UPAŁY
UPAŁY
któryś rok z rzędu okres rozpoczęcia układania młodych ptaków przypadający na czerwiec/lipiec jest jednocześnie okresem strasznie upalnej i parnej pogody. Widać ewidentnie że ptaki mają czasem dość. Codzienne kąpiele w kuwecie to oczywistość. Ptaki które sie nie kąpią (np. mój samiec raroga) traktuję spryskiwaczem. Staram się również Latać z ptakami wcześnie lano i wieczorem kiedy temperatura jest trochę niższa. Ale martwi mnie inny problem. Upalna, niemal bezwietrzna i bardzo wilgotna aura to idealne warunki dla rozwoju grzybów. Problem dotyczy zwłaszcza młodych ptaków a konkretnie tzw. dziczków wolierowych (P.R.). Akurat w tym czasie zaczynając układanie ptak jest narażony na duży stres który jak wiadomo mocno wpływa na spadek odporności ( było nawet na en temat opracowanie naukowe w "Austringer"). Do tego dochodzi konieczność zredukowania wagi ptakowi co jeszcze bardziej wpływa na osłabienie odporności. Ryzyko podłapania asper w takich warunkach moim zdaniem znacznie wzrasta. Dodatkowym problemem przy takiej pogodzie sa wyjatkowo meczące komary i meszki. Innymi słowy- nie ma lekko
zastanawiam sie nad jakimś pomieszczeniem z klimatyzatorem i siedziskiem bramkowym pod kątem poczatkowego okresu układania młodych ptaków.
- jarek
- młodszy sokolnik
- Posty: 230
- Rejestracja: pt lut 18, 2005 2:26 pm
- Lokalizacja: Podebłocie
- Kontakt:
Tylko co tu wnieść nowego? Układałem już ptaki przy wyższych temperaturach i wilgotności. Nawet białozory latały, ale trzeba pamiętać, żeby odpuścić sobie największy upał, tj godziny południowe i popołudniowe, latać wieczorem, ewentualnie rano. Klimatyzator skreśliłbym z miejsca - to tak jakbyś chciał zimą ogrzewać ptaki bo zmarzną. Nie tędy droga. Dostęp do świeżej wody i cienia, a także ruch powietrza (czyli dobra woliera) załatwia sprawę. No chyba że masz czystego białozora albo inne ptaki z mroźnych regionów. Zjeżdżanie z wagi - powoli i nie głodem, ale moczonym mięsem. Stachowi uszy mało nie odpadły po oparzeniach słonecznych, a sokoły latały 
Jarek tu nie chodzi o temperaturę bo w suche dni nie stanowi problemu ale aura non stop piekarnik w połączeniu z dużą wilgotnością i brakiem jakiegokolwiek wiatru to inna bajka. w zeszłym sezonie miałem na plantacji borówki ok półtora tyg czasu non stop taki równikowy klimat. z lataniem rano i wieczorem to raczej oczywiste ale odpornosc młodych ptaków w takich warunkach jest bardziej narażona. Moje obawy dotycza wyłącznie nowych nabytków bo starzy rutyniarze w tym hybrydy białozora 3/4 radzą sobie bez problemu choć widzę po nich że wolałyby nieco bardzie rześką aurę. W uae klimatyzatory są używane dośc często ale warunkiem jest częste czyszczenie filtrów ich dezynfekcja. Latałem z tymi samymi ptakami przy temp od -28 st do ponad 30 i jakoś dawały radę ale młody ptak narażony na stres plus zbijanie wagi to całkiem inna bajka
Nie tylko uszy, ale przede wszystkim nos. Przecież przez długi czas biegałem po farmie z chustką przywiązaną do twarzyjarek pisze:Stachowi uszy mało nie odpadły po oparzeniach słonecznych, a sokoły latały
Bardzo uważajcie na zakwaszenie wola i zatrucia beztlenowcami, jeśli nie pracujesz z ptakami to odpuściłbym całkowicie puszczanie nim nie wybiją godziny późno popołudniowe. W szczególności przestrzegam przed skarmianiem większą porcja gołębia (gniją najszybciej).
Obserwujcie cykle trawieniowe, jeśli są jakieś opóźnienia w trawieniu mięsa to nadzorujcie czy z wola ubywa mięso, jeśli pojawia się dłuższy zastój to mogą być to pierwsze objawy zatrucia. Jeśli nie masz gotowego sprzętu i antybiotyków, na miejscu i zlekceważysz ten etap to może być za późno. Pierwsze objawy ataku beztlenowcowi to własnie nieprzetrawione mięso w wolu które nie ulega dalszemu trawieniu a przy macaniu wola wydaje się być brejowata-galaretowate. Gdy bakterie zaczynają się namnażać atakują układ nerwowy, pierwsze oznaki to bezwiedne zamykanie oczu i opuszczanie skrzydeł (sprawdź czy ptak reaguje na ruch i dotyk, może porostu jest mu ciepło). Jest to ostatni moment kiedy możesz uratować ptaka. Następnie ptak ma problem ze staniem na nogach, kolejno bakterie atakują ośrodkowy układ nerwowy i ptak zaczyna umierać w spazmach wyginają głowę do tylu z całej siły i następuje silny skurcz wszystkich mięśni. Po kilkunastu minutach jest zgon.
Od pojawienia się pierwszych objawów nieleczony ptak zdycha po paru godzinach.
Mam pewną metodę wynalezioną na szybko gdy ratowałem jednego sokoła wszystkim co było pod ręką, później uratowałem jeszcze kilka innych ptaków u znajomych tą metoda wszystkie do tej pory żyją.
