problem z golebiarzem!!!!
problem z golebiarzem!!!!
witam wszystkich.zalogowalem sie na forum bo mam wielki problem z swoim samcem jastrzebia i za bardzo nie wiem co robic.
odkupilem go jakies 5-6 tygodni od anglika ktory probowal zrobic go na gniazdownika.niestety ptak sie darl caly czas a gosc zeby nie sluchac trzymal go non stop w pudle transportowym i wyciagal na karmienie i latanie(tak przynajmniej mowil),w co watpie zeby z nim latal.
wybudowalem mu woliere i przebywalem jak najwiecej czasu razem co pozwolilo mi wyelminowac darcie sie ktore bylo nie do wytrzymania,ale wiekszosc z was wie o czym mowie:P
w kazdym razie wzialem go na dluzec zeby zobaczyc o co z ptakiem wogole chodzi i tu sie zaczely moje problemy.nie jest to pierwszy jastrzab ktorego ukladam ale do niego nie mam pojecia jak sie wogole zabrac.na ogrodku wszystko jest ok.mam sznurek na jakies 8-10m i tu przylatuje bez problemu.jak tylko pojdziemy w pole to ptak jakby nie normalny byl:) jak tylko posadze go na siedzisku to patrzy wszedzie tylko nie na mnie.moge stac i drzec sie a on nic.stanie na jednej nodze napuszy sie i mozna wolac. najgorsze jest to ze 2-3 dni nie dostanie nic do jedzenia i dalej nic.czwartego dnia podleci na pare metrow dostanie jedzenie i kolejnego dnia problem zaczyna sie od nowa.juz nie mowie nic o tym ze jak tylko zobaczy wabidlo to udwraca sie i zrywa w druga strone. niestety ale to juz troche trwa i obawiam sie ze jedynym dla mnie rozwiazaniem jest wrzucenie go do woliery i poczekac do nastepnego sezonu.tego jednak bym zrobic nie chcial bo ciagle licze ze jeszcze uda mi sie z nim troche polatac i popolowac w tym roku.jesli ktos by byl w stanie podsunac mi jakis pomysl byl bym wdzieczny.nie potrzebuje durnych rad tylko pomocy w tej jednej konkretnej kwesti.
i jeszcze dziwne jest jeszcze to ze po dwoch dniach glodowki jego reakcja na mieso nie jest szalowa.oczywiscie waze go codziennie i z reguly jego waga to 790-800. w wadze 795 w zeszlym tygodniu robil 30 m na dluzcu i to na polu.dwa dni bylo ok i znow lipa.czekam na jakas podpowiedz...
odkupilem go jakies 5-6 tygodni od anglika ktory probowal zrobic go na gniazdownika.niestety ptak sie darl caly czas a gosc zeby nie sluchac trzymal go non stop w pudle transportowym i wyciagal na karmienie i latanie(tak przynajmniej mowil),w co watpie zeby z nim latal.
wybudowalem mu woliere i przebywalem jak najwiecej czasu razem co pozwolilo mi wyelminowac darcie sie ktore bylo nie do wytrzymania,ale wiekszosc z was wie o czym mowie:P
w kazdym razie wzialem go na dluzec zeby zobaczyc o co z ptakiem wogole chodzi i tu sie zaczely moje problemy.nie jest to pierwszy jastrzab ktorego ukladam ale do niego nie mam pojecia jak sie wogole zabrac.na ogrodku wszystko jest ok.mam sznurek na jakies 8-10m i tu przylatuje bez problemu.jak tylko pojdziemy w pole to ptak jakby nie normalny byl:) jak tylko posadze go na siedzisku to patrzy wszedzie tylko nie na mnie.moge stac i drzec sie a on nic.stanie na jednej nodze napuszy sie i mozna wolac. najgorsze jest to ze 2-3 dni nie dostanie nic do jedzenia i dalej nic.czwartego dnia podleci na pare metrow dostanie jedzenie i kolejnego dnia problem zaczyna sie od nowa.juz nie mowie nic o tym ze jak tylko zobaczy wabidlo to udwraca sie i zrywa w druga strone. niestety ale to juz troche trwa i obawiam sie ze jedynym dla mnie rozwiazaniem jest wrzucenie go do woliery i poczekac do nastepnego sezonu.tego jednak bym zrobic nie chcial bo ciagle licze ze jeszcze uda mi sie z nim troche polatac i popolowac w tym roku.jesli ktos by byl w stanie podsunac mi jakis pomysl byl bym wdzieczny.nie potrzebuje durnych rad tylko pomocy w tej jednej konkretnej kwesti.
i jeszcze dziwne jest jeszcze to ze po dwoch dniach glodowki jego reakcja na mieso nie jest szalowa.oczywiscie waze go codziennie i z reguly jego waga to 790-800. w wadze 795 w zeszlym tygodniu robil 30 m na dluzcu i to na polu.dwa dni bylo ok i znow lipa.czekam na jakas podpowiedz...
