Szczeniak w domu czyli jak wychować psa

Psy myśliwkie oraz ich wykorzystanie na cele sokolnicze
Awatar użytkownika
kuba08111994
młodszy sokolnik
Posty: 309
Rejestracja: wt paź 28, 2008 7:05 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Post autor: kuba08111994 »

Michał są ferie 9 rano i ty mi każesz być dosadnym ? A tak a propo to zejdźmy z tematu moich genitali i ,,wątroby ( :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: )" A dzisiaj nie będę wychodził z siebie gdyż z dzisiejszego treningu jestem zadowolony- widok pochłoniętej nogi z królika na wabidle naprawdę uspokaja :mrgreen:

A propo kolegi Birkuta ( nie wiem czy mogę tak nazywać ) to daj sobie spokój ty uważasz ze masz racje i Pan Waldek uważa że ma racje to co wam to przeszkadza , niech każdy układa jak chce -to wasze psy i róbcie je jak chcecie , mój potrafi siad i waruj ( tylko na smyczy i jak trzymam pół parówki :mrgreen: no i jest zrobiony tak jak ja chce i co komu do tego ) myślę ze na tym koniec . Ok ?

Ps jak cos komuś nie pasi to mam prawo dać bana - tak dla przypomnienia :twisted: :lol: :lol:
Birkut06
młodszy sokolnik
Posty: 404
Rejestracja: ndz lut 24, 2008 10:11 am

Post autor: Birkut06 »

kuba08111994 pisze:Ps jak cos komuś nie pasi to mam prawo dać bana
W takim razie Twój pies i parówkowa koncepcja wygrały :grin:

kuba08111994 pisze:myślę ze na tym koniec . Ok ?
Przerażająca wizja zbanowania (oraz brak sił do dalszej pyskówki) nakazuje powiedzieć ok. :mrgreen:
Awatar użytkownika
kuba08111994
młodszy sokolnik
Posty: 309
Rejestracja: wt paź 28, 2008 7:05 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Post autor: kuba08111994 »

No jak to mówi putin kazdy moze miec swoje zdanie najwazniejsze by było adekwatne do mojego- bo to ja mam czerwony guzik :D
tercel
stażysta
Posty: 170
Rejestracja: pn kwie 28, 2008 8:41 pm
Lokalizacja: słupsk

Post autor: tercel »

Wracajac do głebokosci chodów - mój świeżo nabyty jamnik szorstkowłosy ma lepsze chody od twojego wyżła Waldku, mimo że ma dopiero 7 miesiecy. Nie uważam żeby zabijanie w psie inicjatywy i ciągłe hamowanie pasji było dobrą praktyką. Może gdybys użył innej skali metrycznej miałoby to sens-ale 15-20 m-to przeciez 10 moich długosci, a mam prawie 170 wzrostu!
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

no to sie podłączę. Waldek jakbyś ze swoim psem który nie ma dalekich chodów przyjechał do nas na północ to byś złaził cały dzien i nabawil sie zakwasów a kuropatw by sie nie znalazł. daleko okladający pole wyżeł to kanon sam w sobie. zwłaszcza jęsli latasz z sokołem na kuropatwy a twój pies pracuje blisko to czesto sam je spłoszysz zanim pies je wystawi lub nie dotrzymają momentu wyjscia ptaka na pułap widząc że jestes blisko. jeśli bedziesz daleko kury zostaną na miejscu lub zaczną wyciekac ale dobry pies powinien je w miare systematycznie choć bardzo osrtożnie dociągac. nie wydaje mi sie żeby przejście 200m do wystawiającego psa było "mordęgą" akurat zdąrzysz po drodze rozpętać ptaka puścic go i jeszcze bedzie miał czas by osiągnąc skuteczny pułap. dla mnie sokolnik ktory nie ma ochoty pofatygowac sie 200m do psa wystawiającego zwierzynę to leń (bez urazy Waldek:) ). dla takich ludzi proponuję car hawking i wrzucanie gawronom ptaka na głowę (oczywiscie w kraju gdzie jest to dozwolone). ciepło, wygodnie, chodzić nie trzeba... pełny relax. u nas bez naprawde szerokich chodów możesz pomarzyc o polowaniu. blisko okładac to może płochacz do polowania na bazanty z podrywu z jastrzebiem lub harrisem. wtedy owszem
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Cala ta dyskusja Dawid to kwestia polowania widziana przez pryznam krzakow z bazantami i wizji podkarpackich pol lat 60-70 kiedy kuropatw bylo tyle ile bylo vs wasze lokalne polnocne warunki gdzie macie za przeproszeniem cale G****:) i dyskusja mogla sie odbyc rzeczowo na poziomie, tak by kazdy mogl precyzyjnie wyrazic o co mu chodzi, zamaist tego mielismy to co mielsimy. Bo w tej ''dyskusji'' nikt nie byl bez winy.
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

