Nowe Nabytki
To chyba nie ptak jest pogięty tylko ten rok-ja tęż napsułem sobie krwi z samcem wędrownego, takiego uparciuch nie miałem! Trzy tygodnie zajeło mu zaskoczenie że na rękawicę można wskoczyć! Trafił mi się niejadek-a takiego ptaka ciężko przekonać, bo w końcu jedynym argumentem jest żarcie. Naszczęście się przełamał, od czterech dni nie ten sam ptaszek-początek przyszłego tygodnia puszczam. Liczę, że i twoje ptaszysko Zap się przełamie co złe pojdzie w zapomnienie. To najbardziej kręci mnie w sokolnictwie - zawsze jest inaczej i ciągle uczysz się czegoś nowego.
-
ZaP
- sokolnik
- Posty: 832
- Rejestracja: wt sie 23, 2005 8:12 am
- Lokalizacja: Ostrów Mazowiecka
- Kontakt:
moja jje z rękawicy od 2giego dnia - ale wskoczenie na rekawice jest poza zasiegiem, dziwne jest to, ze przy tak duzej wadze ptak zje 2-3 kurczaki i waga nie spada - trzyma sie +-15gram...
od dzisiaj zmieniam do niej podejście.. zobaczymy - może zaskoczy.
Ps - moje nowe nabytki - 2 harrisy już latają na wolnych
i to nawet niezle jak na mlode ptaki, choć do Czesława umiejetnosci i rozumienia moich intencji jescze dłuuuga droga...
Pozdrawiam
Piotrek
od dzisiaj zmieniam do niej podejście.. zobaczymy - może zaskoczy.
Ps - moje nowe nabytki - 2 harrisy już latają na wolnych
Pozdrawiam
Piotrek
Ja na początku z moją samicą też przechodziłem piekło. Już miałem wizję, że będzie to ptak wyłącznie do hodowli. Cały czas powtarzałem sobie w myślach: "małe kroczki, byle do celu" i straciłem przez to ponad tydzień w układaniu. Ostatecznie okazało się, że wszystkie moje problemy leżały w wadze ptaka. Bałem się zbytniego obniżenia wagi, jednak ostatecznie to poskutkowało. To mój pierwszy wędrowny i tylko z opowiadań wiedziałem, że one są jak jastrząb, ale teraz się przekonałem - one na prawdę są jak jastrzębie. Redukcją wagi można wiele osiągnąć. Lanner z którym latam od trzech sezonów, to zupełnie inna bajka. Patrzysz na takiego koleszkę i widzisz, że ten ptak myśli, tutaj nie ma tak prostych zależności jak z kierującym się odruchami wędrownym. Z resztą wszystkie rarogi to kombinatorzy. No ale wszystko się da. Samica dziś czwarty dzień na wolnych pętach i od dwóch dni do latawca. Na razie, powiedzmy 5m pokazanie co i jak i wkarmienie na nową postać podawania żarcia. Zobaczymy jak szybko zrozumie, że latawiec jest fajny 
Ostatnio zmieniony czw sty 01, 1970 1:00 am przez lagger, łącznie zmieniany 1 raz.
co ptak to inne zachowanie. Mnie np bardzo pozytywnie zaskoczyl samiec raroga ktorego ukladam. Spetany w ubieglym tygodniu we wtorek, dzien pozniej zaczalem ukracac, po tygodniu czasu pierwszy wskok. Po tym jak juz wskoczyl nastepnego dnia przylecial bez problemu na cala odleglosc dluca. Co wiecej redukcja wagi od spetania ledwo 5%. Dzis bez problemu przylecial na wabidlo i kilka razy cala dlugosc dluzca. Nie ma wiec co czekac - oby to nie byla podpucha 
Szkoda tej samicy niemniej mlode jastrzebie czesto atakuja wszystko co sie rusza. Kiedys mialem samie jastrzebia ktora usilowala zrobic dosiad na 4 literach sarny.....
Szkoda tej samicy niemniej mlode jastrzebie czesto atakuja wszystko co sie rusza. Kiedys mialem samie jastrzebia ktora usilowala zrobic dosiad na 4 literach sarny.....
Lila miala takie jazdy, jak dzien wczesniej zrywala sie jak szalona na czarnego kundla wiedzialem, ze bedzie spiecie predzej czy pozniej. Ale nie mialo sie to tak skonczyc... Kolejny powod dla ktorego bardziej wole samce od samic u jastrzebi.
Wedrowny juz ladne postepy robi, dzisiaj skasowal podpuszczonego koguta bazanta. Kogut 9 tyg wiec zaden gigant, ale tez gigantem nie mial byc. Robie podklad pod pozniejsze polowanie na kuropatwy. Przekonalem sie juz dwokrotnie, ze nie goni golebi. Raz stadko na przelocie przelecialo idealnie pod nim jak pompowal w gore i nawet nie zatakowal. Dzisiaj spikowal stadko siedzace na ugorze, ale raczej dla rozrywki i szybko wrocil na pozycje. Duzo podpuszek i czeste owocuja w zaufanie u ptaka i pewnosc, ze skoro to ja produkuje dla niego ofiary to nie ma potrzeby uganiac sie po horyzont za stadem golebi.
