A czy te 2 gat. nie ulegają kontuzjom? Gwoli ścisłości: w danej chwili sokołów nie mam, ale to się zmieni lada moment...Marcin pisze: Z tego co napisałeś wynika, że masz o ośrodku rehabilitowane wędrowne i rarogi ???
Hodowcy szukam
- valdi99
- młodszy sokolnik
- Posty: 208
- Rejestracja: sob lut 05, 2005 7:50 am
- Lokalizacja: Mazowsze
- Kontakt:
Re: Hodowcy szukam
ad.Valdi99
Cieszę się, żem chcesz hodować jastrzębie. Jest to trudna sztuka, ale może uda Ci się zestawić mnożącą się parę.
W chwili obecnej sytuacja jest zupełnie nienormalna, ponieważ zdobycie jastrzębia jest trudniejsze niż zdobycie sokoła wedrownego!!!
W polskim sokolnictwie są ogromne tradycje polowania z jastrzębiami i mamy wielu wybitnych jastrzębiarzy. Jak tak dalej pójdzie będą oni zmuszeni przejść na sokoły lub o zgrozo na wynalazki typu Harris.
Sokolnicy posiadajacy jastrzebie powinni próbować łączyć je w pary, bo grozi nam "sokolnictwo" lannerowo-harrisowe czego nikomu nie życzę.
Cieszę się, żem chcesz hodować jastrzębie. Jest to trudna sztuka, ale może uda Ci się zestawić mnożącą się parę.
W chwili obecnej sytuacja jest zupełnie nienormalna, ponieważ zdobycie jastrzębia jest trudniejsze niż zdobycie sokoła wedrownego!!!
W polskim sokolnictwie są ogromne tradycje polowania z jastrzębiami i mamy wielu wybitnych jastrzębiarzy. Jak tak dalej pójdzie będą oni zmuszeni przejść na sokoły lub o zgrozo na wynalazki typu Harris.
Sokolnicy posiadajacy jastrzebie powinni próbować łączyć je w pary, bo grozi nam "sokolnictwo" lannerowo-harrisowe czego nikomu nie życzę.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Zawszse zastanwiało mnie z jakich to przyczyn niemal cały świat tak rygorystycznie podchodzi do kwestii pobierania dzikich ptaków z natury.
W Polsce na przykład populacja jastrzębia jest, no moze nie jakaś oszałamiająca, ale też tak całkiem najgorzej nie jest ( zwlaszcza jak sie wchodzi na fora hodowcow golebii...tam populacja jastrzebi osiaga rozmiary istnej plagi
ale to osobna kwestia ). W naszym kraju choc accipitery sa chronione to tajemnica poliszynela jest, ze esterminacja trwa w najlepsze, choc w nieco mniej jawnej formie. Wiele z zabijanych jastrzebi to mlode ptaki, dla ktorych pierwszy sezon to prawdziwe wyzwanie. Nie maja wlasnego terytorium, a tazke doswaidczenia i tego cwaniactwa jakie posiadaja dojrzale ptaki. Nic dzwnego ze wiele z nich konczy w klusowniczych rekach z poodcinanymi nogami itd. A gdyby tak zezwoloc na coroczny odlow, czy nie wyszloby to wszystki na dobre. Hodowcy golebii moze daliby sobie na wstrzymanie, a sokolincy mieliby swieza krew i ptaki do polowania.
Czesi przeciez tak robia i jakos jastrzebi nie jest u nich mniej iz u nas.
Jest tez inna stosowana w kilku krajach opcja (USA z redtailami i w Europie np. Chorwacja) gdzie dozwalane jest pobieranie z natury mlodych ptakow (passage) na trasie swoich migracji. Ptaki te w okresie gdy nie sa jeszcze dojrzale plciowo przebywaja pod opieka sokolnikow, co ewidentnie zwieksza ich szanse na przetrwanie, by po osiagnieciu tego okresu, byc ponownie zwroconymi na wolnosc. Chyba nie ma takiego sokolnika, ktory nie chcialby sprobowac swych sil z dzikim, potrafiacym polowac i przetrwac w naturze ptakiem...wrocic do korzeni i kwintesencji sokolnictwa, a przy okazji niejednokrotnie ocalic swego podopiecznego od smierci, bo przeciez odsetek mlodych nie dozywajacych nastepnwej wiosny jest znaczny.
Pozdrawiam Michał Sz.
W Polsce na przykład populacja jastrzębia jest, no moze nie jakaś oszałamiająca, ale też tak całkiem najgorzej nie jest ( zwlaszcza jak sie wchodzi na fora hodowcow golebii...tam populacja jastrzebi osiaga rozmiary istnej plagi
Czesi przeciez tak robia i jakos jastrzebi nie jest u nich mniej iz u nas.
Jest tez inna stosowana w kilku krajach opcja (USA z redtailami i w Europie np. Chorwacja) gdzie dozwalane jest pobieranie z natury mlodych ptakow (passage) na trasie swoich migracji. Ptaki te w okresie gdy nie sa jeszcze dojrzale plciowo przebywaja pod opieka sokolnikow, co ewidentnie zwieksza ich szanse na przetrwanie, by po osiagnieciu tego okresu, byc ponownie zwroconymi na wolnosc. Chyba nie ma takiego sokolnika, ktory nie chcialby sprobowac swych sil z dzikim, potrafiacym polowac i przetrwac w naturze ptakiem...wrocic do korzeni i kwintesencji sokolnictwa, a przy okazji niejednokrotnie ocalic swego podopiecznego od smierci, bo przeciez odsetek mlodych nie dozywajacych nastepnwej wiosny jest znaczny.
