Rolnictwo ,, zabija ''

Tematy ogólne związane z sokolnictwem.
ODPOWIEDZ
kochelet
stażysta
Posty: 142
Rejestracja: pn paź 27, 2008 11:01 pm

Post autor: kochelet »

JoHn DuMbaR pisze: sam niebawem wstapie zreszta w szeregi Braci.
kto zaczyna od kapowania to wiesz gdzie kończy!!!! -
Awatar użytkownika
kuba08111994
młodszy sokolnik
Posty: 309
Rejestracja: wt paź 28, 2008 7:05 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Post autor: kuba08111994 »

,,jak i obrażania/szykanowania innych użytkowników forum" tak tylko co niektórym chce przypomnieć ... załatwiajcie sprawy miedzy sobą na priv , po co robicie śmietnik
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Wiesz, Ja czuję się całkiem pewnie. Już nie raz dochodziło między nami "do wymiany zdań" choć w tym wypadku to mocno eufemistyczne określenie. Nie czuję się przegranym w jakiejkolwiek batalii z tak zacnym przeciwnikiem jak TY.
Może w tym jest problem właśnie, co?
Odnośnie twojej retoryki przepełnionej złością i pogardą to moge tylko po raz kolejny dodać, że tak nisko jak Ty raczej ciężko będzie mi upaść.
Także drogi Kochelecie zamiast tracić cenny czas na bezsensowną dyskusję z kimś takim jak ja, proponuje wziąć sztucer w dłoń i za liskiem pochodzić, coby zwierzynie drobnej działo się lepiej a i zajączek na wigilijnym stole się pojawił.
kochelet
stażysta
Posty: 142
Rejestracja: pn paź 27, 2008 11:01 pm

Post autor: kochelet »

ja nie chciałem cię obrazić kolego jak się poczułeś urażony to cie przepraszam i dodam tylkoo że na liska to siadam na amboncę jak przypruszy snieżek i na pisk myszy mi zawsze coś wyjdzie.
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Popatrz a ja wole podchod, a pisk myszy uzywam zawsze przed kniazieniem, bo czasem mykita bywa na wyciagnięcie reki i w ogole tak ''kozacko'' lisa ustami przywabic :)
Pozdrawiam.
Katou
stażysta
Posty: 132
Rejestracja: wt cze 29, 2010 9:02 am
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Post autor: Katou »

Co do soków widziałem na własne oczy i dość często jestem w przetwórni by naoglądać się różnych takich drastycznych rzeczy. Poza tym widziałem przetrzymane jabłka które w 50% były zgniłe po przywiezieniu takiego kontenera do przetwórni procedura jest taka... jabłka zgniłe więc odcinamy 20% wagi (a i tak wszystko idzie na soki :p)
Jeśli chodzi o parówki to jakiś czas temu była już afera odnośnie parówek które robione są z odpadów. Poza uszami można tam znaleźć jeszcze ryje, ścięgna, wymiona, skórę itd.
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

Ależ dyskusja się zrobiła, aż ściska w dołku z żalu...

1. Pszczoły w różnych rejonach kraju mają różne problemy. Może trafił się wirus w danym rejonie, ale nie wydaje mi się, żeby przeszo to bez echa w środowisku pszczelarskim, a nie słyszałem o takim dziwie w ostatnim czasie.

2. Michał - mądry myśliwy kiedyś kazał mi zamknąć japę jak zaczołem gadać podobne głupoty. Dopiero niedawno zrozumiałem dlaczego (to tak do przemyślenia - nie oczekuję odpowiedzi)
Katou
stażysta
Posty: 132
Rejestracja: wt cze 29, 2010 9:02 am
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Post autor: Katou »

W naszym przypadku pszczoły padają przez opryski. Region sadowniczy cały czas środki owadobójcze. Inne też nie sprzyjają. Najlepszym tego przykładem jest ten rok. Połowa kwiatów zwyczajnie nie zawiązała. Tam gdzie pryskano częściej pszczoły wcale nie latały i było jeszcze gorzej. Zresztą jak miały gdy nawet u mnie z 20 pni zostało 4 po zimie...
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