Stosuje tez metode latawcowania odbiegajaca nieco od innych, jeszcze dwa tyg przy latawcu i sprawdzimy czy bez latawca tez bedzie tak wysoko wychodzil.
Wedrowny juz ladne postepy robi, dzisiaj skasowal podpuszczonego koguta bazanta. Kogut 9 tyg wiec zaden gigant, ale tez gigantem nie mial byc. Robie podklad pod pozniejsze polowanie na kuropatwy. Przekonalem sie juz dwokrotnie, ze nie goni golebi. Raz stadko na przelocie przelecialo idealnie pod nim jak pompowal w gore i nawet nie zatakowal. Dzisiaj spikowal stadko siedzace na ugorze, ale raczej dla rozrywki i szybko wrocil na pozycje. Duzo podpuszek i czeste owocuja w zaufanie u ptaka i pewnosc, ze skoro to ja produkuje dla niego ofiary to nie ma potrzeby uganiac sie po horyzont za stadem golebi.
Stosuje tez metode latawcowania odbiegajaca nieco od innych, jeszcze dwa tyg przy latawcu i sprawdzimy czy bez latawca tez bedzie tak wysoko wychodzil.
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
W sumie racja uwarunkowane ptaki maja dziwne odchyły. Ale, żeby aż do tego stopnia, żeby wiązać. Ten ptak naprawdę myślał, że da radę temu lisowi.Nowogrodzki pisze:"Swoją drogą strasznie dziwne zachowanie ptaka."
Przykra sytuacja, żal ptaka. Jednak jeśli była to uwarunkowana samica, to nie jest to jakieś nadzwyczajne zachowanie. Wręcz typowe.
Zachowanie mojej Liliany nie bylo raczej typowym dla imprinta, lecz typowe dla mlodego ptaka. Poprzez proces treningowy, ukierunkowalem jej agresje i pasje lowiecka calkowicie na ofiary, szybko zaczela gonic, lapac i zabijac dlatego bezgranicznie wierzyla w swoje mozliwosci. Ruszylo jej sie cos w trawie, nie bylo az takie duze wedlug jej mniemania, bo wkoncu wczesniej wszystko zlapala to czemu by nie zjesc.
Wyobrazcie sobie poprostu, ze ta energie z krzykow, agresji, nakrywania mozna bezposrednio ukierunkowac na zywa zwierzyne. Efektem jest ptak o wzorowym zachowaniu, z takimi jajami i pewnoscia siebie, ze proboje sie nawet z lisem.
Nauczka na przyszlosc, zeby zawsze w pole z psem wychodzic. Wtedy albo pies by go pogonil wczesniej, albo w ogole odgryzl by mu to ruda kite, ew. poprostu lis by uciekl.
Dlaczego niewiele nie imprintow okazuje sie byc tak szalone w wyborze ofiary? Bo poprzez proces treningowy i mase stresu jakie te ptaki przezywaja widzac czlowieka z bliska traca sporo mlodzienczego zapalu. Do tego sa w nizszej wadze i energia nie rozpiera ich we wszystkie strony. Dodatkowo najatrakcyjniejszym miejscem w calej okolicy jest rekawica sokolnika i nie ma co sie dziwic.
Wedrus, znow czesal piora
tym razem z wiekszego pulapu. Teraz do konca tyg, latawcujemy, zeby wycisnac go jeszcze wyzej, a potem mam nadzieje odstawic latawiec na dobre.
Wyobrazcie sobie poprostu, ze ta energie z krzykow, agresji, nakrywania mozna bezposrednio ukierunkowac na zywa zwierzyne. Efektem jest ptak o wzorowym zachowaniu, z takimi jajami i pewnoscia siebie, ze proboje sie nawet z lisem.
Nauczka na przyszlosc, zeby zawsze w pole z psem wychodzic. Wtedy albo pies by go pogonil wczesniej, albo w ogole odgryzl by mu to ruda kite, ew. poprostu lis by uciekl.
Dlaczego niewiele nie imprintow okazuje sie byc tak szalone w wyborze ofiary? Bo poprzez proces treningowy i mase stresu jakie te ptaki przezywaja widzac czlowieka z bliska traca sporo mlodzienczego zapalu. Do tego sa w nizszej wadze i energia nie rozpiera ich we wszystkie strony. Dodatkowo najatrakcyjniejszym miejscem w calej okolicy jest rekawica sokolnika i nie ma co sie dziwic.
Wedrus, znow czesal piora
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Mam inne zdanie. W/g mnie proces wdrukowywania zmienia na tyle psychikę, że zaczynają się niekiedy dziwne lub nieobliczalne zachowania. Może to też kwestia statystyki, ale kiedy mieliśmy do czynienia z dziwnym zachowaniem ptaka to najczęściej był to ptak uwarunkowany. Dziczki(dawniej) czy gałęźniki zachowywały się typowo dla gatunku i płci.
