WWW.SOKOLNICTWO.PL Strona Główna WWW.SOKOLNICTWO.PL
Forum Dyskusyjne na tematy sokolnicze

FAQFAQ  SzukajSzukaj  Mapa GoogleMapa Google  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload
sklep sokolniczy

Poprzedni temat «» Następny temat
Płomykówka
Autor Wiadomość
Nowogrodzki 
sokolnik
Heksa


Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 660
Skąd: Tuchola
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 7:48 pm   Płomykówka

Witam,
szukam informacji na temat wprowadzania do natury odchowanych przez człowieka sów. W przypadku dziennych drapieżników nie ma problemu-oblot się sprawdza. Niestety doświadczenia z sowami pokazują, że ta metoda nie sprawdza się. Może macie jakieś doświadczenia dotyczące skutecznego przywracania naturze np. płomykówek?
_________________
Chwal Ćwik

http://www.zakonsokolnikow.com.pl
 
     
ZaP 
sokolnik
www.drapole.pl

Pomógł: 2 razy
Wiek: 40
Dołączył: 23 Sie 2005
Posty: 826
Skąd: Ostrów Mazowiecka
Wysłany: Sob Lis 07, 2009 8:04 pm   

mamy.
_________________
--
ZaP
 
 
     
haggard 
sokolnik
haggard

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 10 Gru 2007
Posty: 2021
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 9:44 am   

Warciński ośrodek od lat wypuszcza sowy metodą oblotu (większość to puszczyki i czasem uszatki). nie ma z tym żadnego problemu. wszystko jest kwestią odpowiedniego umieszczenia budki oblotowej w miejscu które nie narazi młodych sów na ataki np. krukowatych i dziennych drapieżników.no i budka musi mieć odpowiednią konstrukcję która umożliwi calkowite ukrycie sie przed wzrokiem innych ptaków i ludzi co zapewni im komfort psychiczny. z tego co udalo sie zaobserwowac dzikie pary puszczyków odchowujące młode które już podlatywały po okolicznych drzewach dokarmiały chętnie nasze wypuszczone młodziaki. wychodzi na to że puszczyk karmi każdego młodego który jest w jego rewiże w pobliżu gniazda wychodząc z założenia że to jego młode. nie wiem skad teza że oblot sie nie sprawdza u sów bo nie pamietam żebyśmy kiedykolwiek znależli zabitego ptaka. młode chetnie wracają przez jakiś czas i pobieraja pokarm w budce. do momentu usamodzielnienia sie.
 
     
ZaP 
sokolnik
www.drapole.pl

Pomógł: 2 razy
Wiek: 40
Dołączył: 23 Sie 2005
Posty: 826
Skąd: Ostrów Mazowiecka
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 2:45 pm   

widocznie nie wychowywales plomykowki skoro tak piszesz...
owszem dorosle dzikie uszatki będą karmiły młode nawet przez siatkę woliery, czasami puszczyk też to zrobi choć jak młody zaczyna sam polowac w ym momencie jest albo przeganiany albo zabijany przez dorosle puszczyki - są BARDZO terytorialne i nie akceptują polujących bądź próbujących polowac przedstawicieli swojego gatunku.
Płomykówka to bardzo specyficzna sowa :!: , pojdzke wypuszczasz po złapaniu przez nią w duzej wolierze kilkudziesięciu żywych myszy i zazwyczaj spobie poradzi do tego czasami dzdzownice i pasikoniki i duża szansa że ptak będzie żył - płomykówka to najpóźniej dorastająca sowa z żyjących u nas.
Oblot nic nie da po pierwsze wypuszczenie w terenie gdzie jest puszczyk i nie ma płomykowki!!
To, że nie znajdowaliście martwych mlodych moza wytłumaczyć często zabiciem i zjedzeniem ich - podstawa jest podawanie ŻYWCYCH myszy polnych lub w kolorze polnych nocą w odpowiednio dużej wolierze.
Wypuszczenie płomykówki ma sens podkreślam jescze raz tylko tam gdzie może ona cokolwiek upolowac czyli rozległe ląki, rżyska lub podobny NISKO ZAROŚNIĘTY teren i BRAK PUSZCZYKA w najbliższej okolicy. Oczywiście należy pamiętać jaki nocleg preferuje płomykówka - NIGDY nie bęzie spałą na drzewie pod "chmurką" - musi mieć prawdziwy dach nad głowa (strychy, wieże kościelne, otwory wentylacyjne domów). Najlepsze do przystosowywania są zamknięte strychy bądź stodoły lub obory gdzie młode kilka tygodni uczą się polować. PO tym jak widzimy, że juz potrafią otwiera się wlot bądź okienko w takiej oborze i sowa zaczyna zwiedzać świat zwykle około godziny przed zmierzchem na noc zwykle wracając...
Reasumując - podstawa to zapenienie żywego w miare dzikiego pokarmu w zamknięciu - na poczętek po wyschnięciu płomykówki tj ok 10-11tego tygodnia życia podajemy żywe myszy z dużym spinaczem biuroiwym przyczepionym do ogona (dobry spowalniacz).KOniecznie sprawdzenie też przed otwarciem wylotu sprawdzamy o różnych porach nocy czy są puszczyki (wabiąc paszczowo lub z taśmy).
Pozdrawiam
ZaP
_________________
--
ZaP
 
