Wczoraj wieczorem znalazłam pisklę pustułki (prawdopodobnie pomiędzy 15 a 30 dniem życia), wycieńczoną, ale nie połamaną. Znajdowała się na trawiastej ścieżce wśród ogródków działkowych, nieopodal szosy. Ktoś widocznie przeniósł ją tam z jakiegoś mniej bezpiecznego miejsca. Pisklę niemal całkowicie pokrywa puch, spędza czas w pozycji "jak w gnieździe", czyli leży na brzuchu podpierając się dziobem.
Przyjęła wczoraj wieczorem i dziś rano porcję surowego skrzydełka kurzego. Powoli zaczyna się rozglądać wokół siebie, ale szybko zapada w pozycję medytującą.
Nie jest w stanie utrzymać się na palcu (w skórzanej rękawicy), nie trzyma równowagi.
Pytanie: ile i jak często, oraz jakiego mięsa podawać pisklęciu, żeby doszło do stanu "wypuszczalności"?
Czy drapieżnikom podaje się wodę? Jakieś odżywki/witaminy?
Bardzo proszę o konkretne rady, chodzi tu o życie ptaka. Do azylu w Warszawie mam stanowczo na daleko, czekam na "odzew" z gdańskiego zoo, ale do czasu załatwienia pustułce odpowiedniego miejsca muszę ją godnie traktować.
Dziękuję z góry
Masza
P.S. To na pewno pustułka. Nie jerzyk, nie jaskółka, nie kos ani nic innego.