dzisiaj w dość zawiłych okolicznościach moja rarożyca w drugim piórze ( dzisiaj 990 gram), pierwszy raz upolowała dzikiego bażanta - koguta. Ogólnie wyglądało to tak; Pierwsza próba; dwa bażanty wypłoszone raróg był za daleko i za nisko - nie doszedł. Czyli jak zawsze od zeszłego roku na dzikich bażantach. Ale dzisiaj od momentu bezsensownych pościgów raróg trzymał się na ok. 20-30 metrach nad nami, niestety bażantów już nie było. Ściągnąłem ragora na wabidło - zmieniliśmy miejsce. W drugim miejscu w skrócie: puszczenie sokoła, pies wypłoszył koguta raróg go uderzył ale nie związał, kogut spadł, sokół za nim ale na ziemi pies dobiegł do sokoła, sokół spłoszył się ale kogut nie potrafił już latać. Więc złapałem koguta, potem psa
polowanie z rarogiem
-
adam zielinski
- stażysta
- Posty: 143
- Rejestracja: czw wrz 01, 2005 10:19 pm
- Lokalizacja: Gliwice
Panowie,
dzisiaj w dość zawiłych okolicznościach moja rarożyca w drugim piórze ( dzisiaj 990 gram), pierwszy raz upolowała dzikiego bażanta - koguta. Ogólnie wyglądało to tak; Pierwsza próba; dwa bażanty wypłoszone raróg był za daleko i za nisko - nie doszedł. Czyli jak zawsze od zeszłego roku na dzikich bażantach. Ale dzisiaj od momentu bezsensownych pościgów raróg trzymał się na ok. 20-30 metrach nad nami, niestety bażantów już nie było. Ściągnąłem ragora na wabidło - zmieniliśmy miejsce. W drugim miejscu w skrócie: puszczenie sokoła, pies wypłoszył koguta raróg go uderzył ale nie związał, kogut spadł, sokół za nim ale na ziemi pies dobiegł do sokoła, sokół spłoszył się ale kogut nie potrafił już latać. Więc złapałem koguta, potem psa
. Gdyby pies był lepiej ułożony raróg "dosiadłby" koguta. W zeszłym sezonie bez oporów raróg sprawnie „walczył” z podpuszczanymi kogutami w parterze. Ogólnie dzisiaj, pies, sokół, Olek, Johny ( ! ) i ja przeżyliśmy coś zupełnie nowego i ekscytującego. Zaliczam nam to polowanie  i szukam kolejnych okazji. Ekspresowo szybko potwierdziło się; kluczem jest dobre łowisko i „okazje”. Dzięki Wam za rady choć większość błędów musiałem osobiście przerobić. Z rarogiem jednak, choć łącznie po ponad 150 wyjściach w pole ( od zeszłego sezonu ) można polować. Smacznych szelek !
dzisiaj w dość zawiłych okolicznościach moja rarożyca w drugim piórze ( dzisiaj 990 gram), pierwszy raz upolowała dzikiego bażanta - koguta. Ogólnie wyglądało to tak; Pierwsza próba; dwa bażanty wypłoszone raróg był za daleko i za nisko - nie doszedł. Czyli jak zawsze od zeszłego roku na dzikich bażantach. Ale dzisiaj od momentu bezsensownych pościgów raróg trzymał się na ok. 20-30 metrach nad nami, niestety bażantów już nie było. Ściągnąłem ragora na wabidło - zmieniliśmy miejsce. W drugim miejscu w skrócie: puszczenie sokoła, pies wypłoszył koguta raróg go uderzył ale nie związał, kogut spadł, sokół za nim ale na ziemi pies dobiegł do sokoła, sokół spłoszył się ale kogut nie potrafił już latać. Więc złapałem koguta, potem psa
adam zielinski pisze:. Smacznych szelek !
-
adam zielinski
- stażysta
- Posty: 143
- Rejestracja: czw wrz 01, 2005 10:19 pm
- Lokalizacja: Gliwice
:- ) No mogłe złapać tylko psa i czekać, aż raróg dokończy ale takich okazji nie miewamy więc chciałem pomóc. Zobaczymy co będzie dalej. Jutro idę w łowisko z Łowczym a ponieważ wierzę w prawa Murphy'ego pewnie upolujemy bażanta - i to kurę i na nic się zdadzą moje tłumacznia co do miernej skuteczności raroga.
Ktoś doświadczony powiedział mi na Łowach, że raróg to oportunista i nie może mieć wyboru ławiej/trudniej. Trzymam się tego i myślę jak tu zrobić, żeby raróg nie miał wyboru. Jestem optymistą.
Dziękuję za gratulację
.
Ktoś doświadczony powiedział mi na Łowach, że raróg to oportunista i nie może mieć wyboru ławiej/trudniej. Trzymam się tego i myślę jak tu zrobić, żeby raróg nie miał wyboru. Jestem optymistą.