pies powinien okładać daleko. w terenie gdzie są krzaki i zwierzyny jest sporo sam bedzie chodził bliżej. naoglądałem sie Pointerów pracujących w kazdych warunkach i dobry pies sam wie co ma robić w zalezności od terenu. jesli pies ma pracowac w odl. 20 m od sokolnika to po co komu wyzeł? równie dobrze może być to spaniel bo dobry jastrząb bez problemu dojdzie bazanta wyrwanego w takiej odległości od niego. układac wyżła żeby pracował tak blisko Ciebie ma taki sens jak wystawianie nowofunlanda w wyscigach chartow
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Eh nikt nie wyczuwa mojej ironii sprawdz mail!
tercel
stażysta
Posty: 170
Rejestracja: pn kwie 28, 2008 8:41 pm
Lokalizacja: słupsk

Post autor: tercel »

Właśnie na co komu wyżeł, a druga sprawa ile czasu możesz trzymać psa w takich ryzach-ciągle go wołasz gwiżdżesz-wydaje mi że wyżeł szorstki jest stworzony do takiej pracy -krótko i blisko wiec po co go aż tak hamować. Uważam że na dłuższa metę takie prowadzenie psa jest meczące, nie bardzo wierzę że twój Waldku doświadczony wyżeł okłada tak właśnie ,, pole" czy lata od remizy do remizy w poszukiwaniu bażantów? Może sie mylę ale pies z czasem uczy sie gdzie szukać bażantów a nie biega tak szablonowo jak napisałeś. Mój pointer kilka razy w roku pracuje na bażantach i naprawdę wie gdzie je znaleźć. Na pewno nie jest to książkowe okładanie pola ale jest skuteczny w swej pracy.
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Wszyscy po trochę trafili -Już tłumaczę ;najwięcej psów ułożyłem właśnie na Podkarpaciu .
Rolnictwo rozdrobione jak,, pszenica w młynie'' W tym kole gdzie miałem wstęp ,,wolny'' nie było pul pegeerowskich .Normalnie ,,szachownica '' ustalaliśmy które pola bierzemy pasami i tak się szło przeważnie we dwóch ,ja kierowałem psem starszy kolega z bronią szedł środkiem ja parę kroków przed nim w momencie wystawienia ja się cofałem i reszta oczywista !
Tak jak opisałem ,, układanie '' do zygzakowania polegało na wysyłaniu psa do przodu prze de mnie ;parę kroków w lewo pies na przód jak dochodził do umownej granicy zwrot w prawo i pies mnie mijał i na przód .Po jakimś czasie pies sam kierował się raz w prawo raz w lewo na sam gest ręki czasami zawracany gwizdem lub głosem ,i ja w tedy mogłem iść razem z kolegą szliśmy środkiem przy sobie lub ja trochę z tyłu .
Jak było widać ,że pies zdecydowanie odbija po za tę umowną granicę to pozwalałem mu na samodzielność która zwykle kończyła się wystawieniem ptaków nawet dość daleko -jak widać nie trzymałem go aż tak krótko cały czas :wink: Przedzieranie się przez buraki pastewne z pełni wykształconymi w tym okresie liśćmi jest nie złą mordęgą więc podejście do szybko wyciekających kuropatw im było szybsze tym lepiej- one wiały jak autostradą dołem rzędami a my w plączących się wokół nóg liśćmi! Dlatego pies blisko! Po za tym wzdłuż rzeczki były podmokłe rozległe miejsca gdzie kaczek było w brud ,wody maksymalnie po kolana -jako iż pies był wszechstronny więc tam za płochacza robił zygzakował blisko by było blisko do zrywających się kaczek -daleki strzał nie zawsze był skuteczny :razz: Co poszło od razu to poszło ale zawsze było dość maruderów by po przejściu na drugą stronę bagienka z 2-3 sztuki wyszukał w oczeretach i zaaportował po strzale .Tych bagienek jak sobie przypominam na długości 6 km było 5 i do tego między nimi przemieszczając się wzdłuż rzeczki parę sztuk trzeba było aportować z płynącej wody .Zwykle wracaliśmy z powrotem już ,,lajtowo'' dźwigając 10 -12 kaczek