Pozdrawiam Michał Sz.
- valdi99
- młodszy sokolnik
- Posty: 208
- Rejestracja: sob lut 05, 2005 7:50 am
- Lokalizacja: Mazowsze
- Kontakt:
Ostatnio na pewnym zjeździe ornitologów, zaprezentowano badania z Kampinosu, z ostatnich lat i jest tam ok 50par lęgowych. To naprawdę sporo, jak na taki areał i ilość hodowców gołębii w okoicy. I to jest pocieszające!JoHn DuMbaR pisze:W Polsce na przykład populacja jastrzębia jest, no moze nie jakaś oszałamiająca, ale też tak całkiem najgorzej nie jest
-
ZaP
- sokolnik
- Posty: 832
- Rejestracja: wt sie 23, 2005 8:12 am
- Lokalizacja: Ostrów Mazowiecka
- Kontakt:
co do dziczków - bądźmy szczerzy - chyba każdy a jeśli nie to wielu z nas probowalo swoich sił z dziczkiem - oczywisnie nie złapanym ale albo odzyskamym od gołebiarzy albo przyniesionym przez ludzi co znalezli lub inaczej zdobyli "szkodnika". Powołując się na to samo spotkanie co Waldek bo tez tam byłem i chyba największe mózgi ornitologiczne zajmujące się orlikiem krzykliwym i bielikiem można wyciągnac rózne wnioski - to, że w Kampinosie jest ponad 50 par, które mają piekne srednie wyprowadzonych młodych na pare i wszystko jest pieknie, w moich okolicach zaś znalezione gniazda gołebiarza w ok 80% leca razem z drzewami na ziemie. Wg komitetu ochrony orłów w Polsce jest obecnie ok 8000 par gołebiarza i nie jest to gatunek zagrozony - i jestem naprawde jak najbardziej za możliwościa pozyskania dziczków. Jeśli zaś chodzi o rozmnazanie - wszystko byłoby pieknie gdybyśmy mieli warunki - dzisiaj cieżko znaleźć "zadupie" z cisza i spokojem. Sam mam parę gołebiarzy i już jest jedno jajko ale na 99% będzie czyste bo samiec jest za młody. Reasumując - żeby do tego dojśc nie dość że musialem praktycznie przestać chodzić w dzień po działce, nie ma mowy o rozmowach czy bieganiu ale poza tym uspokic sąsiadów, żeby siedzieli cicho, nie piłowali drzew.. etc etc.. pomimo, ze chcemy to te ptaki naprawde są wielkim wyzwaniem i ja poczatkujący nie sokolnik bo nie mam uprawnień w swietle prawa jajka się doczekałem.
Ad Harrisa - moze i wynalazek ale jak sie nie ma za wiele czasu to super wynalazek a jesli chodzi o polowanie - najpierw proponuje sprawdzić a potem oceniać.
ZaP
Ad Harrisa - moze i wynalazek ale jak sie nie ma za wiele czasu to super wynalazek a jesli chodzi o polowanie - najpierw proponuje sprawdzić a potem oceniać.
ZaP
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Na zachodzie znaczacy hodowcy radza sobie z problemem jastrzebi poprzez impritning, co daje znacznie wieksze szanse na zniesienia w mniej zascisznych stronach, rozwiazuje tez problem znalezienia odpowiedniego partnera, ale do tego potrzebny jest odpowiedni sprzet z inkubatorami etc. w polskich mikrowarunkach chyba wszyscy hodowcy polegaja na parach legowych a z jastrzebiami jak jest kazdy wie.
Pozdrawiam.
A propos. Przypomniala mi sie historia Heksy opisanej w dziale hodowla Zakonu Sokolnikow. Niemal wszystkie imprinty znosza jaja niezaleznie czy sa inseminowane czy tez nie. Gdyby w Polsce byly mozliwosci pobierania nasienia od samcow to problem by sie sam roziwazal i samica nie bylaby skazana na 'zmarnowanie', choc jako rodzic zastepczy nie wiem czy moge o niej mowic w tych kategoriach. Poza tym z jastrzebiami nie jest tak najgorzej. Rozmaiwamlem kiedys z hodowca zagranicznym o hodowli przednich, powiedzial mi, ze w niewoli nawet od dobrze dobranej pary legi uzyskiwane sa bardzo nieregularnie, rozwiazaniem tego problemu jest wlasnie sztuczna inseminacja, nie pisze imprinting, gdyz w wypadku samic udawalo mu sie nawet inseminowac Parent Reared.
Pozdrawiam.
A propos. Przypomniala mi sie historia Heksy opisanej w dziale hodowla Zakonu Sokolnikow. Niemal wszystkie imprinty znosza jaja niezaleznie czy sa inseminowane czy tez nie. Gdyby w Polsce byly mozliwosci pobierania nasienia od samcow to problem by sie sam roziwazal i samica nie bylaby skazana na 'zmarnowanie', choc jako rodzic zastepczy nie wiem czy moge o niej mowic w tych kategoriach. Poza tym z jastrzebiami nie jest tak najgorzej. Rozmaiwamlem kiedys z hodowca zagranicznym o hodowli przednich, powiedzial mi, ze w niewoli nawet od dobrze dobranej pary legi uzyskiwane sa bardzo nieregularnie, rozwiazaniem tego problemu jest wlasnie sztuczna inseminacja, nie pisze imprinting, gdyz w wypadku samic udawalo mu sie nawet inseminowac Parent Reared.