WWW.SOKOLNICTWO.PL Strona Główna WWW.SOKOLNICTWO.PL
Forum Dyskusyjne na tematy sokolnicze

FAQFAQ  SzukajSzukaj  Mapa GoogleMapa Google  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload
sklep sokolniczy

Poprzedni temat «» Następny temat
Chce tylko polatać - "przestępstwo" czy nie
Autor Wiadomość
garbus2 
Site Admin

Pomógł: 17 razy
Dołączył: 30 Sty 2005
Posty: 2078
Skąd: KRK
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 4:26 pm   Chce tylko polatać - "przestępstwo" czy nie

No właśnie temat mocno kontrowersyjny i troche natkneło mnie zeby wywołac nieco dyskusji po tej wypowiedzi:

Nisus napisał/a:

Wyrazalem sie jasno wielokrotnie, dla mnie osoba nie robiaca ploszen i deklaruje ze nie bedzie polowac, tak naprawde robi sobie jaja. Dlaczego odbierac sens zycia zwierzeciu? dla wlasnego ego? Sa golebie i papugi.


Oczywiście prosze tego nie odbierać jako szkalowania czyjegokolwiek zdania - ot po prostu zaczatek do dyskusji. Czy uważacie że latacze powinni być dyskryminowani dlatego ze sa lataczami? Mi sie wydaje ze ekstremizm nie jest dobry w zadnej dziedzinie a przeciez "latanie sobie" z ptakiem drapieżnym choćby dlatego ze sie lubi patrzec jak lata nie jest w moim odczuciu niczym zlym. Na tej samej zasadzie mozna by powiedziec ze trzymanie papugi w klatce jest rownie okrutne co latanie z drapieznikiem - jedno i drugie stanowi jakies "wypaczenie" ale przeciez takim samym wypaczeniem bylo udomowienie wilka ktory teraz w postaci psa jest czyms absolutnie normalnym.
Co wiecej wielu lataczy po jakims czasie dochodzi do faktu ze samemu lataniu czegos brakuje i wowczas zasilaja szeregi polujacych sokolnikow. Sam zaczynalem od rehabilitowanego ptaka w technikum i latania zanim zaczalem polowanie. Slowem nie widze nic zlego w lataniu o ile jest robione zgodnie z prawem i zdrowym rozsadkiem.
 
 
     
skora 
stażysta
TL Rogozieniec

Dołączył: 25 Lis 2007
Posty: 100
Skąd: Lubuskie
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 4:37 pm   

Bardzo fajny temat, napewno będzie tutaj wrzało.
Moje zdanie jest takie: Latacz lataczem, sokolnik sokolnikiem. Latacz nigdy nie będzie sokolnikiem, bo idea sokolnictwa to dążenie do polowania lub samo polowanie...
pozdrawiam
_________________
Accipiter gentilis :)
 
 
     
Mbartnik 
młodszy sokolnik


Wiek: 41
Dołączył: 27 Sie 2008
Posty: 280
Skąd: Wzgórza Strzelińskie
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 5:00 pm   

skora napisał/a:
Bardzo fajny temat, napewno będzie tutaj wrzało.
Moje zdanie jest takie: Latacz lataczem, sokolnik sokolnikiem. Latacz nigdy nie będzie sokolnikiem, bo idea sokolnictwa to dążenie do polowania lub samo polowanie...
pozdrawiam

AMEN - chociaż są wyjątki. Nieliczne, ale są.
_________________
Pozdrawiam
Marcin
www.pasiekibystrzyckie.pl; www.fundacjahuberta.pl
 
     
Nina
stażysta
...i Jacuś

Dołączył: 06 Lut 2005
Posty: 118
Skąd: Podlasie
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 5:30 pm   

Moim zdaniem jest jeszcze jedna kategoria - tych co nie polują z braku możliwości (brak zwierzyny) ale pozwalają się ptakom "wyżyć" stwarzając im sytuacje zbliżone do polowania przez napuszczanie. Powiecie pewnie, że to nigdy nie zastąpi polowania w dodatku zepsuje ptaka. Pewnie zepsuje, ale stojąc przed wyborem: napuszczanie i próby polowania kilka razy w roku lub tylko latanie lub zrezygnowanie z ptaka wogóle z powodu braku łowiska - co byście wybrali??? Ja wybrałam to pierwsze.
 
