Jastrząb
Witam.
Nie denerwujmy tak Sokolniczego, bo nie może spać w nocy, tylko musi przywoływać do porządku, pisząc posty na forum
Poza tym o ile pamiętam, była propozycja w klubie, aby ustanowić w poszczególnych rejonach kraju osoby kontaktowe dla ludzi chcących zapoznać się bliżej z sokolnictwem, tak w praktyce jak i teori, prawie. Jak na razie nigdzie takich namiarów nie ma...może jednak zrobić krok w tę stronę.
Ja sam pamiętam, kiedy zaczynałem uprawiać sokolnictwo w TL Zagnańsk, w okresie największej nagonki na Gniazdo Sokolników, z nikąd nie było pomocy, każdy bał się wychylić, żeby nie dostać po nosie od urzędników. Wszystko trzeba było zdobywać samemu, wielu wartościowych ludzi zrezygnowało, na pewno dziś by się przydali.
Dziś jest już lepiej, ale wciąż wiele do zrobienia...
Chwal Ćwik
ps. Gdyby w Polsce było tak łatwo jak w Irlandii...
Nie denerwujmy tak Sokolniczego, bo nie może spać w nocy, tylko musi przywoływać do porządku, pisząc posty na forum
Ja sam pamiętam, kiedy zaczynałem uprawiać sokolnictwo w TL Zagnańsk, w okresie największej nagonki na Gniazdo Sokolników, z nikąd nie było pomocy, każdy bał się wychylić, żeby nie dostać po nosie od urzędników. Wszystko trzeba było zdobywać samemu, wielu wartościowych ludzi zrezygnowało, na pewno dziś by się przydali.
Dziś jest już lepiej, ale wciąż wiele do zrobienia...
Chwal Ćwik
ps. Gdyby w Polsce było tak łatwo jak w Irlandii...
- valdi99
- młodszy sokolnik
- Posty: 208
- Rejestracja: sob lut 05, 2005 7:50 am
- Lokalizacja: Mazowsze
- Kontakt:
Panie Sokolniczy - z całym ogromnym i niekłamanym szacunkiem (i wielką sympatią) - Pan moje słowa też mocno uprościłeś... Użyłem tam celowo terminu "polować" w cudzysłowie!Henryk Mąka pisze: W zbyt daleko idących uproszczeniach "Valdi" stwierdził iż, każdy kto z miłością zajmuje się szponiastymi jest sokolnikiem i może polować (nawet nie będąc członkiem PZŁ), byle nie zabierać zdobyczy ptakowi. I to jest temat do dyskusji, zwłaszcza dla nas "PZŁ-owców", którzy w tym kontekście wychodzimy na frajerów(!) męcząc się ze zdobyciem uprawnień a potem jeszcze z ograniczeniami, jakie one niosą. Tymczasem dyskusja zgasła
Do polowania w rozumieniu ustawy prawa łowieckiego - uprawnieni są wyłącznie członkowie PZŁ, posiadający uprawnienia sokolnicze i polujący z legalnym ptakiem - to nie podlega żadnej dyskusji. Dyskusji natomiast podlega (a szkoda, że zdechła..) legalność "polowania" (nazwijmy to lepiej: sytuacji) gdzie moje ptaki (także legalne) złowią w terenie (celowo nie piszę "ja" ani "upoluję") jakąś zdobycz, niekoniecznie będące zwierzyną łowną.
Sam Pan mówi o konieczności otwartości środowiska sokolników na podobnych im pasjonatów, a potem odsądza mnie od czci i wiary, odmawiając zaszczytnego miana sokolnika (o ile dobrze zrozumiałem)
Zresztą, lepiej dajmy temu spokój na forum... Z przyjemnością przedyskutuję te kwestie z Panem kiedyś osobiście
Ja przyznam sie malo tutaj pisze czesciej czytam, ale to pewnie przez moje zerowe doswiadczenie. Jedyne moje bliskie spotkanie z sokolnictwem bylo w Ustroniu w slynnym juz chyba parku(mialem tam okazje spotkac sie z ptakiem oko w oko. Mam nadzieje ze to nie bylo ostatnie). Od tego momentu zaczalem sie interesowac. Wypowiadam sie raczej malo zeby nie podpasc
. Zamierzam sprawic sobie ksiazke na urodziny. Moim dytychczasowym zrodlem wiadomosci o sokolnictwie bylo te forum i powiem szczerze ze jak na ten czas(w sierpniu bede miec 14 lat) mi to wystarczy. Nie potrzebuje takich inf. typu: ile ptak je lub ile kosztuje. Moim zdaniem niektorzy tez tych inf nie potrzebuja, bo z takim podejscie nigdy nie zostana sokolnikami.
