Harris bez tajemnic

Tematy ogólne związane z sokolnictwem.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
kuba08111994
młodszy sokolnik
Posty: 309
Rejestracja: wt paź 28, 2008 7:05 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Post autor: kuba08111994 »

Awatar użytkownika
Nisus
sokolnik
Posty: 824
Rejestracja: wt lut 01, 2005 10:28 pm
Lokalizacja: Południe
Kontakt:

Post autor: Nisus »

Bardziej przekabinowanej metody sie nie da wymyslec, to tak jak by jechac do Krakowa z Zakopanego przez Oslo.

Rozwalilo mnie "By early fall you should be able to walk up to the bird, around the bird, and touch it with your foot etc"
Wczesna jesienia to juz powinien ten ptak miec kilkadziesiat zdobyczy, a wyzej wymienione osiagniesz pierwszego dnia treningu. Do tego krzyk ma inne podloze, ktos poprostu wymysli zeby ukladac harrisa pseudo-imprintingowa metoda. Nie polecam.

Zasada jest inna szybki trening i od pierwszego dnia na wolnych tylko polowanie. Rozpisze cala metode jak znajde wiecej czasu, wyglada to inaczej, bo na pioro ptak potrzebuje 5 bieg a krolika dojdzie na 3 szczegolnie jak mowimy o amerykanskich krolikach ktore nie maja nor. I pies non stop za nim goni przez krzaki wiec nawet nie ma gdzie sie schowac.
Wolperlira
młodszy sokolnik
Posty: 225
Rejestracja: sob cze 02, 2007 10:32 pm

Post autor: Wolperlira »

bozesztmoj... harris to jeden z najlatwijszych ptakow do trenowania. ta metoda zanudzilaby mnie na smierc. a poza tym nie ma ona zadnego wplywu na to czy ptak bedzie skrzeczal czy nie! cos mu dzwoni ale nie wie gdzie...
im szybciej zacznie polowac tym lepiej.

czemu ludzie nie moga byc troche bardziej cierpliwi? dajcie ptakowi extra miesiac do "wydoroslenia"!

pseudo-imprintingowa metoda? co masz na mysli bo jakos nie rozumiem?

jak ma sie imprinta (a ja mam 5) to sprawa jest prosta- dajesz im do zrozumienia, ze ty jestes osoba ktora kopie krzaki- partnerem w polowaniu. korona mi z glowy nie spada:)
polikarp
młodszy sokolnik
Posty: 284
Rejestracja: pt mar 09, 2007 8:11 pm
Lokalizacja: pomorze

Post autor: polikarp »

Wolperlira pisze:czemu ludzie nie moga byc troche bardziej cierpliwi? dajcie ptakowi extra miesiac do "wydoroslenia"!
Możesz rozwinąć myśl?
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

nie rozumiem po co robić imprinta z harrisa. kompletny debilizm. harris sam w sobie zachowuje sie jak imprint i ma jego zalety a wdrukowując go nic nie zyskasz a wrecz narobisz sobie problemów. to że harris musi odsiedziec dłużej by wydorośleć jest oczywistą prawdą znaną od dawna i nikt Ameryki nie odkrył.podobnie z jak najszybszym polowaniem. Nisus mi parę spraw już nakreślił i wiem że już je w praktyce potwierdził więc już wiem z kim będę na goracej linii jak wezmę HH. z tego co w linku wyczytałem to zasady które rzekomo należy stosowac przy HH są bardzo podobne do metody stosowanej ostatnio u imprintów accipiterów i pewnie o to chodziło z tym "pseudoimrintingiem".
Przy jastrzebiach sie sprawdza (wiem bo kumpel ma samca ułożonego w oparciu o te założenia) ale przy harrisie brzmi ciut dziwnie
Awatar użytkownika
Nisus
sokolnik
Posty: 824
Rejestracja: wt lut 01, 2005 10:28 pm
Lokalizacja: Południe
Kontakt:

Post autor: Nisus »

Zacznijmy od tego ze, imprinting jako taki zrobiony na hop siup to proszenie sie o klopoty, a ta metoda jest oparta na pierwszym wydaniu The Imprint Accipiter.

