polowanie z rarogiem
- repcak1982
- pisklę
- Posty: 8
- Rejestracja: pt maja 07, 2010 4:04 pm
- Lokalizacja: nadnoteckie łąki
Adam, odnośnie Twojego raroga. Wydaje się wielu sokolnikom że w przypadku kiedy po nie udanym ataku ptak nie przylatuje do wabidła to pewnie jest to zbyt wysoka waga, nic bardziej mylnego. Musisz zacząć myśleć jak Twój ptak, to nie jest jakaś tępa maszyna którą zaprogramujesz i tak musi być. Nie wiem jaką miałeś sytuację i jakiego masz raroga ale ja szukałbym przyczyny Twoich kłopotów gdzie indziej. Pozdrawiam i życzę powodzenia w kolejnym sezonie. 
To ze sokol po nieudanym ataku ociaga się z zejściem do wabidla jest norma nawet dla świetnie polujacych ptaków. Kiedy ptakowi umknie sprzed dzioba bażant i możliwość najedzenia sie do pełna ciepłym mięsem i zabawa z piorowaniem która ptaki tak lubią... No cóz- wabidlo w oczach ptaka jest tylko marnym substytutem i przykra koniecznością. Nic dziwnego ze sokol się do niego nie spieszy. Rozpolowany czatownik w mocnej kondycji lowczej na ogół po nieudanym ataku ambitnie wychodzi spowrotem w górę licząc na kolejna szanse i nie tak łatwo jest go ściągnąć. Trzeba docenić upór i konsekwencje ptaka. One myślą znacznie bardziej niż to się niektórym wydaje. Innymi slowy podpisuję się pod tym co napisał Repcak
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
He he:-) Michal pamietaj że pisze i czyta na tym forum wielu totalnych zoltodziobow. Ja sam zmieniłem podejście i metodę stosunkowo niedawno chociaż wydawało mi się ze to co mi wpojono przez kupę lat jest jedyna słuszna metoda. Jeśli ktoś może uniknąć błędów które ja popełniałem to warto o tym pisać. Taki urok tej zabawy- im dłużej sie w to bawisz tym bardziej uswiadamiasz sobie ze niewiele wiesz. AZ wie o co chodzi i mysle że jeszcze beda ludzie z jego raroga.
-
adam zielinski
- stażysta
- Posty: 143
- Rejestracja: czw wrz 01, 2005 10:19 pm
- Lokalizacja: Gliwice
Cześć Wam wszystkim.
Od 1,5 miesiąca mamy w składzie suczkę Małego Munsterlandera. Dzięki Johnemu widziałem taką w Zatorze. Rarożyca się pierzy, szczeniak poznaje teren. Nie możemy się doczekać kolejnego sezonu i dalszej nauki, nawet "na błędach".
Pozdrowienia.
Od 1,5 miesiąca mamy w składzie suczkę Małego Munsterlandera. Dzięki Johnemu widziałem taką w Zatorze. Rarożyca się pierzy, szczeniak poznaje teren. Nie możemy się doczekać kolejnego sezonu i dalszej nauki, nawet "na błędach".
Pozdrowienia.
Ostatnio zmieniony sob lip 24, 2010 8:21 am przez adam zielinski, łącznie zmieniany 1 raz.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
-
adam zielinski
- stażysta
- Posty: 143
- Rejestracja: czw wrz 01, 2005 10:19 pm
- Lokalizacja: Gliwice
Po tegorocznych łowach olśniło mnie a raczej dotarły do mnie kluczowe "złote myśli".
Lekko pomijam, że usłyszałem parę relacji o polujących rarogach, które mnie bardzo ucieszyły; choć już podchodzę to tego nieufnie ale brzmią wiarygodnie
.
Otóż, żeby ptak polował potrzebuję dobrego łowiska. A ja jednak nie poruszam się w dobrym łowisku. Mój raróg ma za mało okazji a przecież nawet w naturze drapieżniki mają "średnią" skuteczność. Gdy już ptak nabierze sił i "rozlata się" muszę mu stwarzać okazję do polowania przy każdym wyjściu/puszczeniu a nie np. w co ósmym wyjściu. Wtedy przypuszczenia, że raróg może świetnie polować potwierdzę w praktyce. Bo przecieć ( mój ) raróg jest fantastyczny tylko ja popełniam błędy
.
