moj puchacz robi za psa obronnego, koty sąsiadów, kuny i tchórze mimo, że ptak na dłużcu i tak już ladnych kilka lat.
Teraz w domu nastepne wyzwanie - mloda szczotka czyli lazaca krok w krok za mna sniezna o imieniu STAsiu
ZaP
Ps o uszatce siedzacej obok nie wspomne
uwielbiam sowy sniezne! lataja zupelnie jak sokoly, szkoda tylko ze tak jak ladne- sa tak samo glupie.
zimprintuj ja na poziomie stolu bo ten gatunek ma fetysza na nogi, stopy, gumaki.. sandaly...
ja mam dwie tawny owls, barn owls i borrowinga, ktory zostal pozyczony do zoo na pokazy wiec maluszek zarabia pieniazki:)
ZaP pisze:zeby byc pewnym sowy nie da sie z nia latac na pokazach w pierwszym piorze... to hardcore- nic wiecej. Nawet super imprint ma opory przed obcymi i z moich 5 letnich doświadczeń z sowami wszystkie to mają...
Nie ma problemu z lataniem u siebie na swoim terenie, spy, kaczki i inne króliki biegające pod nogami nie przeszkadzają sowom ale obca twarz już tak. Sowy bardzo przywiązują się do człowieka i rewelacyjnie rozpoznają i po głosie i po twarzy.
W tym roku faktycznie trochę lepiej ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca...
PIerwsza mloda plomykowka z pierwszego legu jutro ma się pojawić i już za 4 dni do wychowalnika i 5 tygodni wyjęte z życiorysu...
Jeśli chodzi o płomykówkę minimalny czas układania to ok 3-4 miesiące ( bardzo długo schną) puchacz na gotowo żeby bezstresowo latać to nawet 8 miesięcy pracy, pójdźka ok 1,5 miesiąca a sowa jarzębata nawet 5 tygodni i da się latać... No i śnieżna jeśli imrint to ok 3 miesiące i latamy tylko z nimi bardzo ostrożnie bo są nieodporne na stres !!
ZaP
Co prawda nie mam 5-letniego doświadczenia z sowami,tylko jednorazowe z puchaczem i nie był to imprint, ale posyłam skan z książki "Smak Białowieskiego miodu". Zachwycałeś się Zapie "rewelacyjną psychiką " moich rarogów.
Może to ja mam rewelacyjną psychike
ZaP , a mógłbyś pochwalić się , ile czasu zajęło Ci ułożenie puszczyka ? Domyślam się , że jeśli sowa to tylko imprint , ale interesuje mnie czas , który trzeba poświęcić , by ułożyć puszczyka.
Chlopaki z Ustronia ulozyli doroslego puchacza do pokazow przy duzej ilosci ludzi, jakos z tego wielkiego halo nie robia. Sowy wymagaja glownie rutyny i nakladu czasowego, zaden ewenement.
Panie Grzegorzu to nie jest ten sam puchacz ktorym zajmowal sie Darek P.? przy okazji krecenia filmu Pana Wajraka wiem ze to tez byl samiec i tez nie imprint a dorosly ptak, mysle ze z imp. jest poprostu latwiej.
Raven_Corvus pisze:..... mysle ze z imp. jest poprostu latwiej.
Nie wiem czy z imprintem łatwiej,zlecono mi robote to wykonałem. Macka dostałem w pełni wypierzonego,w dobrym stanie. Daty nie pamiętam, ale na kasztanowcach były kwiatostany.
Ujęcia kręcono z nim w pażdzierniku, a "robiony" był na wrześień. Po przepierzeniu uciekł mojemu pracownikowi w tajemniczych okolicznościach.
Darek miał puchacza kilka lat póżniej z innej hodowli,ale też rudo-pomarańczowego.