KAPTURZENIE jastrzębia...
Raroga nie miałem, ale mam hybrydę raróg/białozór
i jak mówią to podobne gagatki. Miałem podobną sytuację. Ptak kapturzył się już od dłuższego czasu, aż tu jednego dnia wyciągam kapturek i straszna scena, krzyk, zrywania do usrania itd. Nie mogłem ptaka nawet wsadzić na rękawicę. Schowałem już kapturek ale on dalej swoje. Krew mnie zalała uwiązałem ptaka do berła, położyłem na ziemii i odszedłem ochłonąć. Później odstawiłem do woliery, a następnego dnia kapturzył się już normalnie, tzn. jedno zerwanie i teraz możesz mi włożyć kaptur. Ptak już latał na wolnych pętach, ale też był świeżym nabytkiem, jak twój. Później jeszcze raz powtórzył taki numer. Pewnie większość tego nie pochwali, ale ja bym dał twojemu rarogowi L4 na trzy dni. Tylko rękawice, berło, piwko...
W kwestii kapturzenia haggarda ptaków, to zawsze się dziwiłem jak on to robi. Wszystko mu się ładnie kapturzyło. I głowę trzymało jak trzeba.Jakby maił hydrę, to też by polubiła kapturki. Wszystkie.
W kwestii kapturzenia haggarda ptaków, to zawsze się dziwiłem jak on to robi. Wszystko mu się ładnie kapturzyło. I głowę trzymało jak trzeba.Jakby maił hydrę, to też by polubiła kapturki. Wszystkie.
- Mbartnik
- młodszy sokolnik
- Posty: 280
- Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
- Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
- Kontakt:
Z tego co zauważyłem na przykładzie mojej samicy, to u rarogów "fochy" to naturalna sprawa.rarog1 pisze:...pojawił się u mnie problem z kapturzeniem raroga od soboty. do tej pory nie miałem z tym problemu. ptak już lata do rękawicy i wabidła. od soboty zrywa się z rękawicy i drze kopare jak bym mu pióra wyrywał....
Moja zawsze kapturzyła się wzorowo, ale był okres paru dni, kiedy widząc mnie z karnalem zdecydowanie pokazywała, że nie ma ochoty go zakładać. Już myślałem, że popełniłem po drodze jakiś głupi błąd, którego oczywiście nie zauważyłem, ale po trzech dniach wszystko nagle mineło.
Takich cudacznych zachowań było więcej - po jednym z treningów miała focha na jedzenie, kiedy indziej pacyfikowała wszystkich obcych w okolicy.
Przy historii z karnalem pierwszego dnia dałem Jej ochłonąć, a kolejnego zakapturzyłem na krótki czas, zdjąłem karnal, po czym zakapturzyłem na dłużej. Nie wiem czy metoda jest dobra, ale u mnie pomogło, chociaż "bawiliśmy" sie parę godzin. Kolejnego dnia było znowu wzorowo i bez problemów.
W jednej z rozmów z panem Dzikiem padł ciekawy sposób na nauczenie kapturzenia. Do karnala wkłada się mały kęs odprawy - wtedy karnal kojaży sie z nagrodą. Nie wiem, czy sposób jest dobry na "przypomnienie", ale na naukę napewno.
Z drugiej strony - raróg rarogowi nie podobny i do każdego indywidualnie trzeba - o tym wie każdy, a Twoje doświadczenie pewno przerasta o niebo moje więc zostaje życzyć powodzenia. Może pomysły się przydadzą.