Może ekspertem od jastrzębii nie jestem, ale jeżeli jest jak mówisz, to warto spróbować porządnie go ukrócić - nie tylko przyzwyczaić do siebie i podwórka, ale pochodzić z nim w terenie, żeby się do niego też przyzwyczaił. A co do głodówek - nie radzę tego robić. Jeśli tak jak mówisz jest to gniazdownik/imprint to takie postępowanie zakończy się powrotem do punktu wyjścia, czyli do darcia mordy. To tyle rad "żółtodzioba" 
jeżeli Twój jastrząb pole widuje tylko przez czas kiedy go tam zabierasz na latanie a wczesniej życie spędzał w pudle transportowym to nic dziwnego ze otwarty teren tak go fascynuje i ze nie może sie skoncentrowac. zamiast wymuszać reakcje kondycją spędzaj z nim więcej czasu w terenie unosząc lub wręcz raz na jakiś czas zabierz go tam i posadz na siedzisku na godzinkę, mozesz dać jakieś skrzydełko do poskubania. Nagle przed nim otworzył sie wielki świat, widzi teren po horyzont, kątem oka jakąs potencjalna zwierzynę gdzies daleko... nie ma co sie dziwić ze nie skupia sie na Tobie. kiedy teren bedzie dla niego czymś normalnym problem powinien zniknąć
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
Wynalazek sokolniczy XXI w TV sesja nie zaszkodzi. Unoszenie pozadne tez wskazane tak jak pisze Dawid. Pochodz z nim na rekawicy przy glodowce, usiadz daj mu poobserwowac znudzi sie, daj mu ladny czerwony kawalek miesa np golebiny udko. Nie wiem moze wyda Ci sie to oczywiste, tak jak wszystkim, a moze nie... jak bedzie siedzial daj. Wes w rekaice udko i pomajstruj mu przy szponach tzn poimituj ruch zlapanej zdobyczy sprubuj po kniazic, zby zwrocic jego uwage na to co ma w lapach. (nie wiem jak to inaczej ujac :])
akurat przy głodówce jastrzębia bym nie nosił.nie mówimy tu o dziczku który nie je jeszcze z rekawicy tylko o gniazdowniku który już jakies podstawy zna. W takim przypadku noszenie na rękawicy ma być przyjemnym doswiadczeniem a nie kojarzyć sie ptakowi z brakiem nagrody. ja bym zrobił dokładnie odwrotnie- postarałbym sie żeby pole kojarzyło sie własnie z jedzeniem i mięsem. podczas noszenia zastosować stary patent o którym piszę choćby Mavrogordato- dawać ptakowi do poskubania skrzydełko (gołębia lub bazanta a nawet przepiórki) żeby go czymś zająć. Po pewnym czasie skutek bedzie taki że ptak bedzie żywo reagował już na samo włożenie reki do kieszeni kamizelki lub torby bo bedzie spodziewał sie czegoś do skubania. Przy jastrzębiu jest kilka starych zasad- nie nosimy ptaka niepotrzebnie jeśli już musi mieć głodówkę- już lepiej dać ptakowi niewielki kawałek miesa przy podbieraniu a potem wbić mu na polu siedzisko i niech sobie siedzi godzinę i cieszy widokiem do woli. po takim czasie kiedy podejdziesz z rekawicą i kawałkiem mięsa na niejz pewnoscia zareaguje ochoczo. ja nie lubie prowokować ptaka do ściskania rękawicy cmokając, kniaziąc itp. - po to zeby Twój gniazdownik zaczał traktować rękwicę jak zdobycz? Gniazdownikom i tak ten problem sie zdarza wiec po co go dodatkowo potęgować. Jestem bardziej niż pewien że problemem jest to, ze łowisko dla ptaka jest czymś nowym i dlatego tak bardzo go fascynuje i dekoncentruje. nieznaczny spadek wagi może pomóc ale jeśli przegniesz albo spróbujesz bez wspomnianych zabiegów wymusić głodem reakcje u i tak juz popsutego ptaka to sprowokujesz lawine kłopotów takich jak agresja, powrót wydzierania sie w niebogłosy, nakrywanie się itp. Pomyśl o tym jak behawiorysta- nic sie nie dzieje bez przyczyny. Ja nie jestem zwolennikiem głodówek u jastrzębi. Wolę kondycję zbijać stopniowo bo nagły spadek wagi wiąże sie ze spadkiem poziomu cukru a to u jastrzębia powoduje naprawdę dziwne i bardzo nieprzewidywalne zachowania. znam wiele historii o jastrzębiach które własnie po głodówce uciekały i sokolnicy