problemy z pzł to nie wina gniazda sokolników.nie mamy na to żadnego wpływu. po co ten staż? ano po to żeby wyłuskac prawdziwych pasjonatówszadam_ pisze:Witam. Tak czytam i czytam, ale widzę, że ostatnio się temat trochę rozmył. Tak ładnie opisujecie, że sokolnictwo to sztuka, tradycja. Wszystko często ubrane w takie piękne słowa, ale rzeczywistość od razu sprowadza nas na ziemię. Też chciałbym być sokolnikiem, ale z dnia na dzien coraz częściej się zastanawiam, czy jest sens. Czy to ja jestem jakiś dziwny, czy może inni.
1. Wizyta w PZŁ- musi pan odbyć staż w jakimś kole, niech pan sobie załatwi jakieś, jak nikt pana nie będzie chciał przyjąć, to pan przyjdzie do nas i my pana przydzielimy odgórnie, ale wie pan jak oni traktują tych, których im się na siłę wciska
2. Koło-na staż przyjmiemy, ale na członkostwo niech pan nie liczy (nie liczyłem), ptaków nie mamy, robi pan "co karzemy, co akurat jest do roboty", albo nie musi pan nic robić, w ogóle może pan się nie pokazywać, tylko wpłaca pan taką to a taką sumę a my po roku dajemy papier.
To ja się pytam po jaką cholerę mi ten staż.
QUO VADIS
Nie jest to wrozbiarstwo, jest to dosyc logiczne analizujac zachowania dzikich jastrzebi. On nie zna ludzkiego jezyka, to my musimy poznac ich "jezyk" bo stajemy sie mamusia.
Wdrukowany ptak moze byc genialnie spokojny i calkowicie stabilny umyslowo, jak nie bedzie sie go zachecalo do atakowania gatunku ktory teraz traktuje jako swoj. Bedzie tak samo normalny jak wychowany przez rodzicow biologicznych z odrobine innymi preferencjami seksualnymi.
I to nie jest teoria rekawicy, tylko sprawdzona w praktyce na setkach jastrzebi przyczyna takiego a nie innego zachowania. Zreszta nie podawanie pokarmu na rekawicy to tylko jeden drobny element calego treningu.
Moze, jak kolejna osoba prawie straci oko albo bedzie bandazowala sobie rozpruta pazurami reke to sie zastanowi, ze jednak cos jest nie tak. I z jakiegos powodu ptak chce was uszkodzic, chyba, ze lubicie, w takim wypadku polecam karmienie palcami.
Wdrukowany ptak moze byc genialnie spokojny i calkowicie stabilny umyslowo, jak nie bedzie sie go zachecalo do atakowania gatunku ktory teraz traktuje jako swoj. Bedzie tak samo normalny jak wychowany przez rodzicow biologicznych z odrobine innymi preferencjami seksualnymi.
I to nie jest teoria rekawicy, tylko sprawdzona w praktyce na setkach jastrzebi przyczyna takiego a nie innego zachowania. Zreszta nie podawanie pokarmu na rekawicy to tylko jeden drobny element calego treningu.
Moze, jak kolejna osoba prawie straci oko albo bedzie bandazowala sobie rozpruta pazurami reke to sie zastanowi, ze jednak cos jest nie tak. I z jakiegos powodu ptak chce was uszkodzic, chyba, ze lubicie, w takim wypadku polecam karmienie palcami.
schrzaniony imprint
będąc na łowach ludzie często nawet nie wiedzą że czyjś ptak jest imprintem bo nie wydziera się w niebogłosy i nie rzuca się na nogawki i nawet na wabidle się nie nakrywa! zachowuję się zupełnie normalnie. nie rozuniem dlaczego niektórzy mówią ż coś jest bee tylko dlatego że im nie wyszło... w tej kwestii zgadzam się z Nisusem
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Czy nie zauważyliście, że:haggard pisze:nie rozuniem dlaczego niektórzy mówią ż coś jest bee tylko dlatego że im nie wyszło...
