HYBRYDY
nie wnoszę
tyle że samica gyrsakera lub gyrperegrina ma jedną poważną przewagę nad samicą wędrownego- wielkośc. dzięki temu nie jest mniej narażona na ataki dzikich jastrzębi. dzięki gabarytom i wrodzonej agresji naprawdę budzą respekt nawet w oczach jastrzębi. wiecie ile wędrownych co roku jest zabijanych przez gołębiarze...?
zapewne nie mniej niż podczas przez orły przednie podczas początków reintroducji sokoła wędrownego w USA. Z takim podejściem niedługo powinniśmy zacząć latać z harpiami...haggard pisze:nie wnoszętyle że samica gyrsakera lub gyrperegrina ma jedną poważną przewagę nad samicą wędrownego- wielkośc. dzięki temu nie jest mniej narażona na ataki dzikich jastrzębi. dzięki gabarytom i wrodzonej agresji naprawdę budzą respekt nawet w oczach jastrzębi. wiecie ile wędrownych co roku jest zabijanych przez gołębiarze...?
Polwałem przez kilka miesięcy z samcem białozór/wędrwony i przyznam że fajnie się latało ale nie widzę w hybrydach nic niezwykłego - ot kolejna alternatywa dla znużonych poszukiwaczy sensacji. W końcu rozbić orzeszek dużym młotkiem może każdy - na uznanie zasługuje ten kto orzech zgryzie zębami.
z tym tez nie do końca bym się zgodził ale pewien stereotp niestety jest powielanyhaggard pisze:zauważyłem że negatywne podejście do hybrydów jest typowe dla ludzi którzy nigdy nie mieli z nimi styczności... możecie wierzyc lub nie ale są świetnymi, odpornymi, odważnymi i bardzo inteligentnymi ptakami.
-
Tomasz Szok
- początkujący
- Posty: 85
- Rejestracja: pn lip 16, 2007 6:09 pm
ja w ciągu straciłem dwa wędrowne w ciągu dwóch ostatnich lat. znam takich którzy stracili dużo więcej.kilka samców raroga też kilka poległo. wybaczcie ale gdy wyciągnąłem z kałuży martwego wędrownego a obok w błocie były odciski łap dużej samicy jastrzębia to uczucie które wtedy miałem nie było fajne i nikomu tego nie zyczę. i wolę duży młotek niż martwego ptaka. takie są realia w mojej okolicy. nie mam obsesji na punkcie dużych ptaków. przeciwnie. najfajniejszym sokołem z jakim latałem był samiec wędrownego. teraz kieruję sie niestety względami praktycznymi. nie po to kupuję sokoła i wkładam w niego mnóstwo pracy i sie przywiązuję żeby dokarmiac jastrzębie...
a opcja samica wędrownego nie wchodzi w gre?haggard pisze:ja w ciągu straciłem dwa wędrowne w ciągu dwóch ostatnich lat. znam takich którzy stracili dużo więcej.kilka samców raroga też kilka poległo. wybaczcie ale gdy wyciągnąłem z kałuży martwego wędrownego a obok w błocie były odciski łap dużej samicy jastrzębia to uczucie które wtedy miałem nie było fajne i nikomu tego nie zyczę. i wolę duży młotek niż martwego ptaka. takie są realia w mojej okolicy. nie mam obsesji na punkcie dużych ptaków. przeciwnie. najfajniejszym sokołem z jakim latałem był samiec wędrownego. teraz kieruję sie niestety względami praktycznymi. nie po to kupuję sokoła i wkładam w niego mnóstwo pracy i sie przywiązuję żeby dokarmiac jastrzębie...
wchodzi w grę
tyle że z tego co wiem to samice też padają ofiarą jastrzębi! w tym roku mam zaklepaną samicę wędrownego więc mam nadzieję że da sobie radę...pierwszego hybryda kupiłem z konieczności. chciałem wędrowną ale na samicę trzeba sie zaklepac z dużym wyprzedzeniem (wielu chętnych) ale hodowca powiedział mi że ma samczyka gyrsakera jeśli byłbym zainteresowany.stwierdziłem- czemu nie? i sie zakochałem 
-
Tomasz Szok
- początkujący
- Posty: 85
- Rejestracja: pn lip 16, 2007 6:09 pm
w przypadku białozora też nie ma się czym zachwycac? cel hybrydów białozora jest prosty. ptak zbliżony wielkościa i siłą do białozora ale nie tak delikatny i mało odporny. jeśli dodac że ptaki które wygrywają skytriale na całym swiecie i osiągają najlepsze czasy do balona i latawca to prawie zawsze gyrperegriny to chyba cos jednak w nich jest.jeszcze jeden plus hybrydów z białozorem- są inteligentniejsze i bardziej wszechstronne niż wędrowny. szybkie zarówno w locie poziomym jak i w pikującym i nie boją się bójki na ziemi z dużą zwierzyną. w razie bójki z innym drapolem dają sobie radę lepiej niż wędrowne bo robią to bardziej z głową. nie uciekają lecz ale też nie są tak głupie by próbowac związac jastrzębia. wędrowne niestety bardziej reagują niż myślą.często płacą za to zyciemgarbus2 pisze:a czy mowilem ze mial byc? po prostu mialo to podkreslic fakt ze w wypadku hybryd nie ma sie czym zachwycacTomasz Szok pisze:
Właśnie. Dlatego nie jest to argument.
