Czas miłości dla skrzydlatych łowców | Sokolnictwo dla początkujących

Czas miłości dla skrzydlatych łowców

Czas miłości dla skrzydlatych łowców - Adam Dopierała i Rafał Kruk
W Polsce wszystkie ptaki łowcze pochodzą z hodowli wolierowych. Szponiaste są bez wyjątku pod ochroną, a przepisy dotyczące gatunków chronionych uniemożliwiają układanie ptaków pochodzących z natury. Sokolnicy, którzy chcieli polować pod pierzem, musieli więc posiąść wiedzę i umiejętności pozwalające rozmnożyć jastrzębie, sokoły i orły.
Do hodowli wolno używać tylko osobników o udokumentowanym pochodzeniu – oznaczonych bezszwową obrączką, mających świadectwo UE (CITES) oraz zarejestrowanych w starostwie powiatowym i regionalnej dyrekcji ochrony środowiska. Wszystkie młode z hodowli po wykluciu zostają oznakowane bezszwową obrączką i otrzymują potwierdzone przez powiatowego lekarza weterynarii świadectwo pochodzenia pozwalające na uzyskanie CITES.

Hodowla jastrzębi
Poniższy tekst nie jest przepisem, jak osiągnąć sukces w hodowli. Stanowi on jedynie opis kilkunastoletniej obserwacji i pracy szczęśliwego właściciela rozmnażających się jastrzębi. Dlaczego jastrzębie? Ptakiem łowczym większości osób rozpoczynających swoją przygodę z sokolnictwem w latach 70. i 80. zostawał właśnie jastrząb. Pierwszym powodem postawienia na ten gatunek okazuje się więc sentyment. Na wybór ptaka łowczego mają wpływ także łowisko oraz występująca w nim zwierzyna. W Wielkopolsce, w okolicach Poznania bażanty spotyka się najczęściej w gęstych remizach śródpolnych lub w starych parkach i sadach na obrzeżach wiosek i miast. W takich warunkach najlepiej spisuje się jastrząb. Drugim powodem jest zatem możliwość jego wykorzystania w dostępnym obwodzie łowieckim. Z kolei trzecim – wyzwanie, sprawdzenie swoich umiejętności hodowlanych. Rozmnażanie jastrzębi w warunkach wolierowych w sposób zbliżony do naturalnego to bowiem niełatwe zadanie ze względu na dużą trudność w dobraniu pary. Kilkanaście lat temu w sokolarniach znajdowała się zaledwie garstka mających potomstwo par. Samica jastrzębia jest dużo większa od samca. Wszystkie nieporozumienia między ptakami kończą się dla niego w bolesny sposób. W warunkach naturalnych nieakceptowany partner ucieka i w bezpiecznym miejscu czeka na przychylność samicy. W wolierze ze względu na ograniczoną przestrzeń ucieczka się nie uda. Aby umożliwić samcowi ewakuację w chwili zagrożenia, warto np. zbudować dwie woliery połączone wąskim przedsionkiem. Takie rozwiązanie pozwala mniejszemu i zwrotniejszemu samcowi na szybki lot z woliery do woliery i ukrycie się przed samicą. Wszystkie pomieszczenia są wyposażone w kamery. Dzięki stałej obserwacji hodowca od razu reaguje w przypadkach, kiedy ptaki z takich czy innych powodów nie potrafią dojść do porozumienia. Poza okresem lęgowym, podobnie jak w naturze, jastrzębie mogą przebywać osobno, każdy w jednej z wolier. Na koniec lutego, gdy zaczynają się toki, rozdzielone ptaki w charakterystyczny sposób odzywają się do siebie oraz przez rozkładanie białych piór podogonia oznajmiają swoje miłosne zamiary. Przelot między wolierami zostaje otwarty. Białe podogonie szczególnie pięknie wyglądające u samca, spełnia