Katou pisze:W naszym przypadku pszczoły padają przez opryski. Region sadowniczy cały czas środki owadobójcze. Inne też nie sprzyjają. Najlepszym tego przykładem jest ten rok. Połowa kwiatów zwyczajnie nie zawiązała. Tam gdzie pryskano częściej pszczoły wcale nie latały i było jeszcze gorzej. Zresztą jak miały gdy nawet u mnie z 20 pni zostało 4 po zimie...
W kotlinie kłodzkiej był problem z wodą i tym nieszczęsnym opryskiem rzepaku, a w świętokrzyskim (zimowałem w okolicach Ossówki koło Iłży i 87% na plus pomimo długiego śniegu) i problemów z opryskami w tym rejonie na szczęście nie było. Tam na grykę rolnicy nastawieni i jakoś dogadać z nimi się łatwiej.
JoHn DuMbaR
sokolnik
Posty: 1867
Rejestracja: czw wrz 08, 2005 2:52 pm
Lokalizacja: South Dakota

Post autor: JoHn DuMbaR »

Jak ten temat zaczna czytać zieloni to dojdą do wniosku, że na tym forum mają samych sprzymierzeńców.
Awatar użytkownika
Mbartnik
młodszy sokolnik
Posty: 280
Rejestracja: śr sie 27, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Wzgórza Strzelińskie
Kontakt:

Post autor: Mbartnik »

Bo tak jest:
SOKOLNIK = EKOLOG (w normalnym tego słowa znaczeniu)
Katou
stażysta
Posty: 132
Rejestracja: wt cze 29, 2010 9:02 am
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Post autor: Katou »

heh u nas jest teren mocno sadowniczy. Dopiero co doszedłem w pierwszym miesiącu wakacji do 15 pni i w ciągu tygodnia 7 szlag trafił. Zaczęli pryskać tym podchlorynem i wszystko padało jak podczas zarazy. Doszły do tego opryski na zwójkówki i to by było na tyle...
Awatar użytkownika
Nowogrodzki
sokolnik
Posty: 662
Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
Lokalizacja: Tuchola
Kontakt:

Post autor: Nowogrodzki »

"gówn....mnie obchodzi co o mnie myślą inni jako o myśliwym"

I może właśnie w tym problem?

Egzamin do PZŁ zdałem 35 lat temu to trochę to środowisko znam-długo by opowiadać. O rzeczach złych trzeba mówić, ale wrzucać wszystkich do jednego wora? gdybyście znali Sielickiego seniora, to moglibyśmy porozmawiać o prawdziwych hodowcach. Pan Czesław zginał palec w miocie, jeśli zwierzyna nie miała już sama chęci do życia. Wolał hodować, chociaż jaroszem nie był.
Panowie, wszędzie warto zachować umiar. Są ludzie i ludziska i taborety. Wśród myśliwych znalazłoby się wiele "czarnych" owiec, ale pokażcie mi dziedzinę polskiego życia publicznego , gdzie wszystko wygląda kwitnąco.
Brak dialogu myśliwych ze społeczeństwem się mści. Wielu tych "co to przyrodę kochają inaczej" mają małe pojęcie o prawdziwym łowiectwie. Niestety myśliwi też "strzelają sobie w nogę" wykazując arogancję i agresję przy zarzutach stawianych przez miłośnika zwierzątek z Marszałkowskiej. Z ludźmi trzeba rozmawiać, bo kiedyś naprawdę lobby "zielonych" przegłosuje i skończy się zajączek na święta.
Awatar użytkownika
Pudlak Waldemar
sokolnik
Posty: 1292
Rejestracja: pn mar 01, 2010 2:14 am
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Pudlak Waldemar »

