Zgoda ale niestety skala jest tak ogromna ze chyba tylko media mogą tu pomóc ito w formie edukacji, wykupy kary nic tu niepomogą bo się wszystko chowa ajak dostanie flaszke to drugiego łapi jeszcze szybciej.Kwestia przyzwolenia ludzi na mordowanie jastrzębi którzy chodują gołębie polujo z brąnią jest tak ogromna że sobie tego niewyobrażamy.Zaprasza się człowieka który ma broń zeby odstrzelił samca lub samice która karmi młode i wpada wstadko gołebi dosyć często dostaje srutem i po lęgu wpojedynke ciężko wychować młode. Polowania na kuny robią to samo ptak przy gnieżdzie i ginie niestety to kiedys PZŁ rozprowadził klatki na jastrzębie .Mam takie przeczucie że populacja jastrzębia zmiejszy się do bardzo małej ilosci sport jakim jest lotowanie gołebi już nie jest tani mają. Ptaki po kilka tysięcy złotych .Więc i presja na jastrzebie się zwiększa ztąd ścinanie drzew z gniazdamy piły motorowe nie są już żadkoscią każdy toma niestety smutna prawda co zrobić takiemu bydlakowi nikt go niezłapi za ręke jastrzob osiedla się blisko wiosek łapi leci w kierunku gniazda prosto go znależć .Edukacja nic wiecej bo ludzi którym zależy na drpolach wstosunku do reszty to jakaś tam setna procenta jadynie rezerwaty jeszcze trzymają populacje na jakimś tam poziomie ale młode ptaki itak gino .Właśnie sokolnikom jest potrzebna swierza krew nawet do chodowli które powinny być, kilkanaście ptaków odłowionych nic tu nie zmieni awręcz pomoże zagrożony gatunek w jakim odsetku utrzymać przy życiu.Raven_Corvus pisze:Popieram profesora, mozna by sie zastanowic nad powolaniem jakiejs organizacji, badz tez wydzieleniem kilku osob z organizacji istniejacych. wedrusy maja swoja to czemu golebiarze mialy by nie miec...
Łowy z Sokołami 2008
Ostatnio zmieniony wt gru 23, 2008 11:01 am przez bogdan67, łącznie zmieniany 1 raz.
Mnie tylko zastanawia jedno, czy po obejżeniu programu w TV, przeczytaniu artykułu w prasie czy przyswojeniu informacji na temat ochrony jastrzębi z jakiegokolwiek źródła taki hodowca gołębi stwierdzi: "No tak, głupi byłem, każdy ma przecież prawo żyć i zdobywać pokarm - nawet jastrząb". Czy taki facet będzie spokojnie patrzył jak szlag trafia jego gołąbki... Miałem wśród znajomych paru hodowców gołębi, właściwie to ciężko ich określić mianem znajomych. Byli to raczej narwańcy na punkcie "latających śmietników" (lubię to określenie gołębi) i wśród nich nawet wprowadzenie dożywocia za zabitego jastrzębia nic nie zmieni. A, że do tego znali się na ptakach jak świnia na pieprzu to nie raz śrutem obrywały pustułki i myszołowy i generalnie wszystko co lata a nie ćwirka i nie jest gołębiem... Swoją drogą to już szlag mnie trafia na starówce w Toruniu kiedy muszę się co chwilę uchylać przed tym latającym badziewiem...
pisząc że nie wymaga pomocy miałem na myśli zasilanie poulacji wypuszczanymi dziczkami to niewiele da i zmieni. znacznie wazniejsza jest ochrona miejsc gniazdowania i edukacja i w tym kierunku należałoby robić więcej.swoją drogą jeśli OHZ ma możliwośc oddania odłowionych ptaków w ręce sokolnika to może nie będą tych ptaków zabijać. to też w pewnym sensie ochrona. Przypominam że sokoła wędrownego udało się odzyskać właśnie dzięki ptakom sokolniczym i dobrze rozwiniętej hodowli. paradoksalnie właśnie to że ptaki będą w sokolniczych rękach może być dla gatunku zabezpieczeniem na przyszłośc tak jak w przypadku sokoła wedrownego.Nowogrodzki pisze:Nie do końca się zgadzam z tą opinią. Jeśli tak do tego będziemy podchodzili, to oprócz zagrożeń typu: hodowcy gołębi i pseudomyśliwi dojdą jeszcze sokolnicy (przecież odławianie to też uszczuplenie populacji).haggard pisze:populacja jastrzębia w Polsce jest na tyle liczna że nie wymaga naszej pomocy.
