a orly zeby cos mozna bylo popatrzec to potrzebuja gór i pagórków. Na niżu lot orła z rękawicy można opisać jako flap, flap, Flop. Do tego problem z tak banalną sprawą jak chociaż przypadkowy atak np na psaopiolus pisze:a tak sie wtrace.. a orly......
Pytanie na początek
Tak wiele różnych opinii o jastrzebiach, że nerwowe, płochliwe etc. mnie sie wydaje, że stan każdego ptaka zależy od tego w jakich rękach sie znajdzie i jak bedzie prowadzony. Raz tylko, w Czechach widziałam ideał jastrzębia, imię miał Tara. Całkowicie swobodny, pewny siebie, zapatrzony w swego Pana, obojetny na histeryczne otoczenie orłów. Jechaliśmy autokarem na łowy, w pole. Prawie wszystkie ptaki zrywały sie co chwilę albo krzyczały, tylko Tara stał spokojnie na oparciu siedzenia, bez karnala, czekał na kres podrózy ogladajac sobie ludzi i ptaki z całkowitym spokojem. Opiekun Tary duzo mi o nim opowiadał, zreszta widać było od razu, ze ta para doskonale współpracuje i wie co robi. Na łowach Tara był w grupie najskuteczniejszych łowców. Nigdy sie nie oddalał, cały czas obydwaj byli zespołem. Nigdy nie zapomne przyjemności jaką mi sprawiło obserwowanie tej pary mysliwych, nade wszystko spokój i profesjonalizm. Oddaję tez cześć sztuce sokolniczej reprezentowanej przez Kolegę Czecha, który tak perfekcyjnie nauczył ptaka i sztuki łowieckiej i dobrego wychowania. Zawsze obydwaj bedą mi słuzyli jako wzór do pracy.
apropos lannerów i polowania z nim to samczyk może byc naprawdę niezły. Są piekienie odważne i atakują nawet dużo większą od siebie zdobycz. wiem o których lannerach pisał Adam, widziałem je w akcji i wiem że mają sukcesy. myślę że możnaby spokojnie polowac z samcem na kuropatwy. Trommer opisał w swej książce swój rozkład z jednego sezonu z lanneretem i było tam kilkanaście kuropatw i kura bażanta!samiec wędrownego pewnie byłby w tym dużo lepszy ale co tam,warto próbowac
Sam miałe kiedyś samca lannera z ostatniego lęgu czempińskich lannerów i mam wrażenie że mają znacznie większe zacięcie do polowania niż sakery.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Moze troche off topic ale irytujacy jest ten permanentny niedobor zwierzyny drobnej. Gdyby nie hodowlany bazant (bo dzikie populacje sa raczej 'wyspowymi' zjawiskami i nie na duza skale) to wlasciwe nie ma na co polowac. Na podkarpaciu kilka kol planuje zakup zajaca, ale sa one duzym wydatkiem i nie kazdego stac na regularne wsiedlanie. Poza tym mowi sie czesto ze doroslych osobnikow jest w miare stabilna populacja natomiast z poszczegolnych miotow przezywa maly procent...Zastanawia mnie teraz jak prowadzona jest polityka u naszych poludniowych sasiadow gdzie przeciez z jastrzebiami w znacznej mierze poluje sie wlasnie na zajace. Podobnie Austria, czytalem kiedys artykul o tym jak tamtejsze kola potrafia poprzez odpowiednio prowadzona 'polityke' stworzyc zwierzynie drobnej odpowiednie warunki bytowe tym samym pozwalajac im na coroczna stabilna odbudowe populacji...A jeszcze kiedys lapano w Polsce zajce w sieci i eksportowano po calej Europie za grosze...
Ja bym sie upieral przy zniesieniu restrykcji ochronnych na niektore gatuni (mimo wszsytko) i na pozwoleniu stosowania 'zywych plapek' na łasiciowate i lisy.
Sor za off topa
Ja bym sie upieral przy zniesieniu restrykcji ochronnych na niektore gatuni (mimo wszsytko) i na pozwoleniu stosowania 'zywych plapek' na łasiciowate i lisy.
Sor za off topa
Ostatnio zmieniony sob gru 29, 2007 1:57 pm przez JoHn DuMbaR, łącznie zmieniany 1 raz.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
W trakcie pobytu na łowach w Czechach przez 4 dni pobytu w łowiskach:
1.Brak wałęsających się psów( mało psów w wioskach, a jak są, to w kojcach)
2.Brak krukowatych (brak kawek i gawronów przy miejscowościach i 2 kruki w łowisku.)
3.Niewidoczne lisy ( na szosie tez nie widać potrąconych)
Ale brak drapieżników to nie wszystko. W obwodach łowieckich w Austrii widać prace hodowlane tj. :
1.Pasy zadrzewień
2.Nie stosowanie chemii w uprawie roślin
3.Dokarmianie zwierzyny drobnej ( niekiedy całoroczne)
4.W łowiskach gospodarują właściciele gruntów i oni później polują na wyhodowaną przez siebie zwierzynę.
