Strona 1 z 1

"pasjonaci" z piekła rodem

: wt maja 29, 2007 4:09 pm
autor: iskra
Wczoraj dowiedziałam się że ktoś chce pożyczyć ode mnie jakieś materiały na temat tresury ptaków, bo ktoś znalazł w lesie myszołowa i chce go sobie nauczyć żeby on sobie latał i tak dalej...
Wybaczcie to słownictwo, ale chce opisać wszystko tak jak ja to usłyszałam.
Tak więc ja sie zapieniłam od razu i ciśnienie krwi norme mocno przekroczyło bo znam wiele przypadków jak ludzie tacy swietnie sie zajmują swymi "podopiecznymi" (choćby przykład kolegi Zapa z tym pustułkiem co tak bardzo gołąbki lubił, a dobrze że te gołąbki były bo jakby nie było to śmierć głodowa albo z zatrucia murowana).
Dzisiaj ide do tej znajomej i prosze o namiary na tego niedoszłego "sokolnika" a ona że nie może że cośtam nie może i takie tam ściemnianie.
Jak doszło co do czego to usłyszałam jeszcze:
"A to nie moja sprawa, on tylko kazał zapytać o książki a jak sobie już złapał tego ptaka to niech sie nim sam zajmuje."
heh ... rozumiecie.. najpierw było znalazł w lesie a teraz już złapał a ja podejrzewam kolejny przypadek okradania gniazd.
:evil:
Proszę o jakieś rady, co zrobić bo ja już nie wiem a ptaka mi szkoda bądź co bądź.
A co lepszego, w zeszłym roku też mieliśmy przypadek "znalezionego" ptaka ztym że wyglądało to tak że podczas pokazów podszedł jakiś bliżej nieznany mi mężczyzna i pyta co zrobić bo on znalazł ptaka, (z opisu wynikało że myszak) i na ptaku są robaki jakieś co mu pióra zjadają i oni go smarowali naftaliną ale to nie pomaga...
No i tu zrobiłam błąd bo zamiast wziąść namiary od człowieka to podałam swoje..
A jeśli to jest ten sam człowiek to sie zapienie juz całkiem :evil:
Tak wiec prosze o jakieś pomysły.
Co wy robicie w takim przypadku?

: wt maja 29, 2007 8:49 pm
autor: ZaP
997 :mrgreen:
ZaP albo pałą odrazu

: śr maja 30, 2007 1:30 pm
autor: iskra
No tak ale ja nie mam żadnych namiarów na tego człowieka...
To co mam nasłać policje na jego znajomą? Przecież wyprze sie wszystkiego. :cry:

: wt cze 05, 2007 10:37 am
autor: Raven_Corvus
Iskierko w detektywa raczej nie masz co sie bawic i dawac ksiazek dla tej znajomej i czekac az przyjedzie. Moim zdaniem powinnas powiedziec ze to bardzo cenne ksiazki i ze sama mozesz mu je wreczeyc i wtedy cos sprubowac z niego wyciagnac. lu b poprosic o nr telefonu tego czlowieka i w tedy pujsc na policje, albo do telekomunikacji i powiedziec ze dzwoni do Ciebie i niepokoju i poprosic o identyfikacje nr. albo, ze to znajomy tylko ksiazke Ci skasowalo a nie wiesz kto to. W kazdym badz razie trzeba dzialac bo ptaka szkoda. Pozdrawiam mam nadzieje, ze ktorys pomysl Ci przypadl do gustu.

: wt cze 05, 2007 11:48 am
autor: ZaP
do mnie wczoraj trafiły 2 młode myszaki.
z tych kurzajow co golebie i kury biora
!!!!!!!!!!!$^##%% tyle mam do powiedzenia - dalem na wode i zabralem podloty bo chcieli je potopic
ZaP

: wt cze 05, 2007 12:14 pm
autor: JoHn DuMbaR
ZaP jak zwykle odwala kawal dobrej roboty, pozdrawiam i gratuluje.

: śr cze 06, 2007 1:58 pm
autor: iskra
raven pomysły wydały mi sie dobre ale niestety i to próbowałam już
ten gościu wyraźnie powiedział żeby nikomu nic nie mówić
on jawnie wie że to wbrew prawu

: śr cze 06, 2007 2:24 pm
autor: Wolperlira
no dobra ludzie ale jak juz ten koles znalazl/zlapal tego ptaka to bez odpowiedich informacji zabije biedactwo. jesli sie chlopak dowie co i jak to ptak przezyje a i z boza pomoca moze ucieknie nawet.
zawsze mam taki dylemat jak mi ktos mowi ze kolega kolegi ''znalazl''costam. ja jesdnak zazwyczaj udzielam informacji ale my tu w uk mamy troche inne prawa dot birds of pray

: śr cze 06, 2007 10:16 pm
autor: Raven_Corvus
Widzisz Woperilra z tym mowieniem to jest roznie bo gdy sie czlowiekowi takiemu uda odchowac jakims cudem najprawdopodobniej z boza pomoca jakiegos ptaka to utwierdzi on sie w przekonaniu, ze tak mozna robic (po co wydawac pieniadze na ptaka z hodowli jak mozna sobie z gniazda wyjac, nie daj boze jeszcze znalaz by golebiarza "goshawk')a to nie bylo by dobrze, jednego odchwal do roku i padl, drugiego troche dluzej. Przykro mi Ikskiero ale na nic innego nie wpadlem chyba ze masz telemetrie i nadajnik schowasz w ksiazce :P ale to nie czas na zarty. Szkoda ptaka.

ps. Wolperlira jakie masz ptaki i w ktorej czesci angli mieszkasz? pytam bo ja od 6 lipca bede niedaleko Manchesteru.

: śr lip 21, 2010 2:35 pm
autor: Katou
Przeglądałem forum i natknąłem się właśnie na ten temat. Gdy zaczynałem interesować się sokolnictwem strasznie irytował mnie problem z dotarciem do materiałów. Niczego nie mogłem znaleźć w księgarniach a w bibliotekach po przekopaniu się przez tony książek znajdowałem jakieś szczątkowe informacje. Na dzień dzisiejszy uważam że to jednak przekłada się tylko na plus :razz:
Tydzień temu wpadło do mnie 2 dzieciaków z okolicy i pytali czy mam jakieś książki apropo żywienia sów a jeszcze lepiej układania sów "tak żeby na rękę przylatywały i myszy łapały same". Okazało się że złapali dwie małe uszatki jeszcze w puchu. Trzymali je w klatce... jak dla mnie to na króliki :neutral: i próbowali karmić jakimś schabem pieczonym. Ich ojciec nie mógł nigdzie znaleźć książek więc wysłał ich do mnie.
O ile dzieci łatwo dało się przekonać że te sowy zdechną jeśli się ich nie wypuści do mamy. To ich ojciec się zaparł i uznał że wychowa sobie wspaniałą alternatywę kota. Na dzień dzisiejszy sowy już dawno wróciły tam skąd je zabrano i z tego co widziałem parę dni temu, matka karmi je normalnie i miewają się dobrze. Dzieciaki tak truły "zadek" ojcu że w końcu się poddał.
Dlatego uważam że czasami taki problem z dostępem do materiałów jest wprost zbawienny :razz: a ludzi którzy sami chcą sobie wychować "ptaszka" nie brakuje.