1. Neguję "schrzanione imprynty".
2. Założyłem, że popełniamy błędy i prosiłem o uwagi merytoryczne. W zamian otrzymałem radę, żebym sobie poczytał.
3. I w tym przypadku przyznałem się do słabości ( nie rozumieć po angielski)
Nie lubię jak mi nie wychodzi i chętnie się uczę. Jeśli dyskutuję, to tylko po to,żeby przeanalizować temat dogłębnie. Niestety mam trudność w przyjmowaniu wszystkiego "na wiarę", ale wiem o potrzebie uczenia się przez całe życie.
Mam wrażenie, że Koledzy są lekko drażliwi.
Przyczyn ataku na człowieka może być wiele. Jak Koledzy wytłumaczą ataki dziczka na twarz w trakcie przylatywania do rękawicy( w drugim roku układania)- złym wtórnym wdrukowaniem?. A agresywną samicę w swoim rewirze a nieagresywną poza rewirem. To też karmienie ręką?.
Po prostu pytam, nie kwestionuję waszej wiedzy czy źródeł amerykańskich( bo przecież ich nie znam)
MN
Fakt ciezko jest znalesc powod podobnej agresji u dziczkow. Mimo wszystko wydaje mi sie, ze to efekt tego, ze ptak nie polowal duzo, albo w okogle. Mam racje ? W dodatku byl pewnie puszczany w za niskiej wadze, ze wzgledu na brak telemetriji i strach przed ucieczka.
Natomiast non stop byl wolany na rekawice i nie ma w tym nic zlego bo tak powinno sie dziczki i wychowane przez rodzicow jastrzebie ukladac. Tylko warto zapamietac jeden fakt, ze jastrzab jest szalenie agresywny i normalnie wyladowuje agresje w czasie polowania. Odbierzmy mu mozliwosc polowania i nie musi byc imprintem, zeby mu cos sie przekrecilo w deklu.
Dlatego z calym szacunkiem dla wszystkich, posiadanie jastrzebia i nie polowanie z nim to marnotrawstwo ich potencjalu, a ptak bedzie nieszczesliwy i potem mamy przypadki wyladowywania agresji na jedynym dostawcy miesa jakiego ma pod skrzydlem, czyli sokolnika.
Dlaczego Pana samica byla taka terytorialna ?
Przypuszczam, ze byla glownie puszczana w jednym terenie. W dodatku wychodzil z nia Pan sam zwykle, tak ? Szczerze, czy byla puszczana w najwyzszej mozliwej wadze przy zachowaniu reakcji ? Prosze opisac dokladnie jak wygladal trening, bo nie chce wysuwac daleko idacych wnioskow bez dokladnego info.
Natomiast non stop byl wolany na rekawice i nie ma w tym nic zlego bo tak powinno sie dziczki i wychowane przez rodzicow jastrzebie ukladac. Tylko warto zapamietac jeden fakt, ze jastrzab jest szalenie agresywny i normalnie wyladowuje agresje w czasie polowania. Odbierzmy mu mozliwosc polowania i nie musi byc imprintem, zeby mu cos sie przekrecilo w deklu.
Dlatego z calym szacunkiem dla wszystkich, posiadanie jastrzebia i nie polowanie z nim to marnotrawstwo ich potencjalu, a ptak bedzie nieszczesliwy i potem mamy przypadki wyladowywania agresji na jedynym dostawcy miesa jakiego ma pod skrzydlem, czyli sokolnika.
Dlaczego Pana samica byla taka terytorialna ?
Przypuszczam, ze byla glownie puszczana w jednym terenie. W dodatku wychodzil z nia Pan sam zwykle, tak ? Szczerze, czy byla puszczana w najwyzszej mozliwej wadze przy zachowaniu reakcji ? Prosze opisac dokladnie jak wygladal trening, bo nie chce wysuwac daleko idacych wnioskow bez dokladnego info.