     
Nowogrodzki 
sokolnik
Heksa


Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 660
Skąd: Tuchola
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 6:09 pm   

Można oczywiście ortodoksyjnie: albo latacze od "jasełek" albo sokolnicy.
Życie jednak jest bardziej skomplikowane.
Nie zapominajmy o adeptach sokolnictwa małoletnich, którzy uczą się sokolnictwa a nie mogą z przyczyn prawnych polować. Jednak czy na pewno powinni uczyć się na sokołach wędrownych?
Warunki do pełnego sokolniczego wykorzystania ptaków spełniają tylko ci, którzy zawodowo zajmują się sokolnictwem i mieszkają w łowiskach pozwalających na częste polowania. Reszta towarzystwa pracująca zawodowo do 15-tej dziś ma w najlepszym razie 1 godzinę do polatania.
Ortodoksyjne podejście do sokolnictwa bardzo by uszczupliło nasze szeregi.
Ale trzeba być konsekwentnym i na samym początku określić do czego dążę. Jeśli nie będę polował to układam sobie latacza dla przyjemności posiadania towarzysza spacerów jak psa, konia itp. i nie marudzę, że mój ptak nie poluje i nie biorę na latacza sokoła wędrownego lub białozora.
Albo zakładam, że poluję, zdobywam uprawnienia, przeprowadzam się na południe kraju, rozwodzę z żoną, dzieci do osiągnięcia pełnoletności zamrażam i kupuje białozora , pointery i poluję w wolnym czasie na pardwy w Szkocji.
Można mieć oczywista ptaki na "jasełka" i inne do polowania według gustu i uznania.
_________________
Chwal Ćwik

http://www.zakonsokolnikow.com.pl
 
     
lagger 
młodszy sokolnik

Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 242
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 6:11 pm   

skora napisał/a:
Bardzo fajny temat, napewno będzie tutaj wrzało.
Moje zdanie jest takie: Latacz lataczem, sokolnik sokolnikiem. Latacz nigdy nie będzie sokolnikiem


Latacz w każdej chwili może stać się sokolnikiem.
Tak jak wspomniał admin z czasem w samym lataniu zaczyna czegoś brakować i następnego ptaka układa się aby z nim polować.
Mam lannera z którym nie poluje, bo kiedy go brałem polowanie nie wchodziło w grę, ale mam też samicę wędrowną z którą na kaczkach jestem niemal codziennie. Kim zatem jestem, lataczem, czy sokolnikiem?
W lataczach nie widzę niczego złego, pod warunkiem, że odpowiednio dobiorą gatunek ptaka i to co robią ma ręce i nogi. Od czegoś trzeba zacząć, a jak wiadomo pierwszy ptak zazwyczaj i tak jest spartolony. Może wypadało by zrobić sobie rachunek sumienia i zastanowić się od czego samemu się zaczynało.
 
     
JoHn DuMbaR 
sokolnik

Pomógł: 2 razy
Wiek: 20
Dołączył: 08 Wrz 2005
Posty: 1867
Skąd: South Dakota
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 6:30 pm   