Porównaj warunki polskie. Wystrzelanie drapieżników nie załatwi sprawy jeśli pola będą zatrute, zadrzewienia i remizy wycięte, oczka wodne zasypane, a na polach zimą będzie” łyso”.
Wsiedlanie zajęcy wyhodowanych w klatkach - to nieporozumienie. Jeżeli jakiś gatunek drastycznie zmniejsza swoją liczebność, to należy sobie zadać pytanie, jaka jest tego przyczyna. Dopiero po wyeliminowaniu tej przyczyny jest sens odtwarzania populacji. Niestety w Polsce niekiedy praktykowany jest zwyczaj polowania na wpuszczaną zwierzynę do łowiska. W Austrii wolno polować na bażanty w łowisku dopiero rok po wypuszczeniu bażantów.
Wskazywanie na drapieżniki, że to one odpowiadają za brak zwierzyny drobnej, to uproszczenie i łatwizna. Zmiana sposobu zagospodarowania łowisk polnych-to trudna sprawa w naszych realiach.
MN
1.Brak wałęsających się psów( mało psów w wioskach, a jak są, to w kojcach)
2.Brak krukowatych (brak kawek i gawronów przy miejscowościach i 2 kruki w łowisku.)
3.Niewidoczne lisy ( na szosie tez nie widać potrąconych)
Ale brak drapieżników to nie wszystko. W obwodach łowieckich w Austrii widać prace hodowlane tj. :
1.Pasy zadrzewień
2.Nie stosowanie chemii w uprawie roślin
3.Dokarmianie zwierzyny drobnej ( niekiedy całoroczne)
4.W łowiskach gospodarują właściciele gruntów i oni później polują na wyhodowaną przez siebie zwierzynę.
Porównaj warunki polskie. Wystrzelanie drapieżników nie załatwi sprawy jeśli pola będą zatrute, zadrzewienia i remizy wycięte, oczka wodne zasypane, a na polach zimą będzie” łyso”.
Wsiedlanie zajęcy wyhodowanych w klatkach - to nieporozumienie. Jeżeli jakiś gatunek drastycznie zmniejsza swoją liczebność, to należy sobie zadać pytanie, jaka jest tego przyczyna. Dopiero po wyeliminowaniu tej przyczyny jest sens odtwarzania populacji. Niestety w Polsce niekiedy praktykowany jest zwyczaj polowania na wpuszczaną zwierzynę do łowiska. W Austrii wolno polować na bażanty w łowisku dopiero rok po wypuszczeniu bażantów.
Wskazywanie na drapieżniki, że to one odpowiadają za brak zwierzyny drobnej, to uproszczenie i łatwizna. Zmiana sposobu zagospodarowania łowisk polnych-to trudna sprawa w naszych realiach.
MN
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota
Witam.
Wlaśnie wszystkie w.w. askepkty mialem na mysli piszac o prowadzeniu wlasciwej 'polityki'.
Niemniej problem drapieżnikow tez istnieje i bym go jednak nie lekcewazyl.
Stad zastanawiam sie nad kontrolowanym odłowem zywych drapieznikow w tym rowniez uskrzydlonych krukowatych. W internecie mozna znalezc mnostwo pomyslow na 'łapki' na krukowate (popularnych zwlaszcza chyba w USA). Problem niestety lezy w tym ze w Polsce lapie sie w nie glownie jastrzebie i inne szponiaste..jak sadze...
Co kraj to obyczaj...ale moze jeszcze bedzie dobrze...
Wlaśnie wszystkie w.w. askepkty mialem na mysli piszac o prowadzeniu wlasciwej 'polityki'.
Niemniej problem drapieżnikow tez istnieje i bym go jednak nie lekcewazyl.
Stad zastanawiam sie nad kontrolowanym odłowem zywych drapieznikow w tym rowniez uskrzydlonych krukowatych. W internecie mozna znalezc mnostwo pomyslow na 'łapki' na krukowate (popularnych zwlaszcza chyba w USA). Problem niestety lezy w tym ze w Polsce lapie sie w nie glownie jastrzebie i inne szponiaste..jak sadze...
Co kraj to obyczaj...ale moze jeszcze bedzie dobrze...
No tak popieram u nas w warszawie krukowate to udręka sroki, wrony wyciągające pisklęta z gniazd trzebiąc populacje wróbla tylko mazurek sie jakoś trzyma bo jako podlot po krzakach sie chowa. To straszne w zeszłym roku czytałem coś w gazecie o programie ograniczającym rozmnażanie ale coś ucichło o tym
PS.Także nie cierpię krukowatych ale nie wszystkich głównie srok i wron,gawrony i kawki nie robią takich szkód a z krukami to nie wiem jak to jest.
PS.Także nie cierpię krukowatych ale nie wszystkich głównie srok i wron,gawrony i kawki nie robią takich szkód a z krukami to nie wiem jak to jest.
-
JoHn DuMbaR
- sokolnik
- Posty: 1867
- Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
- Lokalizacja: South Dakota