Powinnyśmy się zastanowić, jak chronić populację jastrzębia przed niekontrolowaną redukcją , często przeprowadzaną nieludzki mi metodami.
Może trzeba przekonywać, że jastrząb jest w środowisku naturalnym gospodarzem a gołąb udomowiony to wymysł cywilizacji człowieka. Tam gdzie są remizy, zarośnięte tarninami miedze, rowy melioracyjne porośnięte trzcinami są bażanty (zresztą gatunek obcy), ale z takich terenów korzystają też kuropatwy i zające. Łatwiej wywierać presję na drapieżniki niż zmienić krajobraz rolniczy na bardziej przyjazny zwierzynie. Temat długi i trudny w realizacji. Najłatwiej ściąć drzewo z gniazdem, zastawić pułapkę lub sypnąć śrutem.
żeby bylo jasne. pisząc ze nie wymaga pomocy mialem na myśli wypuszczanie na wolnośc dziczków po sezonie.ochrona przed nielegalnym odłowem i odstrzałem oraz ochrona miejsc gniazdowania będzie znacznie skuteczniejsza niż owe wypuszczenia. i raczej na tym należałoby sie skupić
Obawiam się , że zaraz odezwie się jakiś urażony sokolnik i opowie ile uratował jastrzębi. I bardzo dobrze i chwała mu za to. Jednak powinna się w to włączyć także organizacja sokolnicza tak, aby w rozmowach np. na temat odłowu jastrzębi do celów sokolniczych mieć argumenty w postaci działań na rzecz ochrony jastrzębia.
Ostatnio zmieniony pn gru 22, 2008 7:23 pm przez haggard, łącznie zmieniany 1 raz.
Za pare lat niebędzie nadczym dyskutować jesli nieweżmiemy przykładu ze swiętej pamięci Czesława Sielickiego .Myślę że trzeba otworzyć drzwi dla nowych członków,komu zależy dziś na jastrzębju chyba tylko, nam zostawić pzł upomnąć się o swoje zrzeszyć jak najwięcej osób prawo mamy dla nas niezłe każdy może mieć drapieżnika,poco tych ludzi zostawiać samym sobie.Zaraz się podniosą głosy kłusownictwo zwierzyna skarbu państwa ,a gdzie skarb państwa ma zwierzyne gdzie prawo żeby miedza miała pół metra niema miedzy niema zwierzyny drobnej oczywiście,utrzymanie terenów rolniczych wodpowiednim temacie nie jest trudne tak ma być i jest bo niema dopłaty ale to sie olewa bo poco to komu.100 tyśęcy mysliwych 100 tysięcy chodowcw gołebi 100 sokolników ludzie powoli ztakim podejściem sladu po nas nie będzie odbioro nam wszystko .Salamandra nie walczy z pzł niewalczy z pzhgp,bo niema szans w zderzeniu z tako rzeszą ludzi niewalczy nawet oto żeby zachować sub kulture na polach slimaczek żabki smiech idiotyzm niech se taki działacz poleży nago nad jakms rowkem i niech mu przejadą po plecach herbicydem anie siedzi za biurkem ipisze głupoty wróg to jest wróg itak ma pozostać.Jest nasz tak mało ze powoli słychac głosy ze my i oni to jedno ,to sie nazywa zajęcie czyjejś dzałalności bez walki oto co nasze .Restytucja sokoła kto jo rozpoczoł sokolnicy czytałem ostatnio artykuł ze to szum medialny że bedziemy chcieli zabierać puzniej młode do swoich celów aczemu nie jesli populacja będzie na odpowiednim poziomie srodowisko to terz gospodarstwo którym żądzi człowiek ,tylko wtym wypadku dąży żeby stan rzeczy zachować wtakej postaci wjakej było..SOKOLNICTWO polujace to ciężka praca bo tam jes potrzebne po za sokołem wiele rzeczy mysle że przejęcie wielu obowiązków powoływanie obwodów gdzie tylko polowania na zwierzyne drobno