Nie wiem czy powinienem w tej sprawie glos zabierac, calkiem mozliwe ze byloby lepiej gdybym siedzial cicho, ale ja juz mam to do siebie ze lubie troche pospamowac a ze temat w mojej strefie to czuje sie wrecz w takim obowiazku :wink: ... Mysle ze draki z tego tematu nie bedzie bo latacze to chyba najmniej kontrowersyjne osoby na forum (oczywiscie ktos moze powiedziec ze z wyjatkami...tak dla potwierdzenia reguly). Przedmowcy dobrze problem spuentowali, mi rowniez wydaje sie ze nie mozna innych oceniac wlasna miara. Moje przemyslenia:
Sa na forum hardcorowcy co lubia klimaty mlodzienczej przygody polaczonej z pierwotnym realizmem (bynajmniej nie mowie tu o slynnych juz w naszym gronie ryMcerzach :) ) sa tez osoby w typie niedzielnego kierowcy, choc to moze nie do konca trafne porownanie, jestem i ja :) teoretyk:).
Skrajnosci zawsze wzbudzaja kontrowersje. Ktos moze powiedziec, ze jak chcesz byc lataczem to ok, nie ma problemu, kup sobie wrone (najlepiej w typie ''UK chicken'') albo papuge (bo to jednak sokol a ze "nieudolny" to sumienie masz czyste). Z drugiej jednak strony nie mysl nawet o AGG albo wedrusie...bo zmarnujesz ptaka a byc moze nawet go stracisz. I niby wszystko gra. Istnieje jednak druga strona medalu :) . Przeciez prawdziwi spece stawiaja sobie za cel nowe wyzwania. A wyzwania te to na ogol polowanie z ptakami ''drugiego sortu'' po to zeby udowodnic cos sobie a czasami takze innym. Bo jak ktos kiedys powiedzial i bylo to wielokrotkie cytowane '' peregrine makes a bad falconer looking good" I jak tu sie wobec tego dziwic austringerom, ze gdy widza latacza to ich szl#^ czasem trafia. Latacz wybierajac konkretny gatunek, nie zawsze swiadomie sprawia, ze powstaja mity o wronach, papugach i innych pelikanach. Latacze jak juz wielokrotnie bylo na forum udowadniane to osoby malo prestizowe i nie zawsze traktowane na serio. Dla wielu latacz = nieudolny lamer co tylko psuje nieposzlakowana opinie prawdziwych fachowcow :) . Rzadko ktos bierze pod uwage ze dla niektorych latanie to nie koniecznosc a wybor. Podsumowujac :) : wielu sokolnikow uwaza lataczy za zlo, a bo to sie nie znaja, a bo nie potrafia / nie maja zamiaru wykrzesac z ptaka tego na czym sokolnikom zalezy, wreszcie bo to przez lataczy dobre ptaki maja kiepska marke. Z 2 strony wielu lataczy to faktycznie (patrz UK) osoby o zenujacym poziomie nie tylko umiejetnosci ale nawet checi. Potem sie dziwic ze prawdziwi pasjonaci mowiac delikantnie.. podchodza do lataczy z dystansem, bo przeciez wielu z nich ma ptaka dla lansu i temu podobnych szczytnych celow.
_________________
http://www.youtube.com/wa...9qLH4JPuDQn3XjQ
Ostatnio zmieniony przez JoHn DuMbaR Czw Lis 19, 2009 7:12 pm, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Nowogrodzki 
sokolnik
Heksa


Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 660
Skąd: Tuchola
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 6:37 pm   

lagger napisał/a:
W lataczach nie widzę niczego złego, pod warunkiem, że odpowiednio dobiorą gatunek ptaka i to co robią ma ręce i nogi. Od czegoś trzeba zacząć, a jak wiadomo pierwszy ptak zazwyczaj i tak jest spartolony. Może wypadało by zrobić sobie rachunek sumienia i zastanowić się od czego samemu się zaczynało.


I tu się w pełni zgadzam. Każdy "wielki" sokolnik jakoś zaczynał, czasami wspominając początki można się zaczerwienić ze wstydu jakie błędy się popełniało. Czasy się zmieniają, inaczej to wyglądało onegdaj. Jak polowaliśmy z dziczkami jastrzębi a królików było "po korek" to wszyscy polowali i nie było lataczy. (chociaż w jakim sensie też robiliśmy na polach tucholskich pokazy dla "tubylców")
_________________
Chwal Ćwik

http://www.zakonsokolnikow.com.pl
 
     
haggard 
sokolnik
haggard

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 10 Gru 2007
Posty: 2023
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 7:16 pm   

nie każdy ptak musi polowac. Są gatunki ktorych instynk łowiecki jeśli nie pcha sie ich w kierunku polowania zanika i mogą spokojnie i szczęśliwie egzystowac -lanner, lugger, pustułka, myszołów (uprzedzę pytania- można je kupić u naszych zachodnich sąsiadów) oraz większość sów. rozumiem że ktoś może nie mieć warunków czy czasu, albo nie mieć zwierzyny i dlatego nie poluje, ale jeśli ktoś mówi że nie chce to trudno mi go zrozumieć :wink: przecież to własnie najpiękniejsza i dająca najwięcej emocji i radości część sokolniczenia. tym bardziej nie rozumiem po co ktoś, kto polowac nie chce kupuje wędrownego, hybryda czy jastrzębia. po to żeby go unieszczęśliwic odbierając mu coś w czym jest najlepszy i do czego pcha go instynkt? jeżeli to ma być miłość do ptaków to jest to milość chora.
 
