Postaram się zwięźle przedstawić swój problem, otóż po udziale w polowaniu jakiś czas temu (nie jestem myśliwym ani sokolnikiem/obserwator-biegacz
Niestety moje warunki już na pierwszy rzut oka stawiają mnie chyba na straconej pozycji (nawet samo latanie to będzie już krok na przód). Mieszkam w mieście, w bloku niby taras duży ale to chyba słaby pomysł z wolierą na tarasie, mam działkę koło Różana ale to też ciężki pomysł, jestem tam od Pt do Nd ale to 90km drogi. Nie da się łatwo skoczyć i wrócić po pracy w ciągu tygodnia...
Czy da się z dwóch średnich rozwiązań zrobić jedno akceptowalne dla ptaka?
Możliwości mam takie:
- Od Pon do Pt rano ptak w wolierze balkonowej - latanie nie było by problemem w samej Wawie blisko mam do np. olszynki grochowskiej i pustych przestrzeni, pojechać pod Wawę też nie problem. Nudził by się więc tylko jakiś czas. Pracuje raz na rano raz na wieczór to i w dzień bym miał czas, nie tylko po 16.
Po zwymiarowaniu woliera balkonowa mogła by być 1x1.5x2 (ciasna, wiem)
Żeby temu zaradzić czy możliwe by było spędzanie dużej ilości czasu z ptakiem poza wolierą (wtedy kiedy nie lata) w mieszkaniu aby np. w wolierze tylko spał? (tak wiem że to nie papuga, ale może jakiś półśrodek?) Byśmy oglądali razem wiadomości
- Od Pt do Nd wieczorem woliera na działce wymiar 2x2x3 latanie głownie nad polami, tu nie ma problemu.
Wykluczam możliwość zostawienia ptaka bez opieki nawet na jeden dzień a kolega z działki obok raczej nie popilnuje drapieżnika, to nie chomik...
Czas i środki są pod kontrolą, chodzi tylko o kłopot z miejscem w tygodniu...
Czy ktoś z doświadczonych użytkowników może się wypowiedzieć jak to wpłynie na jego psychikę? Czy ma sens i czy od takiej jazdy samochodem nie wyrobi sobie prawa jazdy?
Może nie idealnie ale akceptowalnie?
Jestem jeszcze daleki od zakupu samego ptaka, jednak to jest pierwsza istotna przeszkoda... czy musi zakończyć moją drogę?
Pozdrawiam,
Mariusz.