Jesli piszesz ze, harris jest najlatwiejszym ptakiem do ulozenia to chyba wiele z nimi nie lapiesz. Przeprowadzenie calego treningu zeby rozpolowac harrisa wymaga kilku lat praktyki i perfekcyjnej kontroli kondycji. Do tego trzeba znac mechanizmy, jest kilka paradoksow. Przyklad: za przylot ptak nigdy nie dostaje wiecej niz 1/2 groszowki, i nigdy nie dostaje wiecej na rekawicy, nigdy, ale.... Musi wiedziec ze, papu jest tylko za polowanie, teraz myslicie ze, straci reakcje na rekawice. Blad. Harris w lowczej przyleci kazda odleglosc jak go zawolasz, pomijajac instynkt stadny jeden zabieg funduje mu podswiadome zamilowanie do rekawicy. Kazda zdobycz jaka zlapie je na rece, dobijasz bierzesz na rekawice i otwierasz piers. Wie ze, dostal za zlapanie zdobycz, ale jednoczesnie najada sie na rekawicy, przez co nie traci reakcji i nie przekleja sie na rekawice.
Aha jak zlapie cos pakownego to wraca na rekawice ze zdobycz bo przeciez tam sie je :)
Obrazek

Samo dojscie do lowczej jest dla amatora nie do zrobienia bez ryzyka.
Wolperlira
młodszy sokolnik
Posty: 225
Rejestracja: sob cze 02, 2007 10:32 pm

Post autor: Wolperlira »

rozpolowanie harrisa zajmuje kilka lat praktyki?! ze co prosze?! jakos nie pojmuje czy ty naprawde masz na mysli harrisa?
samo ulozenie parent reared ptaka zajmuje ok 5 dni, po 2-3 tyg powinno sie juz znac flyin weight a po 2 miesiacach ma sie zamrazarke pelna miesa.......
nigdy nie karmie ptaka na rekawicy i nigdy nie pozwalam mu zjesc zdobyczy (zajmuje sie wypychaniem wiec im mniej dzior tym lepiej:) ), wiec twoj przyklad mnie nie dotyczy.

pisalam ze harrisy sa najlatwiejszym ptakiem do ulozenia z jeszcze innego powodu- podobnie jak z gyr/sakers, jesli popejnisz blad w treningu to zawsze mozesz szybko i sprawnie zmienic rutyne. sprubuj zmienic cos latajac red-taila:)

dlaczego latam imprinty? dwa powody- po wierwsze- duzo podruzuje i imprinty lepiej znosza przeprowadzki( jastrzebia jak i sokoly) po drugie -rozmnazanie jest ... bezpieczniejsze, z mozliwoscia robienia bybrids.
Wolperlira
młodszy sokolnik
Posty: 225
Rejestracja: sob cze 02, 2007 10:32 pm

Post autor: Wolperlira »

jesze cos- nie wiem czy tylko ja odczuwa wieksza radoche polujaz z mlodym ptakiem? jak juz masz doswiadczonego ptaka, ktory wie co, jak i kiedy nie jest to juz tak excytujace jak ogladanie mlodego sokola czy jastrzebia uczacego sie z dnia na dzien.
pamietam mojego pierwszege red-taila, polowalam z nim na wiewiorki w londynskim parku( wiem, nieladnie, ale duzo zabawy:) ). po 5 latach osiagnela poziom mistrzowski, ale ja nudzilam sie niemilosiernie, bo schwytanie futrzaka zajmowalo jej doslownie minuty...

dostalam jakis czas temu second year barbary falcon. nie latal w pierwszym roku i napoczatku nie byl nawet w stanie latac dluzej niz minute. po 3 miesiacach zrobil wielki postepy! tego typu zeczy mnie ciesza!

kiedy ptak zaczyna byc za dobry w tym co robi to znaczy ze czas przyszedl na to zeby stal sie tatusiem albo mamusia:)
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

można bez tych naleciałości językowych?Polacy nie gęsi... jeśli coś ma swój odpowiednik w języku polskim to bardzo bym prosił bo strasznie to drażniące...nie można napisać poprostu barbary w drugim piórze?albo waga łowcza zamiast flyin weight?
co do G/S- układałem w moim życiu 7 sztuk. w tej chwili mam parę imprintów 3/4 i samicę 7/8. nikt mi nie wmówi że te ptaki wybaczają błedy. tu każdy popełniony babol jest pamiętany przez resztę życia jak u każdego hierofalco. wedrowny nie grzeszy inteligencją i wiele wybacza. raróg, białozór i ich hybrydy raczej nie.mam na to kilka przykładów ale nie chce mi sie o tym rozpisywac.
jesli chodzi o polowanie w UK z harrisem to wątpie żeby którykolwiek z ich ptaków polujących na wszędobylskie króliki ślepnące od myksomatozy był w stanie zlapac naszego dzikiego koguta bażanta (nawet dla czeskich sokołów królujacych w Opoćnie nasze koguty to bardzo wysoka półka).Jeżeli nigdy nie karmisz ptaków na zwierzynie to wybacz ale nie wierzę w wyniki z gyr sakerem. dla ptaka nie ma lepszej motywacji niż wole pełne ciepłego mięsa na ułówce. im ptak inteligentniejszy tym bardziej trzeba dbać o to żeby w glowie nie pojawiła mu sie teoria spisku. jeżeli zlapie coś i nic z tego nie ma poza ochłapem zimnej odprawy na rekawicy to kłopoty sa murowane. i co ciekawe- imprint kapnie sie szybciej że robisz go w jajo i pokaże ci swoje drugie, mniej fajne oblicze. co do tego co pisze Nisus. wiem jakie ma wyniki ze swoim samcem juz w pierwszym sezonie i to wyłącznie na pióro. kiedy uzna za stosowne sam sie tym podzieli ale puki co hołduję jego teorii i wierzę właśnie jemu.
Wolperlira
młodszy sokolnik
Posty: 225
Rejestracja: sob cze 02, 2007 10:32 pm

