TRZYMAJCIE PTAKI BLISKO SIEBIE, jastrzebie tam sa wyjatkowo niegoscinne-nieprawdzaz
Kurs sokolniczy w Czempiniu
Oj, niedobrze. Zastanawiałem się, czy puszczać sokoła na kursie, bo to obcy teren i nie ma czasu na jegho ewentualne szukanie, ale z drugiej strony szkoda, żeby sokół zgnuśniał przez 5 dni. Teraz mnie upewniłeś w przekonaniu, żeby nie puszczać. Aby mnie nie korciło telemetrię koniecznie zostawię w domu. 
Sam widziałem jak na łowach sokół siadł na na słupie, co zakończyło się efektownym błyskiem i podobno spaleniem nadajnika. Sokół jednak przeżył. Latanie z telemetrią to konieczność, a puszczanie mojego królewicza w Czempiniu mogę sobie odpuścić. Staram się puszczać ptaka regularnie i pogoda musi być na prawdę kiepska, żebym od tego odstąpił, ale za dużo się jednak nasłuchałem o "niegościnności" czempińskich jastrzębi, żeby tam puszczać mojego pupila. Zwłaszcza, że będę tam tylko 5 dni. Spreparowany białozór w Czempiniu to także zasługa krótkoskrzydłego.
Skur...
Jesli nie robicie ploszen i nie latacie w ciagu sezonu pierzeniowego, to nie widze usprawiedliwienia na zakladanie ptakowi nadajnika na noge (chyba ze to krogulec).
Na ogon jest latwo zalozyc a i na plecy tez nie filozofia, na stronie marshalla jest opisana cala procedura krok po kroku bez uzycia anestetykow.
W dodatku montaz na noge daje najgorszy sygnal.
Na ogon jest latwo zalozyc a i na plecy tez nie filozofia, na stronie marshalla jest opisana cala procedura krok po kroku bez uzycia anestetykow.
W dodatku montaz na noge daje najgorszy sygnal.
w Czempiniu odkąd pamiętam jest duża presja dzikich jastrzębi. wiadomo mi o jedneym samcu jastrzębia który zginął uwiązany do siedziska na trawniku zabity przez dzika samicę a na naszym kursie terroryzowała nas potężna młoda samica. był tak bezczelna ze musielismy zrezygnowac z puszczania ptaków i ograniczyc sie do treningów młodych ptaków na dłuzcu.widywalismy ją kilka razy dziennie gdziekolwiek nie poszlismy. w takiej sytuacji puszczanie młodego niedoświadczonego i niewylatanego ptaka w takim miejscu to proszenie sie o kłopoty.musiałbym tam z moja Viagra pojechac. wyciągnąłem ja z pierzenia i wczoraj miała pierwsze w tym sezonie starcie z tegoroczną młodą samica jastrzebia.jastrząb przeżył traumę bo Viagra bez zastanowienia zaatakowała napastnika z taką furią i krzykiem że bidula wylądowała w trzcinach bo do lasu miała za daleko.dobrze że pierwszy kontakt tej samicy jastrzębia z moim ptakiem padł na 1400gramową samicę gyrsakera a nie na wędrownego. może wyciągnie wnioski i następnym razem będzie omijac sokoły szerokim łukiem.
Kwestia mojego podejscia, wole, zeby ptak stracil sterowke niz, zeby go strzelil prad, lub uszkodzi sobie noge.
Latalem od zawsze z nadajnikiem na ogonie i nigdy jeszcze nie spadl. Mozna przypiac nadajnik do dwoch sterowek, wtedy jest asekuracja. Do tego lepszy synal, latwiejszy do sledzenia. Jak i temu nie ufasz to montaz na plecy, napewno nie spadnie, moze warto sprobowac?
Latalem od zawsze z nadajnikiem na ogonie i nigdy jeszcze nie spadl. Mozna przypiac nadajnik do dwoch sterowek, wtedy jest asekuracja. Do tego lepszy synal, latwiejszy do sledzenia. Jak i temu nie ufasz to montaz na plecy, napewno nie spadnie, moze warto sprobowac?
Może kiedyś się skuszę na montaż ogonowy, ale normalnie, na jedną sterówkę. Co do montażu na plecy, to... Dziwacznie to wygląda. Wystarczy, że ptak cały czas ma na nodze pęta i obrączkę. Nie zakładałbym mu jeszcze niezdejmowalnych szelek. Kwestia gustu. Nie pochwalam, nie potępiam. Idę się pakować. Na kurs 