 
     
haggard 
sokolnik
haggard

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 10 Gru 2007
Posty: 2021
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 4:44 pm   

ja piszę o doświadczeniach w oblocie puszczyków a nie płomykówek tylko dlatego z nie zgadzam sie z tym ze oblot sów nie zdaje efektów. gdyby nasze puszczyki były zabijane znależlibyśmy choćby oskuby a nigdy nic nie znaleziono. sadze ze w przypadku plomykówek wystarczy znależć odpowiedni teren w krajobrazie bardziej łąkowo polnym i jakąś stodołę i nie powinno być zadnych problemów.
 
     
ZaP 
sokolnik
www.drapole.pl

Pomógł: 2 razy
Wiek: 40
Dołączył: 23 Sie 2005
Posty: 826
Skąd: Ostrów Mazowiecka
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 5:19 pm   

no niestety nie masz racji - oskubów nie znajdziesz - i uwierz mi o ile uszatka zwykle sama ucieka z terytorium puszczyka o tyle młody puszczyk "posadzony" na terytorium innego zwykle zostaje zabity.
ZaP
_________________
--
ZaP
 
 
     
haggard 
sokolnik
haggard

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 10 Gru 2007
Posty: 2021
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 6:42 pm   

to ciekawe co piszesz bo jakoś nie wyobrażam sobie żeby puszczyk był w stanie skonsumowac w całości drugiego puszczyka podobnej wielkości zjadając go razem z lotkami i sterówkami. ślady po "posiłku" musiałyby jakieś pozostać. owszem młode gdy sie usamodzielnią będą przepędzane ale dokładnie w tym samym momencie co młode dzikich puszczyków więc nie widzę w tym problemu- sama natura. jeśli któryś zostanie zabity bo nie będzie chciał opuścić terytorium to widocznie tak miało być. na tym polega selekcja naturalna. nie pisze tu o jakimś jednorazowym eksperymencie. w warcinie w ten sposób wypuszcza sie puszczyki już od około 10 lat i jeżeli po dwóch tygodniach od otwarcia budki wciąż mlode puszczyki od czasu do czasu przylatują po pokarm gdy nie uda sie im nic złapać to zakładam że metoda jest skuteczna. tereny wokół szkoly i sokolarni sa regularnie odwiedzane i patrolowane przez uczniow techników (ciągnie leśnika do lasu:) ) wiec gdyby szczątki ktoś znalazł wiedzielibyśmy o tym. a jakoś dziwnym trafem w calym tym okresie nigdy zabitego mlodego nie znaleziono. tak z ciekawości Zap, skąd masz dane o oblotach puszczyków i na przestrzeni ilu lat je zgromadzono?
 