Dziękuję za gratulację
-
adam zielinski
- stażysta
- Posty: 143
- Rejestracja: czw wrz 01, 2005 10:19 pm
- Lokalizacja: Gliwice
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
Gratuluję zaparcia i sukcesu.adam zielinski pisze:Dzięki Wam za rady choć większość błędów musiałem osobiście przerobić. Z rarogiem jednak, choć łącznie po ponad 150 wyjściach w pole ( od zeszłego sezonu ) można polować.
Jednak czytając to, co piszesz przypomina mi to, niestety, działania bardzo młodzieńcze. Dziękujesz za rady, i może gdybyś ich słuchał, nie musiałbyś większości błędów sam "przerabiać". Dlaczego sądzę, że nie słuchałeś rad? Bo oto po 150 wyjściach w pole "odkryłeś" , że jednak można z rarogiem polować. No popatrz, jednak ziemia jest okrągła?
Są to prawdy oczywiste-to, że nasze ptaki źle są ułożone to nasza wina, to, że nie polują to często złe układania lub bardzo często złe lub brak łowisk. I do tego nie trzeba być geniuszem, żeby zdać sobie sprawę, że w naturze ptak lata codziennie , poluje codziennie i chyba jest to polowanie skuteczne, skoro żyje. Ten, co nie poluje, ginie ( a selekcja jest duża). A niby skąd nasz ptak ma być łowcą polując kilka razy w roku. Oczywiście są wyjątki i w sezonie polują raz może dwa w tygodniu. Ale to wyjątki. Nie mówię tu o lataniu, tylko o polowaniu.
Przepraszam za zgryźliwość, ale coś mi dzisiaj zabrakło cierpliwości w obserwowaniu, jak kolejny raz żółw skacze z górki, wierząc, że za którymś razem poleci.( w skrócie chodzi mi o parcie niektórych do np.sokoła wędrownego , układania do polowania i nagle odkrycie-no tak, ale gdzie ja będę polował? ale oczywiście każdy z nas musi to sprawdzić na własnej skórze)
znam przypadki kiedy raróg "przebudził się" łowiecko w n-tym piórze. skoro Adam ma łowisko i zaopatrzył sie w psa to pozostaje trzymać kciuki. ważne że pomimo błedów wnioski zostały wyciągnięte i już widać efekty. to zaprocentuje przy układaniu kolejnego ptaka. Popracuj Adaś nad karnoscią psa. bo jeśli sytuacja kiedy pies zgoni Ci ptaka z ułówki sie powtórzy ptak może bezpowrotnie stracić do niego zaufanie i będziesz miał problem (wiem z autopsji).
-
adam zielinski
- stażysta
- Posty: 143
- Rejestracja: czw wrz 01, 2005 10:19 pm
- Lokalizacja: Gliwice
Moje sokolnictwo "trochę" się skomplikowało - jak się już rozpisywałem straciłem ptaka i tyle.
Gdy czytam swoje stare posty też lekko skręca mnie w kiszkach ale co tam, mam nadzieję, że nie tylko ja czegoś się nauczyłem.
Może trochę w tym jest "młodzieńczego" zapału i naiwności ale to w pewnym sensie też jest piękne. Chyba administrator powiedział, że gdyby każdy po miesiącu polował w ptakiem mielibyśmy w Polsce o wiele wiele więcej sokolników. A tak cóż, pewnie, że nie trzeba być geniuszem ale sama teoria ( której też mi lekko brakowało ) nie wystarczy.
Dodam jeszcze, że przed stratą ptaka dostałem od Łowczego odstrzał do polowania z ptakiem łowczym i zgodę ( choć wcześniej też latałem za Jego nieoficjalnym przyzwoleniem ) aby nie błąkać sie z rarogiem po obrzeżach łowiska tylko wejść w miejsca gdzie są bażanty.
Tak więc ptaka nie ma ale w kolejnym sezonie będzie nowy odstrzał, dostęp do łowiska i raróg czy inny ptak ? Kusi mnie raróg ale podobno jak polować to z wędrownym ( lub z jastrzębiem ).
Za zgryźliwości się nie gniewam, uwagi przyjmuję w każdej formie. No może gdy ktoś mi radził złamać nogę to nie tylko nie dziękowałem za radę ale nawet mnie to wkurzyło.
Gdy czytam swoje stare posty też lekko skręca mnie w kiszkach ale co tam, mam nadzieję, że nie tylko ja czegoś się nauczyłem.
Może trochę w tym jest "młodzieńczego" zapału i naiwności ale to w pewnym sensie też jest piękne. Chyba administrator powiedział, że gdyby każdy po miesiącu polował w ptakiem mielibyśmy w Polsce o wiele wiele więcej sokolników. A tak cóż, pewnie, że nie trzeba być geniuszem ale sama teoria ( której też mi lekko brakowało ) nie wystarczy.
Dodam jeszcze, że przed stratą ptaka dostałem od Łowczego odstrzał do polowania z ptakiem łowczym i zgodę ( choć wcześniej też latałem za Jego nieoficjalnym przyzwoleniem ) aby nie błąkać sie z rarogiem po obrzeżach łowiska tylko wejść w miejsca gdzie są bażanty.