opowiadali potem ze ptakowi waga sporo spadła i powinien mieć super reakcję a nie wiedzieć czemu strasznie im w tym dniu odwaliło. Głodówkę można zrobić kiedy latasz w dobrej, mocnej kondycji i ptak coś złapie i naje sie na ułówce do syta. U ptaka w wysokiej kondycji najedzonego do syta spadek cukru będzie niewielki i głodówka nie powinna wpłynać na jego zachowanie. Accipitery w niskiej kondycji sa bardziej podatne na silny stes który ma jak wynika z badań bezpośredni wpływ choćby na silne osłabienie systemu immunologicznego (Był kieyś na ten temat ciekawy artykuł w pisemku "Austringer" wydawanemu przez Welsh Hawking Club). innymi słowy- niech teren stanie sie dla ptaka chlebem powszednim i kojarzy mu sie z czymś przyjemnym- czyli z mięsem. kondycje zbijaj ostrożnie i stopniowo redukując ilość zjadanego miesa (mozesz użyć mniej kalorycznej karmy) i bacznie obserwuj kiedy reakcja bedzie ok żeby nie przegiąć i nie sprowokować niechcianych zachowań. Czas i konsekwencja powinny w końcu zaowocować dobrymi efektami. I jeszcze coś- rozumiem że sa nowinki techniczne w sokolnictwie. rozumiem ze nie kazdy ma czas i mu sie chce, ale sadzanie ptaka prze telewizorem nie zastąpi porządnego unoszenia i ukrócenia w terenie. W końcu t w terenie ma sie zachowywać poprawnie bo tam sokolnikowi ma towarzyszyć w łowach a nie oglądac z nim mecze podczas Euro 2012
zgadzam sie ze wszystkim co tu napisaliscie.problem w tym ze nawet po nieudanym treningu wedruje z nim po polu przez okolo 2 godziny dziennie. jedyne co sprawia radosc jak i zlosc to wyrywajace sie bazanty spod nog,na ktore niestety nie mam z czym jeszcze polowac:)
nie chce go glodzic i tez nie jestem zwolennikiem takiego ukladania.niestety po powrocie z pola gdzie dostal z dwa kurczaki musze dac cos jeszcze.za darmo nie chce wiec robie mu przyloty w domu czy w ogrodzie gdzie problemu z reguly nie ma.takze co mam z tym zrobic.przestac wolac w domu i w ogrodku i dawac mu mieso za darmo na polu za to ze tylko siedzi na rekawicy???
jesli chodzi o ukrocenie to moim zdaniem nie mam tu problemu.ptak bez kapturka siedzac na siedzeniu w aucie moze jezdzic i jezdzic i nawet sie nie zerwie.na rekawicy tez siedzi bez problemow.w domu jak zeskoczy na siedzisko to po chwili wskakuje spowrotem na rekawice ktora lezy na kanapie.ludzi tez sie nie boi bo moge go dotykac i robic co chce i mu to nic nie robi. dziwny przypadek no ale bede jeszcze probowal jeszcze bardzie.jak bog ta to do lutego jeszcze go na cos puszcze tym bardziej ze bazantow w uk nie brakuje:))
pozdrawiam
chwal cwik
nie chce go glodzic i tez nie jestem zwolennikiem takiego ukladania.niestety po powrocie z pola gdzie dostal z dwa kurczaki musze dac cos jeszcze.za darmo nie chce wiec robie mu przyloty w domu czy w ogrodzie gdzie problemu z reguly nie ma.takze co mam z tym zrobic.przestac wolac w domu i w ogrodku i dawac mu mieso za darmo na polu za to ze tylko siedzi na rekawicy???
jesli chodzi o ukrocenie to moim zdaniem nie mam tu problemu.ptak bez kapturka siedzac na siedzeniu w aucie moze jezdzic i jezdzic i nawet sie nie zerwie.na rekawicy tez siedzi bez problemow.w domu jak zeskoczy na siedzisko to po chwili wskakuje spowrotem na rekawice ktora lezy na kanapie.ludzi tez sie nie boi bo moge go dotykac i robic co chce i mu to nic nie robi. dziwny przypadek no ale bede jeszcze probowal jeszcze bardzie.jak bog ta to do lutego jeszcze go na cos puszcze tym bardziej ze bazantow w uk nie brakuje:))
pozdrawiam
chwal cwik
haggard pisze:Jeśli ptak na polu Cię olewa a potem dostaje w ogródku to utrwalasz mu w głowie stereotyp- "ogródek- jedzenie, Pole- relax w słoneczku i podziwianie krajobrazu"
yyyy.... karmić w tereniepatryk pisze:z tego to ja sobie zdaje sprawe. jakas rada??