przepraszem Profesorze. ta uwaga była nie była skierowana personalnie do Pana. Poprostu często słyszę ten pogląd i czasem przyprawia mnie to o lekką irytację. jeśli kogokolwiek uraziłem to przepraszam. Nie było to moim zamiarem. a jeśli chodzi o angielski to mam nadzieję że w końcu pojawią się jakieś nowe ciekawe tłumaczenia. mój angielski jest na przyzwoitym poziomie ale przetłumaczyc fachową literaturę to dla mnie kosmos.rozumiem gdy czytam choc czasem wymaga to czasu.ostatnio z pomocą mojej lubej przetłumaczyliśmy ciekawy artykuł o latwcowaniu i balonowaniu a dokładnie o tzw.przejściu.dotyczy metody przekształcenia ptaka który już śmiga do latawca w ptaka do polowania. gdy tekst przejdzie ostateczną korektę językową bo na razie całośc jest mało zrozumiała,to postaram się wrzucic link bo rzecz jest warta uwagi. nisus, czekam na twoją pracę dyplomową z niecierpliwością 
Mam pytanko do Kolegów, z iloma ptakami w swoim życiu polowaliście? Przepraszam za to pytanie, ale myślę że nie ma tu Waszego doświadczenia w głoszeniu teorii. Miałem także dziczki które się darły na mój widok, prały mnie równo , a noszę wąsy bo samica zapięłe mnie na wylot przez warę i wiem co czuje ryba na haczyku. Kto się boi niech zbiera znaczki.To są drapieżniki. Polecam publikację Konrada Lorenza-etologa austryjackiego, laureata nagrody NOBLA.
latam z ptakami od 12 lat i przewinęły się zarówno dziczki-rehabilitanci jak i gniazdowniki. apropos teoretyzowania- ja akurat w stanach nie byłem a to o czym piszę to wnioski do których doszedłem płacąc za popełnione błędy. i z mojej i moich kolegów praktyki wynika jasno że imprint nie musi byc niebezpieczny. i są proste i wypróbowane patenty by to osiąśgnąc. i za żadne skarby nie mogę pojąc dlaczego Nisus który chce się podzielic wiedzą którą na ten temat posiada napotyka na taki mur. Pako jeśli miałeś również agresywne i głośne dziczki to wiedz że mój znajomy poluje w tej chwili z trzema imprintami jastrzębia które wcale ni są głośne i nie ma mowy o żadnej agresji. aby uniknąc przypadkowego zaczepienia o jakiś sęk zabezpiecza rozcięcia na końcach pęt gumkami które zakłada zębami!!! i żadnych dziur ani szram na twarzy nie ma. a jeśli chodzi o Konrada Lorenza chętnie poczytam 
haggard
sądze że każdy może coś wnieśc do tematu. Każdy ma jakieś swoje doświadczenia i warto sie nimi dzielic.Sądzę że niekwestionowana wiedza i doświadczenie sokolników z wieloletnim stażem takich jak min. Prof. Nowogrodzki czy Henryk Mąka w połączeniu z doświadczeniami i nową wiedzą przywiezioną z za oceanu przez młodych ludzi może dac ciekawe efekty. Dlatego ilekroc ktoś mówi mi o nowych metodach, patentach czy własnych wnioskach zamieniam się w słuch i staram się to przeanalizowac i wyciągnąc coś dla siebie. ZAP już o tym pisał. Jest w Polsce taki dziwny podział na starych wyjadaczy i młodych podlotków. sam pamiętam jak na łowach przed paru laty niektórzy nawet nie odpowiadali młodzieży ze szkół leśnych na powitanie. trochę to smutne. Na szczęście nie wszyscy mają takie podejście. ja jeśli widzę szczery zapał i chęc zdobywania wiedzy u jakiegoś podlotka zawsze chętnie dzielę się wiedzą bo nie tak dawno sam takim byłem
i bardzo wtedy liczyłem na to że ktoś doświadczony coś mi podpowie, wskaże drogę co pozwoli mi uniknąc błędów.myślę że to bardzo ważne zwłaszcza teraz...
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Fakt ciezko jest znalesc powod podobnej agresji u dziczkow. Mimo wszystko wydaje mi sie, ze to efekt tego, ze ptak nie polowal duzo, albo w okogle. Mam racje ?
Tak, w Tucholi niestety mało jest okazji do polowania.
W dodatku byl pewnie puszczany w za niskiej wadze, ze wzgledu na brak telemetriji i strach przed ucieczka.
Tu się nie zgodzę. Trochę już doświadczenia mamy i wiadomo, że agresja wzrasta przy niskiej kondycji lub nadmiernym apetycie. Częściej mamy problem z nadwyżką wagi, nasze ptaki latają w sezonie codziennie w typowych dla nich warunkach( z niewielkimi przerwami) i nie ma potrzeby zaniżania wagi. Nie każdy atakuje, są spokojniejsze ale są też bardziej agresywne.