odbywa sią za pomocą ptaków łowczych nabór nowych członków liberalne podejście w organizacjach sokolniczych dałoby nam wiele dobrego i wiele przyjemnośći ,tak wiekszośc młodych słyszy droga przez męke łatwy dostep do kursu łatwy dostep do egzaminu i niech se nabywa ptaka słada pozwolenie o polowanie do ministra na terenie całego kraju i niech poluje na to co dostanie w limicie ,anie jakeś widzimiśe prezesa ,czym on zarządza .Moim gruntem śmiech i parodia ,niech mi pokarze prawo własności że może przebywać na prywatnym terenie ,niestety musi opuscić bez żadnej łaski nasze prawo to kuriozum,na dobrą sprawe to własciciel decyduje czy na jego terenie można przebywać mało ważne czy ma być to polowanie czy bibka ,a wnawiasie muj znajomy pojechał prywatno drogoą przez grunty rolnika ten mu zrobił zdięcie skonczyło śę sondem grodzkim dla mojego kolegi bo niespytał rolnika czy może, nasze prawo rużni sę pozyskiwaniem zwierzyny na dobro sprawe można wtej chwili zlikwidować każdy obwód łowiecki na prywatnych gruntach pod wzgledem własności nie odbiega od UK myśle że jest tyle luk które mogli byśmy wypełnić naszą dzałalnośćią .Że brak nam tylko sokolnika który był by dobrym prawnikem i masy ludzi kochających naszą profesje
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Popieram profesora, można by sie zastanowić nad powołaniem jakiejś organizacji, bądź tez wydzieleniem kilku osób z organizacji istniejących. wedrusy maja swoja to czemu golebiarze mialy by nie miec...
Dziękuję za poparcie, ale nie trzeba powoływać nowych organizacji. Tych, które deklarują wspieranie populacji drapoli, w tym jastrzębia, jest wystarczająco dużo. Trzeba tylko od gadulstwa przejść do działania.
Prawa też na początek nie trzeba zmieniać. Wystarczy jak zmienimy polska definicję donosicielstwa. Podam to na przykładzie:
Jeżeli kierowca w Szwecji zauważy innego kierowcę, który wyprzedzi go np. z dużą szybkością w miejscu ograniczenia prędkości to dzwoni do policji, że szaleniec zagrażający innym porusza sie drogą. Policja natychmiast interweniuje, a nasz "donosiciel" widząc patrol z zatrzymanym szaleńcem, zatrzymuje się, podaje, że to on dzwonił i będzie świadczył przeciwko "piratowi". Wyobrażacie sobie taka sytuację w Polsce?
Wracając do sprawy. Jastrząb jest gatunkiem chronionym, za zabicie osobnika gatunku chronionego jest w kodeksie określona kara. Trzeba zabójcę podać do sądu i to wszystko. To oczywiście też sprawa naszego wymiaru sprawiedliwości , czy nie odstąpi od ukarania „za małą społeczną szkodliwość czynu” . I tu rola organizacji by dopilnować, żeby sąd jednak dopatrzył się szkodliwości.
To bezkarność i publiczne przyzwolenie nie pozwala ukrócić tego procederu. Żadne nowe prawa i organizacje tego nie zmienią.
Mimo małej wiary w skuteczność słowa mówionego,edukację przyrodnicza należy prowadzić od najmłodszych lat. Niestety, najczęściej najlepsze wyniki uzyskuje się, jeśli kara jest nieuchronna i bolesna (uderza ostro po kieszeni)
Dziękuję za poparcie, ale nie trzeba powoływać nowych organizacji. Tych, które deklarują wspieranie populacji drapoli, w tym jastrzębia, jest wystarczająco dużo. Trzeba tylko od gadulstwa przejść do działania.
