Takie tam do poczytania odc. 1 | Sokolnictwo dla początkujących

Takie tam do poczytania odc. 1

Przeglądając swój komputer trafiłem na kilka tłumaczeń, które robiłem jakiś czas temu. Dzięki kilku poprawkom mogę je przedstawić korzystając z okazji styczniowych, długich wieczorów. Poniżej więc kilka tekstów z jednego z angielskich czasopism.

Mój pierwszy jastrząb
Steven Vaughan

Po czterech sezonach polowania ze świetną samicą harrisa i kolejnymi dwoma niesamowitych zdolności samicy krogulca, zdecydowałem się na jastrzębia. Pochodząc z części kraju z przeważającą liczbą królików zdecydowałem, że to musiała być samiczka. W losowych przypadkach dobre samczyki także potrafią je łapać, ale ja potrzebowałem pewności. Razem z zamówioną telemetrią (do tej pory byłem szczęściarzem i głupcem za razem) odebrałem mojego jastrzębia. Dostałem ją wcześniej ponieważ terroryzowała dorosłą samicę i jej brata, co dla mnie było dobrym znakiem na początek. Została wpuszczona luzem do woliery na dalsze trzy tygodnie, dopóki nie stwardnieją jej pióra. W czasie obserwacji podczas pory karmienia, gdy podlatywała do najbliższego siedziska, wydawała się równie zainteresowana mną jak ja nią.
Ona, Astrid jak ją nazwałem, miała zadatki na doskonałego ptaka. Odważna i chętna do nauki, nigdy nie była nieśmiała lub zdenerwowana. Nadszedł ten dzień - brak krwi w stosinie pióra - więc, spętałem ją, i natychmiast zakapturzyłem. Był to dla mnie punkt zwrotny; wszystkie moje jastrzębiowate kapturzyły się, ale stawało się to zwykle później.
Jastrząb pozostawał ciągle zakapturzony przez cztery dni i przebywał przez większość czasu w domu przyjaciela z co najmniej czterema osobami i trzema psami , gdzie zawsze się coś działo. Każdy kto czytał starą literaturę sokolniczą, w szczególności indyjską lub arabską, będzie wiedział o natychmiastowym zakryciu oczu sokoła zaraz po schwytaniu. Utrzymuje się to przez pierwszych kilka dni wstępnego treningu. Ptak oswaja się z brzmieniem głosu i dźwiękami życia codziennego oraz przyzwyczaja się do noszenia bez wizualnego szoku. Jest to cel jaki chciałem osiągnąć za pomocą kaptura, ponieważ po jego zdjęciu oczekiwane zrywanie się i niepokój nie wystąpiły. Patrzyła na mnie trochę jak diablica i lekko uniosła skrzydła.
Następny dzień był piątym z kolei kiedy jadła już z rękawicy, w towarzystwie trzech dorosłych, Springer Spaniela, Jacka Russela terriera i czarnej suczki wyżła niemieckiego gładkowłosego, która miała być partnerką Astrid w czasie polowań. Podstawowy trening przebiegał w ten sam sposób jak z myszołowem rdzawosternym i harrisem oprócz używania wszelkiego rodzaju wabideł.
Pewnego uroczego letniego wieczoru, przyleciała natychmiastowo cała długość dłużca, a potem wypatrzyła na polu królika. Będąc z natury impulsywnym, rozpętałem ją i popchnąłem, ona zleciała ze wzgórza, po czym gwałtownie zapikowała. Przeleciała nad królikiem i chybiła; królik uciekł z Astrid w gwałtownej pogoni za nim - chybiła kolejny raz, po czym bystro powróciła na rękawicę.
To instynktowne polowanie jest najwidoczniej bardziej zaznaczone u gołębiarzy, ponieważ rdzawosterny i harris potrzebowały więcej czasu aby zrozumieć do czego służy wabidło lub ofiara. Może to być spowodowane tym czym są karmione młode pisklęta. W moim przypadku od pierwszego dnia były to całe martwe króliki, pardwy, wiewiórki i gołębie.
Następnego dnia w tym samym miejscu goniła i zabiła królika po około pięćset metrowym locie w górę stoku. Byłem zadziwiony stylem i zręcznością tej nowicjuszki, zaledwie po 3 tygodniach i 3 dniach pracy z nią poza sokolarnią. Jedna więcej rzecz, która bardzo mi pomogła i którą wielu ludzi przeocza to dawanie ptaku kości lub skrzydełek do skubania. Zacząłem ich używać gdy tylko jastrząb zaczął jeść z rękawicy. Były to gołębie, bażancie lub kuropatwie skrzydełka. Zajmowały one ptaka przez piętnaście do dwudziestu minut. Była tak zadowolona skubaniem ich, że było to prawie tak efektywne jak kapturzenie. Przy pierwszej oznace frustracji lub strachu dostawała je na rękawicy. Oszczędzało to także zrywania się ptaka na rękawicy. Mój pierwszy jastrząb ćwiczony i układany przy użyciu skrzydełek lub nóżek do skubania i kapturzenia nie sprawiał mi żadnych problemów i dawał samą przyjemność z polowania. Jej kondycja łowcza wzrosła z 1030g do 1120g. podczas sezonu, a jej lista zdobyczy wynosiła 26 królików, 4 bażanty, 4 kuropatwy i 2 pardwy. Z harrisem upolowałem znacznie więcej, ale wszystkie te ułowki zostały złapane w bardzo widowiskowy i stylowy sposób.
Każdy, kto polował z jastrzębiowatymi i myśli o gołębiarzu - niech to zrobi. Był to najlepszy z moich dotychczasowych 9 sezonów.
Chciałbym tylko dodać, że spędziłem naprawdę wspaniałe chwile na wspólnych łowach z kolegami i koleżankami oraz mam nadzieję zobaczyć wszystkich za rok.