- Henryk Mąka
- SOKOLNICZY
- Posty: 14
- Rejestracja: śr paź 11, 2006 8:28 pm
- Lokalizacja: Czempiń
… znowu późno zasiadam przed komputer, a w dodatku za kilka godzin wyjeżdżam na urlop, więc znowu krótko.
Szanowny Kolego Waldku (a także inni Forumowicze)!
Wszyscy którzy mnie znają wiedzą, że jestem ostrożny i zwykle wyważony w swoich wypowiedziach, a jeśli już coś piszę, to znaczy że kilka razy to przemyślałem. Dlatego dla przypomnienia :
Valdi:
„Przecież dzisiejsi sokolnicy to nie tylko myśliwi z uprawnieniami sokolniczymi, ale wszyscy ci, którzy z sercem zajmują się szponiastymi na różne sposoby.”
„Ależ jesteś sokolnikiem i to legalnym! Nie jesteś tylko członkiem PZŁ. I masz prawo zarówno do posiadania jak i rozmnażania swoich ptaków a nawet "polowania" z nimi.”
Owszem, polowanie jest w cudzysłowie, ale zaraz dalej:
„Piszę to w cudzysłowie, choć w praktyce (i świetle prawa) jedyna różnica polega na tym, że Tobie - w odróżnieniu od Kolegów z PZŁ - nie wolno zabierać dla siebie ugonionej zwierzyny ani żadnej innej ułowki.”
H.Mąka:
„W zbyt daleko idących uproszczeniach "Valdi" stwierdził iż, każdy kto z miłością zajmuje się szponiastymi jest sokolnikiem i może polować (nawet nie będąc członkiem PZŁ), byle nie zabierać zdobyczy ptakowi.”
Kolego Waldku – czy jest to rzeczywiście zbyt mocno uprościłem Twoją wypowiedź? My wiemy jakie są przepisy, jednak wiele osób nie - i mogłoby uznać że skoro tak, to po co PZŁ i inne komplikacje, kiedy bez tego można „polować” bo przecież nie chodzi o zdobycz – czyż nie mam racji? Daleki też jestem od odsądzania kogokolwiek od czci i wiary, czy też nadawania albo odmawiania statusu sokolnika chociaż to nieco inna sprawa. I też wolałbym to przedyskutować osobiście, co mam nadzieję kiedyś nastąpi. Problem jednak należałoby wyjaśnić również na Forum, bo widzę od dłuższego czasu, iż różne osoby różnie pojmują to, czym naprawdę jest sokolnictwo i z tego właśnie wynikają różnice zdań lub takie czy inne wzajemne traktowanie. Do tej pory unikałem tego tematu, aby nie dzielić czy wprowadzać jakichś kategorii, ale bez tego chyba się nie obejdzie. Bo jeśli nawet we wspólnej pasji jedni będą uważali że np. 1 metr to jest 100 cm, a inni że 1 metr to również 80 lub150 cm, to nie zmierzymy żadnej odległości. Dlatego trzeba zacząć od definicji samego sokolnictwa, a potem wiele kwestii wyjaśni się samo.
Natomiast w sprawie uprawnień jest tak, że nawet rzecz mająca atest czy certyfikat ma większą wartość niż podobna, która ich nie ma. A jeśli są uprawnienia, to muszą tworzyć jakąś różnicę między tymi, którzy je mają a tymi, którzy nie – w przeciwnym razie jaki byłby ich sens? Dlatego uważam, że różnica między sokolnikami należacymi do PZŁ a innymi jest jednak większa niż tylko możliwość zabierania zdobyczy. I nie jest to dzielenie na lepszych i gorszych tylko na tych, którzy spełniają określone kryteria lub nie.
Co do otwartości dla innych pasjonatów – ależ ja każdego zachęcam do sokolnictwa, staram się doradzać najlepiej jak potrafię, tłumaczę czym jest samo trzymanie ptaka a czym sokolnictwo, pomagam (o ile mogę) w sprawach formalnych, aby każdy miał takie same prawa jak ja i wszyscy członkowie Gniazda. Cóż mogę więcej?
