Chwal Ćwik koleżanki i koledzy!
Widzę, że wśród "młodych gniewnych" przeważa opinia, iż na Łowy powinni być zpraszani tylko czynni sokolnicy. Martwi mnie ten pogląd, bo o ile w wielu dziedzinach życia szanuje się autorytety i otwartość na innych (nawet laików), o tyle nasi młodsi koledzy zapominają, że nie nauczyli się sztuki układania ptaków z Teleranka a od starszych kolegów.

Z sokolnictwem jestem związany od 1981 roku, kiedy wielu z Was biegało z majtkami w zębach, albo w ogóle nie istniało jeszcze na świecie. Nie mam aktualnie ptaka łowczego, choć z układaniem nie mam kontaktu raptem od dwóch lat (pracowałem w olbrzymich stacjach hodowlanych i treningowych za granicą). Nie wybaczyłbym jednak sobie zerwania kontaktów z moimi przyjaciółmi "po rękawicy" i odmówienia sobie (bądź wręcz niemożności poprzez brak zaproszenia) przyjazdu na Łowy! Jeśli chcecie polowania "na maksa" i bez publiki można zorganizować sobie takie spotkania w mniejszym gronie (jak ktoś słusznie zauważył), do tego nie potrzeba Łowów. Pamiętajcie, że tak jak nam starszym tak i Wam nikt nie dał patentu na mądrość i jak sokolnictwo istnieje już kilka tysięcy lat, tak zmieniały się akcesoria, pewne zagadnienia metodyczne, ale samo sedno pozostaje niezmienne. Myślę nawet, że ci z naszego grona, którzy przyjeżdżają na Łowy bez ptaków mając mniejszą motywację (brak splendoru związanego z ptakiem na rękawicy) godni są pochwały na równi z tymi czynnie polującymi. Nie dajmy się zwariować! Łowy są jedynym spotkaniem sokolników w większym gronie, bo na co dzień jesteśmy przecież bardzo rozproszeni i powinno właśnie być bardziej imprezą towarzyską dla nas a promującą sztukę sokolniczą dla innych, z zewnątrz. Jakoś wydaje mi się, że my mieliśmy więcej pokory wobez kolegów z większym doświadczeniem, niż "gałęźniki" z naszego Gniazda
Pozdrawiam serdecznie WSZYSTKICH sokolników bez względu na staż, płeć, stan cywilny i majątkowy!