witam
taka mała opowiastka

dziś latałem ze swoja samicą AG po okolicznych polach jak to się czasem zdarza

i szukałem igły w stogu siana aż ją znalazłem wracaliśmy już do domu przez teren na przemian usianymi polami młodnikami i pooranymi polami czyli nic specjalnego
lazłem sobie wolnym krokiem w stronę samochodu jastrzębia zostawiając na drzewie towarzyszyła mi już od pewnego czasu przed sobą około 300m widziałem kolejne drzewa pod nimi kszaczory i jeżyny mysle sobie przejdę tamtędy przemierzając ponad połowę tego dystansu ptak zmienił swoje położenie z wcześniejszego drzewa na to przede mną
jak byłem jakies 20 m z kszaczorów zerwały się 2 sarny z mojej prawej strony
popatrzyłem na ptaka czy nie reaguje w żaden sposób bo już miał jakiś czas temu nie kontrolowany pościg za sarną ale pomyślałem pogoniła sobie przekonała się i da sobie spokój
i tak było odprowadziła wzrokiem te 2 sarny i tyle
ale podchodząc troszkę bliżej pod drzewo na którym siedziała zerwała się trzecia troszkę mniejsza ale tylko trochę i tu było już inaczej sarna przez pole a za nią ptak myślę sobie niech leci przekona się w końcu co to za zwierzę
sarna leci w stronę poprzedniego drzewa na której siedział jastrząb a zośka za nią w połowie dystansu zdałem sobie sprawę że chyba ma szczere intencję co do tej sarny i chce się przekonać że to coś nie jest dla niej gdzieś kilkanaścię metrów od poprzedniego drzewa zośka odbiła od sarny na drzewo a ja kontem oka zobaczyłem z pobliskich krzaków wylatujące 2 psy jeden do kolana a drugi większy
pomyślałem przestraszyła się szczekania tych pędzących w ich kierunku psów i dała sobie spokój
odziwo psy nie pobiegły za sarną tylko pod drzewo na którym siedział ptak i zaczeły skakać i szczekać w stronę jastrzębia
przestało mi się to podobać będąc około 300 może 250 metrów wyciągnąłem wabidło i postanowiłem ją zawołać jedno drugie trzecie szybkie machnięcia i nic
ja patrze a ona sru w dół w te psy usłyszałem tylko skowyt i ogień biegnę w tamtą stronę co sił w nogach nawet rękawice zgubiłem w każdym bądz razie myślę sobie ptaka już nie mam zagryza mi ją
widzę szamoczącego się psa w okolicy głowy tylko szkrzydła mi migaj jak by już miał ja w pysku a 2 lata obok i próbuję coś chwycić dobiegając prawie na miejsce i drąc się na te psy duży widząc mnie zaczął uciekać i a ten mniejszy zaraz za nim skok przez krzaki zrzucając jastrzębia
jak się okazało złapała go za głowę a drugi próbował złapać ją przytrzymała go aż dobiegłem a wszystko wyglądało jak by już ją rozrywały
chyba we wcześniejszym wcieleniu była przednim
zastanawiam się jak jej wybić takie zagrywki bo teraz uszło jej płazem tylko lekkie ranki na łapie i nic więcej ale jeśli kolejny raz rzuci się na psa to może być na prawdę zle