Z tym pozostawiam Was na 2 tygodnie, gdyż nie będę miał dostępu do komputera.
Kolego Waldku – ja również darzę Cię sympatią i szacunkiem, nawet jeśli będziemy się różnili poglądami na niektóre rzeczy.
Pozdrawiam wszystkich – H.Mąka
Szanowny Kolego Waldku (a także inni Forumowicze)!
Wszyscy którzy mnie znają wiedzą, że jestem ostrożny i zwykle wyważony w swoich wypowiedziach, a jeśli już coś piszę, to znaczy że kilka razy to przemyślałem. Dlatego dla przypomnienia :
Valdi:
„Przecież dzisiejsi sokolnicy to nie tylko myśliwi z uprawnieniami sokolniczymi, ale wszyscy ci, którzy z sercem zajmują się szponiastymi na różne sposoby.”
„Ależ jesteś sokolnikiem i to legalnym! Nie jesteś tylko członkiem PZŁ. I masz prawo zarówno do posiadania jak i rozmnażania swoich ptaków a nawet "polowania" z nimi.”
Owszem, polowanie jest w cudzysłowie, ale zaraz dalej:
„Piszę to w cudzysłowie, choć w praktyce (i świetle prawa) jedyna różnica polega na tym, że Tobie - w odróżnieniu od Kolegów z PZŁ - nie wolno zabierać dla siebie ugonionej zwierzyny ani żadnej innej ułowki.”
H.Mąka:
„W zbyt daleko idących uproszczeniach "Valdi" stwierdził iż, każdy kto z miłością zajmuje się szponiastymi jest sokolnikiem i może polować (nawet nie będąc członkiem PZŁ), byle nie zabierać zdobyczy ptakowi.”
Kolego Waldku – czy jest to rzeczywiście zbyt mocno uprościłem Twoją wypowiedź? My wiemy jakie są przepisy, jednak wiele osób nie - i mogłoby uznać że skoro tak, to po co PZŁ i inne komplikacje, kiedy bez tego można „polować” bo przecież nie chodzi o zdobycz – czyż nie mam racji? Daleki też jestem od odsądzania kogokolwiek od czci i wiary, czy też nadawania albo odmawiania statusu sokolnika chociaż to nieco inna sprawa. I też wolałbym to przedyskutować osobiście, co mam nadzieję kiedyś nastąpi. Problem jednak należałoby wyjaśnić również na Forum, bo widzę od dłuższego czasu, iż różne osoby różnie pojmują to, czym naprawdę jest sokolnictwo i z tego właśnie wynikają różnice zdań lub takie czy inne wzajemne traktowanie. Do tej pory unikałem tego tematu, aby nie dzielić czy wprowadzać jakichś kategorii, ale bez tego chyba się nie obejdzie. Bo jeśli nawet we wspólnej pasji jedni będą uważali że np. 1 metr to jest 100 cm, a inni że 1 metr to również 80 lub150 cm, to nie zmierzymy żadnej odległości. Dlatego trzeba zacząć od definicji samego sokolnictwa, a potem wiele kwestii wyjaśni się samo.
Natomiast w sprawie uprawnień jest tak, że nawet rzecz mająca atest czy certyfikat ma większą wartość niż podobna, która ich nie ma. A jeśli są uprawnienia, to muszą tworzyć jakąś różnicę między tymi, którzy je mają a tymi, którzy nie – w przeciwnym razie jaki byłby ich sens? Dlatego uważam, że różnica między sokolnikami należacymi do PZŁ a innymi jest jednak większa niż tylko możliwość zabierania zdobyczy. I nie jest to dzielenie na lepszych i gorszych tylko na tych, którzy spełniają określone kryteria lub nie.
Co do otwartości dla innych pasjonatów – ależ ja każdego zachęcam do sokolnictwa, staram się doradzać najlepiej jak potrafię, tłumaczę czym jest samo trzymanie ptaka a czym sokolnictwo, pomagam (o ile mogę) w sprawach formalnych, aby każdy miał takie same prawa jak ja i wszyscy członkowie Gniazda. Cóż mogę więcej?
Z tym pozostawiam Was na 2 tygodnie, gdyż nie będę miał dostępu do komputera.
