Lanner - uciekinier
-
ZaP
- sokolnik
- Posty: 832
- Rejestracja: wt sie 23, 2005 8:12 am
- Lokalizacja: Ostrów Mazowiecka
- Kontakt:
Lanner - uciekinier
Dzisiaj zbiegł z Warszawskiego ZOO lanner a konkretnie samica w pierwszym piórze.
Jeśli ktoś zobaczy teo ptaka bardzo proszę o kontakt ze mną lub ptasim azylem przy warszawskim ZOO.
Ptak nie ma adresówki !!
Piotrek
Jeśli ktoś zobaczy teo ptaka bardzo proszę o kontakt ze mną lub ptasim azylem przy warszawskim ZOO.
Ptak nie ma adresówki !!
Piotrek
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
- Raven_Corvus
- sokolnik
- Posty: 747
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 5:15 pm
- Lokalizacja: Białystok
- jarek
- młodszy sokolnik
- Posty: 230
- Rejestracja: pt lut 18, 2005 2:26 pm
- Lokalizacja: Podebłocie
- Kontakt:
Ciekawi mnie tylko czy w świetle polskiego prawa to jest legalne... Trudno chyba jednak będzie odzyskać ptaka w inny sposób.Raven_Corvus pisze:zacznijcie wykladac kurczaki w sporych ilosciach na dachu ktoregos z budynkow, na ktorym widac ptaka, potem jakas lapica i bedzie spowrotem wasz, nic tu wiecej nie ma co sie zastanawic... tak mysle przynajmniej
To jest wg mnie tylko i wyłącznie wina sokolnika - trzeba było trzymać ptaka w wolierze jeśli skubał pętcę. Niestety też kiedyś straciłem lannera przez to, że zabawiał się z pętcą. Generalnie w każdej sytuacji przetrzymywania ptaka poza wolierą fundujemy mu sporą dawkę niebezpieczeństw, może go coś zjeść, może zawieść uzbrojenie, albo może zdarzyć się tysiąc innych nieprzewidzianych sytuacji, więc jeśli sokolnik decyduje się na trzymanie ptaka poza wolierą, to musi sobie zdawać sprawę, co może się zdarzyć, a nie po fakcie pisać, że nie ma w tym ludzkiej winy...ZaP pisze:nie ma tu ludzkiej winy wiec prosze takch textów nie pisać, ptak rozskubal przedłużacz a nie zgubił się podczasa latania
ZaP
- Nowogrodzki
- sokolnik
- Posty: 662
- Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
- Lokalizacja: Tuchola
- Kontakt:
To tak w temacie możliwości polowania z lannerem.ZaP pisze:narazie zyje
Jeżeli był karmiony kurczakami, to jest nadzieją, że z lenistwa będzie korzystał z darmowej stołówki i może uda się go odłowić.Wabidło, rękawicę najczęściej będzie ignorował.Raven_Corvus pisze:zacznijcie wykladac kurczaki w sporych ilosciach na dachu ktoregos z budynkow, na ktorym widac ptaka, potem jakas lapica i bedzie spowrotem wasz,
-
ZaP
- sokolnik
- Posty: 832
- Rejestracja: wt sie 23, 2005 8:12 am
- Lokalizacja: Ostrów Mazowiecka
- Kontakt:
niestety nie był to ptak układany do polowania a miał się ładnie prezentować na rękawicy i nie znał wabidła, żywiony był szczurami hodowlanymi bo to drapole jedzą w ZOO...
Szkoda samiczki ale może natura pomoże i uda się ptaka odzyskać, narazie kręci się po okolicy wiec krukowate krzywdy mu nie zrobiły a w ZOO mobing ze strony wron siwych na wszelkiego rodzaju drapole jest ogromny...
ZaP
Szkoda samiczki ale może natura pomoże i uda się ptaka odzyskać, narazie kręci się po okolicy wiec krukowate krzywdy mu nie zrobiły a w ZOO mobing ze strony wron siwych na wszelkiego rodzaju drapole jest ogromny...
ZaP
jeśli żyje to znaczy że poluje. jeżeli regularnie sie pokazuje w tych samych miejscach to z odłowem nie powinno być problemu. co do rozdziobania przedłużacza- jest tylko i wyłącznie wina sokolnika.jeżeli ptak dziobie pęta lub linkę to pod żadnym pozorem nie pownno sie go zostawic na trawniku.zastanawiam sie jakim cudem jeszcze zyje . bo jesli rozdziobał linkę to pęta są wciąż polączone werblikiem więc powieszenie sie na jakiejś gałęzi to tylko kwestia czasu.chyba że jakimś cudem pozbyl sie werblika.nawet rozdziobanie linki to kilka godzin dziobana z uporem maniaka. dziwię się ze nikt nie zwrócił na to uwagi. to rażące niedopatrzenie. ptak został sam bez zadnego nadzoru na długo więc równie dobrze mógł byc w tym czasie zjedzony przez kota lub tchórza. nie ma wytłumaczenia dla takiego zaniedbania. rozumiem że pan Andrzej jest bardzo zajętym człowiekiem bo jest jednym z bardzo nielicznych weterynarzy znajacych sie na ptakach niemniej biorac na swoje zdanie taki obowiazek jakim jest układanie lannera (nawet jesli miał tylko siedziec na rekawicy) powinien sobie z tak oczywistych faktów zdawac sprawę.
-
ZaP
- sokolnik
- Posty: 832
- Rejestracja: wt sie 23, 2005 8:12 am
- Lokalizacja: Ostrów Mazowiecka
- Kontakt:
NIe Pan Andrzej się nim opiekował, ptak lata z samymi pętkami! bez przedłużacza.
Wczoraj byłem w azylu, teraz szefem azylu jest Pani vet. Agnieszka - Dr. Kruszewicz znalazł naprawdę kompetentnego super następce. NIestety lannerka juz kilka dni nie była widziana...
Wracając do obecnej szefowej azylu to podam niespodziankę - ta Pani polowała przez 2 lata w USA, teraz po starzu własnie kończy kurs na członka PZŁ i w tym roku chce zrobić kurs i egzamin sokolniczy aby polować z ptakami
a ma z czym naprawde
Pozdrawiam
ZaP
Wczoraj byłem w azylu, teraz szefem azylu jest Pani vet. Agnieszka - Dr. Kruszewicz znalazł naprawdę kompetentnego super następce. NIestety lannerka juz kilka dni nie była widziana...
Wracając do obecnej szefowej azylu to podam niespodziankę - ta Pani polowała przez 2 lata w USA, teraz po starzu własnie kończy kurs na członka PZŁ i w tym roku chce zrobić kurs i egzamin sokolniczy aby polować z ptakami
Pozdrawiam
ZaP
to bardzo dobrze że w sokolniczych szeregach będzie kolejny weterynarz znający sie na rzeczy. mam nadzieję że lannerka jakimś cudem sie znajdzie bo naprawdę szkoda ptaka. apropos rozdziobywania linek- nie wiem czym to jest spowodowane ale często ptak który dziobie plecione pęta i linkę żeglarską kompetnie ignoruje tradycyjne skórzane pęta i rzemienną pęcę. nie mam pojęcia czym to jest spowodowane ale tak własnie jest.