Natomiast non stop byl wolany na rekawice i nie ma w tym nic zlego bo tak powinno sie dziczki i wychowane przez rodzicow jastrzebie ukladac. Tylko warto zapamietac jeden fakt, ze jastrzab jest szalenie agresywny i normalnie wyladowuje agresje w czasie polowania. Odbierzmy mu mozliwosc polowania i nie musi byc imprintem, zeby mu cos sie przekrecilo w deklu.
I tu się zgadzam. Kolega ma „wredną samicę”, ale także mówi, że jak się ona wyżyje w polowaniu to jest milusia.
Dlatego z calym szacunkiem dla wszystkich, posiadanie jastrzebia i nie polowanie z nim to marnotrawstwo ich potencjalu, a ptak bedzie nieszczesliwy i potem mamy przypadki wyladowywania agresji na jedynym dostawcy miesa jakiego ma pod skrzydlem, czyli sokolnika.
Nadal się zgadzam z tym poglądem. Jeżeli będziemy jednak konsekwentnie lansować ten pogląd to jaki jest sens, żeby w posiadanie jastrzębia wchodzili ludzie, którzy z góry zakładają, że nie będą polować z swoimi ptakami. To tak ,jakby kupić sobie sprzęt do nurkowania mając wodowstręt. Różnica jednak jest istotna- sprzęt do nurkowania nie cierpi z braku wody.
Dlaczego Pana samica byla taka terytorialna ?
Przypuszczam, ze byla glownie puszczana w jednym terenie. W dodatku wychodzil z nia Pan sam zwykle, tak ?
Oczywiście, że tak. Las mam zaraz za płotem, czasami miałem towarzystwo ale lubię ciszę i spokój. I tu niestety rodził się konflikt. Bo z Heksą to nie było ani cicho ani spokojnie. Już sobie wyjaśniliśmy, że „źle wychowałem tę panienkę”
Szczerze, czy byla puszczana w najwyzszej mozliwej wadze przy zachowaniu reakcji ?
Nie musiałem jej ważyć, wiadomo, że to u tego rodzaju ptaków to nie problem. Jak się zagapiłem to z początku sezonu 1150 kończyliśmy na 1350 g. Właśnie problem interpretacji jej zachowania polegał na tym, że ona zachowywała się w sposób irracjonalny niezależnie od wagi. W wysokiej wadze idąc na trening dostawała amoku. Źrenice wielkości łepka szpilki, paniczne zrywanie się ptaka z ręwicy, histeryczny krzyk po 3 latach układania to może być irytujące.
Prosze opisac dokladnie jak wygladal trening, bo nie chce wysuwac daleko idacych wnioskow bez dokladnego info.
Typowy trening to wyjście za płot, ok. 300 m dalej lot z rękawicy w las. Spotykaliśmy się na I polanie, tam 3 przeloty, przestawienie celownika na mnie i żądanie dania żarcia. Musiałem zasłaniać się rękawicą. I dalej liniami oddziałowymi ok. 3-5 km z przylotami na rękawicę. Kończyliśmy na I polanie atakiem na wabidło. To taki typowy nasz spacer po lesie koło domu.
MN
Tak, w Tucholi niestety mało jest okazji do polowania.
W dodatku byl pewnie puszczany w za niskiej wadze, ze wzgledu na brak telemetriji i strach przed ucieczka.
Tu się nie zgodzę. Trochę już doświadczenia mamy i wiadomo, że agresja wzrasta przy niskiej kondycji lub nadmiernym apetycie. Częściej mamy problem z nadwyżką wagi, nasze ptaki latają w sezonie codziennie w typowych dla nich warunkach( z niewielkimi przerwami) i nie ma potrzeby zaniżania wagi. Nie każdy atakuje, są spokojniejsze ale są też bardziej agresywne.
Natomiast non stop byl wolany na rekawice i nie ma w tym nic zlego bo tak powinno sie dziczki i wychowane przez rodzicow jastrzebie ukladac. Tylko warto zapamietac jeden fakt, ze jastrzab jest szalenie agresywny i normalnie wyladowuje agresje w czasie polowania. Odbierzmy mu mozliwosc polowania i nie musi byc imprintem, zeby mu cos sie przekrecilo w deklu.