Post autor: Wolperlira »

ktos sie chyba bardzo klucic chce!
nalecialosci sie wyzbyc mi trudno bo polski nie jest moim pierwszym jezykiem, wiec moze ja jednak ges jestem...
g/s liczby zucac nie musze ale powiem ze trenowalam wieeeele i wszystkie moje wybaczaly mi wszystkie potkniecia. zgadzam sie ze wedrowny nie jest za bystry ale bialozor chyba go przewyzsza i wszystkie jego hybrydy
co do niekarmienia ptaka na rekawicy- mowa byla o harrisie.

pomimo " niskich " standardow sokolnictwa w anglii wydaje mi sie ze my tutaj lepiej rozumiemy harrisy. nawet poczatkujacy, rozumieja system wynagradzania ptaka inaczej niz tylko poprzez karmienie go. moze rozwin choryzonty zanim zaczniesz insynuowac ze nie wiem co pisze! jesli czegos nie rozumiesz to nie znaczy ze nie da sie tego zrobic...

a propos masz na mysli czechow ktorzy zrobili cd w 2005 roku zawierajaca niezliczone "zuty gosem w zajaca"? jakos ich zdanie niewiele dla mnie znaczy(chyba ze sie wiele zmienilo w 3 lata).

myslisz, ze u nas kroliki uszami nam wychodza a kazdy z nich jest sleby i sra wnetrznosciami? a nasze bazanty to niby jakis inny podgatunek? to moze mnie odwiedzisz i sie przekonasz ze niewszystko co jest napisanne na necie jest prawda.


nie znam metody nisusa, zapewne dziala bo by jej nie polecal. gratuluje!
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Wolperlira nie lubi polskich sokolniow co na forum bylo n razy przez nia podkreslane :) ciezko sie wyzbyc uprzedzen jak widze. Co do Dawida to bardzo pokojowo nastawiony czlowiek :)) wiec nie sadze zeby zmierzal do clash'u :). szczerze mowiac mi te nalecialosci tez sie nie podobaja choc sam rowniez miewam z tym problemy.
Odnosnie bazantow nie widzialem moze tyle co niektorzy na tym forum ale widzialem dosc:)a i slyszalem wiele od ludzi z calej Europy o roznicy miedzy dzikim zimowym kogutem a wsiedlonym ptakiem upolowanym w hrabstwie x/y prosto z lanu rzepaku czy innego dojrzewajcego zboza ;) a w UK to jednak macie gospodarke intensywna takze dzikiej i prawdziwie dzkiej zwierzyn na pewno nie ma tyle co OHZ'owcow.
Odnosnie zas g/s mowisz o lataniu czy polowaniu z nimi?
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

Michale przeczytałem końcówkę Twojego posta pięć razy i nie zrozumiałem o co chodzi.
Mógłbyś rozwinąć co to ten "OHZ'owiec", bo ilość moich interpretacji jest stanowczo za dużo i do tego sprzeczna.
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Chodzilo mi o swiezo wsiedlane bazanty w sierpniu gdy jeszcze zboze jest na polach
W UK polowania na wczesna zwierzyne sa norma, tyczy sie to jak wiesz takze kuropatwy francuskiej i naszej rodzimej.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

gyr saker

Post autor: haggard »