     
ZaP 
sokolnik
www.drapole.pl

Pomógł: 2 razy
Wiek: 40
Dołączył: 23 Sie 2005
Posty: 826
Skąd: Ostrów Mazowiecka
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 7:11 pm   

skad mam to mam - ale są pewne. jest dosc duzo danych o sowach ktore sokolnikow zasadniczo malo interesuja.. nie bede sie spieral - moze tam akurat nie macie duzo dzikich puszcykow. Poza tym temat zaczal sie od plomykowki i tu oblot nie zda egzaminu jesli nie bedzie poprzedzony tym co opisalem - chyba, ze sowa ma byc po prostu wypuszczona i ma zginac na wolnosci...
ale skoro wiesz lepiej to ja sie juz nie wypowiadam...
pozdrawiam
ZaP
_________________
--
ZaP
 
 
     
haggard 
sokolnik
haggard

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 10 Gru 2007
Posty: 2021
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 7:56 pm   

nigdzie nie napisałem że wiem lepiej. nigdy nie oblatywałem plomykowek i z twoim sugestiami w tej sprawie sie absolutnie zgadzam (może z wyjątkiem spinacza na ogonie bo jakoś mi to nie leży a poza tym sowy mają duży przełyk i gryzonie połykają w całości wiec istnieje obawa że sie nim zadławi). pisze wylącznie o oblotach puszczyków które sami przeprowadzaliśmy i okazały sie skuteczne. jeżeli masz informacje na temat oblotów to je przytocz z korzyscią dla wszystkich a nie pisz cyt. "skąd mam to mam". praktyka tych teorii nie potwierdziła. okazuje sie że ptaki chetnie adoptują mlode osobniki nawolujące w ich rewirze gniazdowym i dotyczy to nie tylko drapieżników bo podobną sytuacją mieliśmy z odchowanymi od totalnego pisklęcia mlodymi bogatkami ktore dziki samiec i samica bez namysłu zaczął karmić tuż obok nas na świerczkach wokół sokolarni.w okresie lęgowym gdy ptaki już skacza po gałęziach i zaczynają latac para traktuje młode w pobliżu gniazda jak swoje. gdyby były tak bystre i potrafiły rozróżniać swojego od obcego nigdy nie udaloby sie przeprowadzic adopcji obcej sokoła wędrownego w gniazdach jastrzębia.
wracając do spinacza- nie widze sensu spowalniac mysz skoro sowa poluje w kompletnej ciemności używając bardziej słuchu niż wzroku i atak jest dla niej kompletnym zaskoczeniem. nie wydaje mi sie żeby mysz była w stanie robić uniki i zwody przed drapieżnikiem którego nie widzi ani nie słyszy.wszystko co mam do powiedzenia w tym temacie.
 
     
ZaP 
sokolnik
www.drapole.pl

Pomógł: 2 razy
Wiek: 40
Dołączył: 23 Sie 2005
Posty: 826
Skąd: Ostrów Mazowiecka
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 8:08 pm   

no i znow blad - spinacz nie biurowy ale taki hmm jak go opisac - duuzy spinajacy kilkadziesiat kartek - blaszany - plomykowki na poczatku biegaja za myszami na piechote - jak samiec lub samica przynosi jescze zywe - i o to mi chodzilo.
Co do wzroku i słuchu w 100% sie zgadzam - plomykowka to najlepiej slyszaca sowa - jest w stanie w locie uslyszec oddech myszy !!
Jesli osoboa od ktorej mam dane na temat puszczykow sie zgodzi umieszcze je tutaj.
Acha jescze kilka ciekawostek o płomykowkach - nie wiem czy wiecie, ale to nie rodzice decydują które z młodych dostaje pokarm na początku a młode same negocjują między sobą które jest bardziej głodne i powinno dostać pokarm. Co ciekawe nie ma oznak kanibalizmu wcale - w przypadku braku pokarmu zdaża sie że rodzice zabijają najstarsze z młodych karmiąc nim pozstałe młode (niestety w zeszłym roku u mnie to zrobiły). Samce płomykówek niestety bardzo długo dochodzą nawet w naturze do roli ojca - czesto zadaza się, mimo zapasów pokarmu a przychodzą nieodpowiednie warunki do polowania - samce zabijają młode!! też niestety doświadczyłem tego.
Hmm acha i jescze jedno - w przypadku odchowywania 2giego a czasem 3cigo lęgu - samce czasami wcale się nie pierzą w tym sezonie kiedy jest bardzo duzo pokarmu i wychowują duzo młodych...
Wracając do wychowywania młodych przez ludzi - jeśli bierzemy pisklęta bardzo młode czyli ważące ok 20 gram to należy dobrze zrozumieć ich dzwieki i nie wolno karmić na siłe gdyż nie każdy syk czy pisk oznacza głód...
to chyba tyle o płomykówkach.
Jeśli chcecie i interesuje kogoś życie i odchó puchaczy też mogę conieco napisać..
ZaP
_________________
--
ZaP
 
