Strona 2 z 8

: wt sie 18, 2009 12:19 pm
autor: adam zielinski
Mbartnik, Nisus - jak utrzymać ptaka przy sobie na treningu ? Rarożyca dobrze kojarzy też rękawicę i gdy jest blisko machnę rękawicą i podlatuje ale szybko orientuje się, że to nie karmienie więc lata dalej odlatując dalej. Gdy wyciągnę wabidło to gdy tylko je zobaczy, atakuje a ja szybko pozwalam jej je złapać. Czy metodą może być np. zamiast 3-4 puszczeń z rękawicy do wabidła, wykonanie np. 7-8 takich lotów ale z małymi porcjami mięsa na wabidle ? AM podpowiada, że rargóg "kuma", że jak odleci to wyciągam wabidło więc ptak układa mnie taką praktyką.

W czasie treningów rorażyca jest mocno ćwiczona przez pustułki, które praktycznie non stop za nią latają i symulują ataki z góry. Trudno temu przeciwdziałać ale rarór wyraźnie się nimi negatywnie irytuje. Czy wtedy ściągać ją do siebie czy pozwolić jej na taką zabawę z pustułkami ?

Balon - na polach wieje, :-). Raróg czasem lata w czasie niemałego wiatru, jak dotąd bez złych konsekwencji, oprócz tego, ze wyraźnie jest bardziej zmęczona.

: wt sie 18, 2009 12:54 pm
autor: Mbartnik
:shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:
Adam - szczęka mi opadła. Chłopie, kto tu kogo ułożył???????????????????????????

Odpuść sobie treningi na jakiś tydzień lub dwa i w tym czasie ułóż sensony program wraz z kimś kto już układał cokolwiek (z sukcesem), bo za tego co piszesz to masz jeszcze więcej szczęścia do cierpliwych ptaków niż ja.
Przy okazji musisz ułożyć sobie również w głowie sposób w jaki oduczysz swoją rarożycę tego co już na tobie wyćwiczyła :???: .

Pytań o to w jaki sposób trzymać ptaka bliżej się nie zadaje, chyba, że dopiero dowiadujesz się czym jest kondycja.

Podczas złej pogody ptaki bardziej się "pilnują". Ptaki gubi się w piękne bezwietrzne dni (cytat: G.Dzik) - święta prawda. Moja uwielbia kiedu konkretnie wieje, ale to też inny temat.
Na razie usiądź i pomyśl, a dopiero potem wychodź z ptakiem.
Jeśli nic sensownego nie wymyślisz wtedy dzwoń, ale błagam najpierw pomyśl, a na pewno zdasz sobie sprawę w których miejscach popełniałeś błędy.

: wt sie 18, 2009 1:32 pm
autor: jarek
adam zielinski pisze:Szczerze mówiąc to będę zadowolony nawet jeśli uda się za cały zeson upolować tylko 1 gawrona.
Gawron nie jest zwierzyną łowną.
adam zielinski pisze:Gdy wyciągnę wabidło to gdy tylko je zobaczy, atakuje a ja szybko pozwalam jej je złapać.
Czy to znaczy że ona "przebija" wabidło? Wygląda to imponująco, szczególnie dla osób postronnych, ale przy układaniu sokoła do polowania jest BEZCELOWE i SZKODLIWE. Chyba, że chcesz polować ze swoją rarożycą z rękawicy - to też piękne i co najważniejsze skuteczne polowanie, również z rarogiem.
Sokół nie powinien się oddalać - tu zgodzę się z przedmówcami. Tak straciłem mojego raroga - pewnego dnia na polowaniu (w ciut za wysokiej kondycji) upolował bielika...
Do tego rarogi się szybko nudzą - kondycja to jedno, a bezsensownie wysoko i daleko latający raróg który coś tam kiedyś gonił to, że się tak wyrażę, początek końca.
adam zielinski pisze:Balon - na polach wieje, :-) .
A myślałeś o latawcu?

: wt sie 18, 2009 2:22 pm
autor: adam zielinski
Uff. No ładnie. Mbartnik - dzwonię i przyjeżdżam, ;-) .
Już mniej myślę o polowaniu a więcej o utrzymaniu ptaka.
Założę nowy temat " jak planować treningi z rarogami". :-).

Jarek - nie pisałem nic o przebijaniu wabidła. Rarożyca łapie je w pierwszej, rzadziej drugiej próbie, ja staram się to ułatwić, żeby było za pierwszym razem.
A bielik jest zwierzyną łowną ? Żartowałem. Wiadomo jak jest z gawronami. Napisz proszę czy bielik upolował czy tylko wystraszył twojego raroga.

Jak nie zanudzać raroga w codziennym treningu, jeśli nie próbujemy polować ?