Proces uwarukowania zmienia bardzo silnie psychikę, to już nie jest jastrząb, ale nie wiem, tak naprawdę, co siedzi w "skórze" takiego ptaka.
Proces uwarukowania zmienia bardzo silnie psychikę, to już nie jest jastrząb, ale nie wiem, tak naprawdę, co siedzi w "skórze" takiego ptaka.
Opolius, slicznie ubarwiony ptak. Powodzenia.
Nowogrodzki, twoje zdanie jest wyrobione na krotko mowiac zepsutych ptakach. O jakich statystychach piszesz ? fakt 10 zepsutych jastrzebi to 100% zepsutych jastrzebi, czy to byla logika tego typu?. W ten sam sposob oceniane sa rarogi i harrisy przez ludzi ktorzy nie maja zielonego pojecia jak je ukladac, stad tez ich kiepska renoma. Odnosze wrazenie, ze w Polsce pokutuje jeszcze troche zasada ukladania wszystkich ptakow jak dziczki jastrzebi, jest to zasadniczy blad. Nie tylko kazdy gatunek uklada sie inaczej, ale takze imrpinty uklada sie inaczej. Wiecie jak nazywa sie ciagle probowanie tej samej metody i czekanie na odmienne rezultaty? Obled.
Mam za soba dwa bardzo udane imprinty, jednego troche mniej, sledze na bierzaco postepy ludzi w imprintingu z calego swiata i czytam literature z tej dziedziny. Wiem, ze te dziwne zachowania, agresja i tzw. "odchyly" sa skutkami procesu treningowego, bez znaczenia czy nazwac go blednym czy nie. Nie ma najmniejszych powodow, zeby jaki kolwiek jastrzab odbiegal zachowaniem od dziczka w kwestji dobrych manier. Jest to udowodnione i sprawdzone przez setki sokolnikow i mysle, ze upieranie sie przy psychotycznym zachowaniu jastrzebi swiadczy jedynie o brakach w wiedzy z tej dziedziny.
Przekarmianie na rekawicy, brak sukcesow lowieckich i zbyt malo czasu spedzonego z jastrzebiem to w wypadku imprinta proszenie sie o klopoty. Dodac do tego, caly worek bledow ktore popelnic mozna w okresie wzrostu i ew. sukcesy lowieckie tylko w atakach z drzewa i mamy obraz przez niektorych okreslany jako normalne zachowani imprinta. Ba, nawet wychowanego przez rodzicow ptaka da sie naklonic do agresji wzgledem sokolnika, jesli nie bedzie sie z nim polowac tylko latac. Jak ktos chce latac, to niech kupi sobie golebie, jastrzab powinien polowac.
Nowogrodzki, twoje zdanie jest wyrobione na krotko mowiac zepsutych ptakach. O jakich statystychach piszesz ? fakt 10 zepsutych jastrzebi to 100% zepsutych jastrzebi, czy to byla logika tego typu?. W ten sam sposob oceniane sa rarogi i harrisy przez ludzi ktorzy nie maja zielonego pojecia jak je ukladac, stad tez ich kiepska renoma. Odnosze wrazenie, ze w Polsce pokutuje jeszcze troche zasada ukladania wszystkich ptakow jak dziczki jastrzebi, jest to zasadniczy blad. Nie tylko kazdy gatunek uklada sie inaczej, ale takze imrpinty uklada sie inaczej. Wiecie jak nazywa sie ciagle probowanie tej samej metody i czekanie na odmienne rezultaty? Obled.
Mam za soba dwa bardzo udane imprinty, jednego troche mniej, sledze na bierzaco postepy ludzi w imprintingu z calego swiata i czytam literature z tej dziedziny. Wiem, ze te dziwne zachowania, agresja i tzw. "odchyly" sa skutkami procesu treningowego, bez znaczenia czy nazwac go blednym czy nie. Nie ma najmniejszych powodow, zeby jaki kolwiek jastrzab odbiegal zachowaniem od dziczka w kwestji dobrych manier. Jest to udowodnione i sprawdzone przez setki sokolnikow i mysle, ze upieranie sie przy psychotycznym zachowaniu jastrzebi swiadczy jedynie o brakach w wiedzy z tej dziedziny.
Przekarmianie na rekawicy, brak sukcesow lowieckich i zbyt malo czasu spedzonego z jastrzebiem to w wypadku imprinta proszenie sie o klopoty. Dodac do tego, caly worek bledow ktore popelnic mozna w okresie wzrostu i ew. sukcesy lowieckie tylko w atakach z drzewa i mamy obraz przez niektorych okreslany jako normalne zachowani imprinta. Ba, nawet wychowanego przez rodzicow ptaka da sie naklonic do agresji wzgledem sokolnika, jesli nie bedzie sie z nim polowac tylko latac. Jak ktos chce latac, to niech kupi sobie golebie, jastrzab powinien polowac.