Wracam z pracy i czytam Wasze posty ;mimo sympatii czy antypatii między poszczególnymi kolegami jednak meritum sprawy wysuwa się jednak na plan pierwszy i to w tej dyskusji jest najważniejsze ! Poruszyłem ten temat bo środowisko naturalne leży mi na sercu jak i Wam wszystkim i ta dyskusja powinna trwać po to by każdy z nas choć w minimalnym stopniu zaczął robić cos w praktyce -jedni dokładnie sprawdzą skład preparatu jakiego muszą użyć w sadzie czy na polu ,inni poprowadzą lufami zająca czy kuropatwę i nie pociągną za spust ,
czy nie wypłoszą powtórnie zmęczonego ucieczką bażanta którego ptak łowczy chybił .
Morze trafi się gość który zakupi z hodowli kilkanaście kuropatw i wypuści do swojego obwodu .Trafią się i tacy co zimową porą poświęcą swój czas i pieniądze by kupić zborze i wysypią je w przygotowanych miejscach by ptaki łatwiej zniosły zimę !Jeżeli większość z Was to robi to dobrze –jeżeli ktoś zrobi to pierwszy raz to BARDZO DOBRZE -jest wiele rzeczy które możemy zrobić ,a których nie wymieniłem jest to zależne od inwencji i chęci każdego z nas .Trzeba pamiętać , iż rzeki ,, składają ‘’ się z kropli wody i każda inicjatywa
na tę rzekę się składa !Jest to apel szczególnie do ludzi młodych zaglądających na to forum którzy z pasja jaką zajmują się sokolnictwem mogą również zrobić coś dla środowiska w jakim żyją oni sami jak i ptaki drapieżne .Środowisko pul i lasów jest jak naczynia połączone jeżeli zabraknie naturalnych ofiar ptaków drapieżnych to i one same wyginą !
ps
Z tą introdukcją kuropatw morze trochę przesadziłem –nie wiem jak to jest z punktu widzenia prawa , ale kto ,,bogatemu ‘’ zabroni nie dopilnować klatki z ptakami wyniesionymi w pola ? :razz:
Awatar użytkownika
Nowogrodzki
sokolnik
Posty: 662
Rejestracja: śr lis 14, 2007 8:33 pm
Lokalizacja: Tuchola
Kontakt:

Post autor: Nowogrodzki »

Morze trafi się gość który zakupi z hodowli kilkanaście kuropatw i wypuści do swojego obwodu .Trafią się i tacy co zimową porą poświęcą swój czas i pieniądze by kupić zborze i wysypią je w przygotowanych miejscach by ptaki łatwiej zniosły zimę !Jeżeli większość z Was to robi to dobrze –jeżeli ktoś zrobi to pierwszy raz to BARDZO DOBRZE -jest wiele rzeczy które możemy zrobić ,a których nie wymieniłem jest to zależne od inwencji i chęci każdego z nas .Trzeba pamiętać , iż rzeki ,, składają ‘’ się z kropli wody i każda inicjatywa
na tę rzekę się składa !Jest to apel szczególnie do ludzi młodych zaglądających na to forum którzy z pasja jaką zajmują się sokolnictwem mogą również zrobić coś dla środowiska w jakim żyją oni sami jak i ptaki drapieżne .Środowisko pul i lasów jest jak naczynia połączone jeżeli zabraknie naturalnych ofiar ptaków drapieżnych to i one same wyginą !
Wybacz, to wszystko co napisałeś pięknie brzmi, ale na poprawę sytuacji mogą wpłynąć działania systemowe, a nie wypuszczenie kilkunastu spasionych kuropatw. Ile im dajesz czasu na przeżycie? W/g Czempinia na 100 wypuszczonych bażantów do okresu rozrodu przeżywa 7 do 3 %. Nie ma sensu prowadzić restytucji gatunku, jeśli czynniki powodujące jego wyginięcie, nie przestały działać.
ODPOWIEDZ