funkcję białej flagi sygnalizującej pokojowe plany. Kiedy w okresie godowym ptaki zbliżają się do siebie, zawsze rozkładają podogonia, w rezultacie czego się uspokajają. Jest to ważne zwłaszcza dla mniejszego samca, który nie ma szans w starciu z rozgniewaną samicą. Brak swoistej białej flagi, spowodowany np. kąpielą samca (bo zmoczone pióra nie dają się pięknie rozłożyć), może się dla niego skończyć tragicznie. Mokry samiec nie przypomina partnera i staje się obiektem ataku. Jeżeli nawet z takiej małżeńskiej kłótni wyjdzie bez uszczerbku, to często zaczyna już bać się samicy i jej unikać, a przecież posiadanie potomstwa wymaga zbliżenia. Jastrzębie to bardzo kochliwe ptaki. Dobrze dobrana, zgrana para kopuluje kilkanaście razy w ciągu dnia. Od połączenia dwóch osobników do zniesienia pierwszego jajka mija najczęściej ok. trzech tygodni. W tym czasie samiec z niewielkim udziałem samicy buduje gniazdo. Zadaniem sokolnika jest dostarczanie do wolier budulca, tzn. gałązek. Parę dni przed złożeniem jajka samica zaczyna poprawiać pracę partnera, tak by miejsce, w którym ma wysiadywać, było dla niej wygodne i bezpieczne dla przyszłego potomstwa. Jajka pojawiają się w gnieździe w trzydniowych odstępach. Najczęściej samica składa cztery, choć bywa, że pięć. Ciągłe wysiadywanie rozpoczyna od drugiego jajka. Samiec od czasu do czasu zastępuje swoją partnerkę. Po 36 dniach klują się pisklęta. Ze względu na trzydniową różnicę w składaniu jajek przychodzą na świat nawet co kilka dni. Z tego powodu w warunkach naturalnych gniazdo rzadko opuszcza więcej niż cztery młode. Najmłodszy, najmniejszy jastrząbek najczęściej ginie. W warunkach hodowli wolierowej sokolnik może zabrać ostatnie pisklę i po blisko pięciu dniach, kiedy podrośnie i nabierze sił, by konkurować ze starszym rodzeństwem, odłożyć je do gniazda. W okresie wysiadywania jajek i odchowu młodych jastrzębie zdobią gniazdo zielonymi gałązkami. Takie zachowanie nazywamy „majeniem gniazda”. Rolą sokolnika jest wrzucanie do woliery świeżych sosnowych i świerkowych gałązek. Malutkie pisklęta karmi przeważnie samica. Kiedy młode pokrywa perłowobiały puch, jedzenie do gniazda przynosi samiec, natomiast gdy już podrosną i nie wymagają ciągłej opieki, w dostarczaniu pokarmu bierze udział również samica, a karmią obydwoje rodzice. Pisklęta obrączkuje się zazwyczaj w 14. dniu życia. To trudne zadanie, ponieważ samica zaciekle broni gniazda. Kask, okulary, gruba czapka i rękawice to normalne wyposażenie obrączkującego. Wyhodowane ptaki pozostają z rodzicami w wolierze hodowlanej do 8., 9. tygodnia życia. W tym momencie stają się gotowe do zabrania przez sokolnika i rozpoczęcia układania. Najtrudniejszy etap, jakim bez wątpienia jest łączenie, dobór pary, można ominąć, opierając hodowlę na wdrukowanych w człowieka ptakach i inseminowaniu samicy pobranym od samca nasieniem. Ptaki nie mają wtedy ze sobą kontaktu, w związku z tym samica nie stanowi zagrożenia dla samca. Niestety, w takim przypadku hodowcę omija przyjemność oglądania romantycznego spektaklu, czyli toków jastrzębi. Ginie też dreszczyk emocji – pokochają się czy nie? A przecież wiosna to czas miłości również między ptakami łowczymi.

