł bodziec do zrobienia stażu. Lubie mieć wszystko od A do Z nim podejmę ostateczny krok, tak wiec też będę starał się o staż sokolniczy. Lecz dalej nie jest przesądzone, ze od razu po tych przygotowaniach nabędę Małego morderce. Dochodząc do rzeczy mojego elaboratu hehe, tu pojawia sie pytanie a dokładnie dwa "?"
Jakie kroki dalej, czy któryś z kolegów sokolników przyjął by takiego zieleniaka jak ja na praktyki? Chęć poznania sokolnictwa od tak zwanej kuchni u mnie jest wielka, wiec mogę za pomoc odpłacać się różnymi pracami w tematyce około sokolej (mam smykałkę i zacięcie majsterkowicza).
Po przeczytaniu Książek "Sokolnictwo" "Z sokołem na łowy" jestem jeszcze bardziej głodny. Wiec zapytam jaka książka następna była by najlepsza?
Bardzo proszę o pomoc w początkach i z góry dziękuje za najmniejszy gest.
-
OliwiaNowak
- pisklę
- Posty: 14
- Rejestracja: pn maja 27, 2013 5:24 pm
- Lokalizacja: Opole
hehe
Ja to widzę tak - jak chcesz nabyć małego mordercę, to kup sobie tarantulę, albo innego stworka w tym stylu i podrzucaj mu świerszcze, czy inną karmę.
Co do książek - "Sokolnictwo" jest ok, ale to tylko jeden "punkt widzenia", więc pozycje polecane przez użytkowników powyżej jak najbardziej wskazana. "Z sokołami na łowy" to bardziej historia, niż rzeczywistość, więc można tę książkę potraktować jako ciekawostkę i poszerzenie horyzontów.
Ja to widzę tak - jak chcesz nabyć małego mordercę, to kup sobie tarantulę, albo innego stworka w tym stylu i podrzucaj mu świerszcze, czy inną karmę.
Co do książek - "Sokolnictwo" jest ok, ale to tylko jeden "punkt widzenia", więc pozycje polecane przez użytkowników powyżej jak najbardziej wskazana. "Z sokołami na łowy" to bardziej historia, niż rzeczywistość, więc można tę książkę potraktować jako ciekawostkę i poszerzenie horyzontów.
Tak też odebrałem tą książkę "Z sokołami na łowy". A pytanie o lektory zadałem by osoby znające owe książki wypowiedziały się nt. ponieważ chciałem uniknąć powielania się wiedzy w rożnych źródłach. Tak wiec wielkie dzięki za odp.
A co do tarantuli to nie przemawia za mną kompletnie, ponieważ nie da się z nial pracować, taki drugi telewizor. A ptak jednak wymaga mnóstwo pracy (jak udało mi się wywnioskować). Czyli to co lobię praca ze zwierzętami i układanie co owocuje super "partnerstwem". Na przykładzie mojego psa, który to jest ciężka i absorbującą rasą, na początku wymagał wiele pracy, czasem i 6 godzinnych treningów. Do dziś dzień musze mu poświecić czas na 2 godzinny intensywny spacer i niemal że 24 godzinną absorbacje. Ale ja to własnie lubie i to daje mi najwiekszą frajde.
A co do tarantuli to nie przemawia za mną kompletnie, ponieważ nie da się z nial pracować, taki drugi telewizor. A ptak jednak wymaga mnóstwo pracy (jak udało mi się wywnioskować). Czyli to co lobię praca ze zwierzętami i układanie co owocuje super "partnerstwem". Na przykładzie mojego psa, który to jest ciężka i absorbującą rasą, na początku wymagał wiele pracy, czasem i 6 godzinnych treningów. Do dziś dzień musze mu poświecić czas na 2 godzinny intensywny spacer i niemal że 24 godzinną absorbacje. Ale ja to własnie lubie i to daje mi najwiekszą frajde.