dziki jastrząb vs. sokół

Tematy ogólne związane z sokolnictwem.
ODPOWIEDZ
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

dziki jastrząb vs. sokół

Post autor: haggard »

chciałbym poruszyc pewien temat. ja i kilku moich kolegów straciliśmy w tym sezonie kilka ptaków które zostały zabite przez dzikie jastrzębie. na samym pomorzu wiadomo mi o pięciu takich wypadkach. co ciekawe wszystkie te ptaki to młode samce wędrownego. zaczynam się zastanawiac czy samiec wędrownego jest odpowiednim ptakiem na nasze pomorskie warunki. dużo lasów i dzikich jastrzębi powodują że małe sokoły w początkowym etapie układania, kiedy jeszcze nie są wylatane są bardzo narażone na ataki. :???:
Awatar użytkownika
Nisus
sokolnik
Posty: 824
Rejestracja: wt lut 01, 2005 10:28 pm
Lokalizacja: Południe
Kontakt:

Post autor: Nisus »

Na poludniu niewiele lepiej.
Pare miesiecy temu jechalem na slowacje po raroga, bo potrzebowalem sokola do pracy.
Cena byla dosyc wysoka, ale rarog mial do latawca wychodzic na 200m.
Umowilismy sie, ze przed transakcja ten sokolnik ma mi pokazac jak on lata.
Przyjechalem na miejsce, przesliczny samczyk, juz sie cieszylem.
Pojechalismy w pole na dosyc wysokim wzgorzu, lasy daleko pod nami, wygladalo bezpiecznie. Latwiec wyciagnelismy na 150m bo wiatr byl dosyc mocny.
Czapka z glowy, kuknol 2 razy i juz w powietrzu. Zrobil 3 kola i nagle nie wiadomo skad pikuje na niego mloda samica jastrzebia. Nie zauwazyl jej, zlapala go i przytrzymala jakas sekunde.
Wyrwal jej sie, ale chyba przebila mu pazurami jakies organy bo za zadne skarby nie byl w stanie jej odleciec. Siedziala mu na ogonie przez dobre 500 metrow, przeplatajac ataki to z gory to z dolu, az wkoncu znikneli za wzgorzem.

Mimo nadajnika nie odnalezlismy go, jestem wiecej niz pewien, ze go zlapala.
Przed puszczeniem dokladnie przeszukalismy niebo i bylo czyste, musiala byc albo bardzo wysoko albo tak daleko, ze nie dalo sie jej wypatrzyc.

Chwila nieuwagi nawet wylatanego niezle ptaka, moze skonczyc sie tragicznie, a kondycyjnie dzikie jastrzebie sa niesamowite i czesto daja sobie swietnie rade w dlugich silowych pogoniach na duzych wysokosciach

Na szczescie byl jeszcze jeden samczyk do wziecia, za polowe tej ceny. Nie ukladany, ale mimo wszystko swietny ptaszek, zarobil na siebie w pare dni. Przyznaje jednak, ze zawsze jak z nim ide w pole to czuje pewien niepokoj. Nie ma u mnie tylu jastrzebi, ale jak juz raz cos takiego zobaczysz to zaczynasz popadac w lekka paranoje.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

między innymi dlatego w tej chwili latam z samicą hybryda.jest mniej narażona na takie ataki bo jest większa.ostatni jastrząb jaki do niej wyleciał dostał od niej naprawdę ostrą lekcję zwłaszcza że miala sporą przewagę wysokości bo zasuwala do latawca na 300m. z doświadczenia wiem że najlepszą techniką obrony przed jastrzębiem jest atak.najczęściej gołębiarz jest tak zaskoczony taką reakcją że odpuszcza i ucieka. Kumpel ma samca wędrownego który waży ok.470g i jastrzębiom spuszcza regularny łomot :lol: a z tym rarogiem naprawdę współczuję. ja w tym roku stracilem pięknego samca wędrownego z Czech.samica jastrzębia utopiła go w kałuży. horror :sad: . mimo wszystko lubię jastrzębie. chyba kupię samicę na następny sezon bo mam u siebie sporo bażanta ale takim terenie, że z sokołem nic nie zdziałam.
K. Knitter
początkujący
Posty: 75
Rejestracja: czw kwie 19, 2007 9:42 pm
Lokalizacja: KOSZALIN-GDYNIA

Post autor: K. Knitter »

az 5 !! o zgrozo mojego samczyka tez zaciukała młoda samica jastrzebia ...!!!
Awatar użytkownika
Nisus
sokolnik
Posty: 824
Rejestracja: wt lut 01, 2005 10:28 pm
Lokalizacja: Południe
Kontakt:

Post autor: Nisus »

Ostatecznie nie jest tak najgorzej, w Ameryce jest straszny problem z cooperami. Nie sa co prawda duze, ale sa tak strasznie agresywne i nie boja sie ludzi. W niektorych regionach jest ich od groma, niespotykane zageszczenie accipiterow w skali europejskiej.

Wszystko do wielkosci samca harrisa atakuja i nie ze jakies tam dalekie ataki. Stoisz kolo ptaka ktory je z wabidla to normalnie go zatakuje i zlapie, szczegolnie mlode z gniazd w przymiejskich parkach ktore za nic maja ludzi.

Swojego czasu w Kanadzie, samica coopera zlapala mi samca harrisa jak siedzial u mnie na rekawicy. Szalenstwo.

Z tego samego powodu rowniez latwo sie je lapie. Siedzi cooper na drzewie, podchodzsz na 20 metrow, rozstawiasz sieci. Przywiazesz golebia zrobisz 2 kroki juz masz ptaka w siatce. I to nie mlode glupie, tylko samce o bordowych wrecz oczach.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

zgroza. wiem że w stanach wiele ptaków, zwłaszcza sokołów jest zabijanych przez orły przednie. mi dwukrotnie zdarzyło się że ptaka zaatakował bielik.raz wędrownego i raz raroga. wbrew pozorom nie jest wcale wolny ani mało zwrotny. wystraszyłem się nie na żarty.na szczęście ptaszki dały sobie radę. Wędrowny od tamtej pory gania bieliki i te które miały przyjemnośc z małym natrętem czują już respekt.myślę że dla młodego, niewylatanego ptaka bielik jest realnym zagrożeniem.
ODPOWIEDZ