Pozdrowienia
Adam

: wt sie 18, 2009 2:57 pm
autor: Mbartnik
Po rozmowie telefonicznej śmiem twierdzić, że niegłupi z Ciebie człowiek. Poprostu trochę nazbyt się rozpędziłeś :idea: .
Może coś z tego będzie.

A w nawiązaniu coby pustego posta nie produkować:
Z rarogiem aby się nie nudził należy "bawić się" tak podczas latania, aby samemu się nie zanudzić... jaki pan, taki kram...i tyle.

: wt sie 18, 2009 3:50 pm
autor: jarek
Faktem jest że bielik mojego raroga zjadł, ale przebiegu całej sytuacji nie widziałem. Rarogi są sokołami specyficznymi, ale wynika to z ich nieprzeciętnej inteligencji. Kiedy jednak już uda się je rozpolować są świetnymi ptakami łowczymi. Niestety inteligentne ptaki trudniej się układa - stąd wypływa popularność wędrownych - w porównaniu z rarogami same się układają. Tak więc życzę sukcesów z Twoją rarożycą. Pierwszy sukces masz już za sobą, czego Ci Adamie serdecznie gratuluję - poprosiłeś o pomoc, co niestety w Polsce wciąż jeszcze zdarza się rzadko. A szkoda, mielibyśmy wszyscy z tego same korzyści.

Ps. W tym roku mi się nie udało, ale na przyszły też planuję raroga ;)

: wt sie 18, 2009 6:11 pm
autor: polikarp
adam zielinski pisze:jak utrzymać ptaka przy sobie na treningu ?
Mam hybrydę i podobne poblemy w polu jak ty. Po pierwszym piórze zauważyłem, że jeśli sokół się rozłazi, to:
1. wyciągaj szybko wabidło zanim sokół odejdzie daleko. Efekt ciaśniejszego latanie wystąpi bardzo późno lub wcale. Jeśli tak to i tak szybko zanika :cry:
2. poluj, podpuszczaj(dużo) Metoda dużo lepsza od 1

Najlepsze, co udało mi się wypracować do tej pory, to puszczenie, po którym sokół leci rozprostować skrzydła, wraca po około 1 minucie i jakiś czas trzyma się w pobliżu. Jeśli w jakimś sensownym czasie nie zaproponuję mu jakiegoś zajęcia, to uda się na poszukiwanie przygód.
adam zielinski pisze:Jak nie zanudzać raroga w codziennym treningu, jeśli nie próbujemy polować ?
Coś tu kręcisz. Chcesz polować, czy nie. Zdecyduj się najpierw do czego ten ptak ma być, a potem spróbuj ułożyć mu plan treningu.

: śr sie 19, 2009 12:29 pm
autor: adam zielinski
Czuję się jak 4 lata temu, kiedy dowiedziałem się, że musze m.in. przez rok budować ambony, biegać w nagance, "stawiać" w kółku, zdać strzelanie itp. żeby zostać sokolnikiem. I gdy już myślałem, że zostało tylko "ukrócenie, unoszenie, uwabienie, i noszenie w pole" a potem to już same przyjemności to okazuje się, że muszę znaleźć w sobie jeszcze więcej cierpliwości i pokory:-). No nic, ptak nie uciekł a błędy spórbujemy przynajmniej w części naprawić.
Przyłączam się do grona informującego aby nie zaczynać od raroga. Ale jak powiedział AM przynajmniej duuużo się nauczę. Więc się uczę, mam nadzieję, że nie za dużym kosztem ptaka.

Marcin - Mbratnik, skoro nie wyszedłem na głupka :-), to od wczoraj jestem jeszcze bardziej utwierdzony aby po prostu spróbować pójść Twoim śladem i w pełni skorzystać z doświadczeń z rarogiem.

Jarek - trzymam kciuki abyś za rok kupił raroga i dobrze go ułożył, może sam będę mógł przypomnieć czego nie robić :-).

Polikarp - ja nię kręcę tylko już jestem zakręcony. Przez 12 dnie rarożyca latała dalej i wyżej co mnie ogromnie cieszyło. A teraz wracam do punktu wyjścia. Wczoraj pierwszy raz nie puściłem jej do latania.
Jaką masz hybrydę ? Z jakim skutkiem polujesz ? Czy polujesz z rękawicy czy z psem ?

: śr wrz 02, 2009 10:28 am
autor: JoHn DuMbaR
Gratulacje Adamie.
A pomyslec, ze zaczynalismy z tego samego pulapu. Jesli sie nic nie zmienilo to wiem w ktorym kole operujesz, bazanta u nas dostatek wiec mam nadzieje ze wkrotce nawet bez psa zacznie cos lapac.
Pzdr.