Kolego Waldku – ja również darzę Cię sympatią i szacunkiem, nawet jeśli będziemy się różnili poglądami na niektóre rzeczy.
Pozdrawiam wszystkich – H.Mąka
- valdi99
- młodszy sokolnik
- Posty: 208
- Rejestracja: sob lut 05, 2005 7:50 am
- Lokalizacja: Mazowsze
- Kontakt:
Panie Heniu i Koledzy,
Przyznaję, trochę prowokacyjne bywają moje wypowiedzi, ale to z powodów o których dalej. Wg mnie na miano sokolnika zasługuje każdy, kto należycie i z miłością zajmuje się szponiastymi. Ale to moja osobista opinia, choć tak to wygląda na świecie, przynajmniej w krajach w których byłem.
Nie wartościuję sokolników bazując na ich przynależności do PZŁ lub nie, choć doskonale rozumiem (i popieram) sens nadawania sokolniczych uprawnień. Sam nie jestem członkiem PZŁ ale nie znaczy to wcale że jestem gorszy czy lepszy od Kolegów-członków PZŁ i vice versa.
Znalazłem swoją drogę do legalnego posiadania i zajmowania się szponiastymi, które kocham - i nie było to pójściem na łatwiznę, bo uzyskanie pakietu mych zezwoleń nie było łatwiejsze od uzyskania uprawnień sokolnika w PZŁ i mam więcej ptaków "na głowie" niż 90% myśliwych posiadających ptaki łowcze. Poświęcam tym ptakom swoje życie (bez niedziel, urlopów czy rodzinnych wczasów) staram sie też propagować piękno sokolnictwa gdzie tylko i jak tylko mogę. Przykro mi zatem, gdy spotykam się z niechęcią ze strony Kolegów z PZŁ lub traktowany bywam przez nich jak człowiek 2-giej kategorii...
Z tych to powodów w moich wypowiedziach przebija czasami niechęć do instytucji PZŁ i instytucji państwa, a raczej niejasności prawnych, za które państwo ustanawiające prawo jest odpowiedzialne. Do PZŁ mam zastrzeżenia za hermetyczność i izolowanie się od pasjonatów takich jak ja i mnie podobnych (którzy być może byliby znakomitymi członkami Związku i wnieśli doń wiele dobrego..). Do państwa - o bałagan prawny, rzucanie nam (sokolnikom) kłód pod nogi i bezsensowne przepisy, a jeśli już sensowne, to o ich nieprzestrzeganie.
Możemy spierać się o definicję sokolnika, choć myślimy i rozumiemy podobnie, jeśli nie wręcz tak samo. Ale temat jest szerszy niż rzeka i na pewno nie wyczerpiemy go na forum. Definicja sokolnika także nie będzie jednoznaczna, bo sokolnictwo ma wiele aspektów, także tych duchowych, trudno definiowalnych.
Przyznaję, trochę prowokacyjne bywają moje wypowiedzi, ale to z powodów o których dalej. Wg mnie na miano sokolnika zasługuje każdy, kto należycie i z miłością zajmuje się szponiastymi. Ale to moja osobista opinia, choć tak to wygląda na świecie, przynajmniej w krajach w których byłem.
Nie wartościuję sokolników bazując na ich przynależności do PZŁ lub nie, choć doskonale rozumiem (i popieram) sens nadawania sokolniczych uprawnień. Sam nie jestem członkiem PZŁ ale nie znaczy to wcale że jestem gorszy czy lepszy od Kolegów-członków PZŁ i vice versa.
Znalazłem swoją drogę do legalnego posiadania i zajmowania się szponiastymi, które kocham - i nie było to pójściem na łatwiznę, bo uzyskanie pakietu mych zezwoleń nie było łatwiejsze od uzyskania uprawnień sokolnika w PZŁ i mam więcej ptaków "na głowie" niż 90% myśliwych posiadających ptaki łowcze. Poświęcam tym ptakom swoje życie (bez niedziel, urlopów czy rodzinnych wczasów) staram sie też propagować piękno sokolnictwa gdzie tylko i jak tylko mogę. Przykro mi zatem, gdy spotykam się z niechęcią ze strony Kolegów z PZŁ lub traktowany bywam przez nich jak człowiek 2-giej kategorii...