Prawa też na początek nie trzeba zmieniać. Wystarczy jak zmienimy polska definicję donosicielstwa. Podam to na przykładzie:
Jeżeli kierowca w Szwecji zauważy innego kierowcę, który wyprzedzi go np. z dużą szybkością w miejscu ograniczenia prędkości to dzwoni do policji, że szaleniec zagrażający innym porusza sie drogą. Policja natychmiast interweniuje, a nasz "donosiciel" widząc patrol z zatrzymanym szaleńcem, zatrzymuje się, podaje, że to on dzwonił i będzie świadczył przeciwko "piratowi". Wyobrażacie sobie taka sytuację w Polsce?
Wracając do sprawy. Jastrząb jest gatunkiem chronionym, za zabicie osobnika gatunku chronionego jest w kodeksie określona kara. Trzeba zabójcę podać do sądu i to wszystko. To oczywiście też sprawa naszego wymiaru sprawiedliwości , czy nie odstąpi od ukarania „za małą społeczną szkodliwość czynu” . I tu rola organizacji by dopilnować, żeby sąd jednak dopatrzył się szkodliwości.
To bezkarność i publiczne przyzwolenie nie pozwala ukrócić tego procederu. Żadne nowe prawa i organizacje tego nie zmienią.
Mimo małej wiary w skuteczność słowa mówionego,edukację przyrodnicza należy prowadzić od najmłodszych lat. Niestety, najczęściej najlepsze wyniki uzyskuje się, jeśli kara jest nieuchronna i bolesna (uderza ostro po kieszeni)
- Janusz Sielicki
- żółtodziób
- Posty: 50
- Rejestracja: czw lut 14, 2008 11:41 pm
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Mariusz, zgoda, ale ważne jest tez to, że już samo odlawianie jastrzebi do celow sokolniczych w miejscach gdzie sa tępione (lub odławianie osobników które dały się ludziom we znaki), już jest formą ich ochrony.Nowogrodzki pisze: Jednak powinna się w to włączyć także organizacja sokolnicza tak, aby w rozmowach np. na temat odłowu jastrzębi do celów sokolniczych mieć argumenty w postaci działań na rzecz ochrony jastrzębia.
Osobiście uważam, że organizacje sokolnicze powinny lobbować na rzecz takich rozwiązań, któe pozwolą nam korzystać z zasobów przyrody, a jednocześnie ją chronić.
Hmmm... intensywne lobby na rzecz jastrzębi. Może należałoby postraszyć organizacje ekologiczne (ekomłotów) i część społeczeństwa, że z jastrzębiem może się stać to samo co z peregrinusem kilka dekad temu. Może pokażmy, że ptaki w rękach sokolników są swoistą gwarancją przetrwania gatunku, taki bank genów.
Problemem jest to, że mało ludzi wie dzięki komu f.peregrinus powrócił do nas. Wogóle mało ludzi wie czym jest sokolnictwo...
Problemem jest to, że mało ludzi wie dzięki komu f.peregrinus powrócił do nas. Wogóle mało ludzi wie czym jest sokolnictwo...