: śr wrz 02, 2009 3:07 pm
autor: haggard
heh... żeby to bylo takie proste jak mówisz JD :wink: mam znajomego -znakomitego sokolnika z Krakowa (Adam i Marcin pamiętają jego wędrowną-Gabi). latał z rarogiem przez kupę lat w terenie gdzie bażanta było naprawdę sporo i miał dobrego wyżła i o ile pamiętam ugonił z nim przez wszystkie lata jedną kurę bażanta. Za to jego wędrowna, wspomniana Gabi tłukła bażanty jeden za drugim.Raróg ma cięzki charakter i nie atakuje tak instynktownie jak wędrus. duzo mędrkuje i nie lubi nowości. inna czapka na twojej głowie kilka obcych ludzi i już może być różnie. Niestety bez psa będzie raczej ciężko bo bażant widząc krążącego nad sobą sokoła niechętnie sie poderwie i z uporem maniaka będzie ciekł do najbliższych krzaków.Jedyne co może go zmusic do lotu to depczący mu po ciekach szybko dociągający ale karny pies.w polowaniu z czatów nie ma miejsca na przypadek. Sokoł wychodząc w górę wie po co sie wzbija i co go czeka.jeśli bedzie sie non stop rozczarowywał i zamiast bazanta czy kaczki bedzie tylko wabidło to najlepszy wartownik zacznie opuszczać pozycje nad sokolnikiem i latać w samopas gdzie zechce i to niekoniecznie wysoko bo wie ze wabidło i tak dostanie. Raróg jest ptakiem trudnym a sokolnik potrafiący rozpolowac raroga zasługuje na ogromny szacunek. nie chcę być złym wróżbitą ale pierwszy ptak- raróg do tego brak psa= marne szanse na upolowanie czegokolwiek. jest jeszcze jeden problem- rarog jęsli nie zna psa może sie go bać i nie będzie chciał współpracowac co może sie skonczyć nawet ucieczką więc kolega z psem którego ptak nie zna może przynieść więcej szkody niż korzyści. proponuję Ci zacząc ostro latawcować ptaka aby uzyskać pułap i zbudowac mu masę mięśniową następnie przeprowadzić "przejście" (artykuł na ten temat jest na forum)aby ptak zrozumiał że trzeba stać na na solidnym pułapie nad Tobą bo to sokolnik stwarza okazję. jeżeli nie masz psa warto spróbować sił na kaczki na małyc oczkach i rowach bo tam można zwierzynę wypchnąć bez psa choć na rowach przyda sie druga osoba. rarogi radzą sobie nienajgorzej w kaczej robocie. miałem parę rarogów w życiu więc jeśli chcialbyś jakieś informacje to chętnie pomogę na priv. pozdrowionka dla wielbicieli niebieskołapych

: śr wrz 02, 2009 4:36 pm
autor: JoHn DuMbaR
Pobozne zyczenia czy nie, zyczyc sukcesow zawsze wypada Dawid :) swoja droga po wakacjach na wschodzie coraz bardziej kreca mnie golebiarze, widok pocztowego spieprzajacego na pelnym gazie miedzy chalupami...cos niesamowitego jak zwierzyna boi sie accipitera. co do rarogow to ukladane na modle arabska sa naj naj naj :)

: śr wrz 02, 2009 6:48 pm
autor: Marcin
@JD to już wiadomo gdzie byłeś jak Cie nie było :wink:

: śr wrz 02, 2009 6:53 pm
autor: Marcin
Co do raroga to mam młodego samca i samca lannera z których chcę zrobic pościgowców. Na razie latają za samochodem z wabidłem wystawionym przez okno. Kilometr takiego lotu na największej prędkości lepiej wylatuje niż monotonne przebicia. Na jastrzębie i harrisa też fajna metoda tylko dystans mniejszy.

: śr wrz 02, 2009 11:18 pm
autor: JoHn DuMbaR
Marcin pisze:@JD to już wiadomo gdzie byłeś jak Cie nie było :wink:
Widze ze moja nieobecnosc nie zostala niezauwazona, milo... :)

: czw wrz 03, 2009 12:38 pm
autor: adam zielinski
haggard - dzięki za post. Odzwym się też prywatnie.
A ogónie już się nauczyłem, że rarożca zwraca uwagę na wszystko co nowe. I jeśli już myślę, że nic ją nie zaskoczy bo zna: dzieci, traktory, kombajny, szybowce, motolotnie, sąsiada z quadem i motorem, widok różnych psów ( ale na odegłość ) itp. to okazuje się, że nawet jeśli tylko np. ściągnę koszulę to ptak długo "myśli" co jest grane zanim zacznie współpracę.

Teraz nie latamy; czekam do października. Planuję, że temat jednak skończy się info. o sukcesach łowieckich.
ps
Mam nadzieję, że Mbartnik nie obrazi się jeśli napiszę, że jego doświadczenia z rarożycą są godne naśladowania i może w moim przypadku skończą się sukcesem.
Myślę, że "idziemy" w dobrym kierunku.

Adam