no cóż... Harris nie jest ani gorszy ani lepszy od jastrzębia. poprostu kompletnie inny. jeszcze nie układałem a Adrian mnie już przekonał sam pamiętasz Adam kiedy śmiano sie z wszystkich sokołów bo nawet wędrowne nic nie mogly ugonić. a tymczasem rok temu sokoły ugoniły więcej nić jastrzębie podczas łowów. idzie nowe. nie ma rady kilka osób które zatwardziale trzymało sie jastrzębi teraz lata i poluje z sokołami i osiągają znakomite wyniki. z harrisami będzie podobnie. mam nadzieję że również z rarogami i lannerami. mamy młodych zapaleńców z dużą wiedzą którzy aż sie palą do roboty. mam tylko nadzieję że nasz Accipiter gentilis nie pójdzie w odstawkę tylko dlatego że jest trudnieszy bo jednak żółtooki diabeł ma w sobie coś czego nie ma żaden inny gatunek.
Haggard, twój ostatni post brzmi jak podsumowanie tematu. Teraz może być cisza na morzu. A tak się fajnie temat rozkręcał. Spróbuję sprowokować dalszą dyskusję.
Co wiadomo na temat kapturzenia harrisa?
Raczej nietrzeba ,ja kapturze a na zagłówku nigdy nie polecam ,smiało powiem że to nie przypuszczenie lecz fakt jak to samica sie zerwała mi w aucie za gołabkem ,co ja przeżyłem lepiej nie pisać.Ten gatun jest nieprzewidywalny ,i co jakis czas coś nowego sie dzieje bo ciekawi je wszystko.
W warunkach lotniskowych harris sprawdza mi sę bardzo dobrze. Co do polowania to trochę mało okazji miałem do polowania na bażanty (na razie dwa koguty na koncie) bo prywatnie staram się rozpolowac wędrowną. Niemniej jednak mój harris ma sporą rozpiętośc zdobyczy (od kilkudziesięciu do ponad trzech kilo )