Z tych to powodów w moich wypowiedziach przebija czasami niechęć do instytucji PZŁ i instytucji państwa, a raczej niejasności prawnych, za które państwo ustanawiające prawo jest odpowiedzialne. Do PZŁ mam zastrzeżenia za hermetyczność i izolowanie się od pasjonatów takich jak ja i mnie podobnych (którzy być może byliby znakomitymi członkami Związku i wnieśli doń wiele dobrego..). Do państwa - o bałagan prawny, rzucanie nam (sokolnikom) kłód pod nogi i bezsensowne przepisy, a jeśli już sensowne, to o ich nieprzestrzeganie.
Możemy spierać się o definicję sokolnika, choć myślimy i rozumiemy podobnie, jeśli nie wręcz tak samo. Ale temat jest szerszy niż rzeka i na pewno nie wyczerpiemy go na forum. Definicja sokolnika także nie będzie jednoznaczna, bo sokolnictwo ma wiele aspektów, także tych duchowych, trudno definiowalnych.
Valdi99. Od setek lat "Sokolnictwo" jest polowaniem przy uzyciu ptaków drapieznych. Możemy mieć różne zdania na ten temat , ale prawo na dzień dzisiejszy jasno wszystko określa. I jeszcze jedno, sokolnicy nie są lepszą ani gorszą grupą od polujacych z bronią. Wybraliśmy ptaki do polowania ,więc mamy mniej czasu na inne przyjemności. Pozdrawiam i głowa do góry. Kiedy mnie nachodzą takie myśli ,mówię sobie ze sokolnictwo jest dla prawdziwych facetów! Dla prawdziwych Kobiet oczywiście też!
Droga do Celu jest ważniejsza od niego samego.
Droga do Celu jest ważniejsza od niego samego.
ja bym to ujął w ten sposób: bezsprzeczne jest że sokolnictwo to polowanie z ptakami gdyż tak mówi definicja natomiast z pewnością nikt nie ma kogos za drugiej kategorii człowieka dlatego że nie należy do PZŁ. Latanie z ptakami to po prostu etap przed polowaniem i niektorym to wystarcza i tu rowniez mozna robic to z klasa i poprawnie. Gniazdo nie izoluje się od innych fascnatów czego dowodem mogą być uchwalone zmiany w regulaminie które to dopuszczają członkostwo osób które nie należą do PZŁ co nie zmienia faktu że głównym założeniem istnienia GS jest stowarzyszanie ludzi polujących z ptakami drapieżnymi. To że zarówno u nas jak i na zachodzie do określenia ludzi latających z ptakami używa się jednego słowa jest po prostu udogodnieniem lingwistycznym i myślę że niekt tu nie powinien się czuć obrażony. Wydaje mi się ze polowanie z ptakiem jest po prostu kolejnym etapem latania co wcale nie znaczy że niezbędnym i "wyższym" - niemniej moim zdaniem prawdziwe piękno ptaków drapieżnych można zobaczyć dopiero podczas ataku na zdobycz a tu konieczne jest PZŁ.
Pamiętam prawdziwe"sokolnictwo", to hodowla była jeszcze w powijakach a Myśmy polowali. Myślę że Garbus2 ma rację.Wszyscy jesteśmy sobie równi tyle że jedni madrzy inni zarozumiali. Gubi nas brak pokory! Pierwszy z 7- miu grzechów .... . Każdy kocha inaczej ....te ptaszki.
A My z nimi współżyjemy!!!
Ale czad.
Wezmą się za nas! 
to ja dodam że aby było polowanie to musi być układanie - do tego chyba nikt nie ma wątpliwości a tym bardziej nikt tu nie pisał o zapominaniu o tradycji bo sokolnictwo to w zasadzie głównie tradycja. Hodowla to już trochę inna historia:)andrzejek pisze:" ja bym to ujął w ten sposób: bezsprzeczne jest że sokolnictwo to polowanie z ptakami gdyż tak mówi definicja...." moja skromna osoba widzi to nieco inaczej sokolnictwo to układanie, rozmnażanie i polowanie z ptakiem drapieżnym. Warto by było jeszcze pamiętać o całej historii, tradycji ( tej naszej Polskiej ), ograniczanie się tylko do definicji wg. mnie jest troszkę dewaluacją tego co osiągnęli nasi Polscy sokolnicy z przed wielu lat.