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
tak to juz jest że tak naprawdę o ochronę dbaja bezpośrednio zainteresowani. a ekofioł to człowiek który nie robi w tym kierunku nic ale płacze i wzrusza się przed telewizorem oglądając programy typu Animals. przedtelewizorowi miłośnicy przyrody są może większym elektoratem niż sokolnicy i dlatego jednak maja siłę przebicia ale prawda jest taka że wystepujac przeciw sokolnictwu działasz na szkodę ptaków drapieżnych bo większch orędowników ochrony drapoli od nas, do tego posiadających tak unikatową wiedzę na ich temat raczej trudno szukac. o jastrzębia martwia sie wyłącznie sokolnicy bo ornitolog stwierdzi że z badań wynika że populacja jest stabilna i nie wymaga dodatkowych zabiegów ochronnych poza ochrona gatunkową która to akurat powiedzmy sobie wprost hodowców gołębi guzik obchodzi. smutna prawda jest taka że dla naukowca-ornitologa ptaki to na ogół cyferki i współrzędne. to oczywiście bardzo potrzebne ale myślę że bardziej osobisty stosunek do ptaków typowy dla sokolników powoduję że są bardziej zaangażowani. kiedyś znajomy św. pamięci doktor hab. (personaliów nie zdradzę)- duzy autorytet w srodowisku ornitologicznym na sympozjum ornitolicznym podwazył sens istnienia ośrodków rehabilitacji ptaków drapieżnych mówiąc że w skali populacji wypuszczenie kilku osobników i tak nic nie zmieni. pomijając fakt że z Warcińskiego ośrodka wypuszczano wtedy rocznie na wolnośc kilkdzięsiąt ptaków w tym naprawde żadkie gatunki to głównym celem istnienia takich ośrodków jest działalność edukacyjna. kiedy pokaże się młodzieży dzieciakom jastrzębia na rękawicy i opowie trochę na jego temat może nie będzie w przyszłości patrzył na niego jak na pierzastego diabła którego trzeba tepić. może jak zobaczy w wolierze myszołowa postrzelonego przez jakiegoś pseudomysliwego zastanowi się będąc mysliwym nad tym problemem i gdy zobaczy taki wybryk w łowisku to zareaguje.Janusz Sielicki pisze:Osobiście uważam, że organizacje sokolnicze powinny lobbować na rzecz takich rozwiązań, któe pozwolą nam korzystać z zasobów przyrody, a jednocześnie ją chronić.
- Janusz Sielicki
- żółtodziób
- Posty: 50
- Rejestracja: czw lut 14, 2008 11:41 pm
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Lobby na rzecz możliwości pozyskiwania ich z przyrody do celów sokolniczych, oczywiścieMamut pisze: Hmmm... intensywne lobby na rzecz jastrzębi.
Problemem jest to, że mało ludzi wie dzięki komu f.peregrinus powrócił do nas. Wogóle mało ludzi wie czym jest sokolnictwo...
A co do promocji programu ochrony sokoła, to sie staramy ten temat promować.
Jednym ze sposobów jest podgląd na gniazdo sokołów we Włocławku, o którym pewnie wszyscy tu wiedzą.
Teraz szukamy sposobu (i środków, między innymi z 1%) na uruchomienie kamery z gniazda w Warszawie.
Problemem z informacja o programie ochrony sokoła jest to, że przez pierwszych 20 lat tematem promocji niezbyt sie przejmowaliśmy. To oczywiście był błąd, ale i casy były inne. Nasz ojcien na przykład unikł raczej mediów, a i inni koledzy prowadzący hodowle niezbyt się lubili udzielać.
Staraliśmy sie ze Sławkiem jeździć na wszelkie możliwe konferencje ornitologiczne, by przedstawiać nasz punkt widzenia. Oczywiście pozostali koledzy też nie ukrywali że są sokolnikami. W sumie obecnie środowisko polskich ornitologów akceptuje w większości fakt że sokoły mamy dzęki sokolnikom, z wyjątkiem kilku oszołomów-fantastów.
Teraz już jako Stowarzyszenie "Sokół" staramy sie ten punkt widzenia przybliżyć także szerokiej publice.
Ale jest to zadanie nie na rok nawet, a na wiele lat.
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
Ja to się zastanawiam, dlaczego w społeczeństwie zakorzeniony jest pogląd, że sokolnik to tak jak ptak drapieżny-szkodnik. Nawet jak się z człowiekiem pogada i próbuje mu sie uświadomić, jak jest naprawdę z drapolami i z sokolnikami, to widać, że większośc patrzy na nas jak na zło konieczne-a niech se głupek pogada, ja i tak wiem swoje. Aha, przyjdź pan to mi gołębie wyłapiesz, bo na dach mi srają. Czasami po prostu ręce opadają.