     
Nowogrodzki 
sokolnik
Heksa


Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 660
Skąd: Tuchola
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 7:38 pm   

Cytat:
No właśnie temat mocno kontrowersyjny


Jak widać temat wcale nie jest tak kontrowersyjny . W większości zgadzamy się w opiniach.
_________________
Chwal Ćwik

http://www.zakonsokolnikow.com.pl
 
     
ZaP 
sokolnik
www.drapole.pl

Pomógł: 3 razy
Wiek: 44
Dołączył: 23 Sie 2005
Posty: 832
Skąd: Ostrów Mazowiecka
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 8:30 pm   

ciekawe skąd opinia, ze u sów czy u pustułek nie ma instynktu łowieckiego...
ZaP
_________________
--
ZaP
 
 
     
haggard 
sokolnik
haggard

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 10 Gru 2007
Posty: 2023
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 9:21 pm   

a gdzie ja napisałem że nie mają instynktu? napisałem że spokojnie mogą obyć sie bez polowania bo łatwo uwarunkowują sie na pokarm z rękawicy lub w przypadku sokoła z wabidła. wybacz Zap ale jeszcze w Technikum przerabialiśmy więcej pustułek rocznie niż Ty wyhodowałeś w całej swej karierze. chyba nie powiesz ze polujesz z sukcesami z pustułką (no chyba że nornica czy pasikonik ale to chyba nie dramat skoro można tępić gryzonie łapkami i trutkami to upolowanie jej z ptakiem nie zakrawa na kłusownictwo).
 
     
kaja 
młodszy sokolnik

Wiek: 43
Dołączył: 26 Mar 2008
Posty: 442
Skąd: z Polski
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 10:07 pm   

john-a osoba co to ptaka nauczyła polować dzięki temu ze latanie traktuje jako coś nadzwyczajnebo to kto latacz czy sok. :?:
 
 
     
JoHn DuMbaR 
sokolnik

Pomógł: 2 razy
Wiek: 20
Dołączył: 08 Wrz 2005
Posty: 1867
Skąd: South Dakota
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 10:14 pm   

klusownik oczywicie :)
_________________
http://www.youtube.com/wa...9qLH4JPuDQn3XjQ
 
     
mirek 
młodszy sokolnik


Pomógł: 1 raz
Wiek: 33
Dołączył: 14 Lut 2009
Posty: 359
Skąd: Szydłowiec
Wysłany: Czw Lis 19, 2009 10:15 pm   

Witam
mam na imię Artur i od kilku lat jetem lataczem :wink:
a teraz na powarznie w stu procentach was rozumiem i przyswajam ale czy nie można zaspokoić prawie wszystkich potrzeb ptaka który jest wylatany najedzony ma pomoc medyczną jak coś jest nie tak itp
instynkt łowiecki to przecież wymuszona czynność przez przodków danego gatunku
jeśli rodzice rodziców uczyli by jeść np z talerza to już nie było by polowania z sokołem bo trzeba by było go nauczyć czegoś wbrew jego woli co nawet nie jest zapisane w jego dna jesli nie musiał by zabijać żeby żyć to by tego nie robił ,oczywiście wiem że jest inaczej ale tak jak Adam przytoczył opcję z wilkami udomowienie podanie pod nos i wymaganie od nich tego co chcemy stworzyło psa który niejednemu pomaga teraz polować a przcież jeszcze nie dawno sam mógł by to robić
myślę że nie jest to krzywdzenie ptaka jeśli robi się to z głową i według jakichś zasad
krzywdzeniem można nazwać to że jak ktoś napalony podpuszcza ptakowi coś na co normalnie by nie zapolował i w tedy dzieje się krzywda
ps może jestem od niedawna na tym forum ale pokornie uczę się już od dawna
pozdrawiam
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 10