Sprzet:
Strzykawka
Rurka od kroplówki
Baycox
Synulox (Amoksycylina)
Najpierw ładuję roztwór Baycox i woda w stosunku 3:1 podwójną lub potrójna (i tak większość wyrzyga) dawkę co do masy ciała ptaka. Zawsze powoduje to wymioty, dodatkowo usuwa kokcydia które mogą być odpowiedzialne za zaburzenie cyklu trawieniowego. Rurkę nasuwasz na strzykawkę i dopiero wtedy naciągasz roztwór by nie powstała komora powietrzna, idealnie ptak powinien być w kapturze. Łapiesz owijając ręcznikiem, jeśli nie masz pomocnika umieść zawiniątka delikatnie miedzy nogami, rozwierasz dziób (Jeśli ptak jest silny i dziobaty to zainstaluj mu długopis w poprzek dzioba) i wpychasz delikatnie rurkę do wola. Aplikujesz cała zawartość, delikatnie ale dokładnie masując wole. Odstawiasz na siedzisko i ściągasz kaptur, teraz obserwuj ptaka i czekaj na wymioty. Jeśli po wymiotach objawy nie ustępują oznacza to silne namnożenie się bakterii i trzeba podać antybiotyk który je pozabija. I tu własnie Synulox się sprawdził, dawkujesz według ulotki rozkruszasz dokładnie tabletkę (wsadź do twardego kieliszka i rozcieraj metalową łyżeczką o ścianki do uzyskania talkowej konsystencji) rozcieńczasz w wodzie i aplikujesz jak wyżej.
Nie stosowałem BAYTRIL w tych wypadkach ale wiem ze ma podobne spektrum działania na te bakterie, wiec jak nie ma amoksycyliny pod ręką ratował bym się BAYTRIL.
Jak do tej pory ta kuracja dawała 100% skuteczności, wiec polecam każdemu mieć taki zestaw w swojej apteczce.
To tak w razie jak by komuś się to przydarzyło, bo zanim zdzwonicie kogo trzeba ptak może być sztywny.
Obserwujcie cykle trawieniowe, jeśli są jakieś opóźnienia w trawieniu mięsa to nadzorujcie czy z wola ubywa mięso, jeśli pojawia się dłuższy zastój to mogą być to pierwsze objawy zatrucia. Jeśli nie masz gotowego sprzętu i antybiotyków, na miejscu i zlekceważysz ten etap to może być za późno. Pierwsze objawy ataku beztlenowcowi to własnie nieprzetrawione mięso w wolu które nie ulega dalszemu trawieniu a przy macaniu wola wydaje się być brejowata-galaretowate. Gdy bakterie zaczynają się namnażać atakują układ nerwowy, pierwsze oznaki to bezwiedne zamykanie oczu i opuszczanie skrzydeł (sprawdź czy ptak reaguje na ruch i dotyk, może porostu jest mu ciepło). Jest to ostatni moment kiedy możesz uratować ptaka. Następnie ptak ma problem ze staniem na nogach, kolejno bakterie atakują ośrodkowy układ nerwowy i ptak zaczyna umierać w spazmach wyginają głowę do tylu z całej siły i następuje silny skurcz wszystkich mięśni. Po kilkunastu minutach jest zgon.
Od pojawienia się pierwszych objawów nieleczony ptak zdycha po paru godzinach.
Mam pewną metodę wynalezioną na szybko gdy ratowałem jednego sokoła wszystkim co było pod ręką, później uratowałem jeszcze kilka innych ptaków u znajomych tą metoda wszystkie do tej pory żyją.
Sprzet:
Strzykawka
Rurka od kroplówki
Baycox
Synulox (Amoksycylina)
Najpierw ładuję roztwór Baycox i woda w stosunku 3:1 podwójną lub potrójna (i tak większość wyrzyga) dawkę co do masy ciała ptaka. Zawsze powoduje to wymioty, dodatkowo usuwa kokcydia które mogą być odpowiedzialne za zaburzenie cyklu trawieniowego. Rurkę nasuwasz na strzykawkę i dopiero wtedy naciągasz roztwór by nie powstała komora powietrzna, idealnie ptak powinien być w kapturze. Łapiesz owijając ręcznikiem, jeśli nie masz pomocnika umieść zawiniątka delikatnie miedzy nogami, rozwierasz dziób (Jeśli ptak jest silny i dziobaty to zainstaluj mu długopis w poprzek dzioba) i wpychasz delikatnie rurkę do wola. Aplikujesz cała zawartość, delikatnie ale dokładnie masując wole. Odstawiasz na siedzisko i ściągasz kaptur, teraz obserwuj ptaka i czekaj na wymioty. Jeśli po wymiotach objawy nie ustępują oznacza to silne namnożenie się bakterii i trzeba podać antybiotyk który je pozabija. I tu własnie Synulox się sprawdził, dawkujesz według ulotki rozkruszasz dokładnie tabletkę (wsadź do twardego kieliszka i rozcieraj metalową łyżeczką o ścianki do uzyskania talkowej konsystencji) rozcieńczasz w wodzie i aplikujesz jak wyżej.
Nie stosowałem BAYTRIL w tych wypadkach ale wiem ze ma podobne spektrum działania na te bakterie, wiec jak nie ma amoksycyliny pod ręką ratował bym się BAYTRIL.
Jak do tej pory ta kuracja dawała 100% skuteczności, wiec polecam każdemu mieć taki zestaw w swojej apteczce.
To tak w razie jak by komuś się to przydarzyło, bo zanim zdzwonicie kogo trzeba ptak może być sztywny.