Hodowla sokołów
W przypadku sokołów można przyjąć, że łatwiej niż u jastrzębi stworzyć parę hodowlaną. Ogólnie nie wykazują one dużej agresji wobec siebie. Nawet gdy dwa osobniki nie potrafią się zgrać, zarówno samiec, jak i samica doskonale znoszą swoje towarzystwo w wolierze. Do kojarzenia par najlepiej przystąpić w lutym, kiedy to wydłużający się dzień budzi u ptaków naturalną chęć przystąpienia do lęgów. Jeśli oba sokoły przypadną sobie do gustu, to rozpoczynają toki. Samiec nawołuje samicę na półkę lęgową, gdzie uprzednio wygrzebał dołek – zagłębienie w żwirowym wypełnieniu gniazda. Samica chętnie odwiedza to miejsce i razem z partnerem często poprawia dołek. Samiec, chcąc się przypodobać, przynosi jej podarunki w postaci kawałków mięsa, które przekazuje jej na półce lub w innym punkcie woliery hodowlanej. Po pewnym czasie, na jakieś 10 dni przed złożeniem jajek, ptaki przystępują do kopulacji. W tym względzie mistrzami są rarogi, które potrafią dokonywać tego aktu nawet kilkanaście razy dziennie. Większą powściągliwość w tej materii zachowują sokoły wędrowne, gdyż robią to zaledwie parę razy w ciągu doby. Na 2–3 dni przed zniesieniem samica pozostaje na noc na półce gniazdowej, gdzie się przygotowuje do tego momentu. Z reguły sokoły składają 3–4 jajka w lęgu. Twarde wysiadywanie rozpoczyna się od drugiego lub trzeciego. Ma to ogromne znaczenie, ponieważ klucie piskląt jest bardziej zsynchronizowane, dzięki czemu przychodzą na świat w ciągu maksymalnie kilkunastu godzin i występują między nimi minimalne różnice w rozwoju. W przypadku sokołów hodowcy wykorzystują naturalną predyspozycję tych ptaków do ponowienia zniszczonego lęgu. Polega to na zabraniu rodzicom złożonych w pierwszym lęgu jajek w okresie nie dłuższym niż 8 dni od zniesienia ostatniego. Sokoły uznają to za stratę lęgu i przystępują do jego ponowienia. Robią to w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Przejęte jajka trafiają do inkubatora, gdzie w kontrolowanych warunkach temperatury i wilgotności rozwijają się zarodki, z których po blisko 32 dniach inkubacji wyklują się młode sokoły. Po udanym kluciu hodowca karmi je kilka razy dziennie, podając pisklakom do dzioba malutkie kawałki mięsa. Młode w wieku 3–5 dni podkłada się do rodziców, zabrawszy do inkubatora jajka z drugiego lęgu. Rodzice bardzo pozytywnie reagują na taką zamianę i natychmiast zajmują się swoim potomstwem. Opisane postępowanie pozwala uzyskać większą liczbę młodych od jednej pary. Niech jednak nie zwiedzie kogoś taka możliwość. Kilkuletnie doświadczenie wskazuje, że sukces lęgowy obejmuje ok. czterech młodych od pary w sezonie. Wiąże się to zarówno z tym, że nie wszystkie jajka w lęgu są zalężone, jak i z późniejszymi problemami w trakcie inkubacji oraz przy odchowie piskląt. Młode sokoły do prawidłowego rozwoju wymagają zapewnienia dobrej jakości karmy w postaci mięsa przepiórek i gołębi. Podobnie jak wyżej opisane jastrzębie sokoły da się rozmnażać przez sztuczną inseminację. Dzięki wdrukowaniu ptaków w człowieka możemy uzyskać nasienie od samca i wykorzystać je do zapłodnienia samicy. Tę metodę coraz powszechniej stosuje się w przypadku różnych gatunków sokołów. Cały ten okres lęgowy dostarcza wielu emocji i nowych doświadczeń. Pozwala na obserwację ciekawych zachowań ptaków, niejednokrotnie bardzo odmiennych nawet w obrębie jednego gatunku sokoła. Nieocenioną pomocą w takiej obserwacji są obecnie systemy monitoringu wizyjnego ułatwiające pracę hodowcy. Prawdziwym sprawdzianem, czy udało się odnieść pełen sukces, jest czas układania, a następnie polowania z młodym osobnikiem. Dopiero wtedy się okaże, czy wyhodowany ptak łowczy zostanie kiedyś ćwikiem.