I tu się zgadzam. Kolega ma „wredną samicę”, ale także mówi, że jak się ona wyżyje w polowaniu to jest milusia.
Dlatego z calym szacunkiem dla wszystkich, posiadanie jastrzebia i nie polowanie z nim to marnotrawstwo ich potencjalu, a ptak bedzie nieszczesliwy i potem mamy przypadki wyladowywania agresji na jedynym dostawcy miesa jakiego ma pod skrzydlem, czyli sokolnika.
Nadal się zgadzam z tym poglądem. Jeżeli będziemy jednak konsekwentnie lansować ten pogląd to jaki jest sens, żeby w posiadanie jastrzębia wchodzili ludzie, którzy z góry zakładają, że nie będą polować z swoimi ptakami. To tak ,jakby kupić sobie sprzęt do nurkowania mając wodowstręt. Różnica jednak jest istotna- sprzęt do nurkowania nie cierpi z braku wody.
Dlaczego Pana samica byla taka terytorialna ?
Przypuszczam, ze byla glownie puszczana w jednym terenie. W dodatku wychodzil z nia Pan sam zwykle, tak ?
Oczywiście, że tak. Las mam zaraz za płotem, czasami miałem towarzystwo ale lubię ciszę i spokój. I tu niestety rodził się konflikt. Bo z Heksą to nie było ani cicho ani spokojnie. Już sobie wyjaśniliśmy, że „źle wychowałem tę panienkę”
Szczerze, czy byla puszczana w najwyzszej mozliwej wadze przy zachowaniu reakcji ?
Nie musiałem jej ważyć, wiadomo, że to u tego rodzaju ptaków to nie problem. Jak się zagapiłem to z początku sezonu 1150 kończyliśmy na 1350 g. Właśnie problem interpretacji jej zachowania polegał na tym, że ona zachowywała się w sposób irracjonalny niezależnie od wagi. W wysokiej wadze idąc na trening dostawała amoku. Źrenice wielkości łepka szpilki, paniczne zrywanie się ptaka z ręwicy, histeryczny krzyk po 3 latach układania to może być irytujące.
Prosze opisac dokladnie jak wygladal trening, bo nie chce wysuwac daleko idacych wnioskow bez dokladnego info.
Typowy trening to wyjście za płot, ok. 300 m dalej lot z rękawicy w las. Spotykaliśmy się na I polanie, tam 3 przeloty, przestawienie celownika na mnie i żądanie dania żarcia. Musiałem zasłaniać się rękawicą. I dalej liniami oddziałowymi ok. 3-5 km z przylotami na rękawicę. Kończyliśmy na I polanie atakiem na wabidło. To taki typowy nasz spacer po lesie koło domu.
MN
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
przepraszem Profesorze. ta uwaga była nie była skierowana personalnie do Pana. Poprostu często słyszę ten pogląd i czasem przyprawia mnie to o lekką irytację. jeśli kogokolwiek uraziłem to przepraszam.
Dzięki za przeprosiny, ale w moim przypadku nie musisz przepraszać. Po tej dyskusji o ptakach uwarunkowanych dochodzę do wniosku, że skopałem sprawę. Ptaka miałem takiego na jakiego sobie zasłużyłem. Ponieważ nie chcę popełnić tego błędu drugi raz, chętnie słucham uwag. Planuję w nadchodzącym sezonie odchować Lannera i przygotować do polowania, dlatego ta wiedza jest mi potrzebna.
i za żadne skarby nie mogę pojąc dlaczego Nisus który chce się podzielic wiedzą którą na ten temat posiada napotyka na taki mur.
Najtrudniej być prorokiem we własnym kraju. Ale z tym murem to trochę przesada jak widać na moim przykładzie-daję się przekonać.
w połączeniu z doświadczeniami i nową wiedzą przywiezioną z za oceanu przez młodych ludzi może dac ciekawe efekty. Dlatego ilekroc ktoś mówi mi o nowych metodach, patentach czy własnych wnioskach zamieniam się w słuch i staram się to przeanalizowac i wyciągnąc coś dla siebie.
Słusznie, ja też.
ZAP już o tym pisał. Jest w Polsce taki dziwny podział na starych wyjadaczy i młodych podlotków.