Do dziś mam w ustach smak śrucin z pieczonej kaczki ....fuj :lol: Czasami jak Krzysztof miał odstrzał na sarnę lub dzika szliśmy do lasu /oj było po czym chodzić /wtedy braliśmy ze sobą psy miałem również foksteriera / I tam zwłaszcza przydawały się komendy wydawane gestem -ruch ręki i psy warowały na leśnym dukcie czekając aż po nie wrócę-choć muszę się przyznać ,że po strzale potrafiły małe dranie przybiec zobaczyć co padło -tępiłem to jak mogłem !Czasami trzeba było szukać postrzałka i w tedy przydawały się znakomicie /Jako że był to wyżeł i foksterier obydwa moje /więc dobrze się znały i konkurowały ze sobą który pierwszy znajdzie zwierza na pożytek ludziom :lol:
Z kolei jak brały udział w nagonce to po dojściu do linii wracały do mnie ,a nie goniły po wszystkich oddziałach jak ,,dzikarze'' innych myśliwych :razz: Jak do tego doszedłem zdaje się opisałem na początku .Byłem przez nie dość ,,rozchwytywany'' przez ,,kolegów myśliwych'' piszę w cudzysłowie bo zwykle byli ode mnie duuuużo starsi. :lol:
Po jakimś czasie ciągle ktoś mi ,,podrzucał '' młodego psa albo zapraszał do siebie lub na polowanie bym tak je ,,zrobił'' jak moje , i powiem wam szczerze, iż nauczenie czego kol-wiek psa to pestka w porównaniu do nauczenia właściciela systematyczności i prostych zasad postępowaniu z psem . :roll:
Ps
Do tego jak uczyć psa doszedłem sam przebywając prawie cały czas z nimi -była jedna książka w bibliotece /jaką znalazłem / ale autor opisywał naukę siadania jako -ciągnąć smyczą w górę i naciskać zad psa a jak już po tygodniu siadał to przełożyć smycz pod butem i ściągać tak długo aż pies się położy-autora nie pamiętam ,ale zdecydowanie mi się to nie podobało zwłaszcza ,że wpadłem na szybszy i fajniejszy sposób w trakcie zabawy z nimi !I mogłem się popisywać tym,, numerem'' pokazując ,że pies siada i waruje prawie natychmiast choć właściciel twierdził ,że go tego ,,jeszcze ''nie uczył :lol:
Ostatnio zmieniony pt sty 21, 2011 12:37 am przez Pudlak Waldemar, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Wyjątkowość tych ,,przeciętnych '' psów polegała na ich niesamowitej karności, prawie nie używałem smyczy ......... :lol: Pies prowadzony na smyczy dobrze wie gdzie jest jego właściciel ,a puszczony luzem musi zwracać ciągle uwagę czy człowiek skręcił ,zawrócił,czy się zatrzymał .Ten etap MUSIMY przeprowadzić jak szczeniak jest jeszcze mały -za każdym razem gdy się ,,zagapi '' nie posłucha komendy,, do mnie '' - uciekamy i chowamy się mu ,,biedak '' po jakimś czasie idzie przy nodze dotykając od czasu do czasu nosem nogi i sprawdza ,,czy to fatamorgana '' czy żywy człowiek w obawie ,że znów mu się schowamy lub uciekniemy Po za tym opisuje psy układane wszechstronnie -fakt ,że od czasu do czasu pokaże nam wiewiórkę nie dyskredytuje go jako takiego .W polu nie ma wiewiórek ,a i po bagnie nie harcują ! Kiedyś dostałem pod opiekę Posokowca Bawarskiego /wtedy niesamowita rzadkość w Polsce / i prócz karności i podążaniem za tropem / zupełnie nie świadom ,,profanacji '' nauczyłem go aportowania z wody !Pierwsza konsternacja właściciela przeszła w zachwyt jak się okazało iż pies ,,za płochacza ''w tych bagienkach robi jak i pięknie aportuje strzelone kaczki .Po czasie dowiedziałem się ,iż parę postrzałków /dziki , jelenie sarny/ również znalazł ! :lol: Więc pies wszechstronny dla tych którym jest potrzebny ,a specjalista np w suche pole .Co kto lubi jak kto chce !!!
Nina i Jacek
pisklę
Posty: 11
Rejestracja: pn sty 17, 2011 8:14 pm
Lokalizacja: Podlasie

