Jastrząb + rower

Tematy ogólne związane z sokolnictwem.
mazursky
sympatyk
Posty: 20
Rejestracja: pn wrz 07, 2009 6:05 pm

Jastrząb + rower

Post autor: mazursky »

próbowaliście może "latać z jastrzębiem, ewentualnie harrisem, myszołowem" używając do treningu np. roweru? Ja wyobrażam sobie to tak, że jadę na rowerze i od czasu od czasu przywołuje ptaka na rękawicę, i zastanawiam czy odpowiednio większa odległość przebyta na rowerze niż np. pieszy spacer byłaby dobrym treningiem jastrzębia niepolującego. Co o tym myślicie?;)
Franuś
pisklę
Posty: 6
Rejestracja: sob sie 01, 2009 7:17 pm
Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski

Post autor: Franuś »

hmm uwielbiam rowerowe wycieczki a harrisa chce mieć w przyszłości więc jak dla mnie pomysł genialny :wink: niestety nie moge udzielić profesjonalnej odpowiedzi :oops:
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

Niektórych ptaków nie jest się w stanie przekonać do rowerów i wózków dziecięcych.
A pomysł conajmniej dziwny, ale cóż każdy ma jakiś sposób na życie.

Pamiętaj tylko, że jak będziesz musiał za ptakiem przez krzaki popylać, to nawet "Full Speca na amorach Foxa z Maxxisami po 2,5 cala" będzie w tym przeszkadzał, a bywa tak, że do pokonania w trudnym terenie jest naprawde spory dystans, po którym wraca się innymi ścieżkami.
Ale zawsze można próbować.
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

apropos...
Electra ma to do siebie, że ich tandemy i miejskie rowery są bardzo stabilne, ale po polach to nie wyobrażam sobie tym jechać.
Załączniki
DSC_2036-.jpg
iskra
młodszy sokolnik
Posty: 259
Rejestracja: czw cze 15, 2006 7:09 pm

Post autor: iskra »

Z rowerem nie próbowałam chociaż mój jastrząb nie ma aż tak zakorzenionej awersji do rowerów.
Jeśli ptak się nie boi to myślę że to taki sam pomysł jak zwykłe latanie na towarzysza.
Tylko pytanie co chcesz przez to osiągnąć? Czy chcesz żeby latał szybciej na towarzysza czy żeby zrobić trening na dłuższej trasie a nie chce Ci się chodzić?

Ja teraz zaczęłam wersję konną. Trening fajny podwójnie bo można "upiec dwie pieczenie na jednym ogniu" - jednocześnie mogę rozruszać i konia i ptaka.
Cel tego jest dość fajny. Ptak baaaaaaardzo się pilnuje bo przecież nie wiadomo czy nie ruszę galopem i nie zniknę mu z oczu za najbliższym zakrętem.
Ptak dużo bardziej skupia się na sokolniku. No i oczywiście taki trening jest dużo ciekawszy.

Z rowerem? Też jest to jakiś pomysł tylko jak trafi się na takiego ptaka o jakim mówił Marcin (rowery, wózki dziecięce itp) to kaplica... Poza tym to raczej pomysł na urozmaicenie treningów a nie na stałe.
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

iskra pisze:...Ja teraz zaczęłam wersję konną..
Och jak mnie to cieszy.
Dzięki pomysłom P.Piotrowskiego jakiś miesiąc temu również intensywnie zacząłem przypominać sobie jak sie obija siedzenie o siodło, ale na razie jestem na etapie przyzwyczajania konia do ptaka.

O ile już na ziemi było jako tako, to w momencie kiedy ptak jest "na siodle" to koń zachowuje się - conajmniej niepewnie. Ptak "olewa" konia, nawet jak przegalopuję blisko niej, a w momencie kiedy jest "na siodle" wyraźnie jest zadowolona z większej perspektywy - i do tego ruchomej.
Iskra - miałaś proplemy z koń vs. ptak, czy masz zwierza o psychice "Pudziana"???

Ps. Koń w przeciwieństwie do roweru w razie W sam trafi do stajni i w trudnym terenie bardziej pomaga niż przeszkadza, ale ilość "zmiennych" na które trzeba podświadomie uważać na chwilę obecną poprostu mnie przerasta.
iskra
młodszy sokolnik
Posty: 259
Rejestracja: czw cze 15, 2006 7:09 pm

Post autor: iskra »

Problemów było sporo.
Koń bał się w terenie nawet najmniejszego wróbelka a co dopiero mówić o jastrzębiu:/
Na początku było za mało spotkań koń- ptak więc rezultaty były marne. Koń był co prawda ciekawy ale bał się panicznie jak tylko ptak wykonał najmniejszy ruch.

Potem wpadłam na pomysł że ja nie mogę non stop siedzieć w stajni ale za to ptak i tak nie ma nic lepszego do roboty. Więc ptak powędrował do stajni i odkąd stał się współlokatorem mojej klaczki postępy były widoczne.
Potem było dużo latania po padoku. Najpierw z dalsza potem koło konia potem nad koniem tak żeby zwierzę się przyzwyczaiło że nagły ruch skrzydeł nad głową nie robi krzywdy.