Podziały to nasza specjalność
sam pamiętam jak na łowach przed paru laty niektórzy nawet nie odpowiadali młodzieży ze szkół leśnych na powitanie. trochę to smutne.
To nie tylko smutne, to brak kultury. Czasami wpływ na to miał wirus filipiński, powszechnie występujący w niektórych kręgach.
Na szczęście nie wszyscy mają takie podejście. ja jeśli widzę szczery zapał i chęc zdobywania wiedzy u jakiegoś podlotka zawsze chętnie dzielę się wiedzą bo nie tak dawno sam takim byłem i bardzo wtedy liczyłem na to że ktoś doświadczony coś mi podpowie, wskaże drogę co pozwoli mi uniknąc błędów.myślę że to bardzo ważne zwłaszcza teraz...
I bardzo dobrze. Na łowach zawsze brakowało mi spotkań merytorycznych, dyskusji dotyczących „kuchni sokolniczej”. Najczęściej niestety widoczne i głośne były efekty działalności wirusa filipińskiego tzn. rozmowy na temat:”Kto jest najlepszym sokolnikiem w Polsce i dlaczego to właśnie ja” koniec cytatu.
W posumowaniu: w Waszych wypowiedziach jest widoczny jakiś dziwny kompleks braku akceptacji przez starych wyjadaczy. Jestem za szacunkiem do starszych (z wiadomych względów), ale to ,że ktoś się czymś zajmuje przez 20 lat nie oznacza, że np. nie partoli tej roboty przez 20 lat.
„Psy szczekają-karawana jedzie dalej”- rozmawiajmy, dyskutujmy. Przyjmujmy krytykę czy odmienne poglądy, nie doszukując się prywaty.
MN
Dzięki za przeprosiny, ale w moim przypadku nie musisz przepraszać. Po tej dyskusji o ptakach uwarunkowanych dochodzę do wniosku, że skopałem sprawę. Ptaka miałem takiego na jakiego sobie zasłużyłem. Ponieważ nie chcę popełnić tego błędu drugi raz, chętnie słucham uwag. Planuję w nadchodzącym sezonie odchować Lannera i przygotować do polowania, dlatego ta wiedza jest mi potrzebna.
i za żadne skarby nie mogę pojąc dlaczego Nisus który chce się podzielic wiedzą którą na ten temat posiada napotyka na taki mur.
Najtrudniej być prorokiem we własnym kraju. Ale z tym murem to trochę przesada jak widać na moim przykładzie-daję się przekonać.
w połączeniu z doświadczeniami i nową wiedzą przywiezioną z za oceanu przez młodych ludzi może dac ciekawe efekty. Dlatego ilekroc ktoś mówi mi o nowych metodach, patentach czy własnych wnioskach zamieniam się w słuch i staram się to przeanalizowac i wyciągnąc coś dla siebie.
Słusznie, ja też.
ZAP już o tym pisał. Jest w Polsce taki dziwny podział na starych wyjadaczy i młodych podlotków.
Podziały to nasza specjalność
sam pamiętam jak na łowach przed paru laty niektórzy nawet nie odpowiadali młodzieży ze szkół leśnych na powitanie. trochę to smutne.
To nie tylko smutne, to brak kultury. Czasami wpływ na to miał wirus filipiński, powszechnie występujący w niektórych kręgach.
Na szczęście nie wszyscy mają takie podejście. ja jeśli widzę szczery zapał i chęc zdobywania wiedzy u jakiegoś podlotka zawsze chętnie dzielę się wiedzą bo nie tak dawno sam takim byłem i bardzo wtedy liczyłem na to że ktoś doświadczony coś mi podpowie, wskaże drogę co pozwoli mi uniknąc błędów.myślę że to bardzo ważne zwłaszcza teraz...
I bardzo dobrze. Na łowach zawsze brakowało mi spotkań merytorycznych, dyskusji dotyczących „kuchni sokolniczej”. Najczęściej niestety widoczne i głośne były efekty działalności wirusa filipińskiego tzn. rozmowy na temat:”Kto jest najlepszym sokolnikiem w Polsce i dlaczego to właśnie ja” koniec cytatu.