Post autor: Nina i Jacek »

Skoro już ciśnienie wszystkim opadło, miło przejść do meritum. Panie Waldku, z tego co Pan opisuje, żaden z Pana psów nie był psem stricte podsokolim. Nie jest to żadna prowokacja, tylko konkluzja. Opisana przez Pana praca psów, jak najbardziej skuteczna, satysfakcjonująca i przynosząca Panu i kolegom dużo radości nijak się ma do pracy psa podsokolego, o którym piszemy "my", czyli - kółko wzajemnej adoracji. :wink:
Myślę, że cała dotychczasowa dyskusja jednak nie była całkiem pozbawiona sensu, bo jakieś wnioski da się z niej wyciągnąć. Pozostaje mi tylko życzyć sobie i kolegom piesków pracujących tak, jak opisał to Haggard. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Muszę się Nino ,,walnąć w c...ki'' aż mi płuca oddadzą . :lol:
Nie dawało mi spokoju całe to zamieszanie i podczas spaceru ,,wypuściłem'' psa do przodu mnie więcej na największą odległość taką jak chodziły moje wyżły i gdy doszedł do następnej latarni ,a ja stałem przy pierwszej uzmysłowiłem sobie ,że będzie to z 50m :oops:
Przy czym nie dopuszczałem by szczeniak do 8 miesięcy oddalał się, aż tak daleko -gdy tylko próbował to ja zawracałem i musiał mnie gonić -to skutkowało tym ,że mogłem jak to ujął Birkut ,,myślą ''zawrócić psa /przynajmniej tak to wyglądało dla kogoś z boku /-wystarczy ,że się zatrzymałem i pies zerkną na mnie to ja odwracałem się bokiem do niego lub tyłem i pies od razu wracał do mnie .Trzeba jednak mieć z nim naprawdę dobrą więź by cały czas zwracał na nas uwagę -pies z kojca czy / o zgrozo z łańcucha / zabierany tylko 1 raz w tygodniu na przechadzkę nie zareaguje tak .Następnym ,,patentem'' na zawrócenie psa ,,myślą'' to ,, na szkota'' -kucamy bokiem do psa i ,,próbujemy znaleźć 5 groszówkę w trawie''-efekt pies przybiega sprawdzić co my tam mamy :lol:
A dla czego ja tak ,,alergicznie'' reaguje na psy o ,,szerokich chodach''?
Najlepiej to opisze na przykładzie z moich doświadczeń .
Wyszło to przez przypadek -umówiliśmy się z kolegą który miał sukę pointera,ale on na miejsce spotkania przyszedł trochę szybciej .Jak dotarliśmy na miejsce usłyszeliśmy strzał -Krzysztof stwierdził ,iż straciliśmy kawał pola -ja się uparłem by jednak przeczesać to co już przeszedł kolega z pointerem .Jak doszliśmy do niego to on miał 1 kuropatwę a my kuropatwę i bażanta . :lol: Okazało się ,że jego suka miała ,,szerokie chody ''a moja Diana przeszła to pole nie omijając żadnej kępy :wink: Powiecie przypadek ,albo pointer do ,,kitu'' ,ale taki sam numer robiliśmy przy innych psach o ,,szerokich chodach'' i często coś na trokach można było powiesić .Jak stwierdził Dawid jak na dzisiejsze warunki /brak ptaków w łowisku/ i rozległe płaskie tereny środkowej czy północnej polski - to ,,zakwasy'' murowane !
Po za tym jak widziałem pracę tych psów podczas polowania czy na filmach -to nie odmawiając im zupełnie skuteczności zawsze miałem wrażenie ,iż jest to bezładna bieganina ,a nie porządne czesania pola !Ale to tylko takie moje wrażenia estetyczne :wink:
Przyznam się a co mi tam prawie 30 lat minęło ,że polowanie z jastrzębiem z pod wyżła jest fajną sprawą /wtedy miałem jastrzębie /Rożne durne rzeczy robiłem jako dzieciak np napuściłem swoją samicę jastrzębia na potężnego gąsiora /gęsi domowej/ i jeszcze zdjęcia aparatem,, smiena'' robiłem :lol: -Dzieci nie idźcie tą drogą .....! Gęsi nic się nie stało :wink:
Ostatnio zmieniony pt sty 21, 2011 10:05 am przez Pudlak Waldemar, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