Tak więc ptaka nie ma ale w kolejnym sezonie będzie nowy odstrzał, dostęp do łowiska i raróg czy inny ptak ? Kusi mnie raróg ale podobno jak polować to z wędrownym ( lub z jastrzębiem ).
Za zgryźliwości się nie gniewam, uwagi przyjmuję w każdej formie. No może gdy ktoś mi radził złamać nogę to nie tylko nie dziękowałem za radę ale nawet mnie to wkurzyło.
- Pudlak Waldemar
- sokolnik
- Posty: 1292
- Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
- Lokalizacja: Racibórz
Adam wiele ,,serca'' ,czasu i energii w w to włożyłeś do tej pory -więc teraz będzie już z górki .Będzie następny ptak i następne doświadczenia -gdyby sokolnicy nie gubili ptaków to hodowcy mieli by problem z przychówkiem !
Głowa do góry,czyść wolierę ,sprawdź sprzęt bo nie długo wprowadzisz nowego lokatora .
Głowa do góry,czyść wolierę ,sprawdź sprzęt bo nie długo wprowadzisz nowego lokatora .
raróg jest ptakiem o delikatnej psychice która łatwo spaczyć drobnym błędem. moim zdaniem jak chcesz polować z rarogiem to powinieneś najpierw rozpolować samicę wędrownego. Wędrusy są bardziej szablonowe- jeśli bedziesz trzymał sie pewnych zalożen, będziesz konsekwentny i bedzieswz pilnować właściwej wagi to zważywszy na fakt że masz zasobne łowisko i psa po prostu musi sie udac. przyjdzie czas żeby wrócić do raroga z bagażem wiedzy i doświadczen. i jeszcze jedno- latawiec. to on nauczy twojego ptaka szybkiego wyjścia na pułap potrzebny do mocego i skutecznego ataku. mozna i bez latawca ale to metoda pod górkę i na około. kupujesz ptaka z zamiarem polowania z nim przez kilkanaście sezonów wiec warto poświecic troche pieniędzy na latawiec i linkę skoro efektem ma być latający wysoko i konsekwentnie wracający na pułap po nieudanym ataku sokół. latawiec w tydzień robi to co normalnie zajmuje ci miesiąc. wiesz Adam- bez obrazy ale przyczyną wiekszości porażek przy układaniu sokołów przez początkujących jest upieranie sie przy jakiś własnych teoriach, pomysłach i pseudometodach. Są już pewne sprawdzone i skuteczne metodyi techniki prowadzące do celu jakim jest polujący sokół-czatownik. po co wymyślać jakieś niestworzone patentyi przecierac nowe szlaki w sokolnictwie które ma tysiące lat i pewne rzeczy już od dawna wiadomo.
-
adam zielinski
- stażysta
- Posty: 143
- Rejestracja: czw wrz 01, 2005 10:19 pm
- Lokalizacja: Gliwice
Cześć Dawid. To trochę przewrotne zakończenie tematu " Polowanie z rarogiem" - "kup wędrowną". Ale faktycznie, w tej sytuacji na 99 % tak to się u mnie skończy.
Moje pierwsze skojarzenia z sokolnictwem to myszołów na pokazach, który w locie łapie kawałki kurczaka - i tylko bardzo chciałem mieć takiego myszołowa. Potem dopiero ktoś mi tłumaczył, że sokolnictwo to nie pokazy tylko polowanie a ptak musi mieć namiastkę swobody -wolności czyli najlepiej codzienne loty itd. Nie chcę za bardzo się rozwodzić ale trochę muszę; skoro są egzaminy, przynależność do kółka, nawet pies, biegam robić podsypy bażantom ( pozdrowienia dla Joha), są resztki cierpliwości żony
, to i ten latawiec kupię i będę dzielnie latawcował sokoła.
Rzeczywiście na skróty ( robione bardziej lub mniej świadomie ) nic trwałego się nie osiągnie a teraz nie wyobrażam sobie innego sokolnictwa jak polowanie. Więc dziękuję za post i zastosuję się.
Moje pierwsze skojarzenia z sokolnictwem to myszołów na pokazach, który w locie łapie kawałki kurczaka - i tylko bardzo chciałem mieć takiego myszołowa. Potem dopiero ktoś mi tłumaczył, że sokolnictwo to nie pokazy tylko polowanie a ptak musi mieć namiastkę swobody -wolności czyli najlepiej codzienne loty itd. Nie chcę za bardzo się rozwodzić ale trochę muszę; skoro są egzaminy, przynależność do kółka, nawet pies, biegam robić podsypy bażantom ( pozdrowienia dla Joha), są resztki cierpliwości żony
Rzeczywiście na skróty ( robione bardziej lub mniej świadomie ) nic trwałego się nie osiągnie a teraz nie wyobrażam sobie innego sokolnictwa jak polowanie. Więc dziękuję za post i zastosuję się.