nie pisałem o czeskich jastrzębiach tylko sokołach gwoli ścisłości i to na temat sokołów sie wypowiadam.apropos jak to ujęłaś - rozumienia Hrrisów w UK to sądzę że znacznie większe dokonania na tym polu mają jednak Amerykanie i mieszkańcy Ameryki łacińskiej i południowej. Choćby ze względu na dostępność do dzikich ptaków i znacznie dłuższy staż w tej materii (w końcu to od nich harris przywędrował do Europy). o moje horyzonty sie nie martw- mam całkiem dobrze rozwinięte. Twój ostatni post pokazuje że problemu z językiem ojczystym nie masz wiec chyba raczej nadmierna naturyzacja... (aż mi sie przypomniał znajomy ktory po roku w stanach wrócił do Polski i mówił z akcentem- "a u nas w JUESEJ..."). co do bazanta- żaden inny gatunek tylko bażant bażantowi nierówny.Tak jak Napisał Dumbar. W UK bażanta wsiedla sie sporo do tego stopnia że na szosie co rusz wala sie jakiś rozjechany. jedyne czego im zazdroszczę to pardwa- i to jest prawdziwa i arcytrudna zwierzyna i wyzwanie dla ptaka. słyszałem jak na łowach hybryd gyr pere Jaro Barty (ci którzy wiedza o czym mówię zdają sobie sprawę że był to wówczas jeden z najbitniejszych ptaków w Czechach) zapikował na polskiego dzikiego koguta,przywalił całą masą,odbił sie od niego jak piłka a bażant nawet nie zmienił toru lotu. Ten sam ptak w czechach gdzie też wsiedla sie masę bażantów był prawdziwym egzekutorem. jeżeli piszesz że białozór czy gyr saker jest głupszy od wędrownego to ja już podziękuję za dalszą dyskusje. oprócz hybrydów latam w tym roku z parą wedrownych (zresztą miałem ich już w zyciu kilka) i moje spostrzeżenia i chyba każdego kto latał z jednymi i drugimi są takie że wędrowny jest o niebo łatwiejszy bo działa instynktownie i nie myśli. w tym przypadku jego mniejsza inteligencja jest plusem- jest o niebo łatwiejszy i prościej uczynić go skutecznym łowcą.Za to każdy kto lata z hierofalco potwierdzi ze są trudniejsze, bardziej podejżliwe i pamiętają błędy.spróbuj ułożyc samca g/s na kuropatwy i zabieraj mu upolowane kury do wypchania- wkrótce pamiętając poprzednie finały udanego dosiadu zacznie nosić zdobycz i sie z nią chowac. dla ważącego ponad 900g sokoła poniesienie kuropatwy czy cyraneczki kilka km to bułka z masłem.I problem gotowy. jeden z moich G/S został zaatakowany po dosiadzie przez springer spaniela moich przyjaciół- zwykły przypadek którego nikt sie nie spodziewał. minąl już rok od tamtego czasu a ptak ilekroć widzi innego psa niż mój setter wpada w panikę i histerię nie do opanowania. jednorazowy błąd którego ptak nie zapomnie nigdy. nie da sie już go skorygowac. ich inteligencja w pewnych przypadkach obraca sie niestety przeciwko sokolnikowi. Wolperlira możesz zaprzeczac całemu światu- ale ja swoje wiem i mnie nie przekonasz. z całym szacunkiem...
Awatar użytkownika
Nisus
sokolnik
Posty: 824
Rejestracja: wt lut 01, 2005 10:28 pm
Lokalizacja: Południe
Kontakt:

Post autor: Nisus »

Spoko nikogo nie przekonasz na sile :)
Tak sam trening jest bardzo szybki ale przewalenie jednej z zasad na starcie skonczy sie tym ze ptak bedzie lapal, ale z 6 ploszenia, to juz nie jeest polowanie. Lis w kurniku. I widzialem wpuszczane bazanty ktore juz kisily dupe tam od 2 lat i po 300 metrach lotu padaly na srodek wyschnietego stawu i nie dawaly dalej leciec. Porownaj to do rakiety ziemia-slonce pociskajacej na predkosci swietlenj, po czym teleportujacej sie do lisiej nory :D Jeden krzak w polu, a wielki kogut zdematerializowal sie miedzy dwoma krzaczkami do kolan. O kurach nie wspomne, bo to juz czarna magia. Jak widzialem kure na sniegu ktora gdy mnie zobaczyla 30 metrow od siebie, machnela 3 razy skrzydlami i schowala sie calkowicie pod sniegem bez sladu na powierzchni. Jak pardwa, dlatego bialozory musza byc madre bo tak jak harris musi nadupczac po krzakach dlatego tak dobrze celuje, tak samo bialozor musi wykalibrowac miejsce gdzie zakopaly sie pardwy + w ktorym kierunku mialy glowe. Wtedy atak ma spora szanse na skutecznosc bo pardwy odrazu pod sniegiem robia tunel, wiec musi wziasc poprawke. Jak dla mnie sporo myslenia jak dla sokola, nie zlapie to dojezdza ja z pogoni, dlatego sa tak szybkie na poscigu.

Mialem hybryde i to juz jest ostra jazda, samice sa tak humorzaste, ze potrafia sie obrazic bo za szybko wszedles do woliery i juz caly dzien ma WM na twoje oferty pokarmowe. Ptak aktywnie latal w tym czasie. Rarog jest duzo bardziej tolerancyjny jesli chodzi o nagle zmiany otoczenia, ale wymaga to sporo czasu. Rowniez trening wedrownego odpada, tu juz trzeba przegadac madrali :)
ODPOWIEDZ