A i jeszcze jedna rzecz jak trzeba było by pies szedł dalej wystarczyło iść za nim kawałek -w ten sposób można było zaliczyć te 150 m w jedną stronę -żaden problem /oprócz zakwasów / :lol:
A Michał chyba chciał dać do zrozumienia ,że w okresie gdy mamuty wymierały ja zajmowałem się układaniem psów do polowania ! :lol: :lol:
I żeby było Ok z tymi nieszczęsnymi metrami coś tam pozmieniam .
haggard
sokolnik
Posty: 2023
Rejestracja: pn gru 10, 2007 11:16 am
Lokalizacja: Trójmiasto

Post autor: haggard »

Pudlak Waldemar pisze:Po za tym jak widziałem pracę tych psów podczas polowania czy na filmach -to nie odmawiając im zupełnie skuteczności zawsze miałem wrażenie ,iż jest to bezładna bieganina ,a nie porządne czesania pola !Ale to tylko takie moje wrażenia estetyczne
widzialem na łowach wiele razy sytuacje kiedy po rzekomo dokladnym przeczesaniu przez wyżły jakiegoś zagonu w teren wparowywał pointer Tercela ( dodam ze chody ma dalekie) i jeszcze coś potrafil w tym przeczesanym terenie wystawic. daleko i szybko wcale nie znaczy niedokładnie. nie wiem jakie pointery miales okazje Waldek oglądac ale widocznie nie były aż tak dobre... to troche śmieszne zważywszy na fakt ze psow w Gnieździe jest naprawde sporo ale bez względu na to czy jechalismy w otwarty teren na kuropatwy czy w krzaki na bażanty, na każdych łowach najlepszym psem był Tercela pointer. nie bez powodu ludzie zawsze chcieli miec go w grupie. i mozemy sobie tutaj teoretyzowac. ja wierzę w to co widzialem i czego bylem świadkiem
ODPOWIEDZ