 
     
ZaP 
sokolnik
www.drapole.pl

Pomógł: 2 razy
Wiek: 40
Dołączył: 23 Sie 2005
Posty: 826
Skąd: Ostrów Mazowiecka
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 8:13 pm   

no i zapomnielem - w 4tym tygodniu zycia w naturze płomykówka już w 2gim puchu z początkiem piór właściwych jest w stanbie połknąć CAŁĄ mysz.
acha i ciekawostak płomykówka jako jeyna "nasza" sowa ma 2 razy upierzenie puchowe,pierwszy puch zmienia na kolejny i dopiero po nim wyrastają pióra właściwe.
Rzadko nawet mają przerwy stresowo głodowe - zazwyczaj pióra po prostu "zwalniają" ale przerw NIE zauważyłęm ani w systuacjach lat deszczowychgdzie monitorowane dzikie płomyki wychowują po 6-8 młodych i pokarmu naprawde nie jest wiele to wypierzone są pieknie.
ZaP
Ps - znow edycja - w przypadku wychowywania młodych ręcznie NIEZBĘDNE jest podanie myszy wraz z całym przewodem pokarmowym miedzy 20 a 30 dniem zycia. nie da się wychować zdrowych płomykówek na samych kurczakach czy gołebiach - niezbędne są prawdopodobnie bakterie z przewodu pokarmowego myszy - w przypadku nie podania takiego pokarmu szybko mozemy zauważyc krwawe odchody - kokcydia i inne bakterie od środka maleństwo zabijają...
_________________
--
ZaP
 
 
     
haggard 
sokolnik
haggard

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 10 Gru 2007
Posty: 2021
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 8:23 pm   

akurat o odchowie młodych sów we wczesnym stadium wiem niewiele wiec fajnie ze mogłem sie czegoś nauczyc :wink:
 
     
Nowogrodzki 
sokolnik
Heksa


Dołączył: 14 Lis 2007
Posty: 660
Skąd: Tuchola
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 11:47 pm   

Dziękuję za informacje.
_________________
Chwal Ćwik

http://www.zakonsokolnikow.com.pl
 
     
Kotlet 
sympatyk

Wiek: 22
Dołączył: 01 Maj 2009
Posty: 22
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie Lis 15, 2009 1:02 pm   

ZaP napisał/a:
w przypadku wychowywania młodych ręcznie NIEZBĘDNE jest podanie myszy wraz z całym przewodem pokarmowym miedzy 20 a 30 dniem zycia. nie da się wychować zdrowych płomykówek na samych kurczakach czy gołebiach - niezbędne są prawdopodobnie bakterie z przewodu pokarmowego myszy - w przypadku nie podania takiego pokarmu szybko mozemy zauważyc krwawe odchody - kokcydia i inne bakterie od środka maleństwo zabijają...


I tu się nie zgodzę, ponieważ przywieźli nam do Warcina pisklaka płomykówki i była karmiona wyłącznie kurczakami. Nie było krwawych odchodów. Myszy zostały wprowadzone w czasie układania. Ptak został wypuszczony. Czyli nie jest to żelazną regułą.
 
     
haggard 
sokolnik
haggard

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 10 Gru 2007
Posty: 2021
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Nie Lis 15, 2009 2:38 pm   

Kotlet tu nie ma sie czym chwalić. Karmienie tak delikatnego ptaka jak młoda płomykówka wyłącznie jednodniówkami to szczyt głupoty. to ze wyglądało na to że wszystko z nią ok nie znaczy że tak było. pewnych rzeczy nie widać gołym okiem (choćby budowy kośćca). zawsze biorę was w obronę ale tym razem należy sie wam ochrzan... strach pomyśleć co by było gdyby ptakiem był młody krogulec lub kobuz
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 11