W posumowaniu: w Waszych wypowiedziach jest widoczny jakiś dziwny kompleks braku akceptacji przez starych wyjadaczy. Jestem za szacunkiem do starszych (z wiadomych względów), ale to ,że ktoś się czymś zajmuje przez 20 lat nie oznacza, że np. nie partoli tej roboty przez 20 lat.
„Psy szczekają-karawana jedzie dalej”- rozmawiajmy, dyskutujmy. Przyjmujmy krytykę czy odmienne poglądy, nie doszukując się prywaty.
MN
apropops niskiej kondycji potwierdzam słowa Profesora. pamiętam z każdych łowów że tucholskie jastrzębie zawsze były w bardzo wysokiej kondycji. niestety pomorskie rewiry są mało zasobne w zwierzynę drobną i trudno tu rozpolowac ptaka.koledzy z południa mają tu komfortową sytuację. u nas właściwie pozostaje polowanie na kaczki które są jednak znacznie trudniejszą zwierzyną niż bażant.no cóż najlepszym treningiem dla jastrzębia jest pościg. sokoła można pakowac latając do latawca i jest to efektywny trening natomiast u jastrzębia lot z drzewa na rekawice nawet daleki nie jest wielkim wysiłkiem bo odbywa się głownie ślizgiem. podobnie jest z lotem towarzyszącym.nie licząc metody pionowych wskoków które dają niezłe efekty tylko zwierzyna może jasztrzębia zmęczyc pogonią
Moze nie jestem tak doswiadczony jak koledzy bo dopiero siedze w tym od drugiej polowy 2002, ale mialem okazje ukladac sporo ptakow glownie Accipitery.
Duzo rozmawiam z sokolnikami z calego swiata, glownie przez internet, jest to wiedza niezwykle cenna bo u nich bez durnych ograniczen sokolnictwo rozwija sie szybciej.
Kazda rada od doswiadczonego sokolnika ktora ma logiczne podstawy i jest solidnie uzasadniona okazywala sie do tej pory pewna.
Dalej jestem zdania, ze glowne powody problemu z jastrzebiami to za malo polowania i ukladania wszystkich ptakow na jedno kopyto. Powiedzcie, czy mieliscie kiedys wiekszy problem z dziczkiem czy wychowanym przez rodzicow ptakiem jak duzo polowal ? Chodzi mi o agresje w stosunku do ludzi. Sprawdzonych metod imprintingu tez jest conajmniej kilka.
Polowanie jest potrzebne zeby wylatac dobrze jastrzebia. Skoki sa niezle, ale zauwazylem, ze nawet kilka pogoni dziennie daje duzo lepsze rezultaty, poza tym jak bedziesz podskakiwal ptaka z plaskiej powierzchni to zajedziesz mu ogon.
Jestem za zrobieniem forum dyskusyjnego podczas trwania Lowow. Chetni mogli by usiasc i przedyskutowac detale z zakresu treningu, albo swoje pomysly na rozwaizywanie problemow. Moze wywiazac sie ciekawa dyskusja
Duzo rozmawiam z sokolnikami z calego swiata, glownie przez internet, jest to wiedza niezwykle cenna bo u nich bez durnych ograniczen sokolnictwo rozwija sie szybciej.
Kazda rada od doswiadczonego sokolnika ktora ma logiczne podstawy i jest solidnie uzasadniona okazywala sie do tej pory pewna.
Dalej jestem zdania, ze glowne powody problemu z jastrzebiami to za malo polowania i ukladania wszystkich ptakow na jedno kopyto. Powiedzcie, czy mieliscie kiedys wiekszy problem z dziczkiem czy wychowanym przez rodzicow ptakiem jak duzo polowal ? Chodzi mi o agresje w stosunku do ludzi. Sprawdzonych metod imprintingu tez jest conajmniej kilka.
Polowanie jest potrzebne zeby wylatac dobrze jastrzebia. Skoki sa niezle, ale zauwazylem, ze nawet kilka pogoni dziennie daje duzo lepsze rezultaty, poza tym jak bedziesz podskakiwal ptaka z plaskiej powierzchni to zajedziesz mu ogon.
Jestem za zrobieniem forum dyskusyjnego podczas trwania Lowow. Chetni mogli by usiasc i przedyskutowac detale z zakresu treningu, albo swoje pomysly na rozwaizywanie problemow. Moze wywiazac sie ciekawa dyskusja