Wypadek.

Koniec z OffTopami - tu moderator bezlitośnie skasuje każdy post nie w temacie

Moderator: JoHn DuMbaR

flayer
żółtodziób
Posty: 47
Rejestracja: śr wrz 28, 2005 9:32 pm
Lokalizacja: Mazowsze

Wypadek.

Post autor: flayer »

Witam,
Dzisiaj podczas treningu niewielkiego samca jastrzębia przydarzył mu się wypadek. Ptak usiadł na słupie i poraził go prąd. Spadł pionowo w dół i uderzył w kamienie (latam na żwirowni), kiedy dobiegłem siedział i miał nastroszone pióra i był w ogromnym szoku. Zerwał się na mój widok i odleciał nieskoordynowanym szybkim lotem po czym zapadł w kukurydzę, więc włączyłem telemetrię i o dziwo działa - znalazłem ptaka, nie uciekał do momentu kiedy się schyliłem wtedy próbował odbiec ale go złapałem za pęto... nie umiał wejść na rękawicę i strasznie panikował ale kiedy wyszedłem z kukurydzy i dałem mu kawałek mięsa to się uspokoił i jadł mięso. Śmierdział spalenizną, spalonym białkiem, jak podpalone włosy. Teraz siedzi obok mnie na wabidle i je przepiórkę... niestety ma cały czas opuszczone prawe skrzydło... lecz nim rusza, a kiedy dotykam to nie okazuje bólu. Nie wiem co teraz, ptak był niemal doskonały, świetnie latał i jest bardzo dobrze ukrócony. Co o tym myślicie?
"Nie rozkosze myśliwskie lubię - ale trudy" Adam Mickiewicz

"If the goal of our activity is not hunting, then we are not talking about falconry"
Awatar użytkownika
Milada
sympatyk
Posty: 29
Rejestracja: pt cze 01, 2012 3:50 am
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Milada »

biegnij do dobrego weta ktory ma pojecie o ptakach drapieznych
flayer
żółtodziób
Posty: 47
Rejestracja: śr wrz 28, 2005 9:32 pm
Lokalizacja: Mazowsze

Post autor: flayer »

Chodziło mi bardziej o to czy będzie coś z takiego kaleki. Zresztą mam nadzieję, że nie będzie martwicy i jakoś mu się to zagoi.
"Nie rozkosze myśliwskie lubię - ale trudy" Adam Mickiewicz

"If the goal of our activity is not hunting, then we are not talking about falconry"
garbus2
Site Admin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz sty 30, 2005 10:54 am
Lokalizacja: KRK
Kontakt:

Post autor: garbus2 »

roznie z tym moze byc. generalnie prąd usmażył mięsnie i skore wiec ta czesc moze być martwa (zalezy od stopnia zniszczen). Jesli wda sie martwica to moze skonczyc sie smiercia ptaka bo rozniesie sie infekcja po organizmie. Słyszałem zarówno o ptakach które straciły pora żoną część ciała jak i o takich które z tego przy podobnych objawach wyszły bez szwanku. Troche taka loteria ale weterynarz raczej tu za wiele nie pomoże...
flayer
żółtodziób
Posty: 47
Rejestracja: śr wrz 28, 2005 9:32 pm
Lokalizacja: Mazowsze

Post autor: flayer »

Dokładnie, weterynarz niewiele pomoże, ewentualnie amputuje skrzydło. Na szczęście rano była już poprawa, jak się okazało u weterynarza ptak ma tylko niewielkie skaleczenie, tak to wygląda, ale trudno określić czy nie ma większych obrażeń - musiałyby być na prawdę ukryte bo rzeczywiście ptak wygląda na zdrowego a na skrzydle ma niewielki strup, zupełnie nie zauważalny. Weterynarz powiedział, że jest zdziwiony, że po czymś takim ptak ma tylko skaleczenie, bo z reguły ptaki po takich wypadkach o ile przeżyją wyglądają makabrycznie. Czy ktoś z was miał ptaka który przeżył porażenie i wrócił do formy?
Pozdrawiam.
"Nie rozkosze myśliwskie lubię - ale trudy" Adam Mickiewicz

"If the goal of our activity is not hunting, then we are not talking about falconry"
maciek sanetra
pisklę
Posty: 9
Rejestracja: pn lis 08, 2010 4:18 pm
Lokalizacja: żywiec

Post autor: maciek sanetra »

Miałem podobny przypadek z samica Lannera w styczniu tego roku.
Ptak usiadł na słupie 15kV typu T. Miał zamontowany nadajnik na ogonie i koncówka anteny dotknął izolatora. W tym momencie nastapiło porażenie i ptak spadł z wyskości.

Nie doznał złamań, poparzeniu uległa wewnętrzna strona skrzydła.
Miejsce oparzenia przemyłem roztworem nadmanganianu potasu aby zasuszyc rane,
nastepnie miejsce poparzenia smarowałem żelem na opażenia (mozna tez uzywać maści przyspieszającej gojenie z dodtakiem haparyny). Zabieg ten powtarzałem przez dwa tygodnie do całkowitego zaschnięcia bąbli oparzeniowych.
Skrzydło wisiało przez 3 miesiace i dopiero po tym okresie wróciło do prawidłowej pozycji.
W tym momencie ptak kończy pierzenie, wszystkie pióra wyrosły bez problemu.

Na koniec jako ciekawostke chciałbym dodać że nadajnik nie uległ zniszczeniu, natomiast tulejka (klip do montazu nadajnika) zamontowany na piórze uległ całkowitemu rozprostowaniu w momencie porażenia.
Vega
młodszy sokolnik
Posty: 249
Rejestracja: sob lip 23, 2011 9:24 pm
Lokalizacja: Płock

Post autor: Vega »

Ja miałem taki przypadek z samicą Jastrzębia. Prawe skrzydło wisiało ale mogła nim ruszać, ptak wystraszony, nie dawał rady siedzieć itp. Po konsultacji z doświadczonym sokolnikiem powiedział bym dał mu odpocząć tydzien-dwa. I faktycznie ptak się "wykurował" ból zelżał i ptak funkcjonował normalnie w polu. Dodam że wypadek sam z siebie wyglądał przerażająco biegłem w stronę ptaka bez najmniejszej nadziei a jednak.. Skończyło się pozytywnie i tego również życze:) Powodzenia!
flayer
żółtodziób
Posty: 47
Rejestracja: śr wrz 28, 2005 9:32 pm
Lokalizacja: Mazowsze

Post autor: flayer »

Dzięki, mam nadzieję, że mój też się wykuruje, podniosłem mu trochę kondycję i przez parę dni ma odpoczynek, chociaż w wolierze wlatuje na każde siedzisko, więc chyba nic go nie boli.
Co do nadajnika, jak już wcześniej wspominałem mój też przetrwał, i uważam, że to bardzo dobry nadajnik, zamontowany na ogonie wystaje może jakieś 4mm poza sterówkę u samca AG.
A czy wasze ptaki wyciągnęły jakieś wnioski z tych zdarzeń? Siadają na druty?
"Nie rozkosze myśliwskie lubię - ale trudy" Adam Mickiewicz

"If the goal of our activity is not hunting, then we are not talking about falconry"
ODPOWIEDZ