zauważyłem jedną rzecz- tyczy sie to zwłaszcza rarogów- nie lubią kapturzenia po lataniu. tak jakby miały niedosyt a tu ktoś im zabawe chciał skończyc. lekkie zbicie wagi zazwyczaj pomaga. zresztą moim zdaniem ptaka z takimi problemami najlepiej wziąć na rękawice z czymś do skubania żeby go czymś zająć (skrzydełko gołębia jest w sam raz) i zakapturzyć go w trakcie jedzenia. przy dwóch opornych ptakach to poskutkowało. Tomek dziękie za uznanie. Aż sie zarumieniłem
prwda jest taka że kluczem do dobrego kapturzenia jest to żeby karnal wprowadzic od samego początku i być konswekwentnym do bólu. a na pociechę powiem że dobrze wylatane i polujące ptaki na ogół kapturzą sie po lekkim fochu i kilku zerwaniach (zwłaszcza wędrowne-imprinty) więc to zaden wstyd jeśli ptaszek nie od razu da sobie założyć karnal
Ja też od kilku dni mam problem z kapturzeniem mojego samca lannera. Ale powody mogą być dwa:
-dostaje codziennie prawie do pełna
-denerwują go badania
W czwartek tydzień temu zaówarzyłem coś co przypominało rzęsistka i trochę się przestraszyłem dlatego trochę go nabiłem mięsem. Myślę, że jak waga spadnie to będzie ok.
-dostaje codziennie prawie do pełna
-denerwują go badania
W czwartek tydzień temu zaówarzyłem coś co przypominało rzęsistka i trochę się przestraszyłem dlatego trochę go nabiłem mięsem. Myślę, że jak waga spadnie to będzie ok.
- jarek
- młodszy sokolnik
- Posty: 230
- Rejestracja: pt lut 18, 2005 2:26 pm
- Lokalizacja: Podebłocie
- Kontakt:
Uważam że to błąd. Kapturzenie i karmienie to dwie różne sprawy. Widziałem sokoły (szczególnie hybrydy i wędrowne, ale myślę, że dotyczy to wszystkich) którym, kiedy nie chciały się dobrze kapturzyć, sokolnik dawał kawałek mięsa. Karnal rzeczywiście skojarzył się z nagrodą, a sokół ciągle szukał owej nagrody na rękawicy. Masakra. Cel osiągnięty - ptak daje sobie spokojnie założyć karnal. Ale dalej zaczynają się schody - ptak zamiast siedzieć spokojnie, szarpie rękawicę domagając się nagrody...Mbartnik pisze:W jednej z rozmów z panem Dzikiem padł ciekawy sposób na nauczenie kapturzenia. Do karnala wkłada się mały kęs odprawy - wtedy karnal kojaży sie z nagrodą. Nie wiem, czy sposób jest dobry na "przypomnienie", ale na naukę napewno.
- Mbartnik
- młodszy sokolnik
- Posty: 280
- Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
- Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
- Kontakt:
jarek pisze:...Uważam że to błąd...
Nie miałem i nie mam problemów z "wierceniem się" na rękawicy, zrywaniem, itp...
Metoda którą powyżej opisałem nauczyła mojego ptaka bezproblemowego kapturzenia - bez jakichkolwiek złych nawyków.
Może poprostu Abisal nauczyła się w między czasie cierpliwości i wyrozumiałości co do swojego opiekuna i wybacza mi większość błędów
- jarek
- młodszy sokolnik
- Posty: 230
- Rejestracja: pt lut 18, 2005 2:26 pm
- Lokalizacja: Podebłocie
- Kontakt:
Wiele hybrydów tak robi, szczególnie kiedy są w niskiej wadze. Jeśli robi tak w dobrej kondycji, to pewnie jest niecierpliwy i nie może się doczekać latania/jedzenia i wyżywa się trochę na rękawicy.

Ja też nie chciałbym generalizować. Niektóre ptaki są podatniejsze na błędy a inne mniej podatne. Myślę, że gdyby Tomek nagradzał tak za kapturzenie swojego sokoła to dziobanie rękawicy przybrałoby rozmiary niewyobrażalne, a Tomek kupowałby rękawice hurtemMbartnik pisze:Metoda którą powyżej opisałem nauczyła mojego ptaka bezproblemowego kapturzenia - bez jakichkolwiek złych nawyków.
Może poprostu Abisal nauczyła się w między czasie cierpliwości i wyrozumiałości co do swojego opiekuna i wybacza mi większość błędów.