tez - kwestia gustu a o tych sie ponoc nie dyskutuje. Wiecej emocji budzi we mnie pikowanie wedrownego na kuropatwe niż łapanie czegokolwiek z ptakiem dla którego w naszych warunkach żadna zwierzyna nie stanowi wyzwania... Widziałem kilka razy hybryde ktora łapała i puszczała zdobycz ot właśnie dlatego ze nie miała problemów z jej złapaniem. Dla mnie cel nie uświęca środków ale mówią ze ponoc do białozora trzeba dorosnąć - widać ja jeszcze nie dorosłem.haggard pisze: w przypadku białozora też nie ma się czym zachwycac?
no to zycze jak najwiecej wygranychhaggard pisze:cel hybrydów białozora jest prosty. ptak zbliżony wielkościa i siłą do białozora ale nie tak delikatny i mało odporny. jeśli dodac że ptaki które wygrywają skytriale na całym swiecie i osiągają najlepsze czasy do balona i latawca to prawie zawsze gyrperegriny to chyba cos jednak w nich jest
i po raz kolejny wiekszy i silniejszy.... Nie przecze bo mozna i takhaggard pisze:są inteligentniejsze i bardziej wszechstronne niż wędrowny. szybkie zarówno w locie poziomym jak i w pikującym i nie boją się bójki na ziemi z dużą zwierzyną. w razie bójki z innym drapolem dają sobie radę lepiej niż wędrowne bo robią to bardziej z głową. nie uciekają lecz ale też nie są tak głupie by próbowac związac jastrzębia. wędrowne niestety bardziej reagują niż myślą.często płacą za to zyciem
za dużo teoretyzowania...
nie umniejszam tu zalet wędrownego ale dla sokolnika z doświadczeniem ułożenie wędrownego nie jest żadną sztuką. to chyba najłatwiejszy do ułożenia i rozpolowania sokół.maszyna do zabijania. i tyle. rarogi,białozory i hybrydy to zupełnie inna bajka. mają humorki, złe dni, fochy i irracjonalne,wyimaginowane lęki. ja traktruję to jako wyzwanie.z trzech wędrownych które miałem został jeden-robota jastrzębia. i bynajmniej nie były to słabe ptaki parę dni po puszczeniu na wolne pęta.latały bez problemu 300m do latawca. dlaczego? może zabrakło inteligencji... nie wiem. statystycznie lepiej z gołębiarzami dają sobie radę hybrydy. moje miały kilka scysji i wyszły z nich obronną ręką. dokarmiac jastrzębie swoimi wyhuchanymi ptaszkami? nie przeczę, można i tak...dalsza dyskusja na ten temat będzie sporem o wyższośc świąt bożego narodzenia nad świętami Wiekiej nocy.
nie umniejszam tu zalet wędrownego ale dla sokolnika z doświadczeniem ułożenie wędrownego nie jest żadną sztuką. to chyba najłatwiejszy do ułożenia i rozpolowania sokół.maszyna do zabijania. i tyle. rarogi,białozory i hybrydy to zupełnie inna bajka. mają humorki, złe dni, fochy i irracjonalne,wyimaginowane lęki. ja traktruję to jako wyzwanie.z trzech wędrownych które miałem został jeden-robota jastrzębia. i bynajmniej nie były to słabe ptaki parę dni po puszczeniu na wolne pęta.latały bez problemu 300m do latawca. dlaczego? może zabrakło inteligencji... nie wiem. statystycznie lepiej z gołębiarzami dają sobie radę hybrydy. moje miały kilka scysji i wyszły z nich obronną ręką. dokarmiac jastrzębie swoimi wyhuchanymi ptaszkami? nie przeczę, można i tak...dalsza dyskusja na ten temat będzie sporem o wyższośc świąt bożego narodzenia nad świętami Wiekiej nocy.
jeśli dla jakiegoś ptaka zwierzyna w naszych warunkach (bażant, kuropatwa,kaczka) nie stanowi wyzwania to właśnie dla wędrownego...garbus2 pisze:tez - kwestia gustu a o tych sie ponoc nie dyskutuje. Wiecej emocji budzi we mnie pikowanie wedrownego na kuropatwe niż łapanie czegokolwiek z ptakiem dla którego w naszych warunkach żadna zwierzyna nie stanowi wyzwania... Widziałem kilka razy hybryde ktora łapała i puszczała zdobycz ot właśnie dlatego ze nie miała problemów z jej złapaniem. Dla mnie cel nie uświęca środków ale mówią ze ponoc do białozora trzeba dorosnąć - widać ja jeszcze nie dorosłem.