Lekko pomijam, że usłyszałem parę relacji o polujących rarogach, które mnie bardzo ucieszyły; choć już podchodzę to tego nieufnie ale brzmią wiarygodnie
Otóż, żeby ptak polował potrzebuję dobrego łowiska. A ja jednak nie poruszam się w dobrym łowisku. Mój raróg ma za mało okazji a przecież nawet w naturze drapieżniki mają "średnią" skuteczność. Gdy już ptak nabierze sił i "rozlata się" muszę mu stwarzać okazję do polowania przy każdym wyjściu/puszczeniu a nie np. w co ósmym wyjściu. Wtedy przypuszczenia, że raróg może świetnie polować potwierdzę w praktyce. Bo przecieć ( mój ) raróg jest fantastyczny tylko ja popełniam błędy
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
To, że raróg może świetnie polować już dawno inni potwierdzili w praktyce, więc myślę, że to Twój raróg wymaga tego potwierdzenia. Rzecz w tym,że młody raróg nabiera sił i rozlatuje się w ciągu 4-6 tygodni od opuszczenia gniazda i chyba listopad to już najwyższy czas, żeby był rozlatany. Jeśli nie masz łowiska, w którym mógłbyś mu stworzyć co najmniej 2 razy w tygodniu okazji do polowania i to skutecznego polowania to ciekawy jestem, jak chcesz dobrze ułożyć ptaka ? każdy ptak, a zwłaszcza raróg, jeśli ma być dobrym łowcą, powinien jak najszybciej polować.adam zielinski pisze:Gdy już ptak nabierze sił i "rozlata się" muszę mu stwarzać okazję do polowania przy każdym wyjściu/puszczeniu a nie np. w co ósmym wyjściu. Wtedy przypuszczenia, że raróg może świetnie polować potwierdzę w praktyce.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
- Pudlak Waldemar
- sokolnik
- Posty: 1292
- Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
- Lokalizacja: Racibórz
Nowogrodzki pisze:
To, że raróg może świetnie polować już dawno inni potwierdzili w praktyce, więc myślę, że to Twój raróg wymaga tego potwierdzenia. Rzecz w tym,że młody raróg nabiera sił i rozlatuje się w ciągu 4-6 tygodni od opuszczenia gniazda i chyba listopad to już najwyższy czas, żeby był rozlatany. Jeśli nie masz łowiska, w którym mógłbyś mu stworzyć co najmniej 2 razy w tygodniu okazji do polowania i to skutecznego polowania to ciekawy jestem, jak chcesz dobrze ułożyć ptaka ? każdy ptak, a zwłaszcza raróg, jeśli ma być dobrym łowcą, powinien jak najszybciej polować.
Widzę ,że P. Profesor nie zauważył ,iż Presta już 2 sezon ,,lata ‘’ ,a układanie trwa !
PS
Adam nic sobie z żartów nie rób –tylko poluj ,poluj i jeszcze raz poluj - choć by na kupione bażanty !
A i Michała odciąg od tych biednych lisów które o atak serca przyprawia
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Pudlak Waldemar pisze:Widzę ,że P. Profesor nie zauważył ,iż Presta już 2 sezon ,,lata ‘’ ,a układanie trwa !
No tak, rozumiem, że pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł i przy biegunce (jak sama nazwa wskazuje), ale rozlatywanie ptaka przez 2 lata to drobna przesada.
Chodzi mi tylko o to, że często jesteśmy takimi marzycielami wbrew zdrowemu rozsądkowi. Brak łowiska, brak czasu, prawdopodobnie w przypadku Kolegi pierwsza próba i godna podziwu wiara w sukces. "Mapety" to dla raroga nie polowanie, szybko zauważy różnice i jakie z tego wnioski wyciągnął pokaże na polowaniu.
-
adam zielinski
- stażysta
- Posty: 143
- Rejestracja: czw wrz 01, 2005 10:19 pm
- Lokalizacja: Gliwice
Mapety opanowaliśmy w zeszłym roku. Jak raróg potrafił latać i ja i Michał widzieliśmy.
"Mapety" potrafiły uciekać i wysoko i dalego i szybko i zapadać. Wrażenia prawie jak na nieMapetach.
Późne tegoroczne rozlatanie to wynik późnego pierzenia + moich wyjazdów. Teraz dla raroga czas mam, nawet " za dnia ". Łowiska w zasięgu są ale muszę się do nich legalnie " dobrać " . Pseudo polowanie z oglądaniem się czy ktoś się do nas dochrzani też już mam przerobione i stwierdzam, że to nie ma sensu. Tereny gdzie są kaczki, bażanty znam ale muszę tam wejść z odstrzałem w kieszeni. A to chyba w sokolnictwie większa sztuka niż ułożenie raroga
. Zapału wciąż nie brak, nie ma wyjścia.
Co do okolic A4 i padliny, Panie Administratorze - zapraszam z wyżłem, może stójkę wypracować i nawet utrwalić
)).
"Mapety" potrafiły uciekać i wysoko i dalego i szybko i zapadać. Wrażenia prawie jak na nieMapetach.
Późne tegoroczne rozlatanie to wynik późnego pierzenia + moich wyjazdów. Teraz dla raroga czas mam, nawet " za dnia ". Łowiska w zasięgu są ale muszę się do nich legalnie " dobrać " . Pseudo polowanie z oglądaniem się czy ktoś się do nas dochrzani też już mam przerobione i stwierdzam, że to nie ma sensu. Tereny gdzie są kaczki, bażanty znam ale muszę tam wejść z odstrzałem w kieszeni. A to chyba w sokolnictwie większa sztuka niż ułożenie raroga
Co do okolic A4 i padliny, Panie Administratorze - zapraszam z wyżłem, może stójkę wypracować i nawet utrwalić