A w siodle? No cóż Marcin myślę że to kwestia długich wędrówek, klepania, marchewek i takich tam.
Jeśli koń skojarzy że przy ptaku mu się nic nie dzieje a nawet ma z tego profity w postaci większej ilości pieszczot i nagród to będzie super.
No i przede wszystkim musisz popracować nad swoim opanowaniem. Bo może wtedy Ty też się bardziej stresujesz, np napinasz bardziej mięśnie, denerwujesz się żeby wszystko było w porządku, żeby koń się nie spłoszył i takie tam i koniowi się to udziela.
Jeśli masz bardzo opanowany głos to śpiewaj - nawet jak koń się płoszy to odbiera od Twojego głosu sygnał że nic się nie dzieje i się uspokaja. Może się to wydawać głupie ale działa bardzo odprężająco na większość koni.

Mam nadzieję że to będzie trochę pomocne.
Spróbuj i powiedz jakie rezultaty. :mrgreen:
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

Z tym śpiewem to lepiej nie będę próbował...nie tylko koń ogłuchnie, ale może zwierzyna stwierdzi, żę przeniesie się w spokojniejszą okolicę (np. na autostradę, stadion lub lotnisko), a co do stresu to masz dużo racji - to pewnie główna przyczyna. O ile sam w siodle bez problemu opanuję narowy i fochy konia, o tyle z ptakiem na rękawicy już jest problem.
Ale cóż będę nadal próbował, a zamiast śpiewać pomyślę o wierszach :wink: - dla bezpieczeństwa i estetyki.
iskra
młodszy sokolnik
Posty: 259
Rejestracja: czw cze 15, 2006 7:09 pm

Post autor: iskra »

Muzyka lepiej wpływa na konia. I to chyba jedyne stworzenie na ziemi które docenia mój niezwykły talent wokalny także nie przejmuj się. Dla konia ważna jest pewność w głosie a nie to czy fałszujesz czy nie;)
A co do zwierzyny... Wystarczy to robić w miarę cicho. Przecież siedzisz zaraz za końskimi uszami - on Cie na pewno usłyszy:)
A przede wszystkim jak to mówi znajomy instruktor... "To nie samochód! Tu nawet pod górkę możesz jechać na luzie" :wink:
pustul3
początkujący
Posty: 80
Rejestracja: śr kwie 22, 2009 11:08 am
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: pustul3 »

Rowerwm,pomysł nietypowy :roll: ,zwłaszcza,że jeśli ptak jest trochę wiekszy i silny to może pociągnąć naz na bok i TRACH! sokolnik leży a wystrzaszony ptak nie wie co się dzieje. Konne łowy to tradycja i piękna sprawa, tak między innymi polowano w średniowieczu, zwłaszcza panie dworu z kobuzami
iskra
młodszy sokolnik
Posty: 259
Rejestracja: czw cze 15, 2006 7:09 pm

Post autor: iskra »

Prędzej chyba z drzemlikami. To były główne ptaki dam dworskich.
Ja ani kobuza oni drzemlika nie posiadam a na damskie siodło mnie zwyczajnie nie stać więc jak dama na pewno nie wyglądam szczególnie po całym dniu w stajni i lesie :mrgreen:
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

pustul3 pisze:...jeśli ptak jest trochę wiekszy i silny to może pociągnąć naz na bok i TRACH! sokolnik leży a wystrzaszony ptak nie wie co się dzieje...
To do działu "humor" :idea:
Awatar użytkownika
Jastrząb
młodszy sokolnik
Posty: 303
Rejestracja: śr cze 25, 2008 8:06 pm
Lokalizacja: Północ

Post autor: Jastrząb »

za super bezpieczne to to nie jest, mocna samica jastrzebia mogła by narobc bałaganu sobie jak i sokolnikowi.
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Patrycja mi sie tez wydaje, ze Damy dworu mialy kobuzy, gdzies cos na ten temat czytalem.
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

Jastrząb pisze:za super bezpieczne to to nie jest, mocna samica jastrzebia mogła by narobc bałaganu sobie jak i sokolnikowi.
Na każdą sprawę można patrzeć z wielu stron.
Młodzik, który napatrzył się jak robią akrobacje na motorach i próbujący to powielić na swoim skuterku szybko kończy w szpitalu. A gdyby najpierw pomyślał, popytał, zaczął ćwiczyć w warunkach kontrolowanych i sprawdzonymi metodami pewno uzyskał by zadawalające efekty.

To samo tyczy się niedzielnych kierowców; wariatów na rowerach, którym wydaje się, że mogą uprawiać DH na sprzęcie z hipermarketu; osobach, które na pierwszą jazdę konną upieraja się na "teren"; osobm najpierw kupującym drapole, a dopiero później próbującym się dowiedzieć "i co dalej?"; itd...

Liczę na to, że większość osób ma na tyle rozsądku, że biorąc ze sobą ptaka wiedzą, że biorą za niego pełną odpowiedzialność. I tak - mam nadzieję - nikt natchniony nagle tym tematem nie weźmie drapola i nie pojedzie na rowerze w pola i łąki, a dopiero potem pomyśli jak sie hamuje jedną ręką w razie problemów, lub co gorsza co zrobić, żeby ptak nie stracił piór w szprychach jak się zerwie i "zawiśnie".
Na konia też nikt nie wsiądzie bez pewności, że sam się nie zabije i do tego nie uszkodzi też podopiecznego.

Mam nadal nadzieję, że ludzie nie stracili zdolności do myślenia - może naiwny jestem, ale wciąż w to wierze.
ODPOWIEDZ