czytam i czytam i powiem że jak na samca to ptak ma i tak dużą wagę więc jak byś na początku coś delikatnie mu obniżył to nic by mu się nie stało a darcie się lub jego brak wcale nie świadczy o tym czy ptak jest w dużej wadze czy też nie na pewno głodny ptak bedzie się darł bardziej niż nie głodny ale opisujesz tu brak strachu przed ludzmi a jesli nie puuszczasz go w mieście lub w parku gdzie bywa głośno i czasem tłoczno to nie widze tu przyczyny innej jak delikatnie za duża waga na początek
nie mówię abyś go głodził non stop ale raz na przełamanie lodów może sporo dać i zaoszczędzić ci latania bez celu
oczywiście to tylko moje zdanie i nie musisz się do tego przychylać
nie mówię abyś go głodził non stop ale raz na przełamanie lodów może sporo dać i zaoszczędzić ci latania bez celu
oczywiście to tylko moje zdanie i nie musisz się do tego przychylać
Po pierwsze to faktycznie waga ktora opisujesz jest bardzo wysoka, musial by byc niezlym kabanem zeby w takiej wadze miec reakcje. Ptak ma szablonowe objawy za wysokiej wagi, tym bardziej ze juz przylatywal 30m, pewnie byl na spadku wagi, a jak juz sie ustabilizowala to znow przeszedl na stary tryb. Zbijal byl ostroznie wage, dziennie 5g i obserwowal reakcje, jesli takie male spadki zmienia jego nastawienie, to zrodlo klopotu bedzie jasne. Mialem poobnego ptaka, dorastajacego w domu w pelnej izolacji, przywykl do pola w pare godzin, osobiscie ekscytacje terenem przeniosl bym na dalszy plan w hierarchii przyczyn. Jest to ptak notorycznie przekarmiany na rekawicy, powinien miec reakcje jak dynamit, bo ten przedmiot ma wdrukowany mocno w glowe.
Na 100% odpuscil bym sobie wszelkie skubaki i inne atrakcje, to jest ptak ze zwichrowana glowa, imprint, brniecie w bledny schemta utwierdzania go w przekonaniu ze masz nieskonczone ilosci jedzenia dla niego w niczym nie pomoze. A nerwowosc jest w prostej lini spowodowana za wysoka waga.
Na 100% odpuscil bym sobie wszelkie skubaki i inne atrakcje, to jest ptak ze zwichrowana glowa, imprint, brniecie w bledny schemta utwierdzania go w przekonaniu ze masz nieskonczone ilosci jedzenia dla niego w niczym nie pomoze. A nerwowosc jest w prostej lini spowodowana za wysoka waga.
:]
Miałem samczyka AG i również uważam że to troszkę za wysoka waga a głodówka od tak z dnia na dzień nie ma takiego efektu jak powolne zejście z wagi.
Proponowałbym zejscie z wagi powolne i nie zaszkodzi ponownie zacząć układanie.
Może gdzieś kiedyś ktoś popełnił błąd.
Boi się wabidła - może miał źle podane może się zraził może dostał za ciężkie i go bolało.. Nie znamy przeszłości ptaka więc może warto spróbować stworzyć mu nową.
Waga duża co nie znaczy że to mięsnie. Myślę że obmacanie też by nie zaszkodziło i badanie na pasożyty.. Z autopsji wiem że ptak nie stracił reakcji... Ani bystrości dynamiki i chęci..
A pasożyty były... i skonczyło się tragicznie.
Wystarczy ze miał bakterie które zablokowały pobieranie wartosci z pokarmu. Pobiera masę a nie wartości. Ale tu proszę Dawida o korektę bo ja jestem drobnym pionkiem i moje doświadczenie jest zerowe. Lecz zaproponować może warto.
Tak że proponuje wymacać klatkę czy to nie jest brak mięśni niby żałosne i proste a może byc to problem. - również z autopsji. POZDRAWIAM
Proponowałbym zejscie z wagi powolne i nie zaszkodzi ponownie zacząć układanie.
Może gdzieś kiedyś ktoś popełnił błąd.
Boi się wabidła - może miał źle podane może się zraził może dostał za ciężkie i go bolało.. Nie znamy przeszłości ptaka więc może warto spróbować stworzyć mu nową.
Waga duża co nie znaczy że to mięsnie. Myślę że obmacanie też by nie zaszkodziło i badanie na pasożyty.. Z autopsji wiem że ptak nie stracił reakcji... Ani bystrości dynamiki i chęci..
A pasożyty były... i skonczyło się tragicznie.
Wystarczy ze miał bakterie które zablokowały pobieranie wartosci z pokarmu. Pobiera masę a nie wartości. Ale tu proszę Dawida o korektę bo ja jestem drobnym pionkiem i moje doświadczenie jest zerowe. Lecz zaproponować może warto.
Tak że proponuje wymacać klatkę czy to nie jest brak mięśni niby żałosne i proste a może byc to problem. - również z autopsji. POZDRAWIAM